10 czerwca, 2026

Współpraca Eco Deyi DY003 z Home Assistant

Dozymetr Eco Deyi DY003 jest jednym z najbardziej zaawansowanych przyrządów dozymetrycznych, dostępnych na Aliexpress. Testowałem go w 2024 r. i zebrał u mnie wysokie noty, niestety nie udało mi się wówczas opisać współdziałania przyrządu z aplikacją Home Assistant. Miernik, tak jak i inne przetestowane, trafił na sprzedaż. Kupił go Krzysztof (pozdrowienia!) i postanowił uzupełnić wpis o współpracę z HA. Oddaję głos Autorowi!


 

 

Od jakiegoś czasu zacząłem bawić się Home Assistantem (dalej HA) i rozbudowywać go w miarę potrzeb i możliwości. Poza kilkoma pomiarami energii elektrycznej; zużycia gazu; temperatur w pomieszczeniach; pogody na zewnątrz i sterowaniem oświetleniem wpadłem na pomysł dodania dawki promieniowania radioaktywnego jako kolejny element nauki HA i rozbudowy systemu. No i fajnie szukamy dozymetru, który najchętniej współpracuje z TUYA. Już po kilku chwilach współpracy z wujkiem Google trafiłem na dobrze znany mi blog prowadzony przez Łukasza z informacją, której szukałem. Dozymetr Eco Deyi DY003 z Aliexpress współpracuje z TUYA. Super, szukamy „gdzie kupić”. Sprawdziłem na mandaryńskiej platformie zakupowej dostępność i ceny, ale przypomniałem sobie, że Łukasz wyprzedaje dozymetry które zakupił do testów oraz opisał na blogu. Tak się pięknie złożyło, że oczywiście właśnie tren dozymetr miał na sprzedaż. Zamiast kupować w Azji kupuję od Łukasza i czekam na przesyłkę.

Dozymetr przyszedł, ładujemy akumulator włączamy i próbujemy konfiguracji. No i zdziwienie, bo po zaledwie kilku godzinach bateria się rozładowała. Dla mnie to nie problem, bo i tak będzie on na stałe podłączone do źródła 5V. Oczywiście ciekawość więzła górę i rozbieramy delikwenta by zerknąć co tam jest ciekawego. Obudowa wbrew pozorom nie jest zgrzewana ultradźwiękowo (przynajmniej ten egzemplarz) tylko zamykana na zatrzask. Niestety plastik jest bardzo cienki i delikatny więc można je bardzo łatwo uszkodzić (Rys. 1.) 

Już po otwarciu zdziwienie, ale w dozymetrze jest jeszcze jedna bateria podtrzymująca pamięć (Rys. 2) pasująca do oznaczenia CR1220. 

Szybki pomiar napięcia wskazał, że ma ok 0,5 V zamiast 3 V co by tłumaczyło, dlaczego ustawiania, które wprowadzał Łukasz podczas testów resetują się po wyłączeniu zasilania. Skoro mam go otwartego to co tam wymienimy i baterię i akumulatorek. Przy okazji okazało się, że źródłem zasilania dozymetru jest  akumulator 3,7 V 500 mAh LiPo 902030 (Rys. 3). 

Elementy zamówione, czekam na dostawę, a tymczasem zerknijmy na wnętrze (Rys. 4 oraz Rys. 5) i bierzemy się za podłączanie do HA.


Tutaj słowem wyjaśnienia, o co chodzi z tym Wi-Fi urządzeń współpracujących z TUYA.  Jestem początkującym użytkownikiem HA i mogę coś przekręcić, ale postaram się prosto wyjaśnić, jak mi się zdaje, dlaczego to takie mylące i o co chodzi.

Generalnie TUYA to platforma do integracji urządzeń służących do automatyzacji. W uproszczeniu to taka strona w Internecie, gdzie trzeba założyć darmowe konto, a po rejestracji poinformować platformę, że podłączamy taki miernik, włącznik czy jakikolwiek element, który może z nią współpracować a jest ich naprawdę sporo. Tutaj jest ten moment, w którym po zakupie zniechęcamy się i stwierdzamy kolokwialnie, że „gówno nie działa” a po godzinie ignorujemy i odkładamy w kąt urządzenie. By podłączyć urządzenie do serwer TUYA potrzebna jest bramka TUYA (taki mini ruter) który łączy urządzenia będące w jego zasięgu z serwerem. Komunikacja pomiędzy bramką TUYA a konkretnym urządzeniem może być przez Wi-Fi lub Bluetooth. Ja akurat wykorzystuję połączenie Wi-Fi tak jak w przypadku tego dozymetru. Bramka TUYA tworzy własną sieć Wi-Fi w paśmie 2,4 GHz i wewnątrz tej sieci komunikuje się z urządzeniem. Nie ma możliwości podłączenia przez Wi-Fi urządzenia z ruterem w domu bez użycia bramki. Niestety tak to wygląda i jest źródłem nieporozumień poprzez mylnie interpretowane nazewnictwo komunikacji. W tą pułapkę dał się złapać Łukasz podczas testowania dozymetru, kiedy nie mógł połączyć się przez Wi-Fi, gdyż nie miał bramki TUYA. Ja także kiedyś dałem się w to złapać przy próbie integracji wyłącznika przez Wi-Fi.

Opisy zakładania konta na platformie TUYA, konfiguracji bramki i sposobu podłączania urządzeń zostały już wielokrotnie opisane w sieci łącznie z przykładami w filmach na platformie YouTube przez bardziej zaawansowanych użytkowników za to bardzo przystępnym językiem więc nie będę do tego się odnosił, bo coś pokręcę i wprowadzę w błąd. Oczywiście najłatwiej jest dodać urządzenie przez aplikację TUYA w telefonie. Sprowadza się to do włączenia zasilania dozymetru, uruchomienia aplikacji i kliknięcia „+” w prawym górnym rogu ekranu oraz „dodaj nowe urządzenie” (Rys. 6). 

Praktycznie u mnie po 5 sekundach pojawił się dozymetr jako urządzenie DY003 wystarczy tylko jeśli się chce dodać przyjazną nazwę i w zasadzie koniec z podłączaniem. W aplikacji TUYA mamy kafelek z dozymetrem (Rys. 7)...

 ...i po kliknięciu od razu pokazuje się wynik poziomu naładowania baterii; bieżącej wartości promieniowania oraz prosty wykres (Rys. 8). 

Nie ma tutaj za wielu ustawień jak na tak prostą konstrukcję a resztę możliwości oferuje sama platforma TUYA.

Dobrze, teraz podłączam dozymetr do HA. HA to taki domowy serwer z dedykowanym systemem i potężnymi możliwościami podłączania urządzeń automatyzacji w sterowaniu i innymi cudami, których z czasem odkrywa się coraz więcej. Oczywiście HA nie jest wymagany do działania z dozymetrem, do tego jest platforma TUYA i tutaj można odczytywać pożądane wartości. Skoro jednak mam serwer HA to dlaczego by tam nie wprowadzać danych.

Wszelkie opisy dotyczące instalacji integracji TUYA do HA oraz HACS (repozytorium aplikacji niestandardowych) są szeroko opisane z przykładami w sieci i tego robić nie będę.

Zaczynamy.  Poprzez integrację TUYA w HA urządzenia są jak gdyby z automatu dodawane co także miało miejsce i w tym przypadku. No i fajnie. Wchodzę w obsługę urządzenia by wyłuskać potrzebne dane i zdziwienie. Z danych udostępnionych jest tylko poziom naładowania baterii (Rys. 9). 

A gdzie jest poziom promieniowania? Nie ma. Ale dlaczego?

No nic szukamy co jest powodem. Loguje się do platformy TUYA i w opcjach urządzenia widzę, ze dane dotyczące promieniowania są „wysyłane”. Tylko dlaczego ich nie ma w HA? Trochę zastanawiająca, ale próbujemy poprzez „Local TUYA integration” pobrana z HACS w HA. Tutaj potrzebnych jest kilka danych z platformy TUYA. Są to indywidualne dane dotyczące czujnika jak „local_key”. Musimy zalogować się na platformę i je odszukać. By zacząć szukać musimy na platformie TUYA znaleźć „Device ID” naszego dozymetru (Rys. 10). 

Mając ta daną szukamy „local_key. Na chwilę pisania tego artykułu dane te pozyskujemy w miejscu wskazanym na rysunku 11.  


Wybieramy „dodaj nowe urządzenie” (Rys. 12 i Rys. 13) w „Local TUYA integration”...


....wpisujemy odpowiednie dane we wskazane miejsca (Rys. 14) 

i wybieramy pożądaną encję (Rys. 15). 

Encja to w informatyce taki unikalny obiekt przechowujący konkretną informację, w naszym przypadku to miejsce przechowywania wskazań bieżącej wartości promieniowania. Jak widać Dozymetr ma oprócz poziomu naładowania baterii i wartości promieniowania encje temperatury i wilgotności. Podejrzewam, ze z powodu wartości wystawionej „0” nie są one wystawiane z powodu braku czujnika za nie odpowiedzialnego w samym urządzeniu. Być może to jakaś pozostałość kodu programistów producenta do innego urządzenia, które takie encje posiada. Dla nas nieistotne. Szukana encja jest dostępna pod kodem „101” przynajmniej u mnie. Jako czujnik należy wybrać „sensor” (Rys. 16) i to w zasadzie koniec

A w razie potrzeby restartujemy HA i proszę. Mamy to co chcieliśmy łącznie z wykresami historii pomiarów (Rys. 17 i Rys.18). 


Braki na wykresie to efekt rozładowania baterii dozymetru, a duże wielkości to testowanie czujnikiem dymu. Mankamentem dozymetru jest to, że kiedy się wyłączy po rozładowaniu baterii, należy go ręcznie włączyć po przywróceniu zasilania. Nie wiem, czy pozmienia się to po wymianach obu bateryjek.

Teraz możemy na podstawie tych danych tworzyć automatyzacje; ustawiać warunki czy co, to komu się podoba.

Powodzenia!

EDIT

Po kilkunastu dniach użytkowania tego układu z pomiarem doszedłem do wniosku, ze czas na małą modyfikację. W układzie pomiarowym opisanym wcześniej dane na wykresie w HA wyglądają tak jak na Rys. 19 dla podglądu prostego:

i jak na Rys. 20 dla pomiaru szerszego według interwału ustawionego przez użytkownika. Trochę mi się to nie podoba. 

Dokładność tego dozymetru pozostawia wiele do życzenia i jak widać pojawiają się nawet piki prawie 60 µS/h a sam wykres jest za gęsty. Postanowiłem zrobić z tym porządek i uzyskać wykres średniej dla pomiarów z 10 minut.

W HA aby to osiągnąć należy skorzystać z „pomocników”. To takie małe skrypty które realizują potrzebną funkcję.

Dostęp do tego jest w standardowych panelach HA. Idziemy „Ustawienia” „Urządzenia oraz usługi” i na górnej belce jest listwa „Pomocnicy” (Rys. 21). 

Po kliknięciu w to pole na dole po prawej stronie jest przycisk „Utwórz pomocnika” więc go wybieramy. Następnie idziemy wg schematu ”Statystyki” → wpisujemy nazwę jaką chcemy nadać tej statystyce i szukamy encję która dotyczy promieniowania (Rys. 22). 

Przechodząc dalej wybieramy eksperymentalnie wartości o zatwierdzamy (Rys. 23). 



Wprowadzone dane można oczywiście edytować w późniejszym czasie według potrzeb klikając na koło zębate „Ustawienia” przy podglądzie wartości „pomocnika” którego stworzyliśmy.

Dla pomiarów z wykorzystaniem „pomocnika” wykresy wyglądają bardziej elegancko i zbliżone do rzeczywistości.

 

***


Dziękuję Krzysztofowi za klarowne wyjaśnienie krok po kroku podłączenia dozymetru przez bramkę do aplikacji. Wszelkie pytania i uwagi proszę zgłaszać w komentarzach, zaś jeśli chcecie opublikować swój tekst na łamach bloga, jestem otwarty na propozycje!


***

Zachęcam też do wspierania bloga, zarówno pośrednio, poprzez zakup dozymetrów [LINK], jak i bezpośrednio, przez Patronite lub BuyCoffeeTo 




30 maja, 2026

Szklana taca "yellow depression glass" firmy Fostoria

Dzięki uprzejmości Czytelnika (pozdrowienia!) mogę przedstawić naczynie firmy Fostoria Glass Company, wykonane z żółtego szkła zawierającego... tor-232. 

Ta informacja była dla mnie dużym zaskoczeniem, gdyż do tej pory torowane szkło pojawiało się głównie w soczewkach do obiektywów fotograficznych i było przezroczyste. W tym szkle dodatek był celowy - miał pozwolić uzyskać wysoki współczynnik załamania światła przy jednocześnie niskiej dyspersji [LINK]. Z kolei w przypadku omawianego tutaj naczynia zawartość toru wynika z użycia do barwienia szkła piasku monacytowego.

10 maja, 2026

Zabawka Gilbert U-238 Atomic Energy Lab - cz. IV (radiogramy, spintaryskop)

To już ostatnia część podręcznika opisującego eksperymenty z pomocą zestawu U-238 Atomic Energy Lab firmy A.C. Gilbert.

ROZDZIAŁ IV

FILMY I KRYSZTAŁY

Opisaliśmy kilka sposobów wykrywania promieni alfa, beta i gamma. Użyliśmy licznika Geigera, elektroskopu i komory mgłowej do wykonania różnych pomiarów zasięgu promieni i ich mocy penetrującej. Teraz chcemy przyjrzeć się tym promieniom w nieco inny sposób. Chcemy zobaczyć, jak wpływają one na film fotograficzny. Później w tej sekcji odkryjesz, jak wpływają one na niektóre kryształy. Opiszemy teraz kilka eksperymentów, które obejmują wykorzystanie filmu fotograficznego. Wspomnimy coś o jego pozyskiwaniu i przetwarzaniu. Czułość zwykłego filmu jest bardzo niska w przypadku promieni beta i gamma, a jeśli spróbujesz przeprowadzić eksperymenty z takim filmem, okaże się, że jego naświetlanie zajmuje bardzo dużo czasu.

FILMIK RENTGENOWSKI

Twój dentysta jednak regularnie używa klisz rentgenowskich w swojej pracy. Być może miałeś zrobione zdjęcie rentgenowskie zęba i zauważyłeś, że musiałeś trzymać za nim mały, biały prostokąt z tektury. To opakowanie nazywa się pakietem stomatologicznym i zawiera mały fragment kliszy rentgenowskiej o wymiarach 1-1/4 x 1-3/4 cala. Jest on zabezpieczony przed światłem dzięki zamknięciu w papierowym pojemniku.

Odwiedź swojego dentystę (samodzielna wizyta u dentysty może zapoczątkować nowy trend w historii stomatologii!) i poproś go o kilka saszetek. Saszetki można również otrzymać w sklepie z artykułami medycznymi. Firma AC Gilbert Company nie mogła załączyć filmu do zestawu Laboratorium Energii Atomowej, ponieważ ciągła ekspozycja na źródła radioaktywne powodowałaby jego zamglenie.

WYWOŁANIE FILMÓW

11 kwietnia, 2026

Zabawka Gilbert U-238 Atomic Energy Lab - cz. III (elektroskop, zasięg promieniowania)

 To kolejna część podręcznika dołączana do "atomowego laboratorium" firmy Gilbert.

ROZDZIAŁ III

WYKRYWANIE CZĄSTEK ELEKTRYCZNIE

Do tej pory korzystaliśmy z licznika Geigera i komory mgłowej do śledzenia cząstek jądrowych. Nasze obserwacje koncentrowały się na cząstce alfa i promieniowaniu gamma. Odkryliśmy, że cząstka alfa, pomimo swojej wysokiej energii, jest łatwo absorbowana w kilku centymetrach powietrza lub na kartce papieru. Promieniowanie gamma jest w stanie przenikać przez dość grube warstwy materiału, bez problemu przebijając większość książek. W tej sekcji wykorzystamy nowy instrument zwany „elektroskopem”. Za jego pomocą ponownie zbadamy cząstkę alfa i promieniowanie gamma, a dodatkowo, bardziej szczegółowo, zbadamy promieniowanie beta.

Z naszego wcześniejszego doświadczenia wiemy, że cząstka alfa odrywa elektrony od neutralnych atomów i przekształca je w jony. Te jony, czyli atomy obdarzone ładunkiem elektrycznym, normalnie napotykałyby inne elektrony wędrujące w gazie i rekombinowały, tworząc ponownie neutralne atomy. Ale jeśli dysponujemy elektroskopem z komorą jonizacyjną, w której znajduje się elektroda zbiorcza przyciągająca jony, będą one pędzić w kierunku tego drutu tak szybko, że większość z nich nie zdąży zebrać żadnych elektronów i stać się neutralnymi. Ten gwałtowny przepływ jonów przez powietrze komory jonizacyjnej tworzy to, co nazywamy prądem jonizacji .

Rysunek 3-1.
ZDJĘCIE CHŁOPCA REGULUJĄCEGO ELEKTROSKOP

01 kwietnia, 2026

Zabawka Gilbert U-238 Atomic Energy Lab - cz. II (komora mgłowa)

Zapraszam do lektury dalszego ciągu podręcznika użytkowania zestawu U-238 Atomic Energy Lab, który omawiałem w ostatnim wpisie.

ROZDZIAŁ II

SPOTKANIE Z KOMORĄ MGŁOWĄ

Ze wszystkich instrumentów do badań atomowych, Komora Mgłowa Gilberta jest najbardziej imponująca ze względu na swoją zdolność do pokazywania natury radioaktywności. Możesz się zastanawiać, dlaczego czekaliśmy aż do teraz z omówieniem jej zastosowania. Powodem jest to, że chcieliśmy najpierw przedstawić Państwu promieniowanie gamma, zanim przejdziemy do opisu innych rodzajów promieniowania. Zdarza się, że Komora Mgłowa nie pokazuje śladów promieniowania gamma.

Oto jak złożona jest Komora Mgłowa.

1) Rozłóż kilka gazet lub folię na płaskim stole, aby służyła jako miejsce pracy. Papiery ochronią meble w przypadku rozlania alkoholu lub atramentu. Na stole umieść aluminiową podstawę komory chmurowej (okrągłą płytę z trzema nogami).

Rysunek 2-1.
KOMORA MGŁOWA GILBERTA, GOTOWA DO EKSPLOATACJI

2) Przymocuj gumowy blok montażowy (cylindryczną krawędzią skierowaną do góry) do spodniej części podstawy. (Patrz rysunek 2-2.)

25 marca, 2026

Zabawka Gilbert U-238 Atomic Energy Laboratory - cz. I

https://www.orau.org/health-physics-museum/collection/toys/gilbert-u-238-atomic-energy-lab.html

Ta amerykańska zabawka z 1950 roku powraca niczym bumerang w internetowych zestawieniach najbardziej niebezpiecznych zabawek wszechczasów i budzi najwięcej emocji, szczególnie przy obecnej radiofobii. Stanowi też świetną pożywkę dla różnego rodzaju sensacyjnych artykułów, jak choćby poniższy:

https://www.tmz.com/2024/12/05/uranium-most-dangerous-toy-kit-for-sale-auction/

Od lektury innych [LINK] dosłownie krwawią oczy (i mózg).

10 marca, 2026

Samochód rozpoznania skażeń GAZ-69rs

Pojazd ten, zbudowany na bazie seryjnego GAZ-69, popularnego "gazika", był pierwszym specjalistycznym samochodem rozpoznania skażeń stosowanym w Siłach Zbrojnych PRL, potocznie zwanych Ludowym Wojskiem Polskim. 

Dzięki zdjęciom Wojskowej Agencji Fotograficznej, przechowywanym w Narodowym Archiwum Cyfrowym, możemy dokładnie przyjrzeć się pojazdowi i jego wyposażeniu.

Specjalistyczne wyposażenie pojazdu można podzielić na stałe i zdejmowane. Wyposażenie stałe to:

  • rentgenometr DP-3B (ewentualnie z imitatorem promieniowania IP-3 do celów szkoleniowych)
  • dwie wyrzutnie znaków (chorągiewek) do oznaczania terenu skażonego

10 lutego, 2026

Japoński garnek do kiszenia Shigaraki Overnight Pickling Pot

Na japońskim rynku dostępne są różnego rodzaju naczynia ceramiczne, bez ogródek reklamowane jako zawierające "rudę radu" i generujące "jony ujemne". Tak naprawdę trudno mówić o "rudzie radu", skoro rad-226 jest produktem rozpadu uranu-238 i w rudzie uranowej występuje w śladowych ilościach (z 76297 ton rudy w latach 1935-1942 pozyskano 3,06 g radu!). Poza tym wspomniane naczynia w rzeczywistości zawierają tor-232, co nietrudno stwierdzić spektrometrycznie.

Ostatnio omawiałem butelkę do "jonizacji" wody, a przy okazji wpisu o Radium Ore Revigator wspomniałem o jego uwspółcześnionej wersji, również z Kraju Kwitnącej Wiśni. Dziś z kolei  chciałbym przedstawić... garnek do kiszenia, należący do słynnej serii ceramiki Shigaraki. Reklamowany jest jako "overnight pickling pot", czyli garnek do całonocnego kiszenia, a jego głównym atutem ma być promieniotwórczość, rzekomo pozwalająca skrócić czas kiszenia do jednej nocy (!).

Pomimo dość wysokiej ceny (98,40 $ wraz z VAT) i rozczarowujących wyników pomiaru wspomnianej butelki zaryzykowałem zakup. 

01 lutego, 2026

Urządzenie do dezaktywacji umundurowania UDU

Podczas zimnej wojny obie strony potencjalnego konfliktu, czyli bloki państw Układu Warszawskiego i Paktu Północnoatlantyckiego (NATO), przygotowywały się do użycia broni masowego rażenia: jądrowej, biologicznej i chemicznej. Oznaczało to m.in. przygotowanie do likwidacji skażeń personelu, sprzętu i terenu, czyli:

  • dezaktywacji (skażenia promieniotwórcze)
  • dezynfekcji (skażenia biologiczne)
  • odkażania (skażenia chemiczne).

Do przeprowadzania tych zabiegów służyły głównie tzw. instalacje rozlewcze, montowane na samochodach ciężarowych. Były to w latach 60. instalacje ARS-12 na ciężarówkach ZiS-151 i późniejsze IRS na ciężarówkach Star 66, pozwalające na oczyszczanie terenu, personelu i sprzętu, a także komory dezynfekcyjne DDA-53 na ciężarówkach Lublin-51, przeznaczone do dezynfekcji umundurowania. Uzupełnieniem tych instalacji było urządzenie do dezaktywacji umundurowania UDU, które przedstawię w niniejszym wpisie.


27 stycznia, 2026

Niebieska glazura uranowa

Związki uranu, stanowiące odpad w kopalniach srebra, przez długi czas były gromadzone na hałdach, gdyż nie miały praktycznego zastosowania. Wkrótce jednak odkryto, że hałdy te nabierają różnych żywych kolorów, a gdy wyczerpano zasoby rudy srebra, zaczęto przerabiać materiał z hałd, by uniknąć bezrobocia. Wówczas rozpoczęto stosowanie uranu do barwienia szkła (tzw. szkło uranowe), a także glazury na wyrobach ceramicznych.
Kolor glazury uzyskiwany dzięki związkom uranu zależał od stężenia jonów diuranianowych U2O7, i zmieniał się wraz ze wzrostem stężenia w kierunku czarnego [LINK]:
Nie jestem przekonany co do słuszności tych wyliczeń, szczególnie że to pomarańczowa glazura wykazuje największą aktywność powierzchniową, czarna średnią, zaś zielona dosyć niską, niewiele większą niż żółta. Temat wymaga dalszego zbadania. 

Do tej pory myślałem, że znam już wszystkie kolory, jakie mogą być osiągnięte przez dodatek związków uranu do glazury ceramicznej. Ostatnio jednak, dosłownie dzień przed 12. rocznicą bloga, znalazłem na targu wazonik z glazurą w kolorze... niebieskim.



Wyszukany został metodą "na przyrządy" za pomocą "żelazka" RKP-1-2. Odczyt sięgał końca I zakresu, więc był wystarczająco wyraźny, by zdecydować o zakupie.

20 stycznia, 2026

Reaktor EWA na archiwalnych fotografiach

Rok 1955 przyniósł odprężenie w stosunkach międzynarodowych, ograniczenie prób jądrowych oraz odtajnienie technologii nuklearnej, co umożliwiło jej cywilne zastosowanie. Powstała wówczas atomistyka, czyli dziedzina nauki zajmująca się pokojowym wykorzystaniem energii jądrowej. Niedługo potem ZSRR zaoferował krajom socjalistycznym zakup reaktorów typu WWR-S. Egzemplarz zakupiony przez Polskę został uruchomiony, po dwuletniej budowie, w 1958 r. Nazwano go EWA, co jest skrótem słów "eksperymentalny, wodny, atomowy". Nie będę tu streszczał jego historii ani parametrów, gdyż reaktor ma bogatą literaturę, w tym rozbudowany wpis na Wikipedii [LINK]. W niniejszym wpisie chciałbym skupić się na archiwalnych zdjęciach reaktora i występującym na nim sprzęcie dozymetrycznym. Wszystkie prezentowane zdjęcia pochodzą z zasobu Narodowego Archiwum Cyfrowego i można je znaleźć w serwisie Szukaj w Archiwach.

Zacznijmy od sterowni, sfotografowanej w sierpniu 1959 r. przez fotoreportera Wojskowej Agencji Fotograficznej (WAF). Od razu rzuca się w oczy przyrząd z prawej strony:


15 stycznia, 2026

Urządzenie rozpoznania chemicznego i radiologicznego PRChR-M (GO-27)

O przygotowaniach do konfliktu nuklearnego w PRL-u pisałem w roku 2017 [LINK], osobno przedstawiłem też zabezpieczenia pojazdów pancernych przed czynnikami rażącymi broni jądrowej [LINK]. Omawiałem tam radiometryczny blok ochronny RBZ-1 stosowany w czołgach T-55A i PT-76, dziś zaś chciałbym przedstawić radziecki "zmodernizowany przyrząd rozpoznania chemicznego i radiologicznego" (pribor radiacionnoj i chimiczeskoj razwiedki - modernizirowannyj, PRChR-M), model GO-27. Jest to urządzenie o tyle ciekawe, że wykrywa nie tylko promieniowanie gamma, ale również bojowe środki trujące z grupy związków fosforoorganicznych, i w obu przypadkach uruchamia instalacje uszczelniające i filtrowentylacyjne. Dodatkowo pomiar promieniowania odbywa się w dwóch trybach: wykrywania promieniowania natychmiastowego pochodzącego z wybuchu jądrowego oraz wykrywania promieniowania od skażeń promieniotwórczych terenu.

https://specoborona.ru/catalog/pribory_radiatsionnogo_kontrolya/go_27/

Poniższy wpis jest przetłumaczonym automatycznie, a następnie zredagowanym i zilustrowanym przeze mnie fragmentem oryginalnej instrukcji obsługi, zamieszczonym na Forum RHBZ. Z tego względu mogą pojawić się niedoskonałości stylistyczne czy pewne nieścisłości - w razie ich wykrycia proszę o kontakt przez formularz bloga.

10 stycznia, 2026

Dozymetr Terra P+ (starsza wersja)

Ukraińska firma Ecotest (https://ecotestgroup.com/) oferuje szeroką gamę sprzętu dozymetrycznego, przeznaczonego głównie do użytku profesjonalnego. Spośród produktów firmy od wielu lat wyróżniają się dozymetry “Terra”, które na chwilę obecną (maj 2025) występują łącznie w sześciu wersjach, oznaczonych tym samym kodem MKS-05:

05 stycznia, 2026

Dozymetr Binar-1

Ten dozymetr jest jednym z wielu prostych kieszonkowych mierników promieniowania, produkowanych dla ludności po katastrofie w Czarnobylu. Producentem były zakłady PNIISU w Tule, a prezentowany egzemplarz opuścił fabrykę we wrześniu 1993 r.

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=444

Przyrząd mierzy promieniowanie gamma w zakresie 0,1-99,99 µSv/h (10-9999 µR/h), powinien też rejestrować silniejszą emisję beta. 

30 grudnia, 2025

Dozymetry na zdjęciach Wojskowej Agencji Fotograficznej

Wojskowa Agencja Fotograficzna (WAF) powstała w 1947 r. i zapewniała serwis fotograficzny dla prasy i wydawnictw wojskowych, później również i cywilnych. Fotoreporterzy WAF dokumentowali szeroko rozumiane życie wojska (ćwiczenia, uroczystości, sprzęt, życie w koszarach) i przygotowywali materiały szkoleniowe (np. slajdy omawiane w zeszłym roku - LINK). Prowadzono również cywilny serwis, uwieczniając architekturę, przemysł, rolnictwo, handel, życie codzienne itp. Agencja przestała działać w 1991 r., zaś jej zasób trafił najpierw do Centralnego Archiwum Wojskowego, a później do Archiwum Dokumentacji Mechanicznej, w 2008 r. przekształconego w Narodowe Archiwum Cyfrowe. 

Zdjęcia WAF można oglądać i pobierać w dużej rozdzielczości z serwisu Szukaj w Archiwach [LINK], można tam również zgłaszać uwagi do opisów, które po weryfikacji są uwzględniane przez archiwistów. 

Fotografie WAF stanowią prawdziwą kopalnię wiedzy o sprzęcie wykorzystywanym przez Siły Zbrojne PRL, potocznie zwane Ludowym Wojskiem Polskim (LWP). Nie zabrakło na nich również sprzętu dozymetrycznego, któremu poświęcę niniejszy wpis.  


25 grudnia, 2025

Dozymetr Voltcraft HS-035 (Pripyat w dystrybucji Conrada)

Niemiecka firma Conrad Electronic została założona w 1923 r. przez Maxa Conrada jako sklep z akcesoriami radiowymi "Radio Conrad". Jego syn Werner Conrad przejął w 1936 r. prowadzenie firmy i rozwinął asortyment wkrótce o sprzęt fotograficzny i telewizyjny. Po II wojnie światowej firma została przeniesiona ze zrujnowanego Berlina do Hirschau. W 1954 r. z inicjatywy syna Wernera, Klausa, firma wprowadziła sprzedaż wysyłkową, usprawnioną w 1976 r. przez pierwszy system komputerowy do adresowania przesyłek. Rok 1988 przyniósł biuro w Hongkongu, powstały też spółki zależne w Europy. Firma cały czas pozostała w rękach rodziny Conradów - w 1993 r. przejął ją syn Klausa, Werner, jest to więc już czwarte pokolenie właścicieli. W 1997 r. rozpoczęto handel online. Firma oferuje aparaturę elektroniczną, w tym pomiarową, znanych marek, jak np. Fluke, FLIR, Weller, HellermannTyton, Eaton, LAPP, EA Elektro Automatik, TDK-Lambda, Werma Signaltechnik, Microsoft, Philips, Samsung, Bosch, LG, Osram czy Canon. Conrad ma też marki własne, takie jak Voltcraft, Toolcraft, Modelcraft, Reely, Conrad Energy, C-Control, Renkforce, Eurochron, Speaka. I właśnie na marce Voltcraft chciałbym się dzisiaj skupić. 

Marka ta bowiem pojawiła się już na blogu przy okazji omawiania niezbyt udanego Voltcraft Gamma Check A [LINK], wspominałem też, że sygnowała dozymetry Prypeć i RKSB-104 przeznaczone na rynek zachodni. Prypeć występował jako Voltcraft HS-035, a RKSB-104 jako HS-036. Przyrządy te niestety bardzo rzadko pojawiają się na rynku wtórnym, ale dziś mogę przedstawić Voltcraft HS-035. 


20 grudnia, 2025

Indykator promieniowania DRS-01I

Ten indykator jest bliźniaczą konstrukcją z dozymetrem DKS-04, omawianym przeze mnie w 2018 r. [LINK]. Ma z nim wspólny licznik G-M i jego kadmową osłonę, dolną połowę obudowy z przełącznikami i kratką, jak również ładowarkę. Opracowano go, tak jak DKS-04, w połowie lat 80, a niektórzy widzą w nim poprzednika tego dozymetru. Jednak moim zdaniem są to dwa odrębne przyrządy o nieco innym przeznaczeniu.

DRS-01I, tak samo jak DKS-04, przeznaczony jest do użytku profesjonalnego. Służy do orientacyjnej oceny mocy dawki ekspozycyjnej promieniowania gamma, indykowania aktywności beta oraz strumienia neutronów termicznych, sygnalizuje też przekroczenie jednego z 10 zaprogramowanych fabrycznie progów mocy dawki. 

15 grudnia, 2025

Dozymetr PCE-RAM 10 Radiation Scanner

Ten dozymetr zwrócił moją uwagę już kilka lat temu, jednak wysoka cena sprawiała, że długo odkładałem zakup na rzecz profesjonalnych przyrządów. Dziś, dzięki uprzejmości Czytelnika (pozdrowienia!) mam wreszcie możliwość przetestowania tego sprzętu. 

Na początek kwestia nazewnictwa. Miernik występuje pod różnymi nazwami:

Jest to jednak ta sama konstrukcja, o identycznych parametrach, obudowie i sposobie obsługi. Producentem jest chińska firma Shenzhen Everbest Machinery Industry Co. Ltd, sygnująca swoje wyroby marką CEM (https://www.cem-instruments.com/en/content-id-498) i dystrybuująca je za pośrednictwem oddziałów austriackiej firmy PCE Electric GmbH (https://www.pce.pl/pce-polska/). Shenzhen oferuje bardzo szeroką gamę przyrządów pomiarowych, kamer termowizyjnych, wykrywaczy gazu, dalmierzy itp. Mamy więc tu kolejny przykład producenta, dla którego sprzęt dozymetryczny stanowi jedynie niewielki procent łącznej produkcji. Takim miernikom brakuje zwykle "kropki nad i" w porównaniu z produktami firm specjalizujących się w dozymetrii i ochronie radiologicznej (Automess, Victoreen). 


10 grudnia, 2025

Rentgenometr pokładowy DP-3 (bez litery)

Miernik ten jest pokładowym przyrządem dozymetrycznym do pomiaru bardzo wysokich poziomów promieniowania w warunkach wojny jądrowej (do 500 R/h). Przyrząd występuje łącznie w czterech głównych wersjach, z których niektóre miały jeszcze swoje warianty:

  • DP-3 - opisany na Forum RHBZ jako "wersja specjalna", bez przycisku "test" i bez kabli połączeniowych w zestawie, z zakręcaną oprawką szkła mikroamperomierza i zakręcanymi oprawkami żarówek sygnalizacyjnych i z zakręcanym gniazdem do podłączenia imitatora promieniowania
  • DP-3A-1 - wersja ze zmienioną elektroniką, z przyciskiem "test", bez kabli w zestawie (UWAGA! Cyfra 1 oznacza pulpit pomiarowy, sonda od tej wersji ma oznaczenie DP-3A-2, numery te nie oznaczają wersji/wykonania jak w polskich miernikach), występuje w dwóch odmianach:
    • lądowa - malowana na szaro
    • lotnicza - malowana na czarno, czerwona lampka z przesłoną zmniejszającą średnicę
  • DP-3B - najpopularniejszy model, z przyciskiem "test" i kablami w zestawie (długość 66, 90 lub 400 cm), występujący w czterech odmianach:
    • starsza - skala półkolista, bez farby okresowego świecenia
    • starsza lotnicza - skala j.w., obudowa malowana na czarno, czerwona lampka z przesłoną zmniejszającą średnicę, w gnieździe zasilania 2 styki, a nie 4.
    • nowsza - skala prostokątna, z farbą okresowego świecenia, inne wytłoczenia krawędzi przedniego panelu
    • nowsza lotnicza - j.w., czerwona lampka z przesłoną zmniejszającą średnicę
  • T-DP-3B - wersja treningowa, z dodatkowym pulpitem dla instruktora, który ustawiał "moc dawki", która następnie miał "zmierzyć" kursant, sonda była pustą plastikową atrapą.
Starszą wersję DP-3B opisywałem na początku istnienia bloga [LINK], następnie niedawno opisałem nowszy wariant tego modelu [LINK]. Dziś chciałbym przedstawić najstarszy przyrząd z tej serii, o którym jest bardzo mało informacji, nawet w rosyjskim internecie.

Miernik jest opisany po prostu DP-3 i jego ogólny układ jest taki sam jak DP-5A i B - składa się z pulpitu pomiarowego i sondy z komorą jonizacyjną:

05 grudnia, 2025

Indykator promieniowania EKO-1 produkcji Polon-Gdańsk

Gdański oddział Zjednoczonych Zakładów Urządzeń Jądrowych "Polon" w 1993 r. przekształcił się w Pracownię Projektowo-Usługową "Polon Ekolab" (http://www.polon-ekolab.com.pl/) znaną z serii przyrządów dozymetrycznych nazwanych "EKO" i oznaczanych literami alfabetu (EKO-C, EKO-D, EKO-P, EKO-S). Nieliczne z nich, jak np. EKO-D, były opracowane jeszcze w gdańskim "Polonie", a następnie rozwijane przez "Ekolab". Do tych przyrządów zalicza się też prezentowany dziś EKO-1, model obecnie praktycznie zapomniany.

Indykator promieniowania EKO-1 zwraca uwagę nietypowym numerowym nazewnictwem modelu, które nie było już później kontynuowane - wszystkie znane mi produkty Ekolabu mają oznaczenie literowe:
  • EKO-C - monitor skażeń radioaktywnych z licznikiem okienkowym SBT-10A lub, w nowszej wersji, typu pancake
  • EKO-C/s - j.w. z dodatkowym gniazdem sondy scyntylacyjnej SSA-1P
  • EKO-D - radiometr beta gamma z sygnalizacją progową, który zaraz omówię
  • EKO-D/p - j.w. tylko bez dźwiękowej sygnalizacji impulsów i opcji zmiany jednostki pomiaru, ale za to ze zmienną stałą czasową
  • EKO-I - radiometr inspekcyjny w kształcie latarki, wykorzystujący licznik okienkowy
  • EKO-ID - dawkomierz - sygnalizator przekroczenia dawki, w rodzaju ALDO-10 (brak informacji na stronie producenta)
  • EKO-K - dozymetr komorowy promieniowania gamma, w układzie przypominającym dawne RKL-60, RKLG-62 czy DK-3
  • EKO-OD - miniaturowy dawkomierz osobisty (z wyświetlaczem) z sygnalizacją progową
  • EKO-P - miernik mocy dawki gamma z sygnalizacją progową
  • EKO-S - miniaturowy sygnalizator progowy (bez wyświetlacza), sygnalizujący przekroczenie jednego z 3 fabrycznie ustawionych progów
  • EKO-S/k - miniaturowy sygnalizator progowy (bez wyświetlacza), sygnalizujący przekroczenie jednego, ustawionego fabrycznie progu (wyprodukowano tylko małą serię)
  • EKO-S/p - sygnalizator progowy przenośny, wyposażony tylko w sygnalizację dźwiękową
  • EKO-S/s - sygnalizator progowy stacjonarny zasilany z sieci 220 V
  • EKO-W - radiometr gamma do pracy w trudnych warunkach, wygląda na wzmocnioną wersję radiometru EKO-D bez możliwości pomiaru promieniowania beta i z wyświetlaczem w innym miejscu

 Tyle tytułem wstępu i systematyki, przejdźmy do omawiania naszego przyrządu.