czwartek, 20 marca 2014

Indykatory promieniowania - najniższa kategoria dozymetrów

W jednym z pierwszych postów podałem moją autorską systematykę sprzętu dozymetrycznego. Pierwszą "generacją"  były "sygnalizatory promieniowania". Są to uproszczone liczniki Geigera z lampkami zamiast skali albo wyposażone w prosty wskaźnik wychyłowy z pozycjami "bezpiecznie", "poziom podwyższony" i "zagrożenie".  Zaczęto je produkować masowo po katastrofie w Czarnobylu, równolegle z dużo bardziej zaawansowanymi konstrukcjami, jak Polaron Pripyat czy RKSB-104. Cechowała je jednak względnie niska cena, zwłaszcza w porównaniu z w/w miernikami wyposażonymi w wyświetlacz LCD :) 
Nie były to nigdy moje ulubione mierniki, gdyż interesuje mnie dokładny pomiar emisji a nie jedynie sprawdzenie, czy moje ziemniaki nie "świecą". Do mych rąk trafił tylko jeden taki indykator, eksperymentalny model "Strielec-1" omawiany w sąsiednim poście. Miał on już nieco bardziej rozbudowaną skalę, z progami w mikrorentgenach.


Wiele innych miało po prostu diody LED w kolorach zielonym, żółtym i czerwonym, albo malutki wskaźnik z polami w podobnych kolorach.
Poniżej fotografie innych mierników z zaprzyjaźnionego bloga Dozymetria.wordpress.com:


 Dzięki uprzejmości sprzedawcy z Allegro mogę zaprezentować również indykator SIM-03:

Niektóre są dość rzadkie, kupione od Rosjan na bazarze i przechowywane w domach "na wszelki wypadek". Jednym z ciekawszych jest DBGB-07T-1 "Ładoga" (zdjęcie dzięki uprzejmości Sprzedawcy):


Indykatorów, zwanych też sygnalizatorami, używało również wojsko, czego najbardziej znanym  przykładem jest RS-70, stosowany przez Ludowe Wojsko Polskie. Występuje w wielu egzemplarzach na aukcjach internetowych, choć jego zastosowanie w domowej dozymetrii jest zerowe. To przyrząd przeznaczony na wypadek wojny jądrowej, najniższy próg to 0,5R/h - dla porównania, na szczycie reaktora w Świerku moc dawki ekspozycyjnej wynosiła 0,028R/h, czyli 17x mniej!

Ceny wahają się od 15 do nawet i 100 zł, ale jeśli ktoś się nie szykuje na wojnę jądrową, to nie ma sensu nabywać tego cuda:)

Co do pozostałych indykatorów - jako kolekcjonerskie gadżety lub ciekawostki techniczne są przydatne, natomiast w codziennych pomiarach mało użyteczne. Przede wszystkim zwykle nie są czułe na miękkie promieniowanie beta z racji tuby G-M schowanej w obudowie i często zaizolowanej folią aluminiową. Poza tym ich skala ma charakter wyłącznie orientacyjny. Można je co najwyżej nosić w charakterze dozymetrów progowych, które ostrzegą nas, jeśli moc dawki w jakimś miejscu przekroczy "bezpieczny" poziom. Takie urządzenie możemy trzymać włączone w kieszeni i poinformuje nas wyciem, gdy wejdziemy na "gorącą plamę" w Strefie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli znajdziesz błąd lub chcesz podzielić się opinią, zapraszam!