20 maja, 2022

Sonda okienkowa LGO-7

Sonda ta należy do pierwszej generacji sprzętu dozymetrycznego produkowanego w Polsce na samym początku rozwoju rodzimej atomistyki. Egzemplarz z kolekcji Karola udostępniony via Quann.wikidot:

http://qann.wikidot.com/lgo7

Wykonano ją w 1962 r., podobnie jak omawiany poprzednio radiometr uniwersalny RUS-5. Stanowiła element całego kompletu sond, wyprodukowanych w niewielkich seriach:

  • licznikowa beta-gamma LGM-2 (12 x STS-5/BOB-33 lub 3 x STS-6) - 50 szt.
  • scyntylacyjna LS-3 - 15 szt.
  • scyntylacyjna LS-5A (j.w.) - 20 szt. 
  • licznikowa LP-2 z licznikiem proporcjonalnym RZP-40
  • okienkowa LGO-1 
  • okienkowa LGO-5 (3 liczniki okienkowe) - 50 szt.
  • okienkowa LGO-7 (7 liczników okienkowych) - 50 szt.


Sondy te współpracowały z radiometrami RUS-4 i RUS-5 poprzez złącze o 9 pinach. 

Pod koniec lat 60. zostały zastąpione przez sondy SGB/SSU/SSA, współpracujące z radiometrami MSP/RUST/URL przez wtyk BNC-2,5, które są stosowane do dziś.

***

LGO-7 to sonda okienkowa, wykorzystująca aż 7 liczników G-M z okienkiem okrągłym, mających łączną  powierzchnię czynną 40 cm2. Liczniki zabezpieczono za pomocą żyłek przeciągniętych przez otwory w nakładce z tworzywa sztucznego, przykręconej do przedniego panelu sondy:

http://qann.wikidot.com/lgo7

Była to jedynie symboliczna osłona, ledwo zabezpieczająca przed włożeniem palca. Na czas nieużywania sondy okienka zakrywano pokrywką ze stali nierdzewnej, analogiczną do tej z sondy SGB-2P:

http://qann.wikidot.com/lgo7

W sondzie montowano różne typy liczników G-M: 

  • AAH-55 (okienko 1,5 mg/cm2 +/- 0,5mg/cm2, co pozwala na wykrywanie zarówno niskoenergetycznego promieniowania beta, jak również większości cząstek alfa)
  • BAH-55 (okienko 4 mg/cm2 +/- 0,5 mg/cm2, zapewniające czułość jedynie na emisję beta powyżej ok. 150 keV)
  • BOH-45 (okienko 2,5-3,5 lub 3-4 mg/cm2 = czułość na emisję beta powyżej 150 keV)

Prezentowany egzemplarz ma licznik BAH-55, natomiast opis z katalogu Aparatura jądrowa - informator techniczny [1963] sugeruje zamienne AAH-55 lub BOH-45. W specyfikacjach podawanych w tym katalogu występują często nieścisłości i rozbieżności w stosunku do rozwiązań występujących w egzemplarzach. Sonda ma numer 063, nosi oznaczenia Biura Urządzeń Techniki Jądrowej

http://qann.wikidot.com/lgo7

Jest to jak dotąd jedyny egzemplarz LGO-7, z którym się spotkałem. Generalnie sondy tego systemu, podobnie jak współpracujące z nimi radiometry RUS-4 i RUS-5 produkowano w małych seriach i dość szybko były zastępowane nowszymi konstrukcjami, zatem niewiele z nich przetrwało do naszych czasów. Mogły też być kanibalizowane celem odzyskania liczników G-M i ponownego wykorzystania w innych, nowszych sondach. 

Jeśli dysponujecie egzemplarzem tej sondy lub innej z tego okresu, albo dysponujecie dokumentacją techniczną, dajcie znać w komentarzach!

15 maja, 2022

Intensitetsmåler Model 1963

Przyrząd ten był używany przez duńską armię w latach 60. Jest to rentgenometr, w duńskiej nomenklaturze określony jako Intensitetsmålerczyli miernik natężenia (promieniowania), analogicznie do czeskiego Intenzimetr (np. DC-3A-72). Mierniki z tej kategorii służą do pomiaru wysokich poziomów promieniowania, występujących w warunkach wojny jądrowej.


Oprócz wojskowego oznaczenia Intensitetsmåler Model 1963 przyrząd nosi też sygnatury niemieckiego producenta: TOTAL 6115D. Z tym samym oznaczeniem występuje też jako Model 1965:

https://de.bisgaardnielsen.dk/shop/15-diverse/595-radioaktive-strahlung-messgerat/

Inne egzemplarze sygnowano Intensitetsmåler M65, ale bez modelu 6115D, choć to ten sam miernik:

https://ham.brugtgrej.dk/annonce/168371

Detektorem promieniowania jest komora jonizacyjna z okrągłym okienkiem umieszczonym na spodniej ściance obudowy. Okienko ma gęstość powierzchniową 25 mg/cm2, zatem przepuszcza również promieniowanie beta, szczególnie o wyższych energiach i aktywnościach.


W tym celu w dolnej części futerału przewidziano klapkę, odsłanianą w celu pomiaru skażeń emiterami beta. 

Przyrząd mierzy przede wszystkim moc dawki promieniowania gamma. Wyskalowany jest w rentgenach na godzinę, od 10 mR/h aż do 500 R/h w 4 podzakresach, kolejno:

  • 10 - 500 R/h (0,1 - 5 Sv/h)
  • 1 - 50 R/h (10 - 500 mSv/h)
  • 0,1 - 5 R/h (1 - 50 mSv/h)
  • 0,01 - 0,5 R/h (0,1 - 5 mSv/h)

Główna skala ma 5 indeksów podstawowych umieszczonych nad szczeliną, w której przesuwają się podziałki z wartościami odpowiadającymi poszczególnym zakresom. Przyrząd uruchamiamy obrotowym przełącznikiem zmiany zakresów według typowego schematu. Najpierw sprawdzamy napięcie zasilania w pozycji BAT - wskazówka powinna się znaleźć na czarnym łuku z prawej strony skali:


Następnie w pozycji NUL sprawdzamy, czy wskazówka pokrywa się z zerem na skali i w razie potrzeby regulujemy pokrętłem. Potem wybieramy właściwy zakres pomiarowy. Zakresy ułożono w kolejności od najwyższego, aby włączenie przyrządu w warunkach silnego promieniowania nie spowodowało przeciążenia i uszkodzenia miernika. Jest to powszechna praktyka w konstrukcji przyrządów dozymetrycznych, zarówno wojskowych, jak i cywilnych, choć zdarzają się wyjątki, np. radziecki DP-2 [LINK].  

Przyrząd przeznaczony jest do pracy w warunkach wojny jądrowej, kiedy moc dawki sięga dziesiątek i setek rentgenów na godzinę. Najniższy zakres zaczyna się od 0,01 R/h (10 mR/h = 100 µSv/h) a kończy na 0,5 R/h (5 mSv/h), zatem nawet najmocniejszymi źródłami dostępnymi w codziennym życiu go nie uruchomimy. Przypomnę, że najsilniej aktywne zegary lotnicze emitują do 5-7 mR/h promieniowania gamma, czyli poniżej najmniejszej podziałki na skali. Nie mamy więc szansy, by spowodować zauważalny wzrost wskazań jakimkolwiek "domowym" źródłem promieniowania. 

Rentgenometr ten zasilany jest z jednej baterii R-20 (C) umieszczonej w w zakręcanej komorze na spodzie obudowy. 


Intensitetsmåler Model 1963 ma na przednim panelu gniazdo typu DIN-6 do podłączenia zewnętrznego wskaźnika, umożliwiającego zdalny odczyt z odległości do 30 m. 

https://allegro.pl/oferta/licznik-gaigera-intensistetsmaler-m65-przedluzka-8169264869

Zestaw ten był przewidziany do instalowania w centrach dowodzenia Obrony Cywilnej. Poniżej przykładowe rozwiązanie w Silkeborgu:

https://www.danskkoldkrigsforening.dk/kommandocentralen-som-maalestation/

Wskaźnik miał osobne zasilanie z baterii umieszczonej w bakelitowym cylindrycznym pojemniku. Gdy miernik pracował samodzielnie, w gniazdo była wpięta wtyczka zwierająca styki, bez niej dozymetr się nie uruchomi. 


Warto o tym pamiętać - dozymetr z niepodłączoną wtyczką nie przeprowadzi nawet testu baterii.



Do miernika przewidziany była torba wraz z osobną kieszonką na zasilanie zewnętrzne:

https://archiwum.allegro.pl/oferta/licznik-geigera-radiometr-intensitetsmaler-m65-i6903482002.html

Torby w kolorze zielonym wskazywały na przeznaczenie miernika dla wojska.


Szare torby przydzielano do egzemplarzy przeznaczonych dla duńskiej obrony cywilnej:


Kilka lat temu w zagranicznych serwisach aukcyjnych mierniki te były wyprzedawane w fabrycznych zestawach, wraz z firmowym kartonem:

https://ham.brugtgrej.dk/annonce/168371

Przyrząd ma obecnie znacznie wyłącznie kolekcjonerskie z uwagi na zakres pomiarowy zaczynający się znacznie powyżej wartości, jakie możemy zmierzyć w codziennym życiu. Jeżeli zaś zacznie coś wskazywać, oznacza to albo początek wojny jądrowej, albo poważną awarię radiacyjną w naszej okolicy. Intensitetsmaler Model 1963 to bardzo rzadki miernik - do tej pory na polskim rynku pojawiły się tylko dwa egzemplarze oraz jeden komplet wskaźnika do zdalnego odczytu. Jeśli dysponujecie egzemplarzem tego rentgenometru lub dokumentacją, dajcie znać w komentarzach!

10 maja, 2022

Radioaktywny obiektyw Super Takumar 1,8/55

O radioaktywnych obiektywach pisałem osobno [LINK], tutaj więc jedynie wspomnę, że dodawanie toru-232 do szkła optycznego miało za zadanie uzyskanie wysokiego współczynnika załamania szkła przy jednocześnie niskiej dyspersji. Spośród licznych obiektywów z soczewkami ze szkła torowanego wyróżniają się konstrukcje japońskie, z omawianym w zeszłym roku Super Takumarem 1,4/50 na czele [LINK]. Tym razem chciałbym przedstawić inny model Takumara, również radioaktywny, lecz znacznie mniej. 


Prezentowany obiektyw to Super Takumar 1,8/55, czyli mający dwukrotnie mniejszą jasność niż wersja 1,4/50, choć nadal jest to obiektyw bardzo jasny, o świetnych parametrach optycznych. Ogniskowa jest nieco dłuższa (55 mm zamiast 50), ale mieści się w granicach obiektywu standardowego dla klatki formatu 36x24 mm, czyli 50-58 mm.


Ze szkła torowanego wykonano tylną soczewkę, tak samo jak w Super Takumarze 1,4/50.


Pomiary przy przedniej soczewce osiągają zaledwie 0,4 µSv/h na Sośnie zarówno z klapką, jak i bez, co dowodzi, że z tylnej soczewki do licznika dociera jedynie część promieniowania gamma, która nie została zatrzymana przez pozostałe elementy układu optycznego. Podobny odczyt mamy też przy bocznej powierzchni obiektywu, tutaj promieniowanie osłabia dodatkowo metalowa obudowa.


Z kolei przy tylnej soczewce pomiary są najwyższe: 
  • ANRI Sosna: 3,36/24,4 µSv/h
  • Pripyat: 4,5/35 µSv/h
  • Soeks Ecovisor: 12,8 µSv/h
  • MKS-01SA1M: 
    • gamma: 5,5 µSv/h, 
    • alfa+beta+gamma w trybie alfa: 8400 rozp/min/cm2
  • RadiaScan 701A:
    • gamma: 4,9 µSv/h
    • alfa: 5935,8 rozp/min/cm2 (alfa+beta+gamma 8000,3 rozp/min/cm2)
  • RadiaCode 101: 4,4 µSv/h
  • Radex Obsidian: 
    • 5 µSv/h emisji łącznej, 
    • gamma 3,26 µSv/h, beta 3570 rozp/min/cm2
  • RK-67: 5/35 µSv/h
  • EKO-C: 
    • gamma: 3,6-3,8 µSv/h,
    • alfa+beta+gamma: 200 cps
  • uDose RNG: 
    • gamma: 2,6 µSv/h, 
    • alfa: 12 Bq/cm2
  • RK-21-1: 3/7 µSv/h
  • RK-21-2: 2/6 µSv/h
  • RK-21-1C: 2/11 µSv/h


Jak widać, aktywność wersji 1,8/55 jest mniej więcej dwa razy niższa niż wersji 1,4/50. Niestety nie mam już Terry ani DP-66M, jednak z uwagi na zastosowany w tych przyrządach licznik SBM-20/STS-5 odczyt byłby zbliżony do RK-67.

***

Pomiar po przykręceniu obiektywu do body Zenita-E był znacznie niższy niż wersji 1,4/50: Sosna z zamkniętą klapką pokazała zaledwie 0,36 µSv/h. Z kolei bardziej czuły na promieniowanie gamma, lecz jednocześnie nieskompensowany energetycznie (a więc zawyżający wynik) RadiaCode 101 wykazał 0,5 µSv/h. 


Następnie podpiąłem obiektyw przez przejściówkę do Nikona D7100 i powtórzyłem pomiary. Body to jest znacznie grubsze niż Zenit-E, aczkolwiek stopień osłabienia promieniowania był niewiele mniejszy - przy bardziej aktywnym Takumarze 1,4/50 cyfrowa lustrzanka silniej osłabiała promieniowanie:



Nie ma więc obawy przy stosowaniu tego obiektywu - korpus aparatu bardzo skutecznie osłabia promieniowanie do poziomu mieszczącego się w granicach nieco podniesionego tła naturalnego. Przypomnę, że tło w Polsce waha się między 0,1 a 0,4 µSv/h w zależności od budowy podłoża skalnego oraz wysokości nad poziomem morza [LINK]. Aparat zaś trzymamy zwykle na pasku lub w torbie, a od naszego ciała oddzielony jest ubraniem, zwiększającym dystans - zaś promieniowanie maleje proporcjonalnie do kwadratu odległości, czyli każdy dodatkowy centymetr wyraźnie zmniejsza moc dawki.
***

Soczewki obiektywu nie wykazują zżółknięcia, charakterystycznego dla szkła torowanego, a będącego efektem długotrwałej ekspozycji na promieniowanie. 


W Super-Takumarze 1,4/50 zżółknięcie było bardzo wyraźne. Pamiętajmy jednak, że sam kolor soczewek nie oznacza automatycznie radioaktywności szkła. Wiele obiektywów z tej epoki ma charakterystyczny złoty kolor powłok przeciwodblaskowych, co dodatkowo utrudnia wzrokowe zidentyfikowanie torowanego szkła.


Przekonałem się o tym, kupując równolegle z powyższym Super-Takumarem kilka innych jasnych japońskich obiektywów:
  • Minolta MC Rokkor-PF 1,4/58
  • Minolta MD Rokkor-X 1,4/50 
  • Nikon Nikkor-SC Auto 1,4/50
  • Super-Takumar 2/50 
  • Fuji EBC Fujinon 1,4/50
Spośród nich żaden nie okazał się radioaktywny, na szczęście można je wykorzystać zgodnie z przeznaczeniem, stanowią też dobrą lokatę kapitału. 

Na koniec przykładowy kadr zdjęty Super Takumarem 1,8/55 przedstawiający dwie figurki zdobione glazurą uranową, wykonane we francuskiej manufakturze Henriot Quimper:


Zdjęcie wykonane przy świetle sztucznym (żarówka energooszczędna), w trybie manualnym (1/60 s, f/4, ISO 800, +0,94 EV). Obiektyw jest jasny i ostry, z powodzeniem znajdzie zastosowanie zarówno do portretów, jak i makro.

***

Podsumowując, Super-Takumar 1,8/55 generuje znacznie mniejszą moc dawki niż wersja 1,4/50, jest jednak dwukrotnie tańszy (cena oscyluje wokół 350 zł), a podaż na rynku znacznie większa. Kupując uważajmy, by nie pomylić go z nowszą wersją SMC Takumar 1,8/55, mającą gumową nakładkę na pierścieniu ostrzenia. Wykaz poszczególnych odmian tych obiektywów wraz z charakterystykami technicznymi można znaleźć tutaj - [LINK].
Generalnie obiektywy jako źródło promieniowania są dość kłopotliwe, przede wszystkim ze względu na cenę oraz istnienie bardzo wielu wersji, z których nie wszystkie są radioaktywne. Polecam ten wykaz z orientacyjnymi wartościami mocy dawki przy poszczególnych modelach oraz uwagami [LINK]. Jeżeli posiadacie ten obiektyw albo inny model Takumara, wykazujący radioaktywność, dajcie znać w komentarzach!

05 maja, 2022

Rentgenometr pokładowy DPS-68

Przyrząd ten, opracowany w 1968 r., rozpoczyna serię rentgenometrów pokładowych, przeznaczonych do montażu w wojskowych pojazdach – samochodach terenowych, transporterach opancerzonych i czołgach, a także w śmigłowcach (np. Mi-2RS „Padalec”) czy w schronach:

W demobilu początkowo dominowała zmodernizowana wersja DPS-68M, następnie zaczęły być wyprzedawane DPS-68M1, których ostatnie sztuki są jeszcze na rynku.. Teraz zaś w ofercie jest pierwszy model – DPS-68. Można go nabyć w firmie DW_Radio, gdzie sprzedawane egzemplarze są przetestowane i sprawne:


https://allegro.pl/oferta/wojskowy-miernik-promieniowania-dps-68-sprawny-10922074394

Przyrząd mierzy moc dawki promieniowania gamma w rentgenach na godzinę (R/h) za pomocą dwóch sond, podłączonych do pulpitu pomiarowego. W każdej z sond znajduje się licznik STS-5 odpowiadający za niższe zakresy i DOB-50 obsługujący wyższe zakresy. 


Obudowa wykonana z grubego aluminium odcina niskoenergetyczne promieniowanie gamma oraz całość emisji beta – przyrząd jest przeznaczony do pomiaru tylko twardego promieniowania, najbardziej istotnego z punktu widzenia jądrowego pola walki.

Zastosowanie dwóch sond pozwala jedną umieścić np. przy podwoziu pojazdu, a drugą na pancerzu lub też wewnątrz i na zewnątrz pojazdu czy schronu. Przewody sond mają długość 4 m, ale można ją zwiększyć aż do 100 m.


Wyboru sondy dokonujemy przełącznikiem na przednim panelu, urządzenie będzie też pracować z jedną sondą. Wynik podawany jest na mikroamperomierzu MEA-32 250 µA z pojedynczą podziałką logarytmiczną od 0,1 do 2 R/h. De facto na skali jest jeszcze niepodpisana podziałka między 0 a 0,1, odpowiadająca 0,05, jednak specyfikacja wymienia ją tylko przy najniższym zakresie pomiarowym.

Pomiar odczytujemy, mnożąc wartość wskazaną na skali z mnożnikiem danego podzakresu:

  • x100 (10–200 R/h = 0,1–2 Sv/h)
  • x10 (1–20 R/h = 10–200 mSv/h)
  • x1 (0,1–2 R/h = 1–20 mSv/h)
  • x0,1 (0,01–0,2 R/h = 10–200 mR/h = 100 µSv/h – 2 mSv/h)
  • x0,001 (0,0005-0,02 R/h = 0,5–20 mR/h = 5–200 µSv/h)

Czas ustalania się wskazań wynosi ok. 6 s, dla wyższych wartości mocy dawki jest on krótszy. Dla naszych celów najważniejszy będzie najniższy zakres - aby przeliczyć na µSv/h, mnożymy wartość ze skali przez 100. 

Rentgenometr wyposażono w sygnalizację progową. Próg możemy wybrać spośród wartości odpowiadających podziałce 0,5, 1 lub >2 na skali, czyli na najwyższym zakresie będzie to odpowiednio 50, 100 i >200 R/h, zaś na najniższym 0,005, 0,001 i >0,002 R/h. Ostatni próg („>2”) oznacza przekroczenie danego podzakresu i uruchamia się, gdy moc dawki przekracza o 30 % wartość podzakresu. Zgodnie ze specyfikacją alarm uruchamia się w ciągu 5 s od skokowego wzrostu mocy dawki powyżej 120 % wartości progu. Ten sam system zastosowano w DP-75, tylko zwiększono liczbę progów do 5.

Przekroczenie progu w DPS-68 może być sygnalizowane:

  • miganiem czerwonej lampki na zmianę z podświetleniem skali
  • brzęczykiem tego samego typu co w sygnalizatorze RS-70. Przerywane sygnały o długości 3 s oznaczają przekroczenie progów 0,5 i 1, zaś sygnał trwający 28 s oznacza przekroczenie progu >2, odstępy między sygnałami skracają się wraz ze stopniem przekroczenia progu. 

W obu przypadkach wskazówka mikroamperomierza dochodzi do wartości progu, po czym opada, jednocześnie podświetlenie skali gaśnie i włącza się lampka lub brzęczyk. Po wysłaniu sygnału wskazówka znowu dochodzi do wartości progu i cykl powtarza się. Włączenia sygnalizacji dźwiękowej dokonujemy przełącznikiem [ALARM] na przednim panelu. Alarm jest BARDZO głośny, musi być słyszalny na tle warkotu silnika i kanonady pola bitwy, zatem pracując w domu lepiej go wyłączyć.

Rentgenometr ma też dodatkowe gniazdo, oznaczone [WYJ.], do sterowania instalacjami zewnętrznymi., za pośrednictwem którego może np. uruchomić urządzenia filtrowentylacyjne albo sygnalizację alarmową pojazdu. Gniazdo to ma jeszcze jedno zastosowanie, które podkreślił Sprzedawca w opisie aukcji. Otóż na wyjściach sterowania zewnętrznego pojawia się napięcie stałe proporcjonalne do mierzonej mocy dawki. Na stykach G-E napięcie wynosi od 0 do 2 V, zaś na stykach G-B od 0 do 4,5 V. Szczegóły przedstawiono w tabelce w instrukcji (uwaga na cyrylicę w oznaczeniach, В oznacza W, a Б to nasze B!):

Dzięki temu możemy użyć odpowiedniego woltomierza jako dodatkowego wskaźnika, a jeśli użyjemy miernika cyfrowego, znacznie wzrośnie nam precyzja odczytu wyniku. Jeżeli zaś do tego zdejmiemy osłonę z sondy, zyskamy przyrząd o czułości „gołego” licznika STS-5, zatem wystarczającej dla większości "domowych" źródeł. Otrzymane wyniki będą zbliżone do Polarona bez klapki czy Sosny z otwartym filtrem - poniżej porównanie pomiarów z osłoną sondy i bez niej:


Możemy zatem z DPS-68 bardzo prosto zrobić monitor promieniowania, stale mierzący moc dawki w naszym otoczeniu i alarmujący w razie wystąpienia jakiejś anomalii. Jest to szczególnie cenne przy obecnych niedoborach sprzętu dozymetrycznego, wywołanych wojną na Ukrainie.

Taka modyfikacja wymaga demontażu sondy, który sugeruję przeprowadzać ostrożnie, szczególnie gdy planujemy później przywrócenie miernika do stanu oryginalnego. Demontaż sondy wymaga odkręcenia obejmy i dwóch śrub, które mocują korpus sondy do podstawki, przykręcanej następnie do ściany lub karoserii. Potem zdejmujemy gumowy kołpak, uszczelniający wtyk przewodu. W tym celu rozcinamy i odwijamy nić, którą jest zaciśnięty.


Nie musimy ruszać nici owiniętej na wyprowadzeniu przewodu, kołpak można po prostu wywinąć na drugą stronę.


Teraz już możemy wykręcić zaplombowaną śrubkę, blokującą pierścień trzymający płytkę drukowaną w korpusie sondy. Polecam wykręcać ją drobnymi szczypcami, jeśli zależy nam na zachowaniu oryginalnej plomby wykonanej z kruchego laku:


Teraz już możemy odkręcić pierścień, który trzyma płytkę drukowaną z wtykiem w aluminiowej tulei sondy.


Jeśli planujemy dłuższą pracę sondy bez obudowy, sugeruję osłonić elementy elektroniczne za pomocą folii. Zabezpieczy to elektronikę przed wilgocią, a nas przed porażeniem - licznik STS-5 pracuje przy napięciu 395 V, zaś DOB-50 przy 500!

***

DPS-68 w stosunku do nowszej wersji DPS-68M wykazuje praktycznie tylko kosmetyczne różnice. Najbardziej widoczna to inna kolejność gniazd, patrząc od lewej:

  • DPS-68 – wyjście sterowania, sonda 1, sonda 2, zasilanie
  • DPS-68M – sonda 1, wyjście sterowania, sonda 2, zasilanie

Zaślepki gniazd wykonano z kremowego plastiku, a nie z czarnego:


Również kratka brzęczyka jest w kolorze kremowym, podobnie jak we wczesnych RS-70.


Zasilanie odbywa się z sieci pokładowej pojazdu napięciem stałym 12 lub 24 V, w tym drugim przypadku w obwód włączane są oporniki redukcyjne. Napięcie wybieramy, przestawiając zworkę umieszczoną pod przezroczystą nakrętką. Tolerancja napięcia zasilającego wynosi +/- 2 V dla 12 V i +6V/-3V dla 24 V. Przyrząd jest zabezpieczony przed odwrotnym podłączeniem biegunów zasilania - nie uruchomi się przy błędnej polaryzacji, ale też nie ulegnie uszkodzeniu. W sprzedawanych obecnie egzemplarzach dołączany jest wtyk do gniazda zasilającego, niekiedy z fragmentem przewodu: 


Podobnie jak inne rentgenoradiometry pokładowe, pulpit DPS-68 jest zawieszony na gumowych amortyzatorach w specjalnej ramie, mocowanej we wnętrzu kabiny pojazdu. Chroni to przyrząd od wstrząsów podczas jazdy, szczególnie wrażliwy mikroamperomierz.

***

Podsumowując, DPS-68 w swojej pierwotnej konfiguracji będzie służyć wyłącznie do pomiaru wysokoaktywnych źródeł promieniowania gamma, takich jak zegary lotnicze czy niektóre minerały, emitujące dziesiątki µSv/h. Natomiast po odpowiedniej modyfikacji można go zastosować jako stale pracujący monitor promieniowania lub do pomiaru większości "domowych" źródeł emitujących miękkie promieniowanie gamma, takich jak szkło uranowe czy ceramika z glazurą uranową. Taką samą modyfikację możemy przeprowadzić również z DPS-68M, a także z DPS-68M1, choć tutaj uzyskamy mniejszą czułość z uwagi na użycie innego licznika G-M.

Jeżeli dokonaliście jakichś modyfikacji DPS-68 lub macie je w planach, dajcie znać w komentarzach!

30 kwietnia, 2022

Radiometr cyfrowy RK-21-1

Radiometr kieszonkowy RK-21, podobnie jak większość przyrządów produkcji ZZUJ Polon,  występował w dwóch wykonaniach:

  • RK-21-1 z sondą zewnętrzną
  • RK-21-2 z sondą wbudowaną

Wersję RK-21-2 omawiałem dwa lata temu [LINK], teraz wreszcie udało mi się kupić RK-21-1. Wykonanie 1 w nomenklaturze Polonu zwykle jest „podstawowe”, a 2 w jakiś sposób zmodyfikowane i tak jest też w tym przypadku. Zastosowanie sondy zewnętrznej ma większy sens w mierniku, który służy do pomiaru wysokich poziomów promieniowania gamma (do 99,9 mGy/h), gdyż pozwala zachować bezpieczny dystans od źródła o dużej aktywności, szczególnie jeśli mamy dodatkową przedłużkę. Miernik z taką sondą wymaga jednak dwóch rąk do obsługi, jest trudniejszy do przenoszenia i bardziej narażony na uszkodzenia. 


Radiometr RK-21-1 wykorzystuje licznik G-M typu DOI-80 umieszczony w sondzie, która z jednej strony ma pełną ściankę obudowy, z drugiej zaś okienko osłonięte jedynie cienką folią. Sam licznik znajduje się w tulejce z blachy ołowianej, w której wykonano małe wycięcie, umieszczone naprzeciwko okienka obudowy (to samo rozwiązanie zastosowano w radiometrze EKO-D):


W ten sposób możemy mierzyć zarówno moc dawki promieniowania gamma, jak również wykrywać aktywność beta. Nie będzie to pomiar, gdyż dozymetr nie jest wyskalowany w jednostkach aktywności powierzchniowej, a pomiar w jednostkach mocy dawki jest niepoprawny metodologicznie, o czym pisałem ostatnio [LINK]. Dwustronna sonda pozwoli nam jednak stwierdzić obecność promieniowania beta, jeśli różnica w pomiarach obiema stronami wyniesie 1:1000 (dla emisji gamma będzie najwyżej 1:2). Poniżej przykładowy pomiar obiektywu Super Takumar 1,8/55 mającego tylną soczewkę ze szkła z dodatkiem toru-232:


Wynik wyświetlany jest na trzycyfrowym wyświetlaczu LED, włączanym za pomocą przycisku chwilowego. Ma to na celu oszczędzanie energii - wczesne wyświetlacze tego typu miały bardzo duży pobór prądu. W moim egzemplarzu prąd pobierany przez dozymetr wynosi 5 mA bez wyświetlacza i aż 30 mA, gdy wyświetlacz jest włączony, zaś mierzone promieniowanie jest na poziomie tła naturalnego. 


Wynik podawany na wyświetlaczu wymaga przemnożenia przez 10^-1 (czyli podzielenia przez 10), aby uzyskać wartość w miligrejach na godzinę (mGy/h, dla emisji gamma odpowiadają mSv/h). Jeśli chcemy otrzymać wartość w mikrogrejach na godzinę (µGy/h), wartość z wyświetlacza dzielimy przez 100.
Obsługa RK-21-1 jest identyczna jak wersji RK-21-2 i sprowadza się do włączenia przesuwnym przełącznikiem, a następnie odczytania pomiaru po wciśnięciu przycisku chwilowego, który włącza wyświetlacz.


Mój egzemplarz niestety wykazywał pewną osobliwość. W RK-21-2 po wciśnięciu przycisku dozymetr od razu podawał wynik, choć napis nad wyświetlaczem informował o opóźnieniu prawidłowych wskazań o 1/4 minuty, czyli czas uśredniania wyniku. Z kolei w omawianym tutaj RK-21-1 dozymetr wyświetla migające zera przez 7-12 s, następnie przez kilka sekund wskazuje wynik i sekwencja się powtarza. Zgodnie z instrukcją RK-21 zera migające z przerwami oznaczały nieznaczne przekroczenie zakresu pomiarowego, zaś migające stale - silne przekroczenie. Problem nie pojawia się cały czas: raz na kilka uruchomień przyrząd pracuje normalnie lub zwarciu ulega włącznik wyświetlacza i miernik wyświetla wynik bez przerwy. Właśnie w takim okresie poprawnego działania udało mi się nakręcić filmik, zaś zwarty przełącznik oszczędził mi ciągłego jego trzymania:



Czułość RK-21-1 jest wyraźnie wyższa niż wersji RK-21-2, ustępuje jednak nowszemu RK-21-1-C. Różnice są najbardziej widoczne przy pomiarze gamma+beta, wartości uzyskane przy pomiarze samej emisji gamma są dość wyrównane, szczególnie względem RK-21-1C. 


Niestety w RK-21-2, niemającym sondy zewnętrznej, trudno uzyskać odpowiednie położenie źródła względem detektora - teoretycznie powinno ono leżeć nad pierwszą cyfrą wyświetlacza, pod którą znajduje się licznik G-M, wówczas jednak wyświetlacz pochłonie część promieniowania. Ostatecznie przykładałem je wzdłuż bocznej krawędzi osłony wyświetlacza, bliżej dolnego narożnika.



Zasilanie odbywa się z baterii 6F22 9 V umieszczonej w specjalnym dwuczęściowym pojemniczku z mlecznego tworzywa sztucznego. 


Zabezpiecza on elektronikę przed wyciekiem elektrolitu, który zdarzał się dość często przy ówczesnej niskiej jakości baterii.


Pojemnik jest niestety trochę za mały dla współczesnych baterii i akumulatorków 6F22 - po załadowaniu nie mieści się w komorze radiometru. Na szczęście pokrywkę pojemniczka można włożyć do jego środka i dopiero na niej umieścić baterię, wtedy całość się zmieści w mierniku. 
Czas pracy na baterii zależy zarówno od jej pojemności, jak i od tego, jak często będziemy korzystać z wyświetlacza:
  • 200 mAh (typowy akumulatorek NiMH) - 40 h bez wyświetlacza i 6,6 h z ciągle włączonym
  • 900 mAh (bateria alkaliczna) - 180 h bez wyświetlacza i 40 h z ciągle włączonym
RK-21-1 wymaga świeżych baterii lub dobrze naładowanego akumulatorka, w przeciwnym razie będzie mierzył wyświetlając tylko skrajne cyfry lub w ogóle się nie włączy. Moje stare akumulatorki EasyTouch 250 mAh nawet po wyjęciu z ładowarki powodują świecenie tylko bocznych cyfr. Stosuję więc everActive 250 series i zawsze ładuję do pełna. Problemem może być brak jednoznacznej sygnalizacji włączenia przyrządu - włącznik jest drobny i łatwo go pozostawić w pozycji włączonej, co przy dużym poborze prądu szybko rozładuje źródło zasilania.

***

Rzućmy jeszcze okiem do wnętrza. Obudowa korpusu dozymetru złożona jest z dwóch części, trzymających się u dołu na dwóch śrubach, a u góry tylko na zaczepach górnej połówki zahaczających się o wycięcia w dolnej:




Ponowny montaż obudowy jest trochę uciążliwy. Przede wszystkim przycisk włączania wyświetlacza nie jest niczym przymocowany, musimy więc umieścić go w otworze dolnej połówki obudowy, a górną część, z układem elektronicznym, montować w takiej pozycji, by przycisk nie wypadł. Trzymamy więc dozymetr prawą krawędzią do dołu i wprowadzamy występy górnej połówki w wycięcia dolnej. Zamykamy obudowę i sprawdzamy, czy przycisk trafia w przełącznik chwilowy. Potem skręcamy obudowę i tu jest drugi problem. Otóż śruby umieszczone są w gumowych amortyzatorach, które bardzo skutecznie utrudniają wkręcanie. Najlepiej więc docisnąć amortyzator palcem, jednocześnie wkręcając śrubę, aż przejdzie przez amortyzator, tak jak na poniższym zdjęciu. 


Następnie, mocno ściskając obudowę i naciskając na śrubokręt dokręcamy śruby, aż zaczną trzymać. Ten sam sposób skręcania stosujemy też przy obudowie sondy, która również ma gumowe amortyzatory pod śrubami.

***

Radiometr RK-21-1, pomimo upływu lat, nie jest jedynie zabytkiem techniki i cennym świadectwem polskiej myśli konstrukcyjnej. Szeroki zakres pomiarowy i zewnętrzna dwustronna sonda z możliwością umieszczenia na przedłużce czynią z niego użyteczny substytut nowszego RK-21-1C. Oczywiście jego czułość będzie trochę niższa, obsługa mniej ergonomiczna, a pobór prądu znacznie większy, jednak niewiele jest kieszonkowych przyrządów mogących mierzyć tak wysokie poziomy promieniowania. Większość dozymetrów popularnego użytku ma albo mały zakres pomiarowy, nieraz tylko do 9,99 Sv/h, albo powyżej pewnej wartości (~100 µSv/h) odczyt jest kompletnie niemiarodajny. Tutaj mamy jednak przyrząd laboratoryjny, zatem spełniający wyższe standardy, choć nieco już anachroniczny i wyprodukowany w niewielkiej liczbie egzemplarzy. Ostatnio jednak, na fali medialnej paniki wywołanej wojną na Ukrainie i zajęciem przez Rosję Czarnobylskiej Strefy Wykluczenia obserwuję pojawianie się wielu rzadkich dozymetrów na rynku wtórnym. W ten sposób nabyłem zarówno omawiany tutaj RK-21-1, jak też sondę SGB-3P czy radiometr RK-100. Jeżeli dysponujecie innym egzemplarzem RK-21-1 lub udało się Wam trafić rzadki, ciekawy dozymetr dzięki obecnej koniunkturze, dajcie znać w komentarzach!

Na sam koniec jeszcze skrótowe podsumowanie wad i zalet RK-21-1 pod kątem zastosowania w amatorskiej dozymetrii:

Plusy:
  • duży zakres pomiarowy
  • szybkie ustalanie się wskazań
  • dwustronna sonda 

Minusy:
  • niska czułość na słabe źródła
  • duży pobór prądu
  • brak jednoznacznej sygnalizacji włączenia
  • konieczność ręcznego włączania wyświetlacza
  • zły stan techniczny dostępnych egzemplarzy