Strony

30 lipca, 2023

Dozymetr Mirion DMC-3000

Dozymetr ten służy do kontroli indywidualnego narażenia na promieniowanie gamma i stanowi rozwinięcie omawianych już tutaj przyrządów DMC-2000S i DMC2000XB. Podobnie jak wspomniane konstrukcje, wykorzystuje detektor półprzewodnikowy. Pozwala to na zachowanie małych wymiarów urządzenia przy jednoczesnym bardzo szerokim zakresie pomiarowym.

Przyrząd mierzy łączną dawkę od 0,1 µSv aż do 10 Sv (0,1 mrem - 1000 rem czyli 0,1 mR - 1000 R), przy czym wynik wyświetlany jest dopiero od 1 µSv. Oznacza to, że w warunkach tła naturalnego rzędu 0,1 µSv/h wskazania będą rosły o 1 µSv co 10 h. Z kolei dawka 10 Sv przyjęta w krótkim czasie na całe ciało oznacza praktycznie 100 % śmiertelność przy braku leczenia. Już przy dawce 4,5 Sv połowa napromieniowanych umiera w ciągu 30 dni (tzw. dawka LD50/30).

Dozymetr mierzy też moc dawki promieniowania gamma od 1 µSv/h aż do 10 Sv/h, ale wynik wyświetlany jest dopiero od 10 µSv/h. Szeroki zakres i niewyświetlanie wyników z początku zakresu jest wspólną cechą dawkomierzy tej serii  Trudno się dziwić, służą one do oceny narażenia na wysokie poziomy promieniowania, a nie do mierzenia małej mocy dawki.

DMC-3000 ma rozbudowany alarm progowy, sygnalizujący przekroczenie zaprogramowanej wartości dawki i mocy dawki. Oba alarmy mają dwie wartości progów (Warning i Alarm), które możemy ustawić dowolnie spośród całego wyświetlanego zakresu pomiarowego (1 µSv - 10 Sv i 10 µSv/h - 10 Sv/h). Dodatkową opcją jest pomiar czasu, który pozostaje do osiągnięcia określonej dawki przy bieżącej mocy dawki. Jest to połączenie dawkomierza ze stoperem - przykładowo, jeśli próg dawki wynosi 2000 µSv, zaś moc dawki 10 µSv/h, to dozymetr będzie odliczał 200 godzin, po których uruchomią się alarmy. Funkcja ta pozwala skontrolować, ile czasu nam pozostało do osiągnięcia określonego progu, co jest przydatne podczas pracy w polu znacznie podwyższonego poziomu promieniowania, np. podczas awarii radiacyjnych. 

Sygnalizacja alarmów jest trojaka:

  • błyski czerwonej diody LED na przednim panelu 
    • 1 na 1 s - alarm dawki, mocy dawki i czasu zliczania dawki
  • dźwięk (85 dB z 30 cm):
    • próg dawki - 3 na 1 s
    • próg mocy dawki - 2 na 1 s, sygnał dłuższy
    • próg dawki i mocy dawki - na przemian 3/s i 2/s
    • alarm czasu zliczania dawki - 1 na 1 s, sygnał krótki
  • wibracje
    • 1 na 1 s - alarm dawki i mocy dawki, w razie wyłączenia dźwięku w ustawieniach 2 na 1 s
    • 1 na 10 s - alarm czasu zliczania dawki

Może się to z początku wydawać skomplikowane, ale w instrukcji mamy graficzny schemat poszczególnych alarmów:

https://www.laurussystems.com/wp-content/uploads/DMC_3000_Manual_LAURUS_012014-1.pdf

https://www.laurussystems.com/wp-content/uploads/DMC_3000_Manual_LAURUS_012014-1.pdf

Jak widać dźwięk pozwala od razu rozpoznać, który próg (dawki, mocy dawki czy czasu) został przekroczony, aczkolwiek nie dowiemy się, czy sygnał dotyczy pierwszego (Warning), czy drugiego (Alarm) progu. Sygnalizację wyłączamy wciskając dowolny przycisk przez dłużej niż 3 sekundy. Wyłączy się też sama, jeśli moc dawki spadnie poniżej 80% wartości progu.

Tyle tytułem prezentacji podstawowych funkcji DMC-3000, przejdźmy do eksploatacji.

Obsługa jest nieco prostsza niż w DMC2000, choć i tak wymaga przyzwyczajenia. Dozymetr nigdy nie jest całkowicie wyłączony, może co najwyżej znajdować się trybie PAUSE, który po dłuższej chwili przechodzi w tryb uśpienia (SLEEP). 

Wciśnięcie dowolnego przycisku "budzi" dozymetr z trybu SLEEP i po krótkim sygnale dźwiękowym uruchamia tryb PAUSE. W tym trybie, tak samo jak w SLEEP, nie jest zliczana łączna dawka i nie działa alarm progowy, ale możemy przewijać poszczególne pozycje w dwóch menu. Robimy  za pomocą gumowych przycisków [+] i [-]. Lista pozycji, które możemy przewijać (a także ich kolejność), jest ustawiana po podłączeniu dozymetru do komputera, z wykorzystaniem firmowego oprogramowania. Nie możemy zmienić jej z poziomu urządzenia. Całość obejmuje dwie listy: mierzone wartości (Data), przewijane przyciskiem [-] oraz ustawienia (Parameters), przewijane [+]:

https://www.laurussystems.com/wp-content/uploads/DMC_3000_Manual_LAURUS_012014-1.pdf

W moim egzemplarzu zaprogramowane zostało wyświetlanie następujących wartości, przewijanych odpowiednio przyciskami:

  • [-] Data
    • dawka, 
    • najwyższa moc dawki, 
    • łączny czas pracy (hhh:mm:ss), 
    • data (dd:mm:yy), 
    • godzina w formacie 24 h (hh:mm:ss)
  • [+] Parameters
    • numer seryjny, 
    • imię użytkownika (domyślnie "Mirion" - nazwa producenta), 
    • próg alarmu dawki (2 wartości, domyślnie 2000 µSv i 300 µSv), 
    • próg alarmu mocy dawki (2 wartości, domyślnie 1000 µSv/h i 200 µSv/h), 
    • częstotliwość sygnalizowania przyrostu dawki: 
      • BI P1 = dźwięk co 1 µSv, 
      • BI P10 = dźwięk co 10 µSv
      • BI P100 = dźwięk co 100 µSv
      • NO BIP = brak dźwięku
      • BIP 8 PLS = dźwięk co 8 impulsów
      • BIP 4 PLS = dźwięk co 4 impulsy
    • nr użytkownika (Id), 
    • wersja oprogramowania (Ver). 

Aby z trybu PAUSE przejść do trybu pracy, musimy przytrzymać przycisk [+] aż pojawi się na ekranie komunikat ENTER, wtedy puszczamy [+] i wciskamy krótko [-]. Dozymetr wyemituje 3 sygnały dźwiękowe, zawibruje, błyśnie diodą między przyciskami, wyświetli wszystkie możliwe znaki na wyświetlaczu i wejdzie w tryb pomiaru. W tym trybie domyślnie wyświetlaną wartością jest łączna dawka promieniowania gamma (d).

Przyciskiem [-] możemy przełączać wyświetlanie innych parametrów: mocy dawki (R) i łącznego czasu pracy (h). Wartości te będą wyświetlane na wyświetlaczu, dopóki ich nie zmienimy przyciskiem [-] - nie ma automatycznego resetu do domyślnego wyświetlania po określonym czasie braku aktywności. Inaczej jest w przypadku parametrów przewijanych przyciskiem [+], tutaj już po 2 sekundach bezczynności wracamy do ekranu głównego.

Wyświetlacz LCD ma podświetlenie, które uruchamiamy, wciskając krótko dowolny z przycisków. Będzie się ono świecić przez 3 sekundy. Gdy ekran jest podświetlony, kolejne wciśnięcia przycisków powodują przewijanie pozycji w menu.

Ustawienia progów modyfikujemy w trybie PAUSE - wciskamy długo [-], a następnie jak się wyświetli Set.Thr. naciskamy [+]. Wówczas przyciskiem [-] przewijamy kolejne progi, najpierw dawki (Alarm i Warning), potem mocy dawki. Aby zmodyfikować wartość progu, wciskamy [+], wówczas wartość zacznie migać, wtedy przyciskami [+] i [-] odpowiednio zwiększamy i zmniejszamy próg. Krótkie wciśnięcia modyfikują o jedność, dłuższe o dziesiątkę lub setkę. Po zmianie parametru czekamy 4 s, aż wartość przestanie migać i możemy przewinąć do kolejnego progu. Musimy się spieszyć, gdyż po 10 s bezczynności wrócimy do trybu PAUSE.

Na końcu tego menu znajduje się jeszcze jedno ważne ustawienie, a mianowicie sposób zliczania łącznej dawki:

  • zerowanie po każdym po każdym przejściu w tryb PAUSE (reset
  • sumaryczny (total).

Zmieniamy je tak samo, jak wartości progów. Każdy z trybów zliczania dawki ma swoje wady i zalety. Jeśli dokonujemy licznych pomiarów małych dawek w krótkim czasie, lepiej wybrać zerowanie po wyłączeniu, natomiast jeżeli planujemy ciągły pomiar, ale z przerwami (np. kolejne loty samolotem, wycieczki do Czarnobyla), użyjmy opcji total.

Z trybu pracy wychodzimy, przytrzymując przycisk [+], a gdy wyświetli się Exit, zatwierdzamy przyciskiem [-]. Dozymetr wyemituje jeden sygnał dźwiękowy, błyśnie diodą, zawibruje, wyświetli wszystkie znaki na wyświetlaczu i przejdzie w tryb PAUSE. 

Jak przedstawia się czułość DMC-3000? Przy silniejszych źródłach, których moc dawki jest wyświetlana (>10 µSv/h) zaobserwowałem zawyżanie wyniku - minerał dający 18 µSv/h tutaj wskazywał odczyt rzędu 60 µSv/h. Do tego wynik wykazywał spore wahania (20-60 µSv/h z dominantą 30-40). Podobnie zresztą kompas Adrianowa, przy którym odczyt niekiedy spadał do zera (!), by zaraz potem oscylować między 10 a 20 µSv/h. Promieniowanie beta słabo oddziałuje na dozymetr, choć kontrolka DP-66M powoduje chwilowy odczyt 10 µSv/h - testy można prześledzić na poniższym filmie:

Słabsze źródła mierzyłem metodą pośrednią, czyli zostawiając dozymetr i źródło na kilka-kilkanaście godzin, a następnie dzieląc dawkę przez czas, by uzyskać moc dawki. Przydatna tu była dźwiękowa sygnalizacja każdego 1 µSv przyjętego przez dozymetr - był to znak, że wyświetlana w tej chwili wartość jest liczbą całkowitą. W przeciwnym wypadku, widząc np. 3 µSv nie wiedziałbym, czy faktyczny wynik wynosi dopiero 3,1 czy już 3,9 µSv/h - ten sam problem, co we wcześniejszych modelach. Przykładowe pomiary przedstawiają się następująco:

  • medalion Angel Wings - 19 µSv/12,5 h (1,52 µSv/h)
  • elektroda WT20 fi 3 mm:
    • 1 µSv/1,3 h (0,76 µSv/h)
    • 1 µSv/1,16 h (0,86 µSv/h)
    • 1  µSv/h/1,5 h (0,66 µSv/h)
  • siatka Auera "Luxor":
    • 10 µSv/10 h (1 µSv/h)
    • 5 µSv/ 4,3 h (1,16 µSv/h)
    • 21 µSv/20 h (1,05 µSv/h)
  • soczewka z torowanego szkła - 12 µSv/2 h = 1 µSv/10 min (6 µSv/h)
  • zegarek Delbana (od tyłu):
    • 2 µSv/9, 6 h (0,2 µSv/h)
    • 1 µSv/4,3 h (0,23 µSv/h)
  • busola AK (od tyłu):
    • 10 µSv/3,16 h  (3,16 µSv/h)
    • 1 µSv/15-20 min (3-4 µSv/h)
  • busola Adrianowa (od tyłu)
    • 5 µSv/h
    • 1 µSv/10-15 min (4-5 µSv/h)
  • talerzyk Fiesta z glazurą uranową:
    • 6 µSv/19,3 h (0,31 µSv/h), 
    • 4 µSv/11 h (0,36 µSv/h), 
    • 4 µSv/8 h (0,5 µSv/h)
  • kafel "Breda" z glazurą uranową - 3 µSv/10,3 h (0,29 µSv/h)
  • wazon z chryzoprazowego szkła uranowego:
    • 2 µSv/13 h (0,15 µSv/h)
    • 2 µSv/12 h (0,16 µSv/h)
    • 4 µSv/26,5 h (0,15 µSv/h)
  • minerał - 1 µSv/3 min (20 µSv/h)

Czas pomiaru zależał głównie od mocy dawki z danego źródła - przy busoli AK kolejne mikrosiwerty były przyjmowane z dużą regularnością co 15-20 min, zatem nie było potrzeby prowadzenia długotrwałego pomiaru. Co innego w przypadku glazury uranowej czy szkła, gdzie pomiar trwał nieraz całą dobę. 

Jak widać, przy długoterminowych pomiarach dawki obliczona moc dawki jest zgodna z pomiarami dokonanymi dozymetrem Sosna z zamkniętą klapką, choć i tu zdarzają się odskoki i zawyżenia pomiaru.

***

Zasilanie odbywa się z jednej baterii AAA, umieszczonej pod klapką przymocowaną na dwie śrubki z łbem imbusowym. Czas pracy wynosi:

  • 9 miesięcy przy pracy okresowej - 8 godzin 5 dni w tygodniu
  • 2500 godzin (104 dni) przy pracy ciągłej, gdy alarm jest w użyciu podczas 0,2% czasu pracy (5 godzin)


Obudowa wykonana jest z tworzywa sztucznego, według deklaracji producenta wytrzymuje wstrząsy, wibracje i upadek na beton z wysokości 1,5 m (nie sprawdzałem). Dozymetr ma wysoką klasę ochronności - IP67. Oznacza to całkowitą pyłoszczelność (6) oraz odporność na zanurzenie w wodzie do 1 m głębokości przez pół godziny (7). Jeszcze wyższa klasa - IP68 - pozwalałaby na stałe korzystanie z urządzenia pod wodą [LINK].
Na tylnej ściance obudowy - tej, która powinna być zwrócona w stronę ciała użytkownika - znajduje się sprężynowy klips, pozwalający zamocować dozymetr przy pasku lub na zewnątrz kieszeni fartucha czy koszuli. Do klipsa można też dołączyć smycz.

https://www.laurussystems.com/wp-content/uploads/DMC_3000_Manual_LAURUS_012014-1.pdf

Producent oferuje również dodatkowy uchwyt przedni (front facing clip), umożliwiający przenoszenie dozymetru wewnątrz kieszeni.



Dozymetr może współpracować z różnymi przystawkami, rozszerzającymi możliwości pomiarowe - na zdjęciu pod literą C mamy moduł mierzący promieniowanie beta, pod literą D mierzący promieniowanie neutronowe, E pozwala na odczyt zdalny (telemetrię), zaś H to kalibrator.

https://www.researchgate.net/figure/A-DMC-3000-Electronic-Radiation-Dosimeter-B-DMC-3000-PRD-Module-C-DMC-3000-Beta_fig3_330287809

Czas na podsumowanie. DMC-3000 doskonale sprawdzi się jako stale włączony dawkomierz, monitorujący przyjętą dawkę przez dłuższy czas, a także sygnalizujący przekroczenie jednego z dwóch progów. Jako miernik mocy dawki będzie mniej przydatny, zarówno z powodu wyświetlania wyniku dopiero od 10 µSv/h, jak również zauważonego przeze mnie zawyżania pomiaru. Mniejsze poziomy promieniowania możemy mierzyć metodą pośrednią, zliczając łączną dawkę przez 1 dobę, ale jest to czasochłonne i nie zawsze precyzyjne. Istotną wadą jest też niedostępność niektórych ustawień z poziomu urządzenia - zmienić je możemy dopiero po podłączeniu dozymetru do komputera za pomocą dedykowanego czytnika. Obsługa jest nieco prostsza niż wcześniejszych modeli, ale trzeba się do niej przyzwyczaić. W skrócie - sprzęt specjalistyczny, przeznaczony dla ochrony radiologicznej, choć dozymetrysta amator może skorzystać z niektórych jego funkcji. Z drugiej strony funkcje dawkomierza i alarmu progowego ma wiele typowych dozymetrów, nawet najtańszych, oferujących wyższą czułość i prostszą obsługę.

 

Plusy:
  • bardzo szeroki zakres pomiarowy
  • rozbudowany alarm progowy 
  • małe wymiary i masa
  • solidna wodoszczelna obudowa
  • bardzo długi czas pracy na baterii
  • możliwość współpracy z dodatkowymi akcesoriami
Minusy:
  • ograniczenie wyświetlania wyniku na początku zakresu
  • zawyżanie pomiaru mocy dawki
  • niedostępność niektórych ustawień z poziomu urządzenia
***

Podoba Ci się mój blog i chcesz wesprzeć twórcę? Zapraszam na Patronite - https://patronite.pl/

25 lipca, 2023

Holenderska ceramika Gouda

Ceramika z glazurą uranową była produkowana w wielu państwach, głównie jednak w Niemczech i Czechach, mających własne złoża uranu. Spośród wytwórni niemieckich na naszym rynku prym wiodą produkty z manufaktur Jasba oraz Strehla, pojawiające się często na stoiskach z naczyniami i drobnym AGD sprowadzanymi masowo zza zachodniej granicy. Trzecią bardzo powszechną grupą wyrobów są naczynia określane zbiorczo jako „styl Gouda” od holenderskiego miasta, gdzie znajdowało się wiele manufaktur ceramiki [LINK] i do dziś są obchodzone Dni Ceramiki Gouda (29-30 maja). 

Naczynia te są bardzo charakterystyczne, ale niekiedy zdradliwe, warto więc się im bliżej przyjrzeć.

 Podsumujmy zatem wyznaczniki stylu, zaczynając od najbardziej ogólnych:

  • wzory kwiatowe lub geometryczne
  • specyficzna paleta barw:
    • na wzorach: żółty, ceglasty, rubin, fiolet, granat, odcienie szarości, ciemna zieleń
    • na podkładzie: glazura uranowa – ciemnozielona lub oliwkowa, ew. czarna, nieradioaktywna, choć zdarza się też jasnożółta czy kremowa
  • niekiedy detale obwiedzione kreską ze złotawej farby
  • sygnatury producenta pisane odręcznie, drukowanymi literami granatowym lub czarnym tuszem, w których zawsze pojawia się słowo „Holland”, niekiedy z dopiskiem „Gouda” lub "Gouda plateel", ewentualnie rodzajem wzoru „decor: Daisy” albo schematycznym rysunkiem wiatraka.
  • poszczególne wzory (np. baryłki na wino) mogą występować zarówno w wersji pokrytej glazurą uranową, jak i nieradioaktywną, przy czym wizualnie są prawie identyczne. Przekonałem się o tym wiele razy - bez dozymetru nie odróżnimy wersji uranowej od nieradioaktywnej.
https://www.catawiki.com/en/l/40997277-plateelbakkerij-zuid-holland-gouda-wine-barrel-on-tray-3

Jeżeli chodzi o liczebność, to w poszczególnych latach moich poszukiwań liczba zakupów egzemplarzy Goudy przedstawiała się następująco:

  • 2013-2018 – 0
  • 2019 – 2 (pokrywa od cukiernicy, mały wazonik)
  • 2020 – 3 (wielka lampa ceramiczna, podłużna tacka, płaski wazonik)
  • 2021 – 4 (popielnica Turmac Constantinople, pokrywka, talerz, popielniczka)
  • 2022 – 3 (puchar, jasna miseczka, dzbanuszek)
  • 2023 – zakupów Goudy nie prowadziłem z uwagi na spory wzrost cen, ale do połowy roku znalazłem m.in. 4 egzemplarze (wazon z cienką szyjką, duży dzban, mały dzbanuszek, puzderko z pokrywką)

Spośród tych wyrobów dominowały obiekty z uranową glazurą oliwkową, malowaną następnie farbami bez zawartości uranu. Zerknijmy na poszczególne przypadki.

Tacka (ANRI Sosna: z prawej 5,4 µSv/h, z lewej 5,2 µSv/h, MKS-01SA1M odpowiednio 620 i 700 rozp/min/cm2)

Talerz miał podkład z ciemnozielonej glazury uranowej, pokrytej detalami z glazury nieaktywnej (pomarańczowej i czerwonej), ale obwiedzionymi szlaczkiem z żółtej glazury uranowej:

O braku zawartości uranu w niektórych zdobieniach przekonałem się, wykonując autoradiogram na papierze fotograficznym. Tam, gdzie glazura uranowa była na powierzchni, cząstki alfa emitowane przez uran mogły dotrzeć do emulsji fotograficznej i ją naświetlić, a glazura nieaktywna całkowicie odcinała cząstki alfa z uranowego podkładu. Na poniższym autoradiogramie widać wyraźnie różnice w aktywności zielonego podkładu i złotych szlaczków:

https://promieniowanie.blogspot.com/2021/09/autoradiogramy-kolejna-edycja.html

Cząstki alfa emitowane przez uran wyjątkowo silnie działają na emulsję fotograficzną, a jednocześnie mają bardzo mały zasięg (kilka cm w powietrzu i ułamki mm w materii). Jeśli nie mamy czasu na robienie autoradiogramu (naświetlanie zajmuje kilka miesięcy), to możemy użyć sondy scyntylacyjnej ze scyntylatorem alfa, najczęściej ZnS(Ag). Innym sposobem jest pomiar wysokoczułym licznikiem okienkowym, a następnie zasłonięcie kartką papieru i powtórzenie pomiaru. Jeśli różnica między pomiarami jest znaczna, dana powierzchnia wykazuje aktywność alfa.

 

***

Dwa wyroby były nietypowe dla stylu – wielka kulista lampa, obficie oblana pomarańczową glazurą, przywodząca raczej na myśl produkty niemieckie: 

https://promieniowanie.blogspot.com/2020/08/rekordowa-lampa-ceramiczna-z-polewa.html

Odczyt był wręcz rekordowy: ANRI Sosna - 130/0,68 µSv/h, Pripyat - 167/0,7 µSv/h, RK-67 - 160 µSv/h, EKO-C 22/88 µSv/h (330/+999 cps), EKO-1 - 9,5/121 µSv/h

Drugim jest ta oto popielniczka, równie mocno pokryta glazurą pomarańczową o dużej aktywności (8000 rozp/min/cm2 na MKS-01SA1M w trybie alfa). Co ciekawe, sygnatury są wytłoczone, a nie napisane. 


Ceramika Gouda jest zdradliwa, bo aktywność pochodzi zwykle nie od detali, a od podkładu. Możemy się o tym przekonać  za pomocą miniaturowego licznika okienkowego, np. sondy UABG-1 konstrukcji Karola.

https://promieniowanie.blogspot.com/2020/11/miniaturowa-sonda-okienkowa-uabg-1.html

Częstość zliczania będzie bardzo zbliżona na większości detali i znacznie wyższa na podkładzie, jak w przypadku tej pokrywy od cukiernicy:


Początkowo myślałem, że aktywne są tylko pomarańczowe motywy, podczas gdy tak naprawdę promieniowanie pochodziło od oliwkowego podkładu. Udało mi się nawet wykonać autoradiogram:

https://promieniowanie.blogspot.com/2019/11/autoradiogramy-cz-iii.html

Uranowy podkład może być nakładany na całą zewnętrzną powierzchnię naczynia, jak w przypadku tej pokrywy od cukiernicy, ale może być położony tylko pod wzorkami na zewnętrznej stronie, zaś strona wewnętrzna jest pokryta glazurą nieaktywną, najczęściej czarną. Taka sytuacja ma miejsce na tym pucharze:

I na tej popielnicy, wykonanej dla firmy Turmac Constantinople:

Niekiedy podkład jest nieaktywny, jak w przypadku tej pokrywy:


Do tej pory trafiały mi się wyroby z podkładem w ciemnej barwie, zarówno uranowym, jak i nieaktywnym. W tym roku dopiero znalazłem miseczkę pokrytą jasną uranową glazurą:


Aktywność jest niewielka - pomiary odpowiednio od denka i od boku:
  • ANRI Sosna - 1,3 i 1,6 µSv/h
  • MKS-01SA1M - 205 i 297 rozp/min/cm2
Jak widać, jest to prawie najniższa półka, jeżeli chodzi o aktywność glazury uranowej, jednak wystarcza, by spowodować wyraźny skok wskazań RKP-1-2 podczas "skanowania" kartonów na targu. 


Podsumowując, jakkolwiek ceramika Gouda ma często glazurę z dodatkiem związków uranu, to jednak aktywność jest najczęściej niższa niż wyrobów niemieckich (Jasba, Strehla). Podczas zakupów konieczny jest pomiar dozymetrem, ponieważ często te same wzory były wykonywane w wersji uranowej oraz nieradioaktywnej. Minusem Goudy jest też duża kruchość - wiele sprzedawanych wyrobów jest popękanych, wyszczerbionych, ma utrącone ucha itp. Z drugiej strony takie uszkodzone naczynia można często kupić dość tanio, za 5-10 zł. Z kolei kwiatowe i geometryczne motywy na płaskich talerzach stanowią ciekawą "matrycę" do wykonywania autoradiogramów. 

Jeśli trafiliście na jakiś wyjątkowo ciekawy wyrób w tym stylu, dajcie znać w komentarzach!

***

Podoba Ci się mój blog i chcesz wesprzeć twórcę? Zapraszam na Patronite - https://patronite.pl/

20 lipca, 2023

Farba radowa na chodniku - zgłoszenie do CEZAR

Co tydzień odwiedzam warszawskie targi staroci, szukając głównie szkła uranowego, ceramiki itp. Używam do tego celu monitora skażeń radioaktywnych RKP-1-2, tzw. żelazka, którym „skanuję” kartony z naczyniami i drobnym AGD. Dodatkowo mam ze sobą dozymetr scyntylacyjny Raysid z alarmem częstości zliczania ustawionym na 30 cps (normalne tło w Warszawie zawiera się między 15 a 25 cps). Noszę też RadiaScan 701A do identyfikacji niskoaktywnego szkła uranowego.

W ostatnią niedzielę na jednym ze stoisk zauważyłem wibracje Raysida, a jednocześnie wskazówka RKP-1-2 zaczęła się wyraźnie przesuwać w kierunku końca I zakresu. Zacząłem sprawdzać naczynia ustawione na stołach, odczyt jednak wtedy malał. Pod stołem stały kartony ze śmieciami, je również sprawdziłem, ale odczyt był niski. Wynik zaś rósł na ziemi, w alejce między kartonami. Im bliżej gruntu, tym odczyt był wyraźniejszy. Włożyłem Raysida w cholewkę buta i zacząłem zbierać spektrum. Moc dawki nie była duża z uwagi na odległość i osłabienie promieniowania w grubej skórze buta, ale udało się zidentyfikować rad-226. 

Screen jeszcze sprzed zidentyfikowania spektrum, niestety następny, już z identyfikacją, wyszedł nieostro

Spróbowałem dokładniej namierzyć aktywne miejsce – już wiedziałem, że jest na chodniku, a nie w kartonach czy na stole. Włączałem coraz wyższe zakresy, ale ciągle wybijało wskazówkę poza skalę. Ostatecznie na najwyższym (2000 cps) wskazówka doszła do połowy skali, jednak gdy jeszcze bardziej zbliżyłem się do aktywnego punktu, przekroczyło również najwyższy zakres. Przełączyłem RKP-1-2 na tryb pomiaru mocy dawki (wtedy pracuje tylko 1 licznik) i wówczas osiągnąłem połowę najwyższego zakresu. Na chodniku jednak nie widziałem nic, co mogłoby być źródłem promieniowania.

Postanowiłem wrócić tam, gdy handel się skończy, by nie wzbudzać paniki i na spokojnie potwierdzić obecność promieniowania zanim powiadomię służby. Bez trudu namierzyłem miejsce na chodniku. Dzięki RadiaCode 101 udało mi się zidentyfikować je co do centymetra - w jednym punkcie wykazał 18 µSv/h (nie ma kompensacji energetycznej, stąd zawyżenie wyniku). 


Zaznaczyłem to miejsce znalezioną w pobliżu instrukcją do aparatu fotograficznego i szukałem dalej. 

Znalazłem jeszcze jedno, mniej aktywne i też je oznaczyłem. Wróciłem do pierwszego miejsca i zacząłem mierzyć zabranym sprzętem:

  • ANRI Sosna - 1,6 µSv/h emisji gamma, 
  • Raysid - 6 µSv/h, spektrum Ra-226 wyraźne. 


Nie mogło być mowy o pomyłce. Prawdopodobnie w tym miejscu uległ uszkodzeniu jakiś zegar z radową farbą świecącą. Poziom promieniowania nie stwarzał zagrożenia nawet przy dłuższym narażeniu, istniało jednak ryzyko skażenia – izotop promieniotwórczy był w postaci niezwiązanej i mógł ulec dalszemu rozproszeniu. Ktoś mógł przenieść izotop na butach do mieszkania. Przechodzące dziecko mogło się potknąć czy usiąść na ziemi, dotknąć skażonego miejsca, a następnie wprowadzić izotop do ust. A rad-226 należy do IV, najwyższej grupy radiotoksyczności – wykazuje powinowactwo do wapnia, więc gromadzi się w kościach, skąd jego usunięcie jest praktycznie niemożliwe.

Zadzwoniłem więc na numer podany w Centrum do Spraw Zdarzeń Radiacyjnych (CEZAR -https://www.gov.pl/web/paa/centrum-do-spraw-zdarzen-radiacyjnych). Poinformowałem o skażeniu na chodniku. Zapytano mnie o szczegóły, powiedziałem więc, że szukając szkła uranowego natrafiłem na bardzo wysoki odczyt. Zapytano mnie o sprzęt, jaki mam, przytoczyłem więc wyniki z „żelazka” (powyżej skali w trybie pomiaru aktywności, połowa najwyższego zakresu w trybie mocy dawki). Poinformowałem też o odczycie Raysida, który zidentyfikował izotop jako rad-226. Poproszono mnie o pozostanie na miejscu. Była godzina 17.10. O 17.20 zadzwoniono do mnie znowu - tym razem już inna osoba. Pytania dotyczyły sprzętu, który posiadam, czy był kalibrowany, przechodził przeglądy. Poinformowałem o tym, że bardzo często go używam do celów hobbystycznych i na pewno jest sprawny. Przytoczyłem też pomiar z Sosny (1,6 µSv/h z zamkniętą klapką). Zapytano mnie, czy powiadomiłem policję i straż pożarną. Powiedziałem, że nie - usłyszałem że powiadomiłem PAA o zdarzeniu radiacyjnym, w związku z czym służby muszą zostać wezwane na miejsce. Przez chwilę mam wątpliwości, czy ta drobinka farby radowej warta jest tak dużej akcji, z drugiej strony mam w pamięci właściwości radu i fakt, że mamy do czynienia ze źródłem otwartym. Poza tym sądziłem, że PAA ma jakiś "patrol dozymetryczny", jak kiedyś CLOR, i może zweryfikować mój pomiar przed postawieniem na nogi wszystkich służb. 

Czekamy. Minęło jakieś pół godziny. Jedzie straż pożarna. Informuję, w czym rzecz. Proszą, by poczekać na dowództwo. Pojawia się też policja. Rozmawiam z funkcjonariuszem o miernikach i tym, jak wykryłem skażenie. Tłumaczę, że odczyt jest na kilku różnych miernikach, więc trudno mówić o błędzie urządzenia. Moja Żona słyszy rozmowę przez radio, z której wynika, że "centrala" pyta, czy zgłaszający wygląda na normalnego, a funkcjonariusz z lekkim zawahaniem odpowiada, że tak. Być może były przypadki nieuzasadnionych wezwań, dokonywanych lekkomyślnie lub złośliwie, moje jednak do takowych nie należało.

Po pewnym czasie przyjeżdżają jeszcze dwa wozy strażackie i dowództwo. Teren zostaje ogrodzony. Strażacy z jednostki ratownictwa chemicznego szykują sprzęt dozymetryczny. Chcę im pokazać miejsce znalezienia skażenia, ale nie zostaję wpuszczony do strefy działań. Pokazuję więc z odległości miejsca, które zaznaczyłem. Strażacy mają przenośny spektrometr Identifinder, bardzo podobny do FieldSpec, znanego mi z CLOR [LINK]. Pomiar w bardziej aktywnym miejscu pokazuje 2 µSv/h i obecność radu-226.

Poziom promieniowania zostaje uznany za niezagrażający ("poniżej 100 µSv/h") i akcja kończy się. Pytam jeszcze o możliwość skażenia, przeniesienia izotopu na butach itp., jednak strażacy twierdzą, że nie ma zagrożenia, powołując się na przykład ludzkich wydzielin po badaniu jodem-131, które też wykazują odczyt. Za pozwoleniem fotografuję ich miernik. Akcja kończy się o 19.10. Trochę zdziwiłem się, że miejsce nie zostało zdekontaminowane i ta farba radowa nadal tam leży, stopniowo wypłukiwana przez padające ostatnio deszcze. 

Po wszystkim znowu miałem pewne wątpliwości, czy postąpiłem słusznie, jednak według mojej wiedzy otwarte źródło promieniowania, nawet małej aktywności, ale wysoko radiotoksycznego izotopu, nie powinno sobie tak po prostu leżeć na chodniku.  

Sprawa miała jeszcze swój epizod po dwóch tygodniach, kiedy zostałem zagadnięty przez obsługę targowiska, jakie mam uprawnienia i zezwolenia do organizowania takich akcji, bo to są koszty, była straż pożarna, policja i... karetka. Po pierwsze sprostowałem, że żadnej karetki nie było (tak się tworzą plotki!), po drugie jestem naukowcem-amatorem z 10-letnim doświadczeniem w zakresie dozymetrii, więc znam się na rzeczy i swoje działania podjąłem w interesie bezpieczeństwa publicznego. Zgłoszenia do CEZAR może dokonać każdy, gdyż Centrum właśnie do tego służy - zresztą pod wpisem na blogu, dotyczącym incydentu w Lia (znalezienie źródeł radioaktywnych przez drwali), dostałem komentarz, aby takie zdarzenia zgłaszać właśnie do CEZAR [LINK]. Dowiedziałem się też, że służby "nie potwierdziły" skażenia, co znowu nie było ścisłe. Potwierdziły (vide foto wyżej), tylko nie uznały tego za zagrożenie wg ich standardów. Zwróciłem też uwagę na fakt, że zgłoszenia dokonałem po zakończeniu handlu, aby nie wzbudzać paniki i nie powodować strat.  

PS. Długo wahałem się, czy w ogóle publikować ten tekst, aby nie być posądzonym o szukanie sensacji i niepotrzebne wzniecanie alarmu. Jednak ostatecznie uznałem, że przesłanki do zgłoszenia istniały i lepiej, że skażone miejsce zostało sprawdzone. W powyższym przypadku był to tylko okruch farby radowej, jednak kradzieże czy porzucenia źródeł promieniowania nie należą do rzadkości - m.in. w 2015 r. złodzieje otworzyli skradzione pojemniki izotopowe, doprowadzając do skażenia, a następnie wydobyte źródła porzucili w okolicznych krzakach:

https://tvn24.pl/poznan/wciaz-szukaja-skradzionego-kobaltu-dwa-kolejne-zrodla-promieniowania-w-poznaniu-ra532418

Z kolei na śmietniku w Mińsku na Białorusi znalazło się kilka kilogramów związków uranylu, wyrzuconych przez osobę opróżniającą mieszkanie po zmarłej babci, pracującej na wydziale chemii tamtejszego uniwersytetu:

Źródło - LINK

W takich sytuacjach zalecam skontaktowanie się z CEZAR i dokładne opisanie znaleziska. Jeśli dysponujemy dozymetrem, podajmy typ, odczyt i odległość, z jakiej dokonany został pomiar. Moim zdaniem lepszy jest nadmiar ostrożności niż dopuszczenie, aby źródło promieniowania (zwłaszcza typu otwartego!) pozostawało bez zabezpieczenia w miejscu publicznym.

A jakie jest Wasze zdanie? Mieliście podobną sytuację? 

15 lipca, 2023

Radiometr polowy PGR

Poszukiwania i wydobycie rudy uranu na ziemiach polskich początkowo prowadzono pod kierownictwem radzieckim (1948-1956), stosując sprzęt produkcji ZSRR. Nawet po przejęciu programu wydobycia przez władze PRL nadal korzystano z radzieckich dozymetrów, ponieważ krajowy przemysł jądrowy dopiero raczkował. W artykule Bolesława Orłowskiego "Krótki przegląd  aparatury do poszukiwań minerałów promieniotwórczych" wymieniono niektóre z tych mierników [LINK], a inne opisano w ówczesnej radzieckiej literaturze geologicznej. Warto je przybliżyć, ponieważ dostępne informacje są skąpe i rozproszone, zaś zachowane egzemplarze miernik bardzo nieliczne.

Przyrządy te to:

  • radiometr WIRG-46 (pierwszy przenośny radiometr, waga 11 kg)
  • radiometr PR-5 (sonda T-kształtna)
  • radiometr PR-6 ("szestiorka")
  • radiometr UR-4
  • radiometr UR-4M (pierwowzór ML-57)
  • radiometr PGR (2 sondy: powierzchniowa i T-kształtna)
  • radiometr scyntylacyjny SG-42
  • radiometr RP-1 (nie mylić z rentgenometrem o podwyższonej dokładności RP-1)
  • radiometr RPP-1 (2 sondy: T-kształtna i prosta z głowicą na przegubie)
  • radiometr "słuchowy" (indykator) PRS-R (sonda prosta z 1 licznikiem)
  • radiometr "słuchowy" (indykator) PRS-P (sonda T-kształtna z 7 licznikami)
  • lekki radiometr karotażowy KRL
  • ciężki radiometr karotażowy KRT
  • radiometr samochodowy SG-14 (36 liczników G-M)
  • stacja ASGM-25 do pomiarów lotniczych (radiometr z 72 licznikami G-M i magnetometr)
  • emanometr polowy SG-11
  • radiometr laboratoryjny B-2
  • radiometr laboratoryjny TISS

Poszczególne przyrządy będę przedstawiał w miarę zdobywania informacji na ich temat. W tym wpisie przedstawię radiometr PGR (Polewoj Gamma Radiometr - polowy radiometr gamma). 

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=184&p=1

Jest to przenośny przyrząd współpracujący z dwiema sondami, z których jedna, o kształcie rury, w ówczesnej polskiej literaturze określana była jako... gilza. Termin ten jest archaicznym określeniem na łuskę naboju (por. W pustyni i w puszczy) lub też rurkę z bibułki papierosowej, przygotowaną do nabicia tytoniem. W języku rosyjskim, oprócz również występujących dwóch w/w znaczeń, jest jednak jeszcze trzecie: element urządzenia technicznego w formie rury lub cylindra [LINK]. Zatem podczas tłumaczenia artykułu z radzieckiej literatury dokonano kalki językowej, robiąc z rosyjskiej gilzy-rury polską gilzę do naboju albo do papierosów. Obecnie w obu językach niepodzielnie panuje termin "sonda" (ros. zond).

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=184&p=1

 Jedna z sond ma kształt litery T i służy do pomiaru promieniowania gamma.

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=184&p=3

W jej wnętrzu znajdują się 4 szklane liczniki STS-8, przypominające nasze BOB-33, ale powiększone do rozmiarów STS-6.

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=184&p=2

Głowica sondy umieszczona jest na teleskopowym wysięgniku o maksymalnej długości 2 m. 

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=184&p=1

W jego wnętrzu mieści się przedwzmacniacz i inne elementy elektroniczne, dzięki czemu do pulpitu trafia już wzmocniony sygnał, mniej podatny na zakłócenia. 

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=184&p=1

Zwraca uwagę zamocowanie wysięgnika do głowicy sondy w połowie jej szerokości, a nie do bocznej krawędzi, jak w późniejszych przyrządach. Głowica mieści aż 4 szklane liczniki G-M, co przekłada się na jej masę i konieczność symetrycznego zamontowania, celem uniknięcia silnego skręcania w dół.


Taki kształt, przypominający kij do gry w polo, z jednej strony pozwalał na wygodne prowadzenie głowicy wzdłuż podłoża, ściany lub stropu, z drugiej uniemożliwiał pomiary w otworach czy wąskich szczelinach.

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=184&p=1

Ponieważ podczas poszukiwania rudy uranu bardzo często zachodziła potrzeba pomiarów w otworach, sondy T-kształtne nie upowszechniły się. Stosowano je jedynie w nielicznych wczesnych przyrządach dozymetrycznych (PR-5, RPP-1, PRS-P.) i zostały wyparte przez sondy proste. 

***

Druga sonda jest przeznaczona do pomiaru aktywności beta i wykorzystuje 4 dobrze nam znane liczniki STS-6, stosowane w monitorach skażeń i sondach powierzchniowych beta-gamma.

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=184&p=1

Sonda ta ma przesuwną klapkę o grubości 3 mm pozwalającą odciąć promieniowanie beta i zmierzyć tło gamma.

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=184&p=1

Sondy są podłączane zamiennie do tego samego gniazda skierowanego ukośnie w tył z lewej strony pulpitu pomiarowego. 

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=184&p=3

Z sondą gamma radiometr waży 5,7 kg, z sondą beta 7,65 kg, a co ciekawe, obie masy podane są z tolerancją +/- 0,9 kg (!).

Przejdźmy do samego miernika. Zakres pomiarowy mocy dawki wynosi 3-1000 µR/h (+/- 1 µR/h), czyli 0,03-10 µSv/h (+/- 0,01 µSv/h). Podzielono go na 3 zakresy: 50, 200, 1000 µR/h. Wynik podawany jest na mikroamperomierzu 50 µA o jednej skali 1-100 z podziałką co 1. Przyrząd ma charakterystyczny przełącznik zakresów, w którym pozycja "wyłączone" (ВЫК) znajduje się w obu skrajnych położeniach. Pomiędzy nimi mamy kolejno od lewej:
  • 3 - pomiar gamma w zakresie 10-1000 µR/h (0,1-10 µSv/h)
  • 2 - pomiar gamma 2-200 µR/h (0,02-2 µSv/h)
  • 1 - pomiar gamma 0,5-50 µR/h (0,005-0,5 µSv/h)
  • B - pomiar beta w zakresie odpowiadającym 100 µR/h (1 µSv/h) dla promieniowania gamma
Aby włączyć przyrząd, wybieramy któryś z zakresów, po czym wciskamy gałkę z napisem НАКАЛ (żarzenie) i kręcimy, aż wskazówka pokryje się z literą Н na skali. Następnie robimy to samo gałką АНОД, nastawiając wskazówkę na pozycję А. Jest to prawie typowy schemat uruchamiania lampowej aparatury dozymetrycznej. Piszę prawie, ponieważ zwykle ostatnim krokiem jest nastawienie wskazówki na zero przy pomocy oddzielnego pokrętła, a dopiero potem wybiera się zakres pomiarowy i rozpoczyna pomiar.

Zasilanie odbywa się z baterii anodowej GB-80-0,15 87-PMGC-0,15 (80 h pracy) i dwóch ogniw żarzenia 1,6--PMC-U-8 2S-L-9 (50 h pracy). Instrukcja wspomina też o baterii siatkowej 13-PMGC-8, która "wchodzi w skład pulpitu", czyli raczej nie jest przewidziana do częstej wymiany. 

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=184&p=1

Po częściowym wyczerpaniu ogniw żarzenia należy otworzyć pulpit przestawić pokrętło w położenie 2.

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=184&p=1

Po drugiej stronie mamy potencjometry do regulacji czułości na poszczególnych podzakresach, rozwiązanie podobne do DP-11B

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=184&p=1

Rzućmy jeszcze okiem na schemat i wykaz elementów - jak widać układ elektroniczny nie jest skomplikowany, dwie lampy elektronowe w pulpicie i po jednej w każdej z sond:


Radiometr wraz z sondami i wyposażeniem transportowany był w drewnianej skrzyni z wyściełaną pokrywą


Fabryczny komplet zawiera następujące elementy:
  • pulpit pomiarowy
  • sonda gamma
  • sonda beta
  • "system nośny"
  • pas z karabińczykiem
  • słuchawki ze specjalną wtyczką
  • śrubokręt
  • śrubokręt specjalny
  • klucz płaski
  • klucz 22
  • podkładka
  • śruba M5x12
  • śruba M2x6 (?)
  • nóż
  • długopis
  • lampa 2P1P
  • licznik gamma STS-8
  • licznik beta STS-6
  • nić azbestowa (3 m)
  • opis techniczny
  • formularz techniczny
  • futerał (skrzynia transportowa)
  • spis zawartości
  • pokrowiec na sondę

Miernik przedstawiłem w charakterze ciekawostki, jako zabytek techniki z okresu kompleksowego poszukiwania rudy uranu w ZSRR i krajach zależnych, w tym w Polsce. Jego parametry użytkowe są nadal wysokie - zarówno czułość na promieniowanie gamma, jak i beta - jednak znaczny ciężar bardzo utrudnia posługiwanie się przyrządem, zaś nietypowe źródła zasilania wymagają rozwiązań zastępczych. 

Jeśli zetknęliście się z tym przyrządem lub innymi wspomnianymi w początkowej części wpisu, dajcie znać w komentarzach!

***

Podoba Ci się mój blog i chcesz wesprzeć twórcę? Zapraszam na Patronite - https://patronite.pl/