czwartek, 12 grudnia 2013

Atomowy sen, czyli dziś na luzie :)

Ostatnio sporo czasu zajmuje mi prowadzenie tego bloga, kręcenie filmików i lektury, zarówno w sieci, jak i tradycyjne. Stąd pewnie oryginalny sen, jaki nawiedził mnie dziś w nocy:

Śniło mi się, że w moim domu zbudowałem reaktor jądrowy typu grafitowego, miniaturową kopię czarnobylskiego RBMK-1000. Był to sześcian z grafitu o rozmiarach typowej kuchenki gazowej z piekarnikiem (więc faktycznie miniaturka). Rozruch przeprowadziłem poprawnie, reaktor zaczął się powoli nagrzewać, po czym nagle zauważyłem, że zapomniałem o prętach sterujących  i nie będę w stanie go wyłączyć. Pomyślałem, że może lepiej po prostu powyciągam kolejno wszystkie pręty paliwowe, ale przypomniałem sobie, że używane paliwo jądrowe jest dużo bardziej aktywne niż świeże i gołą ręką nie powinno się go dotykać. Co prawda od startu reaktora minęło kilka minut, ale nie wiedziałem, czy taki czas już nie wystarczył do nagromadzenia się produktów rozpadu uranu. Kolejnym pomysłem było wywiezienie reaktora gdzieś daleko z obawy przed nagłym skokiem mocy i eksplozją. Jednak nie byłem pewien, czy wejdzie mi do plecaka i potem do bagażnika samochodu, obawiałem się też kontroli dozymetrycznej i nadmiernego napromieniowania wozu. 

Skąd te pomysły? Pewnie na skutek lektur o Czarnobylu oraz zasłyszanej w pracy opowieści o chłopaku, który w USA zbudował działający reaktor, w dodatku legalnie, gdyż prawo atomowe dotyczyło jedynie firm, a nie osób fizycznych (!). W pewnym momencie próbował wywieźć reaktor, samemu otrzymawszy zbyt dużą dawkę, i dopiero wtedy został aresztowany. Podejrzewano go o próby zbudowania "brudnej bomby". Swoją drogą ciekawe, czy pamiętał o prętach sterujących :)



Sprawdziłem w senniku, jest nawet znaczenie snu o konstruowaniu reaktora - "Konstruować - przygotowywać się do arcyważnych rozstrzygnięć w których nie chcesz nic zostawić przypadkowi…". 
Co ciekawe, był to jeden z niewielu senników, posiadających w ogóle takie hasło, zresztą z różnymi wariantami (widzieć, konstruować, wybuchający).
Jeśli chodzi o paliwo jądrowe, to można je dotykać rękami, zwłaszcza, jeśli jest wykonane z dwutlenku uranu i ma postać pastylek - zob. TUTAJ.   Z kolei w wypalonym paliwie pojawiają się produkty rozpadu, dobrze nam znane chociażby z katastrofy w Czarnobylu (stront 89 i 90, cez 137, rubid 84 i 86, jod 131) - mają one krótszy czas półrozpadu i dużo większą aktywność, a przy tym wykazują powinowactwo w stosunku do naturalnych składników ciała człowieka (stront do wapnia, cez do potasu).

PS. Ciekawe, czy aresztują mnie za ten wpis, tak jak faceta, który miał sen, że zabił kogoś z Sejmu, albo muzyka, który chciał sprzedać "swoje organy" ;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli znajdziesz błąd lub chcesz podzielić się opinią, zapraszam!