środa, 1 października 2014

Antyatomowe lobby w natarciu

Idąc przez miasto zauważyłem takie oto plakaty, rozklejone na latarniach w Al. Solidarności (niegdyś Świerczewskiego). Było ich dość sporo i biły po oczach jaskrawoczerwoną barwą z dość prostą symboliką:


Argumentację przeciwników energetyki jądrowej znokautowałem w innym poście.  Daleki jestem od spiskowych teorii dziejów, ale ktoś tutaj kręci niezłe lody na antyatomowej psychozie.
Duży skrót dla leniwych. 
Nasza energetyka stoi na węglu. Krajowy jest drogi, rosyjski uzależnia nas od wschodniego sąsiada. Elektrownie węglowe emitują dymy i pyły, a ich żużel zawiera substancje promieniotwórcze. Do stosowania elektrowni wodnych nie mamy warunków naturalnych i pełnią one funkcję pomocniczą. Elektrownie słoneczne nie mają racji bytu przy tej liczbie pochmurnych dni w roku? Wiatraki emitują hałas, szpecą krajobraz, stanowią zagrożenie dla ptactwa i ludzi, poza tym generowana moc jest dość niska - i zależna od zmiennych warunków meteorologicznych. Oczywiście, do zasilania pojedynczych gospodarstw alternatywne źródła są dobrym pomysłem, choć i tak wymagają wspomagania z sieci energetycznej w razie niekorzystnych warunków lub nadzwyczajnego poboru mocy. Ale są różnego rodzaju odbiorcy, którzy wymagają stałego dopływu ogromnych mocy - i takie moce zapewni tylko atom. Wolałbym by w szpitalu nie zgasło światło w czasie operacji, bo słońce przestało świecić lub wiatr ucichł.
Kwestia bezpieczeństwa. Reaktory są coraz bardziej nowoczesne, niektóre są tak projektowane, że wzrost temperatury powoduje automatyczny spadek mocy. Nie jesteśmy regionem aktywnym sejsmicznie jak Japonia, więc nie grożą nam katastrofy naturalne. Reaktor nie może wybuchnąć jak bomba atomowa, może się najwyżej przegrzać, natomiast nie będzie eksplozji z grzybem jak w Hiroszimie (wbrew temu, co usiłują wmówić niektórzy "aktywiści"). Paliwa jądrowego potrzeba zdecydowanie mniej niż węgla (20 ton odpowiada 3 mln ton węgla), dodatkowo nadaje się w znacznej części do powtórnego przerobu. A tak poza tym, to jesteśmy otoczeni elektrowniami jądrowymi u naszych sąsiadów, nieraz w bezpośredniej bliskości naszych granic - do tej pory, poza Czarnobylem, nic się nie wydarzyło. Co do samego Czarnobyla, zawiodła zarówno technika, jak i ludzie. Ale takich reaktorów już się nie produkuje i nie eksploatuje.
Główną przyczyną oporu wobec energetyki jądrowej jest brak wiedzy i potoczne, kształtowane przez filmy, przesądy i prasę brukową wyobrażenie o kwestiach związanych z promieniotwórczością. Do tego nasze kochane polskie "ja i tak wiem lepiej". Przecież wiadomo, że każdy Polak zna się na wszystkim, od piłki nożne po ekonomię i politykę międzynarodową. Co tam mu będą fizycy ględzić....

1 komentarz:

  1. Reaktory RBMK 1000 ( typ Czarnobylski ), są eksploatowane. W Rosji w trzech elektrowniacj jądrowych ( KAEC, SAEC, Sosnowy Bór ), w tym 2 bez żadnych modyfikacji od roku 1986. Do 2009 roku na Litwie w IAEC funkcjonował blok z reaktorem RBMK 1500 ( moc cieplna o 500 Mw większa niż w RBMK 1000 ).

    OdpowiedzUsuń

Jeśli znajdziesz błąd lub chcesz podzielić się opinią, zapraszam!