środa, 28 marca 2018

Firma DOZYMETRIS

Firma DOZYMETRIS specjalizuje się w  projektowaniu i realizacji systemów dozymetrycznych skrojonych wg. indywidualnych potrzeb użytkowników. W ofercie znajdziemy również sprawdzone rozwiązania uznanych producentów urządzeń dozymetrycznych (Polon-Alfa, Polimaster, Baltic Scientific Instruments). Doświadczona kadra ekspertów pracujących w obszarze dozymetrii od wielu lat  (inżynierowie, specjaliści ds. dozymetrii i ochrony radiologicznej, fizycy medyczni, doktorzy nauk fizycznych) gwarantuje skuteczne przekazanie fachowej wiedzy podczas szkolenia, wdrożenia systemu oraz opieki serwisowej.

Jakiego typu sprzęt dozymetryczny firma DOZYMETRIS posiada w swojej ofercie?

1. HPGe, detektory Si oraz CdZnTe

DOZYMETRIS jest partnerem handlowym i dystrybutorem urządzeń łotewskiej firmy Baltic Scientific Instruments. W swojej ofercie posiada między innymi: detektory krzemowe Si, detektory półprzewodnikowe CdZnTe, elektronikę dla przemysłu jądrowego oraz spektrometry promieniowania X i gamma zbudowane na bazie germanu o wysokiej czystości czyli tzw. detektorów HPGe (High Purity Germanium). Systemy sprzedawane są w wersji planarnej lub koaksjalnej wraz z układami chłodzenia (ciekły azot lub elektryczny blok chłodzący). Spektrometry używane są do analizy radionuklidów oraz monitoringu aktywności próbek w przemyśle nuklearnym oraz związanym z tą dziedziną monitoringu środowiskowym.

2. Spektrometria Alfa, Beta i Gamma

Detektory scyntylacyjne mają bardzo szerokie zastosowanie z powodu ich zdolności do pomiaru natężenia promieniowania jonizującego oraz jego energii. Spektrometry alfa, beta i gamma mierzą dystrybucję energii promieniowania i aktywność (właściwą i objętościową) radionuklidów naturalnych (226Ra, 232Th, 40K, 222Rn) oraz przemysłowych (sztucznych) (137Cs, 134Cs,  60Co, 99mTc, 90Sr itd.) w próbkach gleby, skał, wody, pożywienia, drewna, materiałów budowlanych, materiałów chemicznych (cieczy), stopów metali, złomu, popiołu, węgla oraz innych produktów technologicznych.


3. Monitoring radiacyjny


System umożliwiający ciągły i automatyczny pomiar dużych i średnich pół promieniowania typu gamma oraz neutronowego. System opiera się na modułach radiometrycznych, które pracują samodzielnie bądź mogą być podłączone do panelu operatora (komputera). Z poziomu panelu istnieje możliwość obserwacji zmian mocy dawki w czasie rzeczywistym.


4. Aparatura dozymetryczna


Rozwiązania dla przedstawicieli wszystkich branż, którzy szukają optymalnych urządzeń do wykrywania promieniowania jonizującego takich jak: mierniki mocy dawki, dawkomierze osobiste, indykatory promieniowania, monitory skażeń, spektrometry gamma, zestawy do badania szczelności źródeł, zestawy edukacyjne, urządzenia do detekcji promieniowania X czy też identyfikatory izotopów.


5. Bramki dozymetryczne gamma

Urządzenia przeznaczone do wykrywania i lokalizacji źródeł promieniowania gamma oraz materiałów jądrowych w instytucjach medycznych, zakładach odpadów komunalnych, przetwarzania złomu bądź spalarniach. W zależności od aplikacji, istnieje możliwość  dostosowania rozwiązania pod kątem czułości i budowy urządzenia.


6. Zestawy edukacyjne (zjawisko radioaktywności)

Zestawy edukacyjne, które umożliwiają w przystępny sposób zaznajomienie się ze zjawiskiem radioaktywności, działaniem licznika Geigera-Mullera czy detektora scyntylacyjnego. W zależności od stopnia trudności, zestawy przeznaczone są dla szkół podstawowych, średnich bądź uczelni wyższych. Firma dostarcza również stanowiska umożliwiające przeprowadzenie analizy spektrometrycznej,  częstości zliczeń, badanie aktywności bądź pomiaru w trybie koincydencji dla laboratoriów badawczych i uczelnianych.

7. Szkolenia

Szkolenia skierowane są do wszystkich osób, które w swojej pracy spotykają się z materiałami radioaktywnymi bądź promieniowaniem jonizującym (straż pożarna, obrona cywilna, przemysł, instytuty naukowe i wiele innych). Szkoleni otrzymują sporą dawkę wiedzy, aby potrafili samodzielnie zinterpretować wynik pomiaru oraz posiadali większą świadomość w aspekcie zjawiska radioaktywności.
Podczas szkoleń firma DOZYMETRIS zapewnia sprzęt dozymetryczny oraz bezpieczne w użytkowaniu naturalne materiały radioaktywne. 

Poniżej przedstawiamy zakres tematyczny, spośród którego nasi specjaliści mogą Państwa przeszkolić.

Tematyka szkoleń: 

PODSTAWY PROMIENIOWANIA JONIZUJĄCEGO 

JEDNOSTKI DOZYMETRYCZNE I NIEDOZYMETRYCZNE 

METODYKA POSZUKIWANIA ŹRÓDEŁ NIEKONTROLOWANYCH 

DOBRE PRAKTYKI POMIAROWE 

POMIAR SZCZELNOŚCI ZAMKNIĘTYCH ŹRÓDEŁ PROMIENIOTWÓRCZYCH 

ZDARZENIE RADIACYJNE - SPOSÓB POSTĘPOWANIA 

SKAŻENIA POWIERZCHNIOWE - POMIAR BEZPOŚREDNI I METODĄ WYMAZU 

PARAMETRY URZĄDZEŃ RADIOMETRYCZNYCH 

WYZNACZENIE STREFY AWARYJNEJ, TERENU KONTROLOWANEGO i NADZOROWANEGO 

SZKOLENIE Z OBSŁUGI DOZYMETRÓW (np. RK-100-2, PM-1401M, RUM-2 i inne) 

NORM (Naturally Occuring Radioactive Materials) 


DOZYMETRIS to firma otwarta na tematy związane z szeroko pojętą problematyką zagrożeń czynnikami masowego rażenia CBRNe (ang. chemical biological radiological nuclear explosive), które we współczesnym świecie stają się coraz większym wyzwaniem.
W odpowiedzi na wzrastające zagrożenie w kontekście terrorystycznym jak i przemysłowym czynników masowego rażenia typu CBRNe podejmuje się obecnie wiele kroków mających na celu zapobieganie bądź niwelowanie skutków wywołanych przez te czynniki. W celu ochrony życia i zdrowia przed tak poważnym zagrożeniem stosuje się m.in.: ochronę pasywną, systemy detekcyjne czy zestawy do dekontaminacji.

Więcej informacji na temat oferowanych urządzeń przez firmę DOZYMETRIS można znaleźć na stornie www.dozymetris.pl


poniedziałek, 26 marca 2018

Monitor promieniowania SAPOS-90M


Dzięki uprzejmości Sprzedawcy mogę przestawić przyrząd stosowany w krajowej Służbie Pomiarów Promieniotwórczych. Urządzenie miało zastąpić wysłużone zestawy ZAPKS-1, lecz jeśli wierzyć literaturze, miało tendencje do zawieszania się i niestabilności wskazań. Sprzęt przeznaczony jest do ciągłego monitorowania poziomu promieniowania gamma przy użyciu sondy na bardzo długim, wielożyłowym przewodzie. Sonda typu EPP wykorzystuje 3 liczniki typu STS-6 zasilane napięciem 390 V oraz dwa liczniki miniaturowe nieustalonego typu, zasilane napięciem 490 V. Oba wysokie napięcia wytwarzane są przez zasilacze znajdujące się w aluminiowej obudowie sondy.
SAPOS-90M jest uproszczoną wersją wprowadzonego w 1987 r. monitora SAPOS-90, mogącego mierzyć promieniowanie gamma i beta - poniżej zdjęcia obu przyrządów w placówce SPSP w Legnicy:

źródło - http://www.gios.gov.pl/images/dokumenty/pms/monitoring_promieniowania_jonizujscego/publikacja_20111219.pdf

 Wtyk kabla sondy oraz wyjście na drukarkę, służącą do bieżącego zapisu wyników pomiaru:
 



Zasilanie sieciowe z sieci 230V. Wyświetlacz LED wyskalowany w mikrorentgenach na godzinę, z dodatkowym oznaczeniem dla niskiego, średniego i wysokiego poziomu promieniowania.



Sterowanie przyrządem odbywa się za pomocą klawiatury na przednim panelu. Dioda sygnalizuje włączenie napięcia sieciowego.



Niestety póki co nie ma w sprzedaży sondy do tego miernika. Jeśli by kogoś interesował sam przyrząd, oto link do aukcji [TUTAJ]

niedziela, 25 marca 2018

Dawka ekspozycyjna

Dawka ekspozycyjna oznacza zdolność promieniowania do jonizacji powietrza. Jednostką jest rentgen (R, dawniej też r) - 1 rentgen oznacza taką ilość promieniowania gamma lub rentgenowskiego (ważne!), która w 1 cm3 suchego powietrza wytworzy ładunek (liczbę par jonów) równy 1 jednostce elektrostatycznej (esu). Rentgen jest jednostką pozaukładową, w układzie SI jednostką dawki ekspozycyjnej jest kulomb na kilogram (C/kg), a mocy dawki ekspozycyjnej - amper na kilogram (A/kg, częściej pA/kg). Obecnie dawka ekspozycyjna straciła znaczenie w dozymetrii, zastąpiona przez dawkę pochłoniętą, określającą ilość energii przekazanej przez promieniowanie, oraz równoważnik dawki, uwzględniający działanie promieniowania na organizmy żywe. Mimo to, posługując się starszą literaturą i sprzętem dozymetrycznym, nie unikniemy rentgenów i niezbędnych przeliczeń. 
Rentgen jest jednostką dosyć dużą, dawka 400 rentgenów odpowiada w przybliżeniu 4 siwertom, czyli dawce śmiertelnej LD 50/30. W odległości kilkunastu metrów od reaktora w Czarnobylu moc dawki wynosiła 1000 R/h (w 12 godzin po eksplozji). Wojskowe dozymetry chemiczne DP-70 skalowane były od 50 do 800 R, a dozymetry optyczne DKP-50 i DS-50 - od 2 do 50 R.
W rentgenach były tez wyskalowane wojskowe przyrządy o wysokim zakresie przewidziane na wypadek wojny jądrowej, zwane od nazwy jednostki rentgenometrami. Ich podziałka zaczynała się zwykle od pojedynczych rentgenów, a kończyła na setkach (zwykle 200-500 R). W Większości działały na zasadzie komory jonizacyjnej. Często montowano je na pojazdach i statkach powietrznych, jak np. DP-3B:

Rentgenometr pokładowy DP-3B, zakres 0.1-500 R/h
Rentgnometr przenośny D-08/1, zakres 0.1-400 R/h - źródło



Produkowano też rentgenometry o mniejszym zakresie, działające na zasadzie licznika Geigera, szczególnie upodobano sobie zakres do 50 R/h:

Rentgenometr przenośny DP-63A, zakres 0.1-50 R/h

 ***
W codziennych sytuacjach częściej mamy do czynienia z milirentgenami i mikrorentgenami. Naturalne tło promieniowania wynosi w przeważającej części Polski 0.01-0.02 mR/h (10-20 µR/h). Po awarii w Czarnobylu najwyższa lokalna moc dawki w Polsce wyniosła 0.45 mR/h. Kompasy i zegary lotnicze z farbą radową emitują 0,5-7 mR/h (szczegółowe dane TUTAJ). Za dopuszczalną dawkę transportową w latach 60. uznawano 10 mR/h na zewnątrz  opakowania, np. pojemników K-25, K-50 i K-90. Dla roboczo-transportowych pojemników RT przyjęto moc dawki na powierzchni pojemnika nie więcej jak 200 mR/h przy aktywności przewożonego źródła od 10 do 1000 Ci Co-60 - grubość osłon wzrastała wraz z dopuszczalną przechowywaną aktywnością, aby utrzymać limit mocy dawki na zewnątrz pojemnika.




Kieszonkowe radiometry stosowane w technice jądrowej miały zakres do 100-250 mR/h. W wielu przyrządach podziałka zaczynała się dopiero od 0,1 mR/h, czyli dziesięciokrotności tła naturalnego, gdyż w latach 60. przyjęto taką wartość za "tło" przy pracy z izotopami. Początkowo jednostkę zapisywano po prostu "mr", jak widać na skalach mierników i w literaturze:




Później jednostkę zaczęto zapisywać "mR" i zapis ten obowiązywał aż do końca stosowania rentgenów i milirentgenów:

Radiometr RK-67 - wersja wyskalowana w milirentgenach, produkowano też ze skalą w mikrogrejach
a nawet nanoamperach na kilogram.
RK-67-3, wersja wyskalowana w nanoamperach na kilogram, dioda sygnalizuje przekroczenie maksymalnego zakresu 20 nA/kg, czyli ok. 250 mR/h (2,4 mSv). Foto z zaprzyjaźnionego bloga Dozymetria.wordpress.com
Typowy RK-67 wyskalowany w milirentgenach na godzinę, z podanym przelicznikiem na pikoampery na kilogram (źródło j.w.)


Radiometr górniczy RG-1 czyli krzyżówka DP-66 i RK-67 ;)
Rentgenoradiometr DP-75 - ostatni z serii wojskowych uniwersalnych mierników promieniowania.

Starsze mierniki, zwłaszcza radzieckie, były wyskalowane w mikrorentgenach na sekundę (1 µR/s = 3,6 mR/h), w cyrylicy oznaczane мкР/ч (mkR/cz). Z lewej starszy radiometr RK-01 o zakresie 0,04-1000 µR/s (0,144-3600 mR/h), z prawej nieco nowszy RK-02M z zakresem 0.005-1000 µR/s (0,018-3600 mR/h):


Radiometry RK-01 i RK-02M - na jednym nawet ktoś dopisał sobie przelicznik na milirentgeny!
Tutaj z kolei pochodzący z tej samej epoki geologiczny radiometr "Sputnik", wyskalowany w mikrorentgenach na godzinę (zakres w przeliczeniu 0.1-15 mR/h):


Co ciekawe, w kieszonkowych radiometrach produkowanych w ZSRR po awarii w Czarnobylu milirentgeny stosowano bardzo rzadko, praktycznie tylko w radiometrze ANRI 01-02 Sosna:


...a także w indykatorze Poisk-2, nawet z tabelką do przeliczania milirentgenów na jednostki aktywności beta, gdyż jak już wspomniałem, w rentgenach mierzymy tylko dawkę ekspozycyjną promieniowania gamma i rentgenowskiego:



Większość mierników ery poczarnobylskiej mierzyła w mikrosiwertach, choć np. nalepki na dozymetrach Biełła podawały przelicznik na mikrorentgeny:


Albo na sygnalizatorze DRGB-01 "Signal":


Popularny Polaron Pripyat miał nawet przełącznik jednostki pomiaru mR/h - µSv/h, który po prostu przesuwał przecinek o jedno miejsce w prawo (1 µSv = 0,1 mR) - czarny miernik mierzy w mikrosiwertach, szary w milirentgenach:


Tą samą opcję oferował również radiometr gamma DRG-06T (foto z zaprzyjaźnionego bloga Dozymetria.wordpress.com):


Inne cywilne mierniki i indykatory były skalowane albo w mikrosiwertach, albo w mikrorentgenach, np. Strielec-1, wyskalowany w mikrorentgenach:



Dozymetr "Fon", od którego zaczynałem przygodę z dozymetrią, miał skalę w mikrosiwertach:


Używając takich mierników należy zwracać uwagę, czy są wyskalowane w mikrosiwertach (µSv, po rosyjsku мкЗв - "mkZw"), czy mikrorentgenach (µR, ros. мкР - "mkR") i czy moc dawki jest podawana na godzinę (ч - cz., od ros. "czas" - godzina), czy na sekundę (с lub сек - "s" lub "sek"). Czesto miernik nie nosi oznaczeń albo są one nieczytelne na skutek wytarcia itp. Wówczas, jeśli miernik jest w miarę poprawnie skalibrowany (a zwykle jest*), wystarczy zmierzyć tło naturalne w miejscu, gdzie nie występują dodatkowe źródła promieniowania. W przypadku mikrorentgenów na godzinę naturalne tło promieniowania gamma wyniesie 10-20 µR/h, a w mikrorentgenach na sekundę - 0,003-0,005 µR/s. Oczywiście jak mamy jeszcze miernik wyskalowany w mikrosiwertach, to problem się jeszcze bardziej upraszcza (tło naturalne 0.10-0.20 µSv/h).

***
Obecnie dawka ekspozycyjna praktycznie straciła znaczenie, wyparta przez dawkę pochłoniętą (jednostka - grej, Gy) oraz równoważnik dawki (jednostka - siwert, Sv), które omówię w innej notce. Nawet starsi fizycy, z którymi rozmawiałem, dziwili się, jak odruchowo czasem podałem wartość w milirentgenach, zamiast w mikrosiwertach. Tym niemniej,warto znać przeliczniki, szczególnie gdy korzystamy ze sprzętu wyprodukowanego 30 i więcej lat temu. Poniżej tabela z rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy z substancjami promieniotwórczymi, podająca tzw. stałą jonizacyjną, czyli moc dawki ekspozycyjnej w rentgenach na godzinę w odległości 1 m od źródła zawierającego 1 Ci danego izotopu (w kwestii kiurów i bekereli odsyłam TUTAJ):

-----------------------------
* Do tej pory nie trafiłem na źle skalibrowany dozymetr, który wykazywałby znaczące odchylenia wyników pomiaru w stosunku do innych egzemplarzy tego samego modelu. Miałem w rękach 9 Polaronów, 5 RKSB-104, 6 Biełł i 7 Sosen i praktycznie zawsze wskazania mieściły się w granicach statystycznego rozrzutu. Pamiętajmy też, że te mierniki mają nominalną dokładność +/- 30%, a na uchyb ma wpływ bardzo wiele czynników. 




środa, 21 marca 2018

Trytowy świecący breloczek

Wreszcie skusiłem się na trytowy breloczek. Pojawiały się na Allegro i znikały, momentalnie wykupowane, ale cena trochę powstrzymywała od zakupu, zwłaszcza że nie spodziewałem się podwyższonego poziomu promieniowania. Ostatecznie nabyłem dwie sztuki, jedną świecącą na zielono, drugą na biało z lekko różowym odcieniem. Wyglądają tak:



Światło zaczyna być widoczne już w lekkiej szarówce, jaką mamy obecnie ok. 18-tej. W ciemności, po adaptacji wzroku, przy świetle breloczka można odczytać tarczę naręcznego zegarka (i wyświetlacz dozymetru oczywiście). W całkowicie ciemnym pomieszczeniu, np. łazience czy piwnicy bez okien, brelok daje wystarczająco dużo światła, aby się orientować w przestrzeni.



Zasada działania jest prosta. Tryt emituje promieniowanie beta, które powoduje fosforescencję luminoforu. Różne domieszki wpływają na barwę luminescencji. Tryt w postaci gazowej umieszczony jest w szklanej rurce, zatopionej na końcu za pomocą lasera. Sposób ten podyktowany jest dużą przenikliwością trytu, który jako izotop wodoru ma bardzo małą masę cząsteczkową (większą co prawda niż wodór lekki, ale mniejszą niż hel) i przenika przez najdrobniejsze szczeliny. Fiolka z trytem, zwana GTLS (gaseous tritium light source) umieszczona jest w twardej obudowie z tworzywa poliwęglanowego o przekroju sześciokątnym, który zapewnia lepsze ukierunkowanie światła niż przekrój okrągły. Producent nie podaje aktywności trytu, wspominając jedynie o "niewielkiej ilości" substancji radioaktywnej. Teoretycznie można ją obliczyć, porównując z trytowym oświetlaczem w formie walca o wymiarach 152,4 x 5,1 mm, mającym aktywność 67GBq (1.8 Ci), trzeba tylko dokładnie zmierzyć rozmiar fiolki we wnętrzu breloka.

Źródło - Wikimedia Commons - https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/51/Gaseous_tritium_light_source.jpg
Według moich obliczeń (zmierzyłem, że fiolka ma 20 x 2 mm) aktywność powinna wynosić 1,4 GBq. Aby zweryfikować tą informację, napisałem do producenta i uzyskałem odpowiedź, że nominalna aktywność trytu w breloczku wynosi 9.75 GBq, zaś maksymalna 12,2 GBq. Jak widać, mniejsza objętość wymusza większą aktywność celem uzyskania odpowiedniej wydajności świetlnej.

Trwałość oświetlacza podyktowana jest zarówno aktywnością trytu, która maleje wraz z jego rozpadem (t1/2=12 lat), jak również zużywaniem się luminoforu - jak wiadomo, stare farby świecące na bazie radu przestawały świecić z powodu zniszczenia struktury kryształu siarczku cynku, a nie zmniejszenia radioaktywności radu. Producent nawet podaje czas połowicznego zaniku zdolności luminescencyjnej użytego luminoforu, wynoszący 7.5 roku - więcej na jego stronie [LINK]



Zapytacie pewnie o bezpieczeństwo. Breloczki są w 100% bezpieczne i nie stanowią zagrożenia radiologicznego. Tryt emituje promieniowanie beta o bardzo małej energii (18 keV), którego zasięg w powietrzu wynosi max. 6 mm. Nie jest zatem w stanie pokonać szklanej ściany fiolki ani grubego plastiku breloczka, że o naskórku człowieka nie wspomnę. Pomiar promieniowania trytu wymaga bardzo czułych radiometrów z wyjątkowo cienkim okienkiem mikowym, takich jak nowa wersja EKO-C z tubą typu pancake.  Dlatego też brelok można nosić bezpiecznie przy sobie bez żadnego zagrożenia. Nawet jego uszkodzenie i wydostanie się trytu nie jest niebezpieczne z uwagi na małą ilość gazu i jego szybkie rozcieńczenie w powietrzu. Jeżeli aktywność właściwa trytu wynosi 9,6 Ci/g, zaś w breloczku jest nominalnie 9,75 GBq (0,24 Ci), czyli ok. 0,024 g, to można obliczyć, jak niskie stężenie będzie po rozproszeniu takiej ilości trytu np. w pokoju o powierzchni 10 m kw.

Jeżeli mamy radiometr z okienkiem mikowym, to możemy co najwyżej zmierzyć słabe promieniowanie hamowania (Bremmstrahlung), powstające, gdy cząstki beta zderzają się z atomami składników obudowy breloczka. Monitor skażeń EKO-C (starsza wersja) wykazał wzrost o całe 2 cps względem tła, czyli tyle, co przy przeciętnym kawałku granitu. Z kolei Gamma Scout, w którym okienko mikowe jest małe i wyposażone w dwie odsuwane przesłony (jedna odcina gammę, drugi alfę) pokazał wynik rzędu 0,15-0,3 µSv/h, czyli nadal w granicach w tła naturalnego:

Pomiar z odsłoniętym okienkiem. Niestety Gamma Scout ma duży rozrzut wyników. Tu najniższy pomiar.
A tutaj najwyższy.

Po zasłonięciu okienka cienką przesłoną wyniki nieznacznie spadły. Przesłona ta miała w założeniu odcinać
promieniowanie alfa, ale w tym przypadku odfiltrowuje część promieniowania hamowania.

I najwyższy wynik z cienką przesłona, nieco niższy z niż najwyższy wynik z otwartą.
Dozymetry z metalowymi tubami Geigera, np. Polaron Pripyat, nie wykazały ŻADNEGO wzrostu promieniowania.

Więcej na temat samego trytu w notce o trycie [LINK] A brelok, choć nie przyda się jako źródło promieniowania, jest bardzo cenny jako awaryjne źródło światła, przydatne podczas eskapad turystycznych, jako element zestawu przetrwania czy też jako marker, pozwalający odnaleźć w ciemności np. klucze czy latarkę. W typowej nocnej miejskiej ciemności marker widać z odległości 10 m. Oczywiście możemy nim oświetlić nasz dozymetr podczas ustawiania przełączników i odczytu wyniku np. w Polaronie - trzeba się przybliżyć i dobrze przypatrzeć nieco pod kątem:



Jakby ktoś chciał nabyć, polecam - ALLEGRO. Mniejsze są tańsze (39 zł zamiast 64), ale moim zdaniem warto kupić większy, który daje silniejsze światło i jest wygodniejszy w obsłudze. Na eBay trafiają się dużo większe, ale odpowiednio droższe, kosztujące w przeliczeniu prawie 200 zł. Ostatnio pojawiły się też dużo większe breloczki (4x1,5 cm) za 74,95 zł - LINK

Edit kwiecień 2019:
Ostatnio ceny breloczków oszalały i większe, jak ten opisywany, kosztują 150 zł, a maleństwa, co były po 40, są po 80. Aukcji jest bardzo dużo, ale zbyt raczej mały i trudno się dziwić. Tylko jeden sprzedawca ma w starej cenie - 59 zł za większy brelok - https://allegro.pl/oferta/atomowy-breloczek-trytowy-niebieski-7979070867

wtorek, 20 marca 2018

Biełła czy Master-1 - co wybrać

Zrobiłem już "pojedynek gigantów" (Polaron Pripyat' vs ANRI Sosna), to teraz czas na pojedynek karłów. Porównamy dwa proste, tanie radiometry gamma z początku lat 90., dosyć rozpowszechnione na polskim rynku. Nie jestem ich wielbicielem, ale niestety są chętnie kupowane z racji przystępnej ceny i większej podaży, w przeciwieństwie do bardziej zaawansowanych mierników.
Test obejmuje Biełłę w wersji DBG-01i (pojedyncza tuba G-M, zakres do 99,99 µSv) oraz Master-1 w odmianie z większą obudową (wyłącznik przesuwny z tyłu, baterie jedna za drugą). Oto one:

Biełła w dwóch najczęściej występujących wariantach kolorystycznych.



Master miał też mniejszą wersję, ale nią się tu nie zajmujemy:



Oba liczniki wykorzystują pojedynczą tubę SBM-20 owiniętą folią ołowianą, zatem mierzą tylko promieniowanie gamma (teoretycznie). Czas pomiaru wynosi 40 sekund, przy czym w Masterze pomiar uruchamiamy osobnym przyciskiem po włączeniu dozymetru, a po zakończeniu pomiaru wynik jest wyświetelany dowolnie długo. Natomiast Biełła mierzy zaraz po włączeniu, po czym wyświetla wynik 40 sekund i resetuje się. Nie jest to zbyt wygodne, gdy chcemy "utrwalić" wynik (zdjęcie, pokazanie komuś itp.). W dodatku Biełła ma dźwiękową sygnalizację zliczanych impulsów (wyłączaną), ale dźwięki nie ustają pomimo zakończenia pomiaru. Czyli słyszymy pikanie a pomiar się już dawno skończył i zaraz się zresetuje! Master nie ma dźwięku a pomiar wyświetla się aż do ręcznego resetu lub wyłączenia zasilania. 
Zakres pomiarowy Mastera łatwo przekroczyć nawet kompasem Adrianowa, na szczęście po "przekręceniu" się licznika zlicza on od zera, zatem, analogicznie jak w ANRI Sosna, można policzyć łączy wynik pomiaru. Niestety licznik po prostu "dławi się" przy mocniejszych źródłach (skala od DP-63A dająca 55 µSv/h gammy) i przestaje zliczać, dopiero jak odsuniemy źródło na parę centymetrów, kontynuuje liczenie. Biełła nie ma tego problemu, z kolei mając lepsze ekranowanie tuby Geigera jest mniej czuła na miękkie promieniowanie - beta i słabą gammę np. ze szkła i ceramiki uranowej. Porównanie czułości na różne źródła (gamma i beta) pokazuje poniższy film:


Jak widać, szkło uranowe nawet dające 50 cps na EKO-C powoduje jedynie niewielki wzrost wskazań dozymetru Biełła, w przeciwieństwie do Mastera. Co innego ceramika, która jeśli ma odpowiednią aktywność, powoduje zauważalny przyrost zliczeń w obu miernikach, choć w Bielle słabszy. Źródła gamma-aktywne (zegar od radiostacji, kompas Adrianowa) wykazują porównywalne wyniki. Ekranowanie bety jest słabsze w Masterze, co w pewnych przypadkach może być zaletą. Pamiętajmy że oba dozymetry mają błąd wskazań ± 30%, a dodatkowe różnice mogą wynikać z geometrii układu pomiarowego i innych czynników. W obu dozymetrach oczywiście można wyciąć okienko w obudowie i odwinąć folię z tuby, ale spowoduje to problemy z kalibracją - taki miernik będzie bardziej czuły, ale wyniki będą niemiarodajne, gdyż fabrycznie były kalibrowane z owiniętą tubą.
Oba dozymetry mają tandetną, plastikową obudowę, choć Biełła ma opornie pracujące przełączniki, w przeciwieństwie do Mastera. Master jest cieńszy ale szerszy, za to lżejszy o całe 100 g. Zasilanie Biełły z baterii 6F22 9V wydaje się być bardziej dogodne niż Mastera z 4 bateryjek guzikowych AG12 1.5V. Wyświetlacz stosowany w Biełłach jest powszechnie stosowany w innych dozymetrach, np. Raton-901, Fon, Expert itp., zatem nie stwarza problemu przy wymianie. Tabelaryczne porównanie obu mierników poniżej:


Podsumowując, co wybrać? Polarona :) A tak serio, jeżeli musimy już wybierać między tymi tandetami, to Master będzie czulszy na słabe źródła  (choć nie dorówna miernikom z odsłoniętą tubą), zaś Biełła bardzie się przyda przy silniejszych źródłach gamma-aktywnych (kompasy, zegary lotnicze).

sobota, 17 marca 2018

"Koniczynka" - znak ostrzegający przed promieniowaniem jonizującym





Ten znak kojarzy prawie każdy, choć głównym jego nośnikiem jest
obecnie popkultura i gry w klimacie postapokaliptycznym, w rodzaju serii Fallout czy Stalker. Mało kto zna jego historię oraz wymogi, jakie powinien spełniać.


Symbol ten powstał w 1946 r. w laboratorium w Berkeley i początkowo miał służyć tylko na jego terenie. Kolor koniczynki miał być fioletowy na niebieskim tle, gdyż jest to rzadko stosowany kolor w tablicach ostrzegawczych. Użycie tej barwy uzasadniano w karkołomny sposób wysoką ceną farby w tym kolorze, co miało ograniczyć nieuprawnione użycie (!). Jednak barwa ta szybko płowieje, a w dodatku nie rzuca się w oczy i nie kojarzy z tablicami ostrzegawczymi. Ostatecznie wybrano fiolet na żółtym tle z uwagi na lepszą rozpoznawalność z większej odległości. 



Następnie dopuszczono czarny znak na żółtym tle, stosowany do dziś. W obszarze bloku wschodniego przyjął się czerwony znak na pomarańczowym tle i takie znaki można spotkać w polskich pracowniach izotopowych i rentgenowskich, na obudowach źródeł oraz w czarnobylskiej strefie wykluczenia. Więcej na temat historii znaku tutaj - https://issuu.com/cosiw/docs/ekoatom_nr4_ver_01
Czytelnik bloga uzupełnił informacje dotyczące polskich standardów znaku - cytuję z komentarza: W RRM [Rozporządzenie Rady Ministrów] z dn 12 lipca 2006 poz. 994 w załączniku są podane wytyczne dotyczące oznaczenia pracowni. Pracownia gdzie promieniowanie powstaje inaczej niż z rozpadu atomów koniczynka jest czarna, a gdzie mamy do czynienia izotopem jest czerwona. W ustawie Prawo Atomowe z 29 listopada 2000 r. Poz. 1512 w załączniku są wytyczne co do kształtu.

Istniał też znak wskazujący schron przeciwatomowy, wzorowany na "koniczynce", tylko z trójkątnymi ramionami, z podpisem "fallout shelter", którego 3 ramiona miały symbolizować typową amerykańską rodzinę (dwoje rodziców + młodsze dziecko, a starszy syn... w armii). Znaki miały ściśle określone wymiary oraz miejsce na podanie pojemności schronu. Stosowano je powszechnie w USA podczas zimnej wojny, szczególnie za kadencji prezydenta Kennedy'ego:

źródło - Wikimedia Commons

W 2007 r. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (IAEA) wprowadziła dodatkowy, bardziej łopatologiczny znak, który spotkał się z wieloma sarkastycznymi interpretacjami. Nic dziwnego, skoro zawiera za dużo symboli, których wzajemne powiązanie nie jest do końca jasne. Dodatkowo absurdem wydaje mi się tłumaczenie twórców "Nie możemy uczyć świata o promieniowaniu, ale możemy ostrzec ludzi o niebezpiecznych źródłach za cenę naklejki – powiedziała Carolyn Mac Kenzie, specjalista ds. promieniowania MAEA, która uczestniczyła w pracach zespołu przygotowującego nowy symbol". A niby dlaczego nie możemy edukować, zamiast straszyć? Poza tym trudno znaleźć w krajach rozwiniętych osobę, która nie zna symbolu "koniczynki" i nie skojarzy go z niebezpieczeństwem. Zaś patrząc na nowy znak prędzej nabawimy się choroby popromiennej, niż rozwiążemy ten rebus:


Przykłady złośliwych interpretacji tego piktogramu:
  • "Jesteśmy nosicielami śmierci",
  • "Śmierć wyłania się z mogił",
  • "Uważaj na Wielką Czachę Zmutowanego Zombie-Szkieletora, a tędy jest wyjście na następny poziom".
  • "To jest informacja dla piratów i uprawiających jogging, że wentylator jest nad nimi u góry". Lawina rozwinięć tej odkrywczej myśli doprowadziła do wersji "Spieprzaj stąd piracie, bo wiatrak nawiewa smrody"'.

Wracając do klasycznego znaku, jego proporcje powinny być jak na poniższej grafice - kąt między ramionami 60 stopni, promień całego znaku 5x większy niż promień kółka w środku, odstęp między ramionami a kółkiem 0.5 promienia całości znaku:




A teraz parę przykładów - zgodność z powyższym normatywem sprawdźcie sami :)

Znak ze skrzynki Przenośnego Izotopowego Miernika Poziomu PIMP-3 z 1962 r.
Źródełka od DP-66 (u góry) i DP-66M (u dołu) - zdjęcie dzięki uprzejmości c4r0 - https://n.ethz.ch/~kluszcz/xrays/count5_8_big.jpg


Dawkomierz komorowy DK-3 - znaczek informuje o obecności źródła kontrolnego w pokrywie okienka pomiarowego.
Miernik ze zbiorów Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

Pokrywka kontrolki od radiometru RK-10...

i sama kontrolka.
Izotopowa waga taśmociągowa w kopalni na Śląsku, 1962 r., fot. Lech Zielaskowski, zbiory NAC

Pojemniki ze źródłami w IBJ w Świerku, fot. Zbyszko Siemaszko, zbiory NAC.
Rozczulające - grafik płakał... (www.redbor.pl)
Tu już się poprawili (www.redbor.pl)

Okładka polskiego wydania jednej z najlepszych książek o awarii w Czarnobylu.

Drzwi stanowiska do pracy z izotopami w Obiekcie Alfa.
Szkolny spintaryskop.
Logo firmy "Kompleks" mieszczącej się w dawnym komitecie partii w Prypeci - "koniczynka" na znaku Obrony Cywilnej.
Tego miejsca nie trzeba przedstawiać. Radar pozahoryzontalny Duga-2.

Zerknijmy teraz na anglojęzyczny i rosyjskojęzyczny internet. Wybrałem co ciekawsze przykłady:

Jonizacyjna czujka dymu firmy Garvan Enterprises Ltd.
Muszka nocna z oświetleniem trytowym do kbk Beryl.
Jonizacyjna czujka dymu starszego typu (Ei-100L).
Jonizacyjna czujka dymu Ei Electronics - nowszy model.
Czujka Ei-2000
Małe źródło z kobaltem-60.

Radziecki preparat jodowy z jodem-131

Radziecki roztwór kadmu-109 w ampułkach


Czujnik oblodzenia samolotu, Litwa.


Radziecki odgromnik iskrowy.

Radziecka czujka dymu, chyba z plutonem-239.

Czujnik oblodzenia RIO-2M ze strontem-90.


Radzieckie źródło kontrolne.



Źródło z sodem-22, emiterem promieniowania beta plus.


Naklejka na skrzyni z pojemnikiem zawierającym stront-90.


Trezor na izotopy w zakładach"Jupiter" w Prypeci, raczej na małe aktywności. 

Moduł rosyjskiego statku kosmicznego.
Nierozpoznane radzieckie źródło.

Amerykański odgromnik iskrowy z cezem-137.

Radziecki odgromnik iskrowy (?)

Jak widać, znaki w większości zgodne z normą, w bardzo małych często pomijano środkowe kółko, które i tak by się zlało z ramionami, czasem też zdarza się odwrócenie. A następnie porównajcie z wizerunkiem stosowanym w popularnych grach komputerowych:

Duke Nukem 3D - ekran powitalny - logo odwrócone góra-dół

Kultowy już znak końca poziomu w Diuku, niestety tak samo odwrócony, środek za mały. 
S.T.A.L.K.E.R. - znak całkiem dobrze trzyma proporcje.
Fallout 4 - znak odwrócony.
Odwrócony ;)

Za mały środek ;)
Nie jestem na bieżąco z grami, więc jak znajdziecie w którejś symbol "koniczynki" o zaburzonych proporcjach, proszę dajcie znać :)


Edit 2019 - w tunelu przy Dworcu Zachodnim trafiłem na takie oto graffiti - znak jest odwrócony, ale proporcje nieźle zachowane:

I na sam koniec jeszcze prośba - nie nadużywajcie tego symbolu, szczególnie w jego oficjalnym, żółto-czerwonym wydaniu. Niech pozostanie znakiem, który faktycznie ostrzega przed narażeniem radiacyjnym nie wprowadza niepotrzebnej paniki. Oszczędźmy służbom fałszywych alarmów.