sobota, 28 marca 2015

Dozymetr neutronowy Indicator Unit MK 16NV

Neutrony jako cząstki elementarne pozbawione ładunku elektrycznego są trudne do bezpośredniego zliczania. Mierniki przeznaczone do ich zliczania zwykle zliczają cząstki będące wynikiem zderzeń neutronów z jądrami pierwiastków lekkich. Tak też jest w przypadku poniższego miernika, który używa w tym celu helu He3 umieszczonego w specjalnej kapsule, otoczonej grubą warstwą plastiku. Plastik ten zawiera węglowodory i pełni funkcję spowalniacza (moderatora) neutronów, potrzebnego ponieważ najtrudniejsze do pomiaru są neutrony prędkie.
Urządzenie jest zasilane 2 bateriami R-20, napięcie podawane na sondę wynosi 850V, sprzęt waży 7 kg i może współpracować z różnymi rodzajami sond.





 W domowej dozymetrii taki sprzęt nie ma raczej zastosowania, gdyż strumienie neutronów występują głównie w reaktorach jądrowych, laboratoriach lub podczas eksplozji jądrowych. Mierników tego typu używa się też przy wykrywaniu przemytu materiałów radioaktywnych - o ile wytłumienie emisji alfa, beta czy nawet gamma jest w miarę łatwe, o tyle z neutronami jest dużo gorzej :)
Co prawda w warunkach domowych niełatwo o źródło neutronowe, np. Po+Be, ale np. TUTAJ ktoś ma meteoryt ładnie siejący neutronami ;)

 ***

Gdyby ktoś był zainteresowany nabyciem tego rodzaju miernika załączam kontakt mailowy zbiku11(at)o2.pl (zamień 'at' na @) oraz link do aukcji Sprzedawcy TUTAJ

 Film z pracy urządzenia:


 

wtorek, 24 marca 2015

Radioterapia

Radioterapia to leczenie za pomocą promieniowania jonizującego. Początki radioterapii sięgają prac Becquerela i małżonków Curie, którzy badając zjawisko radioaktywności eksperymentowali z działaniem promieniowania na własne organizmy. Promieniowanie powodowało oparzenia i rany, które jednak po dłuższym czasie goiły się. Powstał pomysł, by za pomocą promieniowania niszczyć guzy nowotworowe z większą precyzją niż metodami chirurgicznymi.
Radioterapia dotyczy leczenia przez napromieniowanie bądź za pomocą źródła będącego w bezpośrednim kontakcie z guzem (brachyterapia), bądź oddalonego od ciała pacjenta (teleradioterapia). Początkowo stosowano głównie tzw. igły radowe, umieszczane w guzie nowotworowym. Później, wraz z odkryciem sztucznej radioaktywności, zaczęto stosować kobalt-60, najczęściej w tzw. bombach kobaltowych, naświetlających pacjenta z odległości.

Pojemnik na igły radowe (Instytut Radowy w Warszawie).
W radioterapii używa się także miękkiego promieniowania rentgenowskiego o energii 60-400keV, przede wszystkim do leczenia nowotworów skóry. Terapia megawoltowa (1,25-25MeV) wykorzystuje promieniowanie izotopów (m.in. Co-60) albo rentgenowskie generowane w akceleratorze liniowym. Niektóre guzy wymagają naświetlania szybkimi elektronami lub protonami.
Radioterapia często wymaga skojarzenia z leczeniem chirurgicznym i chemioterapią. Guzy nowotworowe wykazują dużą zmienność pod względem wrażliwości na napromieniowanie. Co ciekawe, występuje pewna zależność - guzy o dużej promienioczułości mają jednocześnie małą promieniowyleczalność z powodu wysokiej złośliwości i tworzenia licznych przerzutów. I odwrotnie, guzy o małej promienioczułości mają dużą promieniowyleczalność. 
Celem radioterapii może być całkowite zniszczenie guza (r. radykalna) lub też, w przypadku rozsianego procesu nowotworowego nierokującego wyleczenia - łagodzenie bólu (r. paliatywna). Od radioterapii należy odróżnić medycynę nuklearną, która zajmuje się leczeniem i diagnostyką za pomocą podawanych do organizmu izotopów promieniotwórczych.
Dawki stosowane podczas radioterapii sięgają kilku-kilkudziesięciu Gy, co przy napromieniowaniu całego ciała byłoby dawką śmiertelną, jednakże podczas leczenia napromieniowany jest jedynie sam guz z możliwie niewielkim marginesem zdrowej tkanki. Ważne jest też kontrolowanie czasu naświetlania i odstępów między zabiegami.

Poniżej fotografie ze zbiorów NAC, przedstawiające aparaturę do rentgenoterapii w Instytucie Radowym w Warszawie:

Naświetlanie metodą dotykową.



I zdjęcie powojenne, fot. Grażyna Rutowska:
Zakład Radioizotopów Akademii Medycznej (PRL).


piątek, 13 marca 2015

DP-66MS - ćwiczebny rentgenoradiometr

Od pewnego czasu pojawiły się na Allegro rentgenoradiometry sygnowane DP-66MS. Od standardowych różnią się dużo większym futerałem oraz dodatkową przystawką na kablu, wyposażoną w dwa pokrętła. Przeznaczenie sprzętu nie było od początku jasne, dopiero po chwili doszedłem do wniosku, że jest to rentgenoradiometr szkolny (ćwiczebny). Tuba nie posiada sond (można sprawdzić po otwarciu osłony), zaś "moc dawki" nastawia instruktor za pomocą pulpitu na kablu. Szkolony żołnierz ma za zadanie "zmierzyć" ową "moc dawki", którą ustawi instruktor. Sam pulpit pomiarowy nie różni się od oryginalnego DP-66M - zasilanie 2 bateriami R-20, indykacja beta zamiast skali w rozpadach, gniazdo ładowania DKP-50 - wszystko takie samo. Jedynie dodatkowy kabel pod wejściem kabla sondy zdradza przeznaczenie miernika.
Sprzęt opisuję tylko jako ciekawostkę i gadżet dla miłośników militariów, gdyż jego zastosowanie w warunkach domowej dozymetrii jest zerowe.




czwartek, 5 marca 2015

Dozymetr ANRI Sosna - druga wersja

Nie mam ostatnio za dużo czasu, stąd pewien zastój na blogu, ale korzystając z L-4 opiszę nietypową wersję popularnego dozymetru ANRI Sosna.
Miernik ten ma takie same oznaczenia - ANRI 01-02 Sosna, ale wyróżnia się dwoma przyciskami z przodu zamiast trzech, bardziej dopasowanym zamkiem klapki i bliżej rozmieszczonymi tubami Geigera (jak w Polaronie). Przycisk zakończenia pomiaru (1. z prawej) jest jednocześnie przyciskiem jego rozpoczęcia, zatem zrezygnowano ze środkowego przycisku, który w pierwszej wersji rozpoczynał pomiar. Zmiana jest dość intuicyjna, miernik uruchamia się jak stoper - start / stop jednym przyciskiem. 
Bliższe rozstawienie tub lepiej się sprawdza przy pomiarze źródeł punktowych. Zmiana geometrii układu pomiarowego sprawa, żę na pewno wystąpią różnice w wynikach w porównaniu do wersji oryginalnej, gdzie tuby rozstawiono na ok. 4 cm.
Zamek klapki - obrotowa zasuwka wmontowana w pokrywkę - sprawdza się zdecydowanie lepiej niż ścięta nakrętka znana z pierwszej wersji - dozymetr można otworzyć i zamknąć "na ślepo", a zamek dobrze trzyma i się nie otwiera pod wpływem wstrząsów.
Co ciekawe, dozymetry opisane jako ANRI 01 Sosna wyglądają dokładnie tak samo, jak te opisane ANRI 01-02 (mają 3 guziki) - ale trudno wymagać od ZSRR konsekwencji w nazewnictwie...

Podsumowując, ta wersja popularnej Sosny ma sporą przewagę nad typowymi egzemplarzami. Oczywiści, do pomiaru większych źródeł lepszy może być miernik z szerzej rozstawionymi tubami. Na marginesie dodam, że niektóre Sosny miały dodatkowe mocowania dla tub Geigera i można je przerobić na pracę z 4 tubami, co skraca czas pomiaru do 10 sekund - przydatne w terenie napromieniowanym :)

Ustawienie tub jak w Polaronie.
Typowe ustawienie tub - szerokie.
Ten zamek był koszmarem....

Ten jest ewidentnie lepiej dopracowany.