czwartek, 31 grudnia 2015

Drugi rok na blogu - podsumowanie

Nie ukrywam, że w tym roku byłem mniej aktywny na moim blogu, ale co rusz odrywały mnie inne zajęcia, tak zawodowe, jak i prywatne. Nie chcąc nabijać licznika marnymi notkami postawiłem na jakość, stąd rzadsza publikacja tekstów. Mam nadzieję, że w przyszłym roku sytuacja ulegnie zmianie :)

Tytułem podsumowań:
  1. zaginął czerwony Polaron z wymienionym wyświetlaczem, cecha charakterystyczna - pasek czerwonej taśmy z prawej strony wyświetlacza - ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, proszony jest o kontakt ;)
  2. nabyłem sygnalizator PM-1401, przydatny przy dyskretnym poszukiwaniu artefaktów
  3. i odkryłem ciekawe zakłócenia podczas jazdy windą (jak do tej pory tylko jedną)
  4. odbyłem dwa patrole dozymetryczne, w czasie jednego pobrałem próbkę popiołu na Siekierkach, na drugim szukałem gorących plam na Jelonkach z połowicznym sukcesem (parę plam do dalszego zbadania)
  5. zbadałem eksponaty w Muzeum Techniki Wojskowej na Sadybie, kolejne muzea - MWP i Muzeum Techniki zostawiając na następny raz
  6.  "udzieliłem wskazówek na miejscu" (niczym towarzysz Kim Ir Sen) paru zbłąkanym duszom potrzebującym szybkiej porady
  7.  otrzymałem kilka meldunków od Tajnych Współpracowników w sprawie artefaktów
  8. oraz poprawek od PT Użykowników, za które dziękuję :)
Tymczasem wszystkim życzę udanej zabawy sylwestrowej i szczęśliwego Nowego Roku! Niech artefakty wpadają Wam w rączki, pył trzyma się z dala, dozymetry wskazują zawsze dokładny wynik, a atom niech służy celom pokojowym :)


czwartek, 17 grudnia 2015

Amunicja z rdzeniem uranowym

Uran naturalny składa się głównie z izotopu U-238 i zaledwie 0.72 % U-235 (pomijam śladowe ilości U-234). W reaktorach jądrowych stosuje się izotop U-235, zatem uran naturalny trzeba wzbogacić za pomocą przemysłowych metod mechanicznych i chemicznych. Po tym procesie pozostaje uran zubożony, który stosuje się m.in. w amunicji przeciwpancernej, pancerzach czołgów, jako balast równoważący w samolotach, osłony pojemników z materiałami radioaktywnymi, a także w reaktorach powielających do produkcji plutonu. Uran ma 1,7x większą gęstość niż ołów, a jednocześnie jest jednym z najtwardszych metali, stąd zastosowanie w amunicji, szczególnie przeciwpancernej. Najczęściej wykorzystuje się go w pociskach podkalibrowych, czyli mających średnicę mniejszą niż średnica lufy. Właściwe prowadzenie w przewodzie lufy zapewnia sabot z tworzywa sztucznego, odpadający po opuszczeniu przez pocisk lufy. Podczas uderzenia w cel następuje skoncentrowanie ogromnej energii na małym przekroju pocisku, co powoduje wybicie dziury w pancerzu i rażenie załogi pojazdu. Z racji zapalności uranu metalicznego, zwłaszcza w postaci rozdrobnionej i podwyższonej temperaturze, występuje dodatkowe rażenie temperaturą i skażeniem. Pocisk trafiający w dom czy bunkier powoduje skażenie całego wnętrza, trudne do wykrycia i usunięcia.
Rdzeń pocisku 30 mm wykonany z uranu (źródło: Wikipedia domena publiczna - https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/69/30mm_DU_slug.jpg).

 Radioaktywność uranu zubożonego jest jedynie 4x większa niż tło naturalne i jednocześnie o połowę mniejsza niż uranu naturalnego. Uran-238 jest izotopem długożyciowym - czas półrozpadu 4,468×10 lat, przechodzi rozpad alfa, zatem napromieniowanie zewnętrzne nie jest groźne - cząstki alfa nie są w stanie przeniknąć naskórka czy kilku cm powietrza. Dużo poważniejszy problem powoduje skażenie i napromieniowanie wewnętrzne. Emitery alfa mają bardzo szkodliwe działanie na tkanki, gdyż przekazują im dość dużą energię, do czego dołącza się chemiczna szkodliwość samego pierwiastka (metal ciężki!). W dodatku uran jest piroforyczny i bardzo łatwo zapala się w kontakcie z powietrzem, szczególnie w podwyższonej temperaturze, emitując opary tlenku uranu. Pociski uranowe po trafieniu w cel pękają na wiele drobnych odłamków, rozlatujących się w promieniu wielu metrów od miejsca uderzenia. Żołnierze walczący w Zatoce Perskiej (I wojna) co chwili obecnej cierpią na choroby wywołane skażeniem przez uran. Jednocześnie czynniki wojskowe zaprzeczają tym doniesieniom, podobnie jak w przypadku wcześniejszego stosowania Agent Orange w Wietnamie. 
Dodatkowe źródła:

http://wolnemedia.net/zdrowie/zmora-zubozonego-uranu/  (mało składny artykuł z licznymi redundancjami)
 
Trochę obcojęzycznych artykułów:

sobota, 21 listopada 2015

Wojskowy dozymetr luminescencyjny

Jakiś czas temu kupiłem w demobilu taki oto miernik. Nie posiada on żadnych sygnatur oprócz numeru seryjnego. Zasada działania podobna do tej z ID-11. Całość jest szczelnym plastikowym pudełeczkiem z gumowymi uszczelkami. Dozymetr wiesza się na szyi na łańcuszku takim jak od "nieśmiertelników". Odczyt następuje za pomocą specjalnego urządzenia. Dokładniejszych danych brak, zatem zamieszczam tylko zdjęcia:






czwartek, 12 listopada 2015

Trynityt

Trynityt jest sztucznym minerałem, powstałym z piasku stopionego podczas wybuchu jądrowego. Nazwa pochodzi od "Trinity", kodu pierwszej próbnej eksplozji jądrowej w Alamogordo w stanie Nowy Meksyk w USA (16.07.1945). Analogiczne minerały powstają podczas uderzenia pioruna (tzw. fulguryt) oraz meteorytów.
Minerał przypomina butelkowe szkło z dużą ilością pęcherzy i wtopionego piasku na wierzchu. Najczęściej ma barwę zieloną, choć występuje - znacznie rzadziej - również czarny, zabarwiony od elementów wieży, na której zdetonowano "Gadżet" oraz czerwony od miedzi z przewodów mechanizmu odpalającego. Część trynitytu powstała na ziemi (temperatura potrzebna do zeszklenia piasku to 1470 st. C), część zaś opadła na ziemię w postaci kropli, po zassaniu i stopieniu we wnętrzu kuli ognistej podczas eksplozji.

Trynityt (fot. Ebay).

Trynityt był zbierany w pobliżu Ground Zero przez kilka lat i trafiał do obiegu kolekcjonerskiego i jubilerskiego. Ostatecznie w 1953 r. miejsce eksplozji zostało wyrównane, a cały materiał usunięty, zakazano również jego pobierania, choć nie zniknał z obiegu handlowego. Próbki do tej pory można nabyć na eBay'u, ich aktywność nie stanowi zagrożenia dla zdrowia, choć kiedyś pojawiały się przypadki oparzeń od noszonej długo biżuterii z trynitytu.
Jak każdy poszukiwany artefakt, trynityt był również podrabiany, starano się imitować zarówno barwę i konsystencję, jak również radioaktywność. Do odróżnienia oryginału niezbędna jest analiza spektralna, wykrywająca produkty aktywacji neutronowej, niewystępujące w przypadku nuklidów pochodzenia naturalnego. Szczególnie charakterystyczny jest izotop baru, powstający na skutek aktywacji neutronami baru zawartego w baratolu*, materiale wybuchowym używanym w pierwszych bombach, tak amerykańskich, jak i sowieckich.
W trynitycie występuje większość produktów rozpadu uranu, choć po 70 latach aktywność izotopów zdażyła się zmniejszyć (czas półrozpadu Co-60 to 5,7 roku, Cs-137 30 lat, Sr-90 28 lat). Ciekawy artykuł o badaniu spektrometrycznym trynitytu można znaleźć tutaj (ENG).
Trynityt, znany także pod innymi nazwami (atomsite, Alamogordo glass, charitończyk), występował we wszystkich miejscach naziemnych i nadziemnych eksplozji jądrowych - we francuskiej Algierii i sowieckim Semipałatyńsku w Kazachskiej SRR. Skład różnił się w zależności od podłoża, na którym dokonano eksplozji - sowiecki "charitończyk" zawiera dużo materiału skalnego, ma czarną barwę i trochę inną fakturę.

---------------------
* baratol, materiał wybuchowy będący mieszaniną trotylu i azotanu baru, używany wraz z Composition B (heksogen z trotylem) w bombach implozyjnych do wstrzelenia materiału rozszczepialnego do wnętrza bomby i osiągnięcia w ten sposób masy krytycznej - więcej w notce o bombach atomowych :)

czwartek, 15 października 2015

Orgon, orgonit i promieniowanie

Jakiś czas temu zetknąłem się z teorią "orgonu" przy okazji tzw. dział orgonowych, mających rzekomo rozpraszać rzekome chemitrailsy. Jak dla mnie, za dużo metafizyki i pseudonaukowego bełkotu, a za mało weryfikowalnych faktów. W kwestii samej teorii odsyłam do Wiki (link), natomiast skupiłbym się na powiązaniu "orgonu" z promieniowaniem jonizującym.
Na portalach aukcyjnych można nabyć tzw. orgonit, który ma rzekomo neutralizować promieniowanie mikrofalowe... i radioaktywne też. Małe orgonity można mocować na telefonach komórkowych, większe kłaść na telewizorze, kuchence mikrofalowej itp.  Cóż, cała ta teoria sprawia wrażenie, jakby funkcjonowała w alternatywnej rzeczywistości.  O ile wiem, mikrofale można co najwyżej wyekranować, tak jak robi się to w drzwiczkach do kuchenki mikrofalowej, których druciana siatka ma oczka o rozmiarze mniejszym niż długość fali. Więcej w notce o mikrofalach.
 Natomiast jeszcze większą bzdurą jest próba "neutralizowania" promieniowania radioaktywnego.  Przede wszystkim, ma ono inną naturę niż mikrofale, leży na zupełnie innym krańcu spektrum widma elektromagnetycznego, powstaje też w wyniku innych procesów (vide link do notki wyżej). Nie ma fizycznej możliwości zneutralizowania tego typu promieniowania. Żaden magiczny kamyk lub mieszanka kamyków ze spiralą z drutu nie będzie działać jak czarna dziura wysysająca promieniowanie z otoczenia. Przed promieniowaniem jonizującym chronią jedynie osłony - grubsze w przypadku gammy, cieńsze lub bardzo cienkie w przypadku bety i alfy. 
Niestety wiele osób tak panicznie boi się wszelkiego rodzaju "promieniowania" że daje się naciągać różnego rodzaju "magikom", sprzedającym te "cuda", podobnie jak w przypadku "żył wodnych". Kiedyś może nabędę taki "orgonit" i sprawdzę jego "wpływ" na dostępne w codziennym życiu źródełka :).

sobota, 12 września 2015

Szkolny radioindykator z licznikiem Geigera


Trafił mi się na Allegro szkolny radioindykator, służący do prostych eksperymentów z promieniowaniem (przenikliwość, zasięg itp.). Urządzenie umieszczone jest w drewnianej obudowie z wyciętym okienkiem pomiarowym, przez które możemy zauważyć szklaną tubę BOB-33. Układ elektroniczny zawiera jedną lampę elektronową, głośniczek i neonówkę sygnalizującą włączenia zasilania. Skoro przy zasilaniu jesteśmy - sprzęt ma dwie pary zacisków, w tym jedną oznaczoną 6.3V (typowe napięcie żarzenia lamp elektronowych w starych radiach). Druga nie posiada żadnych oznaczeń - ani napięcia, ani polaryzacji (plus/minus) - stąd przyjąłem, że należy podłączyć prąd zmienny. Na szczęście mam autotransformator, więc mogłem zwiększać napięcie aż do zaświecenia się neonówki. Jak się okazało, sprzęt pracuje pod 220 V. Obwody żarzenia wymagają dość dużego natężenia prądu - poniżej 1A mój zasilacz uniwersalny wykazywał przeciążenie, ostatecznie ustawiłem 1,5A 6V.
 

 Urządzenie przetestowałem za pomocą starego zegara lotniczego - intensywność trzasków z głośniczka rosła wraz z natężeniem promieniowania. Głośnik jest dość cichy, przydałaby się jakaś sygnalizacja optyczna, ale niestety neonówka świeci się cały czas podczas pracy indykatora.
Radiondykator jest dość rzadko pojawiającym się przyrządem i choć nie ma funkcjonalności typowego radiometru, umożliwia przeprowadzenie wielu ciekawych eksperymentów dotyczących natury promieniowania jonizującego. Kłopoty sprawiać może jedynie zasilanie, wymagające użycia dwóch źródeł prądu - sieci 220V oraz stałego 6,3V o dużym natężeniu.




sobota, 5 września 2015

Pierwszy rentgenoradiometr z serii DP-5 - uzupełnienie

Do niedawna byłem przekonany, że DP-5A jest pierwszym z serii radzieckich wojskowych mierników promieniowania (DP-5B, DP-5W, DP-5WB). Tymczasem przeglądając grafikę Google, trafiłem na takie oto zestawienie (źródło pod obrazkiem, niestety strona jest w "chińskich" robaczkach):


http://blog-imgs-56-origin.fc2.com/g/e/i/geigercounter001/dp5v_005.jpg

Jak można zauważyć, pierwszy DP-5 (bez żadnej dodatkowej litery), miał 3 podziałki na skali zamiast 2, i w związku z tym o jedną nastawę zakresu mniej - najmniejszy mnożnik wynosił 1 a nie 0.1. Pozostałe różnice to inny kształt szyldu pod skalą oraz wyskalowanie podziałki również w rozpadach / min do pomiaru aktywności beta (analogicznie jak w naszym pierwszym DP-66). 
W swojej wieloletniej praktyce nie spotkałem się jeszcze z egzemplarzem tego miernika na rynku. "Zieleniaki" trafiały się parę razy, DP-5B rzadziej, wersja A raz, natomiast tego jeszcze nie miałem w rękach :) Może warto poszukać na molotok.ru ?

czwartek, 3 września 2015

Promieniowanie hałd popiołu EC Siekierki

Wreszcie znalazłem chwilę, by ruszyć szlakiem "gorących plam" w Warszawie.  Ponieważ nie udało mi się znaleźć obszaru o podwyższonym tle na Jelonkach, udałem się w okolice Elektrociepłowni "Siekierki".  Jadąc wzdłuż Wału Zawadowskiego obserwowałem wskazania sygnalizatora PM-1401, jednocześnie wypatrując hałd. Pamiętałem z mapy, że "gorąca plama" znajduje się parę km w górę Wisły od ciepłowni i jest zaznaczona ciemniejszym kolorem niż EC "Siekierki".

Dotarłszy do miejsca, gdzie Wał Zawadowski łączy się z ul. Włóki ujrzałem zadrzewiony pagórek z nieco zrytą, szarawą glebą. Zeskoczyłem z roweru i podszedłem bliżej. Sygnalizator zaczął wibrować coraz intensywniej. Szary pył był bardzo miałki i nosił ślady ostatniego deszczu. 


PM-1401 położony na ziemi wskazywał w porywach do 0.16uSv/h, przy wskazaniach standardowych rzędu 0.4 (należy pamiętać o charakterystyce energetycznej tego miernika i solidnej metalowej obudowie). Sosna niezmiennie podawała wynik powyżej 0.02 mR/h (0.2uSv/h). 


Pobrałem próbkę do badań spektrometrycznych, korzystając z rozoranej powierzchni ziemi (wszędzie indziej porosła trawa). Jadąc dalej wzdłuż Wału Zawadowskiego hałdy wznoszą się coraz wyżej, aż trafiamy na płot ogradzający użytkowaną część składowiska. Na południowym krańcu jest fragment zrekultywowanych hałd obsadzonych drzewkami. 





Kretowiska z popiołu znajdującego się pod warstwą gleby.


Całość przecina linia kolejowa z ciepłowni, opasująca pętlą część terenu. Na granicy stoją tabliczki informujące, że jesteśmy na terenie PGNiG Termika, zatem tam nie wchodzimy :) Obchodząc składowisko od południa trafiamy znowu na ul. Włóki, a po drugiej stronie ogrodzone tereny również należące do PGNiG, lecz o normalnym poziomie tła promieniowania.



Teraz pytanie zasadnicze - skąd to promieniowanie? Otóż węgiel zawiera śladowe ilości uranu i innych pierwiastków z szeregów - uranowo-radowego i torowego. Podczas spalania węgiel i niektóre zanieczyszczenia (siarka) łączą się z tlenem i są odprowadzane przez komin. Pozostałe substancje tworzą popiół lub żużel. Obecne kotły w ciepłowniach spalają miał węglowy, mielony w młynach kulowych, stąd produktem spalania jest miałki popiół. W popiele tym koncentracja pierwiastków radioaktywnych jest siłą rzeczy większa niż w węglu, tak samo jak potasu-40 jest procentowo więcej w popiele niż w drewnie. Duże ilości zgromadzonego popiołu mogą znacznie podnieść tło promieniowania, choć niewielka ilość (np. woreczek 300 g) daje emisję ledwie wykrywalną przez licznik Geigera.
Ostatnia kwestia - bezpieczeństwo. Jeśli wybieracie się w tamte okolice, wskazana będzie maska przeciwpyłowa. Nie chodzi tu tylko o pył z popiołu, ale też ten zwykły z drogi, który wzniecają jeżdżące w pobliżu ciężarówki.
Teren z satelity wygląda tak:

 Można porównać z radiomapą (przepraszam za pikselozę):
Plan dojazdu:

środa, 2 września 2015

Antyatomowe argumenty - leksykon

Na jednej stronie na FB znalazłem takie oto kompendium przerysowanych antyatomowych chwytów, będących odpowiedziami na rzetelne, naukowe argumenty. Pozwalam go sobie zacytować in extenso (źródło: https://www.facebook.com/notes/poznawaj-atom/zbi%C3%B3r-20-lekcji-w-jednej-przyst%C4%99pnej-formie/391437820902646):

Zbiór 20 lekcji w jednej przystępnej formie


Zebrane tu instrukcje jak walczyć z atomowymi fanatykami i zwolennikami, z atomowym lobby, działają na prawdę! Opisane argumenty i techniki są codziennie wykorzystywane w wielu miejscach w jakich prowadzone są dyskusje. Zostały skrupulatnie opisane, okraszone odpowiednim komentarzem pomagającym zrozumieć skomplikowane mechanizmy i charakter potyczek słownych.



Lekcja 1: Podstawa podstaw (podstawowy)
Gdy poruszysz temat zła powodowanego przez elektrownie atomowe albo jądrowe (żadna różnica) i napotkasz na opór zakończ dyskusję używając argumentu: „a chciałbyś mieszkać w pobliżu takiej elektrowni”? Analogicznie zastosuj tę odpowiedź gdy rozmowa dotyczy składowisk odpadów. Będzie brzmiała tak: „a chciałbyś mieszkać w pobliżu takiego składowiska?”. Rzadko który entuzjasta atomu podniesie się po takim ciosie.

Lekcja 2: Czarnobyl i Fukushima (podstawowy)
Przypadek Czarnobyla jest idealny w dyskusji o atomowym złu. Zawsze użyj go w dyskusji. Możesz nim zanegować wszystko to co powie atomowy entuzjasta i fanatyk. Jednak gdy stracisz argumenty lub przestaniesz rozumieć argumenty oponenta fanatyka (w końcu nie jesteś inżynierem i nie posiadasz tak rozległej wiedzy, kieruje tobą idea i to ona daje ci siłę) użyj magicznego słowa „Fukushima”. Pamiętaj: twoje informacje są prawdziwe, reszta to kłamstwo.

Lekcja 3: Argumenty a emocje (podstawowy)
W dyskusji na temat wad i zalet (a tak na prawdę wad i wad, bo zalet atom nie ma) prawie zawsze używaj argumentów odnoszących się do emocji, rzadziej powołuj się na naukę (bo nauka to śliski grunt, jeśli nie masz wykształcenia w tym kierunku albo nie interesujesz się tym bardziej niż przeciętny człowiek możesz odpaść za szybko, ośmieszyć się lub co gorsza zwątpić, a tego nie chcemy). Używaj takich słów jak: strach, mutacje, skażenia, odpady, katastrofa, Czarnobyl, Fukushima (o tym było na poprzedniej lekcji). Im bardziej twoja wypowiedź jest nacechowana negatywnymi emocjami tym jest większa szansa, że dotrzesz do kogoś kto ma takie samej pojęcie o atomie jak ty. Jeśli trafisz na kogoś ogarniętego w temacie to raczej nic nie zdziałasz. Ale przypadkiem nie odpuszczaj dyskusji bo to oznacza przegraną! On swoje a ty swoje, musi być widać, że walczysz, że wiesz dużo na temat!

Lekcja 4: Nauka (średni)
Mała szansa abyś miał wykształcenie lub wiedzę dorównującą atomowemu fanatykowi jeśli na takiego natrafisz w sporze (a natrafisz na pewno). Dlatego musisz się poprzeć kimś innym, najlepiej naukowcami będącymi takimi przeciwnikami jak ty. Pamiętaj, żeby wybierać uważnie fragmenty cytowanych wypowiedzi! Często się zdarza, że taki naukowiec w zasadzie popiera tę brudną technologię ale napisze coś co można uznać jako argument przechylający szalę na twoją stronę. Możesz wtedy się skompromitować i twoja wola walki może zmaleć.

Lekcja 5: Wyolbrzymianie (średni)
Jest to technika polegająca na wyolbrzymianiu np. zagrożeń jakie mogą spowodować elektrownie. Modelowym przykładem była ostatnio sytuacja z przelotem aktywisty Greenpeace'u na lotni nad reaktorem we Francji. Jako, że udało mu się tego dokonać to jest to dobrym argumentem na to, że elektrownie nie są chronione przed np. atakami terrorystycznymi (UWAGA! entuzjaści-fanatacy chwalą się, że elektrownia może wytrzymać uderzenie dużego samolotu pasażerskiego i co gorsza może to być niestety prawdą). Na dobrą sprawę jak takiej elektrowni mógł ktoś w taki lub podobny sposób zaszkodzić? Dlatego, trzeba dokonać wyolbrzymienia. Masz wyobraźnie, użyj jej tworząc odpowiedni scenariusz! Ale w granicach rozsądku aby się nie ośmieszyć! Pamietaj, fanatycy-entuzjaści nie są głupi. Musisz mądrze dobierać miejsca na takie dyskusje. Wyolbrzymienie przypadku z Francji jest idealne do podtrzymywania braci i sióstr w wierze i w przypadku rozmów z laikami. Gdy trafisz na obeznanego fanatyka-entuzjastę mimo wszystko nie rezygnuj, odpuszczenie oznacza przegraną!

Lekcja 6: „Inne kraje” (podstawowy)
Dziś mała pamięciówka i trochę kucia. Zapamiętaj poniższe zdania:
- Kraje europejskie odchodzą od atomu.
- Zamykają kolejne elektrownie.
- ... wplanach mają całkowitą rezygnację z atomu.
Stwierdzenia te są niepodważalne. Nie ma możliwości ich zanegowania, można powiedzieć, że są to argumenty idealne. ‎"Inne kraje" można również zastąpić słówkiem "wszyscy", dzięki któremu całe zdanie nabiera większej mocy.

Lekcja 7: Wyolbrzymianie - przykłady (średni)
Japonia wyłączyła reaktory!
Ta wiadomość niedawno obiegła świat. Niestety kiedy bliżej się spojrzy okazuje się, że reaktory zostały odłączone czasowo i niedługo znów zostaną uruchomione. Musimy dokonać wyolbrzymienia. Trzeba zmanipulować tę informację tak aby sprawić wrażenie, że Japonia odłączyła wszystkie reaktory i już nigdy prąd z atomu nie trafi do japońskich domostw a niedługo rozpocznie się proces wyburzania elektrowni.
Zobaczcie jak do tego podeszło Greenpeace Polska, cytat ze strony facebookowej:

„Sayonara, energio atomowa! Japonia wyłączyła ostatni z 54
reaktorów atomowych.
http://www.polskatimes.pl/artykul/568103,japonia-wylacza-ostatni-reaktor-atamowy,id,t.html

Prawda, że arcydzieło?

Lekcja 8: Beczki przeżarte rdzą (podstawowy)
Gdy temat rozmowy zaczyna schodzić na odpady atomowe może być niebezpiecznie. Często wyobraźnia już nie wystarcza, szczególnie gdy mamy do czynienia z kimś obeznanym w temacie. Gdy fanatyk-entuzjasta zaczyna prowadzić w dyskusji nadchodzi odpowiednia chwila na przygniecenie oponenta „przeżartymi przez rdzę beczkami z odpadami”.
Zaczynamy opowiadać, jak odpady lub rdza przeżerają blaszaną beczkę a następnie wszelkie brudy przenikają do wód gruntowych i mogą potencjalnie zabić sporo ludzi i zwierząt lub skazić setki kilometrów terenu. Uwaga! Nie dzielimy odpadów na kategorie! Czy są to napromieniowane odpady medyczne czy takie z elektrowni to żadna różnica w dyskusji! „Beczki” są dobrą taktyką podobnie jak „inne kraje” bo ciężko przeciwnikowi zanegować nasze argumenty bez spędzeniu wielu godzin w internecie na szukaniu materiałów na ten temat. Przeciwnik z reguły odpuszcza a my wygrywamy kolejną potyczkę! Dobrze jest w czasie sporu zaprezentować link prowadzący do zdjęcia z beczkami na których widać rdzę.

Lekcja 9: Ostatnia deska ratunku (średni)
Gdy przegrywasz potyczkę z fanatykiem-entuzjastą, twoje argumenty są zbijane jeden po drugim a Ty sam/a nie masz lepszych od przeciwnika przychodzi pora aby przeistoczyć się z zielonego aktywisty w EKONOMISTĘ (w końcu też eko-).
„Elektrownie atomowe są drogie!”, „nieopłacalne”, „wiatraki/turbiny są tańsze”, „zatrudniają mniej/więcej ludzi”.
Jest szansa, że ekonomia będzie słabym punktem fanatyka-entuzjasty i Twoja ostatnia deska ratunku stanie jego się gwoździem do trumny.
Może się zdarzyć, że fanatyk pierwszy zacznie powoływać się na ekonomię. Często oznacza to, że konstrukcje i sposoby działania elektrowni nie są jego mocną stroną wiec możesz zaatakować z tej strony.

Lekcja 10: Budowa elektrowni - kontrargument (podstawowy)
„Elektrownie atomowe, są bezpieczne, wytrzymałe, mają szereg zabezpieczeń” - zazwyczaj z tą wypowiedzią fanatyk prezentuje linki do dokumentów i filmów, które mają uwiarygodnić jego wypowiedź. Na pierwszy rzut oka może być ciężko. Nic bardziej mylnego! Sprytny aktywista porówna jakość budowanych w Polsce dróg do budowy elektrowni! Rozmowa będzie wyglądać w następujący sposób:
Fanatyk: „elektrownia wytrzyma uderzenie samolotu, jest taka wytrzymała i mocna!”
Aktywista: „patrząc na to jak w Polsce się buduje drogi to ja chciałbym być jak najdalej od takiej elektrowni.”
Mocną odpowiedzią w zasadzie ucinającą rozmowę po której fanatyk zaczyna się wić i plątać ze złości jest: „World Trade Center też były projektowane aby wytrzymać uderzenie samolotu”.

Lekcja 11: Finanse i wyliczenia - przykłady (zaawansowany)
Jeśli już jesteśmy przy pieniądzach trzeba wspomnieć o opcji drobnego podkoloryzowania faktów.
Załóżmy, że jest spór o to co jest tańsze - wiatraki czy elektrownie atomowe. W dyskusji podajemy koszt WYPRODUKOWANIA jednej turbiny wiatrowej i mnożymy aby osiągnąć zbliżoną moc do tej z elektrowni atomowej.
Natomiast przy podawaniu kosztów budowy EJ drobiazgowo wyliczamy wszystkie możliwe koszta np.: koszt samego wybudowania, koszt wykupienia ziemi, koszt doprowadzenia drogi, koszt zakwaterowania robotników, koszt budowy składowisk odpadów i do tego wszystkie opłaty konserwacyjne na 10 lat w przód.
Prawda, że prosto? Kolejny punkt dla nas!

Lekcja 12: Umacnianie w wierze (średni)
Czasem pojawia się potrzeba przypomnienia braciom i siostrom, że wszystko ma się na dobrej drodze albo, że odnosimy zwycięstwa. Jakaś dobra informacja ze świata o tym, że w jakiejś elektrowni atomowej zabezpieczenia się nie sprawdziły albo, że jakiś kraj odchodzi od atomu. Komunikaty te pokazują, że coś się dzieje w dobrym kierunku, że nie ma zastoju, że trzymamy rękę na pulsie. Nawet nie muszą być do końca prawdą bo za 3-4 dni i tak nikt nie będzie o nich pamiętał a znacząco podnoszą nasze morale. Są jak delikatny, porozumiewawczy uśmiech w tłumie, którego nie dostrzeże nikt oprócz garstki zielonych wojowników walczących o przyszłość ramię w ramię z nami. Niestety często musi pojawić się jakiś fanatyk-entuzjasta, który pojawi się niespodziewanie jak awaria w elektrowni i zaburzy tę chwilę wytchnienia swoimi „logicznymi” i „potwierdzonymi” toksycznymi argumentami. Dlatego trzeba rozważnie wybierać miejsca, w których przekażemy część czystej energii swoim braciom i siostrom tak aby nie została przez nikogo i nic skażona.
I na zakończenie krótka informacja. Na pewno słyszeliście już o pewnej gminie w Austrii, która uniezależniła się zupełnie od energii atomowej z zewnątrz likwidując całe bezrobocie i zwiększając rozwój rolnictwa o 23%?:)

Lekcja 13: Zaufanie (podstawowy)
Gdy otrzymujesz jakąś dobrą informację od innego aktywisty o postępach w walce ze wspólnym atomowym wrogiem lub badania naukowe potwierdzające zasadność naszej walki to nie ma potrzeby zagłębiać się w szczegóły.
Nie trać czasu na weryfikacje danych, porównywanie z innymi badaniami bo tylko stracisz czas a sensu to nie ma w cale. Poza tym, czemu twój przyjaciel miałby Cię okłamać? Nawet jeśli informacja troszeczkę różni się od prawdy to i tak to wszystko jest w dobrej wierze i nic złego się nie dzieje, prawda? A wręcz przeciwnie! No i jakby to wyglądało gdybyś mówił otwarcie o nieścisłościach jakie zauważyłeś/aś, podważał informacje, drążył.
Walczymy przecież o to samo, takich rzeczy się nie robi, szczególnie publicznie. Lepiej mieć CZYSTE sumienie:)
Jeśli coś jest dla ciebie niezrozumiałe w cale nie jest powiedziane, że nie możesz tego poprzeć. Działajmy jak jeden organizm. Jeśli na 10 osób tylko jeden aktywista rozumie jakieś zagadnienie i powiem nam, że to jest dobre to znaczy, że możemy spokojnie się pod tym podpisać! Polegajmy na sobie, ufajmy sobie, tylko tak zwyciężymy. Jeden za wszystkich!

Lekcja 14: „Jestem specjalistą” (średnio-zaawansowany)
Często musimy posiłkować się cytatami z prac różnych naukowców, które pomagają nam w walce z entuzjastami-fanatykami. Niestety cytatów jest mało i szybko się kończą a często przytaczane tracą swą moc gdyż fanatycy sprawniej znajdują na nie kontrargumenty. Zastanów się teraz drogi aktywisto, czy możesz się powołać w dyskusji na SIEBIE! Tak, dobrze zrozumiałeś, na siebie! Czy miałeś w szkole fizykę? A może na studiach jakikolwiek przedmiot ścisły? Niestety cierpimy na deficyt naukowy z dziedziny atomowej dlatego każdy przedmiot naukowy, która choć trochę załapie się do omawianego kręgu zwiększa nasze szanse na zwycięstwo. W czasie dyskusji możemy napisać w ten sposób:
- „wybacz drogi fanatyku, niestety mylisz się. Pisałem na studiach pracę, w której omawiałem bardzo podobny przypadek i coś na ten temat wiem”
lub:
- „nauki ścisłe to moja praca, więc nie możesz mi zarzucić błędu”.
Podstawową zasadą jest nie informowanie oponenta o naszej dokładnej specjalizacji bo możemy stracić moc gdy okaże się, że nasz profil naukowy mija się z tematem sporu.

Lekcja 15: Miażdżąca przewaga (zaawansowany)
Czy istnieje argument, którego nie da się w żaden nawet najmniejszy sposób podważyć? Idealne środowisko, do którego nie wejdzie ze swoimi brudnymi butami fanatyk jedynie-słusznych-elektrowni? TAK! Zapytasz pewnie jaki to argument. Już mówię.
Posiadasz własną stronę czy bloga? Napisz notkę, najlepiej wg zasad z lekcji 12 wykorzystując inne lekcje (np. drugą czy trzecią). I wiesz co? Możesz jeszcze mocno podkolorować a wręcz nawet skłamać (tak, tak, może nie jest to najlepsze ale w końcu nic złego się nie dzieje, a wręcz przeciwnie). I… Nie dać możliwości skomentowania! I wiecie co jest w tym najlepsze? Wróćmy do fragmentu z lekcji 12 a dokładniej tego: „Niestety często musi pojawić się jakiś fanatyk-entuzjasta, który pojawi się niespodziewanie jak awaria w elektrowni i zaburzy tę chwilę wytchnienia swoimi „logicznymi” i „potwierdzonymi” toksycznymi argumentami. Dlatego trzeba rozważnie wybierać miejsca, w których przekażemy część czystej energii swoim braciom i siostrom tak aby nie została przez nikogo i nic skażona.”
Wszystko układa się w logiczną całość:)
Oprócz umacniania w wierze taki miażdżący argument może uczyć zwykłych ludzi z czym wiąże się brudna energia, jeśli oczywiście naszą stronę odwiedzają nie tylko zaprzyjaźnieni zieloni aktywiści.

Niewyczerpalne, a raczej odnawialne źródło inspirującej energii:) http://www.greenpeace.org/poland/pl/wydarzenia/polska/poznaj-atom/

Lekcja 16: Rodzaje promieniowania (średnio-zaawansowany)
Lekcja ta mogła powstać dzięki aktywności użytkowników na tablicy Poznawaj Atom.
Na pewno jakaś część z nas słyszała z ust fanatyków-zwolenników, że niektóre rzeczy czy miejsca naturalnie promieniują i każdy jest wystawiony na działanie promieniowania bez żadnych szkód na zdrowiu. Jasnym jest, że nikt nie traktował tych bzdur poważnie. Niedawno naukowcy pracujący po zielonej stronie odkryli, że istnienie takiego naturalnego promieniowania to prawda. Czy myliliśmy się a fanatycy mieli racje bagatelizując liczne awarie i doniesienia o przeciekach składowisk odpadów? Oczywiście, że nie! Naturalne promieniowanie ziemi nie wyrządza żadnej krzywdy organizmom żywym mimo, że potrafi wielokrotnie przewyższać normy! Inaczej sprawa się ma z promieniowaniem sztucznym, jakie jest emitowane przez np. elektrownie, które nadal jest śmiertelnie niebezpieczne nawet nie przekraczając norm (atomowe lobby co roku i tak je zwiększa licząc na nieuwagę obywateli). Te jest mocno skoncentrowane i odkłada się w ciałach organizmów żywych powodując niesamowite spustoszenia i mutacje. Różnica jest mniej więcej taka jak między naturalną morską bryzą a wiatraczkiem elektrycznym - o ile na bryzę jeszcze nikt nie umarł to ofiarami śmiertelnymi takich wiatraczków pada rocznie nawet kilka osób.
Niestety liczniki nie są w stanie odróżnić czy promieniowanie jest dobre czy złe ale i tak okazuje się, że fanatycy znów nie mieli racji kolejny raz się ośmieszając! Drogi aktywisto, już nie dasz się zagiąć kłamliwymi argumentami fanatyków.

Lekcja 17: Ostatnia deska ratunku nr 2 (zaawansowany)
Kilka dni temu, na lekcji 9, omawialiśmy jak wybrnąć z dyskusji, w której znaczącą przewagę uzyskał nasz przeciwnik fanatyk-entuzjasta atomu. Była tam mowa o przeistoczeniu się w ekonomistę w celu zaskoczenia oponenta zmianą podejścia do tematu. Dziś dowiemy się jak przerwać dyskusję, w której przegrywamy i wyjść z niej z honorem a może i nawet wygrywając ją. Gdy już nie dajemy rady, przeciwnik już ma wyciągać zwycięskie sztandary my zmieniamy taktykę i dokonujemy jego PSYCHOANALIZY.
Fanatyk zostaje zbity z tropu naszą dogłębną oceną i uświadomieniem mu, że jego poparcie dla atomu musi wynikać z jakichś zwichrowań, które wiążą się ze złymi przeżyciami z odległych lat.
Przykładowa rozmowa:
Fanatyk: „mnie odpady atomowe zupełnie nie ruszają. Niech ludzie chorują, umierają, atom to postęp a z postępem wiążą się ofiary [tu jakiś link prezentujący kłamliwe, ale trudne do podważenia w danej chwili liczby]”
My: „jak możesz tak mówić, jak może ci nie być bliski los innego człowieka, natury! Powinieneś się zastanowić skąd u ciebie taka obojętność! My tu mówimy o przyszłych pokoleniach a ty to masz gdzieś. Jesteś zimnym egoistą umiejącym patrzeć tylko na liczby".
Przy odrobinie szczęścia i wysiłku, pod naporem naszych rad przeciwnik zapomni, że zaczął prowadzić w dyskusji i prawdopodobnie ją zakończy aby przemyśleć całą sytuację. Może choć trochę zmieni swoje nastawienie do brudnego atomu.

Lekcja 18: Jakość prądu, czyli jak wybrnąć z sytuacji gdy atom okaże się tańszy - przykłady. (zaawansowany)
Co gdy fanatyk przedstawi nam "fakty", w których brudny prąd z atomu jest tańszy niż zielona energia a my nie mamy argumentu przeciwko? Wspaniałe rozwiązanie przedstawiają Zielone Wiadomości, wydanie maj-czerwiec w artykule pt.: „Mity i Fakty: Niemiecki zwrot od atomu ku źródłom odnawialnym”.
Otóż prąd z bezpiecznych i ekologicznych źródeł posiada lepszą jakość niż ten z innych źródeł, dlatego jest nieco droższy! Nie wierzycie? Czytajcie!
Ale tak, zielona energia podniosła stawkę detaliczną w Niemczech. Przez ostatnie dwa lata dopłata wynosi 0,036 euro za kilowatogodzinę- około 12% stawki detalicznej. Według ostatnich badań przeważająca większość opinii publicznej jest tą ceną całkowicie usatysfakcjonowana. (Niemcy płacą również 25 dolarów za obiad w przyzwoitej restauracji, podczas gdy mogli by zjeść kolację za sześć dolców w fast- foodzie. Nie mają więcproblemów z płaceniem za jakość).

Musimy przyznać, że to prawda. Kiedy byliśmy u naszych znajomych w Niemczech kolory na monitorach naszych laptopów były bardziej żywe a muzyka brzmiała wyraźniej, intensywniej.
Dlatego gdy fanatyk powie „atom jest tańszy!” my możemy odpowiedzieć „dlatego, że jest gorszej jakości! A za jakość się płaci, dlatego wybieram zielone rozwiązanie!”.

Lekcja 19: Wywiady z ekspertami - przykłady (zaawansowany)
Jakiś czas temu przedstawiliśmy Wam drodzy aktywiści, pewne 3 lekcje. Chodzi dokładnie o lekcje nr 12, 13 i 14. Odpowiednio były to: „Umacnianie w wierze”, „Zaufanie” i „Jestem specjalistą”. Dzisiejsza lekcja miała mieć numer 15 aby zachować ciągłość, niestety nie dysponowaliśmy odpowiednim materiałem szkoleniowym, aż do teraz. Wszystko wskazuje na to, że specjalnie dla nas powstał materiał oparty o te 3 lekcje (oczywiście wykorzystuje on więcej lekcji ale nie o nie dziś chodzi). Do rzeczy. Zapewne większość z Was posiada stronę o ekologii czy antyatomowym blogiem, na którym możemy się nawzajem informować o postępach w walce ze wspólnym wrogiem oraz umacniać swoją wiarę w wiatr, słońce i rzadziej wodę. Zapraszamy wiec kogoś z naszego kręgu aktywistycznego, a jak się ma wpływy to nawet kogoś z Greenpeace'u, z kim będziemy mogli przeprowadzić rzetelny wywiad na temat np. bezpieczeństwa atomu. Oczywiście zupełnie nie musi to być osoba obeznana z techniką atomową, może to być nawet rzecznik prasowy bo ma dużo czasu. Osoba ta wystąpi w roli eksperta udzielającego wiarygodnych informacji. Jeśli tytułem wywiadu jest przykładowo „Czy elektrownie jądrowe są bezpieczne?”. Połową treści wywiadu powinno być, że nie są, a drugą połową, że energia odnawialna jest dużo lepsza. Jeśli tytuł brzmi „Co z odpadami atomowymi?” połową treści będzie, że zabijają a drugą połową, że energia odnawialna jest dużo lepsza. A jeśli tytułem jest „Co się wydarzyło w Fukushimie” połową treści będzie, że to druga najgorsza katastrofa po Czarnobylu a drugą połową, że energia odnawialna jest dużo lepsza. Tu możemy zobaczyć jak to wygląda w praktyce:

http://srodowisko.ekologia.pl/wywiady/Polska-energetyka-jadrowa-Czy-elektrownie-jadrowe-sa-bezpieczne,15223.html

Lekcja 20: Nasz człowiek w... - przykłady praktyczne (zaawansowany)
To co dziś przeczytacie zachowajcie dla siebie! Będzie trochę konspiracji, trochę po szpiegowsku ;)
Tematyką dzisiejszej lekcji nawiążemy nieco do poprzedniej, żeby odpowiednia ciągłość. Jak pisaliśmy poprzednio, duża część nas posiada bloga lub stronę o tematyce EKO. Zamieszczamy na nich często informacje czy linki do obiektywnych informacji antyatomowych. Można to robić tak jak pisaliśmy w lekcji 19. czyli zaprosić do rozmowy eksperta ;) ds. atomu z organizacji ekologicznej, lub tak jak w dzisiejszym przykładzie podąć linka do informacji wykreowanej przez naszą tajną wtyczkę, o której nikt nie wie, że pracuje po naszej stronie. Dziś właśnie, nasze bratnie strony, m.in. Greenpeace i szyderczy Poznaj Atom zamieściły linki do artykułu Michała Olszewskiego http://tygodnik.onet.pl/30,0,75755,zanim_zgasnie_swiatlo,artykul.html . Widzimy, znany portal, znaną gazetę, żadnych zbędnych informacji oprócz tego czego dotyczy artykuł, więc przeciętna osoba czy nawet fanatyk-zwolennik-atomu czytając pomyśli, że nic z tym nie mieli wspólnego ci „źli i szaleni ekoterroryści”! Ba, to nawet musi być prawda co tam jest napisane! Aż chce się powiedzieć po nieekologicznemu, że rybka złapała haczyk! A gdzie ten haczyk? Autor artykułu to nasz człowiek! Czysta i profesjonalna robota! http://www.eko.org.pl/index_pokolenie.php?dzial=2&kat=6&art=15
Uwaga, wszystko to, co dziś widzieliście zachowajcie dla siebie ;) Lepiej, żeby nikt się nie dowiedział, że pan Michał „zajmuje się głównie tematyką ekologiczną w sposób celowo nieobiektywny” bo była by draka i niepotrzebny argument dla fanatyków atomu.
Oczywiście Pan Michał również posiada bloga o tematyce ekologicznej.

Krótkie podsumowanie wad i zalet lekcji obecnej i poprzedniej:
Lekcja 19: Wywiady z ekspertami
+Znacząco umacniają wiarę w naszych kręgach
-Łatwe do zdemaskowania
-Mniejsza siła oddziaływania na nieświadomych obywateli z poza kręgów eko

Lekcja 20: Nasz człowiek w...
+Intryga trudna do wykrycia
+Łatwiej akceptowalne przez nieświadomych zagrożenia atomowego obywateli
-Czasem trudny do zrozumienia właściwy przekaz
-Wąski zakres omawianego tematu (nie można np. przez pół artykułu straszyć przerwami w dostawach prądu a przez drugie pół, że energia odnawialna jest dużo lepsza).

czwartek, 20 sierpnia 2015

Pseudonaukowy bełkot w necie

Trochę różnych kocopołów z fejsbukowych portali - aż chciałoby się spytać "not sure if troll or just stupid":
Radzę poczytać o "naturalnym reaktorze jądrowym", szeregu promieniotwórczym i paru innych zjawiskach.

No tak, lepsza ignorancja i fobie niż naukowa wiedza, ciemnym ludem łatwiej sterować...

Spiskowa teoria level expert.


Znany manipulancki obrazek...


Fale radiowe leżą na drugim krańcu spektrum widma elektromagnetycznego, tłumaczyłem już to w jednej z notek...





Korelacja nie oznacza wynikania...

Bardziej jej zaszkodziło promieniowanie z polowych aparatów rentgenowskich, które obsługiwała, niosąc pomoc rannym żołnierzom podczas I wojny światowej. A zresztą - Lek i truciznę różni dawka (Paracelsus).

czwartek, 6 sierpnia 2015

Zrzucenie bomby atomowej na Hiroszimę

Dziś przypada rocznica zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę, jednego z 2 przypadków bojowego użycia broni jądrowej. Zostawiając na boku kwestie moralne i taktyczne, skupię się na technice i fizyce.
Pierwsza bomba atomowa o kryptonimie "Gadget" została zdetonowana na pustyni Alamogordo w stanie Nowy Meksyk 16 lipca 1945 r. Była efektem wieloletnich prac kilkudziesięciu tysięcy ludzi zatrudnionych przy supertajnym projekcie "Manhattan". "Gagdet" był bombą "stacjonarną" typu implozyjnego - dużą kulą oplecioną przewodami - przeznaczoną wyłącznie do zastosowania doświadczalnego. Aby stworzyć bombę nadającą się do zrzucenia z samolotu należało zmniejszyć jej masę i wymiary. Ostatecznie zdecydowano się na skonstruowanie bomby wykorzystującej "zasadę działa" - materiał rozszczepialny podzielono na 2 części, jedna była "tarczą", druga "pociskiem", wystrzeliwanym w kierunku "tarczy" przez konwencjonalny ładunek wybuchowy. Z chwilą gwałtownego połączenia obu części i przekroczenia masy krytycznej następowała niekontrolowana reakcja łańcuchowa z wydzieleniem ogromnej ilości energii.

Bomba atomowa "Little Boy" zrzucona na Hiroszimę.

Bombę zrzucono z samolotu B-29 "Enola Gay" eskortowanego przez dwa inne samoloty z aparaturą pomiarową i fotograficzną. Ostateczne uzbrojenie zapalników bomby nastąpiło podczas lotu, na krótko przed jej zrzuceniem. Bomba miała zapalnik czasowy i ciśnieniowy, umożliwiające oddalenie się samolotu na bezpieczną odległość przed wybuchem. O godzinie 8:15, 45 sekund po zrzuceniu bomba eksplodowała na wysokości 500 m, 170 m od planowanego celu, którym był most Aioi. Wysokość wybuchu dobrano celem wywołania jak największych zniszczeń. Eksplozja zrównała z ziemią całą zabudowę w promieniu kilometra, na dalszych odległościach wzniecając rozległe pożary. Hiroszima (razem z alternatywnymi celami - Kokurą i Niigatą) była celowo oszczędzana podczas bombardowań konwencjonalnych, aby można było dokładnie oszacować siłę wybuchu i zakres zniszczeń spowodowanych eksplozją bomby atomowej. Sama bomba miała bardzo małą wydajność - z 64 kg wzbogaconego uranu reakcji rozszczepienia uległo zaledwie 0,8 kg, co dało siłę wybuchu rzędu 15-16 kiloton trotylu. Gdyby całość materiału rozszczepialnego uległa reakcji, siła wybuchu osiągnęłaby 200 kt TNT. Następna bomba atomowa, użyta podczas ataku na Nagasaki, działała na zasadzie implozyjnej (jak "Gadget") i wykorzystywała pluton-239 zamiast uranu-235, ale to inna historia...

czwartek, 18 czerwca 2015

Rentgenometr Victoreen CDV-715

 
Tym razem miałem możliwość wypożyczenia rentgenometru z czasów zimnej wojny, produkowanego przez Victoreen Instrument Co. z Cleveland w stanie Ohio. W moje ręce trafiły wersje 1A i 1B różniące się trzeciorzędnymi szczegółami. Mierniki te, zasilane pojedynczą baterią R-20, działają na zasadzie komory jonizacyjnej. Mierzony zakres dawki jest podobny do tego z naszych rentgenometrów D-08 - zakres podstawowy 1-4 5/h z podziałką co 0,1 R/h i mnożniki x100, x10, x1 i x0,1. Z tego wynika, że na najniższym zakresie pojedyncza podziałka wynosi 0,01R/h czyli 10mR/h, przy zakresie do 0,1 R/h, czyli 100 mR/h. Dla porównania, na hali reaktora w Świerku zmierzyłem maksymalnie 28mR/h, zatem wskazówka ledwo by drgnęła, a zegary lotnicze, nawet najmocniejsze, nie powodują jej wychylenia. Jest to ewidentnie sprzęt przeznaczony na warunki wojny jądrowej, co również widać po jego konstrukcji - bardzo prosta elektronika z niewielką liczbą elementów półprzewodnikowych celem zwiększenia odporności na impuls elektromagnetyczny (EMP). Miernik ma pancerną, szczelną obudowę, a obsługa jest intuicyjna. Po włączeniu przekręcamy pokrętło w lewo, aby sprawdzić stan baterii, a następnie w prawo na pozycję "zero" - i ustawiamy wskazówkę na zero osobnym pokrętłem. Potem możemy już wybrać zakres pomiarowy. Miernik nie ma głośniczka ani gniazdka do słuchawek, zaś solidny metal obudowy tłumi promieniowanie beta, zatem możliwy jest tylko pomiar mocy dawki promieniowania gamma.
Sprzęt praktycznie nie występuje na rynku polskim, jedyną drogą nabycia są zagraniczne portale aukcyjne (eBay itp.).
Żółty kolor charakterystyczny dla sprzętu obrony cywilnej z tamtych lat.

Wskaźnik wychyłowy z zaznaczonym czerwonym polem do testu baterii.

Wnętrze - u góry komora jonizacyjna.

Ilość elementów elektronicznych nie powala :)

Potencjometry do regulacji zakresów.

Obie wersje różnią się układem płytki drukowanej.

Schemat naklejony na dnie skrzynki, jak widać, skomplikowany nie jest.
Spotkałem się z próbami konwersji tych mierników na bardziej użyteczny zakres pracy - efekty poniżej: