niedziela, 16 marca 2014

Niefabryczne liczniki Geigera

Od pewnego czasu można trafić na Allegro liczniki Geigera produkowane przez pasjonatów dozymetrii, z użyciem gotowych podzespołów bądź też całkowicie od podstaw. Zapytacie pewnie, czy warto, a jeśli tak, to za jaką cenę? 
Wszystko zależy od jakości wykonanego miernika, gdyż mogą trafić się dopracowane konstrukcje, niewiele ustępujące fabrycznym (Radiatex MDR1), ale bywają też byle jak polutowane "gnioty" w przypadkowych obudowach. Sam radiometr nie jest skomplikowanym urządzeniem. Aby go zbudować, potrzebny jest zasilacz wysokiego napięcia (200-400V), tuba Geigera (właściwy licznik G-M) oraz układ zliczający impulsy. Najprościej dostać tubę, zasilacz jest do zrobienia (wystarczy przetwornica napięcia), najwięcej problemów sprawia układ zliczania, a ściślej, jego kalibracja. Na szczęście  tuby G-M mają podaną w specyfikacji charakterystykę, czyli m.in. napięcie pracy oraz ilość impulsów przypadającą na jednostkę promieniowania. Bez tych danych nie skalibrujemy poprawnie miernika. Kalibracja dla promieniowania gamma jest względnie prosta, trzeba tylko pamiętać o wyekranowaniu promieniowania beta. Gorzej jest z emisją beta, którą mierzymy w rozpadach z cm2 na minutę. Promieniowanie to ma różne poziomy energetyczne i często współwystępuje z promieniowaniem gamma. Aby je zmierzyć, należałoby dokonać dwóch pomiarów - z sondą osłoniętą metalem i bez tej osłony, obliczyć różnicę, a następnie przeliczyć na rozpady na minutę. Tak to się odbywa w miernikach fabrycznych, stąd odchylana lub odejmowana klapka z metalu, mająca tłumić promieniowanie beta. W konstrukcjach amatorskich nie spotkałem się z takim rozwiązaniem, zwykle mierzą one całość wpadającego do tuby promieniowania, ale niestety w jednostkach mocy równoważnika dawki (mikrosiwerty) - taki pomiar nie jest więc miarodajny...
Poniżej kilka zdjęć mierników niefabrycznych - zacznę od najbardziej zaawansowanego - Radiatex MDR1 (obecnie powstała druga wersja, MDR2, z łączem USB i możliwością zapisywania pomiarów):

Dzięki uprzejmości Autora mogę umieścić fotografię innego miernika:
Tu z kolei PCD-1, mniej udany, na szczęście zawsze można sprzedać :)

Kolejny miernik, zasilany bateriami AA/R6 lub zasilaczem, który może ładować akumulatorki, jeśli takie włożymy zamiast zwykłych baterii:

Tu z kolei polski DP-2 z zaprzyjaźnionego bloga Dozymetria.wordpress.com

Następna konstrukcja (foto dzięki uprzejmości Sprzedawcy):
Kolejna konstrukcja - foto dzięki Sprzedawcy z Olx.pl :)

Miernik współpracuje z PC przez port COM ze złączem D-9.
  Podsumowując, wśród amatorskich konstrukcji znaleźć można ciekawe patenty, sam czekam z utęsknieniem na drugą wersję Radiatexa, ale jednak Polarona nic nie pobije ;) Dozymetry niefabryczne mają też jedną zasadniczą wadę - jest ich mało, produkcja opiewa zwykle na kilka sztuk, stąd gdy pojawiają się na Allegro, wokół nich rozpętują się istne bitwy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli znajdziesz błąd lub chcesz podzielić się opinią, zapraszam!