czwartek, 14 lutego 2019

Wazonik i talerzyk Jasba z polewą uranową

Z okazji Walentynek coś romantycznego, w sam raz na kwiaty dla Ukochanej :)


Ten wazonik wyróżnia się spośród nabytych ostatnio artefaktów niewielką ilością użytej glazury - ma tylko pomarańczowe "maźnięcia" po obu stronach. Pozostała część nie wykazuje aktywności powyżej tła. Producent - Jasba, NRD, oznaczenie 571/12 - czyli numer modelu łamany na wysokość w centymetrach.  Numery modeli miały przydzielone zakresy dla poszczególnych typów wyrobów, 7 to talerze, a 5 wazony.

Poniżej podobny model 536 z 1951 r. wraz z innymi elementami zestawu:


Aktywność nie jest oszałamiająca, szczególnie w porównaniu z talerzami osiągającymi 50-120 µSv/h. Wyniki pomiarów przedstawiają się następująco (pomiary dla obu stron):

  • Polaron (beta+gamma) - 4,5 - 8 µSv/h
  • EKO-C - 20-50 cps (1,5-3,8 µSv/h)
  • Gamma Scout 1,4 - 1,8 µSv/h

Rozbieżności w wynikach pomiarów są skutkiem różnych geometrii układów pomiarowych oraz oczywiście gęstości powierzchniowej ścianek detektorów. Polaron ma 2 cylindryczne tuby SBM-20 położone blisko siebie - powierzchnia okienka pomiarowego wynosi 17,48 cm2 (2,3x7,6cm), a grubość ścianki ok. 40 mg/cm2. EKO-C korzysta z okienkowej tuby SBT-10A o okienku mikowym gęstości 1 mg/cm2 i powierzchni 52 cm2 (6,5x8 cm). Z kolei Gamma Scout ma tubę z okrągłym okienkiem mikowym o średnicy 9 mm, w dodatku umieszczonym 1 cm poniżej krawędzi obudowy.

***

Wazonik kupiłem latem, a pod koniec listopada na innym stoisku trafiłem na talerz od tego samego zestawu. Maźnięcia uranową glazurą rozmieszczono symetrycznie po obu stronach, wyróżniają się też matowym wykończeniem, widocznym pod światło.
Zarówno ten kolor, jak i styl wzornictwa, są tak charakterystyczne, że nawet nie trzeba wyciągać dozymetru z kieszeni:

Moc dawki gamma+beta, mierzona Polaronem, wynosi 10 µSv/h na jednym zdobieniu, a na drugim 15. Niestety uległ uszkodzeniu mój główny Polaron, który jest miernikiem referencyjnym. Drugi egzemplarz nieznacznie zaniża pomiar.



Jeżeli potrzebujecie ceramiki bądź chcecie się pochwalić Waszymi zbiorami, dajcie znać przez formularz kontaktowy bloga. Pod koniec roku mógłbym napisać zbiorczą notkę o Waszych ceramicznych zdobyczach.

niedziela, 10 lutego 2019

Radiometr komorowy logarytmiczny RKLG-2

Dzięki uprzejmości Sprzedawcy mogę przedstawić ten oto rzadko pojawiający się na rynku radiometr komorowy. Wykorzystuje on komorę jonizacyjną o pojemności 1 litra, wypełnioną argonem pod ciśnieniem 10 atm. Prąd płynący przez komorę mierzony jest za pośrednictwem lampy elektrometrycznej i miernika magnetoelektrycznego. Komora zasilana jest z przetwornicy tranzystorowej. Skala miernika jest logarytmiczna, o dwóch zakresach: 0,1-100 i 0,01-10 R/h (10-10000 mR/h), czyli drugi zakres kończy się na 100 mSv/h. 


Przy tak wysokich mocach dawek do pomiaru stosowany jest przedłużacz, umożliwiający oddzielenie komory od pulpitu pomiarowego i pomiar z większej odległości od źródła. Zasilanie odbywa się z 5 pastylkowych akumulatorków KN-0,2, umieszczanych w chwycie.
Przyrząd, podobnie jak RKLG-62, mierzy tylko promieniowanie gamma o energii od 80 keV do 1,5 MeV, wykazując nierównomierność charakterystyki energetycznej +/- 20 %. W obudowie umieszczone jest źródło kontrolne ze strontem-90, przesuwane w położenie robocze osobnym przyciskiem. Umiejscowienie źródła oznaczone jest nalepką z "koniczynką".

Uruchomienie miernika wymaga regulacji napięcia żarzenia i anodowego oraz kompensacji prądu zerowego lampy za pomocą pokręteł z boku obudowy po uprzednim przełączeniu pokrętła rodzaju pracy w odpowiednie położenia:
Do radiometru dołączony jest pokrowiec z dermy, zapinany na suwak:
W komplecie powinna znajdować się także druciana podstawka, ułatwiająca pracę stacjonarną. Widać ją na zdjęciu w Katalogu 37R - izotopowa aparatura przemysłowa i dozymetryczna z 1969 r.:



Prezentowany egzemplarz wyprodukowano w Zakładzie Doświadczalnym Biura Urządzeń Techniki Jądrowej w Bydgoszczy w 1964 r. Jak widać, w tych latach współistniały dwa systemy oznaczania modeli radiometrów - kolejne numery (RKLG-2, DS-1, DK-3) oraz rok wprowadzenia do produkcji (RIK-59, RK-60, RK-63, RK-67, RKL-60, RKLG-62). Ostatecznie wygra system z kolejnymi numerami (RUST-2 i 3, RKP-1, RK-10, RK-20, ALDO-2 i 3)

Prezentowany egzemplarz znalazł odpowiedniego nabywcę i najprawdopodobniej niedługo ujrzymy miernik w akcji. Co do użyteczności przyrządu, przydaje się do pomiaru mocniejszych źródeł gamma-aktywnych oraz w miejscach, gdzie spodziewamy się znacznego skoku mocy dawki. Problem sprawia konieczność regulacji przed każdym uruchomieniem oraz wiek przyrządu, skutkujący zużyciem elementów elektronicznych. Tym niemniej, jest to cenny eksponat kolekcjonerski, gdyż wyprodukowano go w niewielkiej liczbie egzemplarzy, podobnie jak większość przyrządów z lat 60. [vide notka o wielkości produkcji - LINK].

wtorek, 5 lutego 2019

Dozymetr osobisty SOR/T

Kolejna recenzja Maćka, omawiająca bardzo ciekawy, choć drogi miernik. Oddaję głos Autorowi:
Dozymetr ten produkowany jest przez francuską firmę Mirion Technologies specjalizującą się w dostarczaniu profesjonalnego sprzętu, systemów i usług dla wielu branż związanych z promieniowaniem jonizującym. Ten konkretny model jest na wyposażeniu wielu wojsk NATO, w tym Wojska Polskiego, które według danych opublikowanych przez magazyn MILMAG w latach 2007-2017 zakupiło ich ponad 22 tys. oraz ponad 350 czytników XOM/T (służących do zaawansowanej konfiguracji, odczytu i archiwizacji pomiarów i informacji o stanie urządzenia zapisanych w pamięci serwisowej EEPROM). Używany jest on również przez grupy rozpoznania chemicznego Państwowej Straży Pożarnej. Dozymetr jest naprawdę niewielki:  80.4x48x9 mm i waży zaledwie 55g. Posiada wzmocnioną konstrukcję spełniającą szereg norm wojskowych i cywilnych. Elektronika jest odporna na zaburzenia powodowane przez intensywne promieniowanie jonizujące, na działanie impulsu elektromagnetycznego (EMP), promieniowanie elektromagnetyczne pochodzące od urządzeń elektronicznych oraz promieniowanie radarowe. Obudowa jest cieczo- i pyłoszczelna (klasa IP67, wytrzymuje zanurzenie na głębokość 1 m przez ponad 30 minut). Jest również odporny na wstrząsy, upadki i uderzenia i może pracować w temperaturach od -20 OC do +50 OC. Dozymetr posiada detektory promieniowania gamma i neutronowego umożliwiające pomiar równoważnika dawki pochłoniętej Hp(10) (w zakresie od 1 µSv do 10 Sv) oraz równoważnika mocy dawki (od 0.1 µSv/h do 10 Sv/h, UWAGA: wyświetlane są wartości od 1 µSv/h). Jest czuły na promieniowanie zarówno o charakterze impulsowym towarzyszące wybuchowi jądrowemu oraz pochodzące od skażeń czy źródeł promieniotwórczych. Promieniowanie gamma o energiach 60 keV-6 MeV jest rejestrowane przez krzemową fotodiodę oraz detektor typu MOSFET. Natomiast strumień neutronów o energiach do 14 MeV rejestruje dioda typu PIN. Według założeń konstruktorów, dozymetr nigdy nie znajduje się w stanie pełnego wyłączenia (chyba, że nastąpi całkowite wyczerpanie baterii, do czego według zaleceń  nie należy dopuścić, gdyż może zaistnieć konieczność użycia czytnika do ponownego uruchomienia). Może on działać w dwóch trybach. W trybie czuwania „PAUSE” nie dokonuje pomiaru, przeprowadza jedynie okresową samokontrolę i w przypadku wykrycia nieprawidłowości wyświetla odpowiedni komunikat. W trybie tym można zmieniać ustawienia i odczytać wartości zmierzone w poprzedniej sesji. Do najistotniejszych ustawień należy określenie czy rozpoczęcie nowego pomiaru ma wyzerować poprzednią wartość dawki czy też ma się do niej sumować oraz konfiguracja progów alarmu wstępnego i głównego. W drugim trybie „RUN” rejestruje dawkę, moc dawki oraz czas trwania pomiaru.


    Na przedniej ściance urządzenia znajdują się: 

  • wyświetlacz LCD 
  • przycisk do obsługi 
  • złącze elektroniczne umożliwiające połączenie z czytnikiem XOM/T (komunikacja z czytnikiem możliwa jest również bezprzewodowo w odległości do 40cm) oraz do kontroli napięcia baterii za pomocą woltomierza 
  • brzęczyk alarmujący o przekroczeniu wartości progowych, sygnalizujący zwiększenie pochłoniętej dawki o konkretną wartość lub informujący o wyczerpującej się baterii 
  • wytłoczony symbol „+”nad prawą górną krawędzią wyświetlacza, wskazujący położenie detektora wewnątrz obudowy 

  • Na tylnej ściance znajdują się: 

  • miejsce mocowania klipsa bądź sznurka do powieszenia na szyi 
  • tabliczka znamionowa (w opisywanym egzemplarzu została usunięta)
  • komora baterii guzikowej CR2450 o napięciu 3 V z zakręcaną pokrywką (przeciętny czas pracy to ok. 1 rok, producent zaleca baterie Renata lub Toshiba, gdyż profil budowy innych może powodować zwarcia).





Opisywany egzemplarz pochodzi z francuskiego rynku wtórnego (portal aukcyjny Ebay), sprzedawany jako odnowiony i skalibrowany. Nowy to koszt rzędu 2.5 tys. zł. Pomimo, że ten model jest przeznaczony przede wszystkim dla wojska czy służb reagowania kryzysowego, może być przydatny dla cywili/hobbystów. Ma raczej ograniczone zastosowanie przy pomiarach ogólnodostępnych artefaktów ze względu np. na brak rejestracji promieniowania beta czy wyświetlanie mocy dawki od 1 µSv/h. W przypadku słabszych źródeł można od biedy pozostawić go w ich towarzystwie na kilka godzin i na podstawie zmierzonej dawki oszacować natężenie promieniowania gamma. Obsługa urządzenia jednym przyciskiem jest momentami dość niewygodna. Trzeba zapamiętać sekwencje krótszych i dłuższych przyciśnięć w odpowiednich odstępach czasowych, aby wykonać konkretne operacje. Takie podejście ma jednak i swoje zalety, gdyż nie nastąpi przypadkowa zmiana ustawień i mamy mniej elementów mogących ulec awarii i wymagających uszczelnienia. Natomiast wzmocniona konstrukcja gwarantuje niezawodność wszystkim tym, którzy chcą być przygotowani na ewentualne ekstremalne sytuacje jak konflikt zbrojny, katastrofa jądrowa czy atak terrorystyczny. Można go nosić zawsze przy sobie i zmierzyć osobistą roczną dawkę promieniowania, a w razie czego może ostrzec przed przypadkowym kontaktem z niezabezpieczonym źródłem promieniotwórczym. 


środa, 30 stycznia 2019

Sprowadzanie dozymetrów z Ukrainy


Na ukraińskich serwisach aukcyjnych i tablicach ogłoszeń można nabyć wiele dozymetrów, których albo w Polsce nie ma, albo są bardzo drogie.  Przykładem może być dozymetr samochodowy DBGB-04, którego na ukraińskim Olx jest kilka sztuk, zaś w Polsce do tej pory na niego nie natrafiłem. Tańsze są też popularne Polarony i Sosny, można też nabyć oryginalny wyświetlacz do Polarona, zamiast dopasowywać zamiennik. Hrywna ma korzystny kurs - 1 UAH = 0,13 PLN, roboczo wystarczy podzielić cenę w hrywnach przez 10. Tutaj jednak zaczynają się schody:
  1. Bariera językowa - nie wszyscy piszą po angielsku, niektórzy znają polski, ale często trzeba pisać po ukraińsku lub rosyjsku. Wielu sprzedających woli kontakt telefoniczny lub na Skype od pisania wiadomości, co utrudnia kontakt i nie pozwala skorzystać z Google Translate ;) Z samym translatorem też trzeba być ostrożnym, jeden opis przetłumaczył "dozymetr nie pracuje", choć w oryginalne było "nie był używany". Słowniki on-line też bywają zawodne, choć nie wszystkie, ja tam najbardziej ufam papierowym.
  2. Kłopotliwe płatności - przelewy międzynarodowe są drogie (cena zależy od banku i kwoty, ale często jest to i 50 zł), tańszą opcją jest Western Union (stała opłata 10 zł), ale ten system zakłada przekazanie gotówki w USD do odebrania w biurze firmy (są w większych miastach, odbiorca musi przyjść z dokumentem tożsamości, do nadania przekazu wystarczy imię i nazwisko, ew. telefon).
  3. Inną opcją jest wysyłka do kogoś, kto mieszka na Ukrainie i jeździ do Polski albo pracuje w Polsce i odwiedza Ukrainę - wysyłka w obrębie Ukrainy jest tania (ok. 2 euro). 
  4. Przesyłki przewożą też kierowcy autobusów jeżdżących do Polski - ja zapłaciłem 50 zł.
  5. Przy wysyłce pocztowej do Polski (koszt ok. 50 zł) przy cenie powyżej 150 $ pojawia się problem cła (5%) i VAT (23%) - przesyłka dostarczana jest do placówki celnej, po czym na nasz adres otrzymujemy dokumenty z instrukcją. Aby zgłosić do odprawy celnej towary zakupione jako osoba fizyczna należy przedstawić potwierdzenie zakupu (rachunek, wydruk aukcji, screeny korespondencji* itp.), specyfikację towarową i dokument tożsamości. Opłaty zostaną uiszczone podczas doręczenia przesyłki z placówki celnej na nasz adres. Na odprawę celną mamy 20 dni, potem następuje zwrot przesyłki do nadawcy. Powstaje też pytanie, jak zakwalifikować dozymetr (sprzęt RTV?).
  6. Niektóre mierniki mają źródła kontrolne ze strontem-90 (DP-5B, DP-5W) i ich wysyłka za granicę nie jest możliwa. Jeszcze inne mają skalę grubo pokrytą farbą radową (DP-63A) lub mocne źródło kontrolne z radem (chyba DP-1). Pamiętajmy, że na granicy są bramki dozymetryczne i możemy narobić sobie kłopotów, więc lepiej upewnijmy się, że nasz wymieniony miernik nie ma żadnych elementów "świecących".
  7. Niektórzy sprzedający twierdzą, że  dozymetrów w ogóle nie można wysyłać pocztą (!), tylko instytucje ze specjalnym zezwoleniem mogą to robić. Nawet dopytywałem, czy chodzi o dozymetry, czy o materiały radioaktywne (co byłoby zrozumiałe), ale sprzedawca uzyskał na poczcie informację, że chodzi o dozymetry (!). 
Koniec końców, wszystkie dozymetry otrzymałem, choć po drodze myślałem, że osiwieję z nerwów. Tym niemniej, przy odrobinie wysiłku, obficie zaopatrzony rynek ukraiński stoi przed nami otworem. Jeżeli macie jakieś doświadczenia w nabywaniu dozymetrów na Wschodzie, dajcie znać.
Na zachętę przykładowe ogłoszenia:


----------------------
* Ponieważ osoba fizyczna nieprowadząca działalności gospodarczej nie wystawi nam rachunku, trzeba udokumentować zakup. Ja zgłaszając dozymetry do odprawy celnej, musiałem załączyć screen oryginalnej rozmowy z ustaleniem ceny i liczby przyrządów oraz dodatkowo tłumaczenie tejże rozmowy (tu akurat z angielskiego), opatrzone odręcznym podpisem. Notabene na moje pytanie dotyczące w/w dokumentów urząd odpisał mi wyjątkowo niechlujnie...

piątek, 25 stycznia 2019

Rentgenometr DP-1A (EFEM)



Rentgenometr DP-1 rozpoczyna długi szereg radzieckich przyrządów dozymetrycznych, oznaczanych symbolami "DP" i kolejnym numerem. Do tej pory zidentyfikowałem 15 modeli, sygnowanych cyframi z przedziału 1-100. Prawie każdy z nich występował w wielu wersjach (A, B, W), co jeszcze zwiększa liczbę występujących wariantów. Systematykę tych mierników przedstawiłem w osobnej notce [LINK].

Wracając do naszego zabytku, jest to przyrząd z połowy lat 50., początkowo (?) produkowany pod nazwą "EFEM". Na forum RHBZ spotkałem się z egzemplarzem z 1954 r., sygnowanym "EFEM" i z 1955 r., oznaczonym DP-1-A. Różnice między nimi sprowadzały się do trzeciorzędnych detali, m.in. koloru farby i rodzaju amperomierza, choć podziałki były identyczne.

EFEM na dole, DP-1A na górze.

DP-1 działa na zasadzie komory jonizacyjnej, umieszczonej we wnętrzu skrzynki przyrządu z klapką w dnie, odsłaniającą okienko pomiarowe. Obsługuje się go za pomocą dwóch głównych przełączników obrotowych - rodzaju pracy (wyłączony, żarzenie, praca) i wyboru zakresu. Najpierw w położeniu "żarzenie" obracamy śrubką na przednim panelu przy pomocy śrubokręta, wyjętego ze specjalnego gniazda obok śrubki. Musimy nastawić wskazówkę na czerwoną kreskę na skali (DP-1A) lub podziałkę podpisaną "U(n)" (EFEM) - w bodu przypadkach jest to środek skali. Następnie osobnym pokrętłem ustawiamy wskazówkę na zero - przycisk nad amperomierzem służy do sprawdzania zera. Śrubka ukryta pod klapką na sprężynce przeznaczona jest do regulacji czułości miernika, ale nie używa się jej zbyt często. Po tych wszystkich regulacjach można przełączyć urządzenie w tryb pracy ("rabota") i wybrać zakres pomiarowy. Podstawowa podziałka ma wartości od 0,02 do 0,4 z podziałką co 0,02. Zakresy są 4, z mnożnikami x1000, x100, x10 i x1. Daje to efektywny zakres pomiarowy od 0,02 do 400 R/h. Szczególnie interesujący jest początek najniższego zakresu, zaczynający się już od 0,02 R/h, czyli 20 mR/h. Większość rentgenometrów zaczynała skalę dopiero od 0,1 R/h (100 mR/h) - zarówno jego następca, DP-2, jak i pokładowy DP-3, kieszonkowy DP-4 czy nasze krajowe: przenośny D-08 i pokładowy DPS-68M.

Zasilanie odbywa się z 1 baterii 1.6-ПМЦ-8; 1 baterii 13-АМЦГ-0,5 oraz 3 baterii 105-ПМЦГ-0,05, które starczają na 60 godzin pracy. Całość miernika waży 6,7 kg. 

Komora jonizacyjna ma w dnie cienką folię, aby zapewnić niezbędną przepuszczalność dla słabego promieniowania. Okienko znajduje się nad klapką w spodzie obudowy, otwieraną podczas pomiaru na niższych zakresach:



Wnętrze sprzętu wygląda w ten sposób - brązowy blok to komora jonizacyjna:

 Z prawej widać gniazdo lampy elektrometrycznej:

Skrzynka po wyjęciu mechanizmu - z lewej wtyki lampy elektrometrycznej i obok blok przetwornicy napięcia:


Miernik jest opisywany, oczywiście bez podania modelu, jako przykład rentgenometru zarówno w książce "Rażące działanie wybuchu jądrowego" (1962), jak i podręczniku "Podstawowe informacje z zakresu przysposobienia wojskowego" (1960) oraz szkolnych podręcznikach np. "Przysposobienie obronne - II rok nauczania" (1968).  Nie wspomina już o nim "Podręcznik dowódcy drużyny" z 1991 r. , gdzie w jego miejscu wymieniony jest krajowy rentgenometr D-08.


Przyrząd miał jeszcze wersję DP-1-B, która dość znacznie różniła się od poprzednika. Zwykle kolejne warianty (np. DP-5, DP-5A, DP-5B) różniły się skalą, rodzajami pokręteł i drobnymi detalami technicznymi, natomiast tu mamy zupełnie nowy przyrząd. Skrzynka jest szersza i płytsza, z prawej strony ma przedział baterii, zupełnie inne jest rozmieszczenie pokręteł, a jedno z nich ma dodatkową pozycję "kamera". Podejrzewam, że przyrząd mógł też służyć do ładowania dozymetrów osobistych. Skala została rozszerzona o podziałkę 0,5, co z mnożnikiem x1000 daje zakres do 500 R/h. Tak wysoki zakres miał tylko pokładowy rentgenometr DP-3 i znacznie późniejszy polski rentgenoradiometr DP-75. Przy tak dużej mocy dawki otrzymamy dawkę śmiertelną LD50/30 w niecałą godzinę.


Ale to nie koniec - na podstawie DP-1-B powstał pod koniec lat 50. scyntylacyjny radiometr alfa DP-42. Przyrząd różni się minimalnie rozmieszczeniem pokręteł, oraz skalą - z podwójną podziałką w rozpadach na minutę z cm2. Na pierwszy rzut oka podobieństwo jest wręcz łudzące. Póki co widziałem dwa egzemplarze - z 1957 i 1958 r., czyli z tych samych roczników co DP-1-B.


Pomimo stosowania sprzętu w Wojsku Polskim nie udało mi się natrafił na jakikolwiek egzemplarz na rynku kolekcjonerskim. Trafiają się tylko DP-11B, czasem DP-23p, dużo D-08 i in.
Źródło zdjęć - Forum RHBZ - http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=63

niedziela, 20 stycznia 2019

Dozymetry DRG-01T i DRG-01T1

Dozymetry te zaczęto produkować po awarii w Czarnobylu, gdy okazało się, że brakuje kieszonkowych radiometrów o zakresie do 100 R/h. Opracowano go w Instytucie "Leniniec" w Leningradzie i produkowano w tamtejszych zakładach "Mechaniczeskij Zawod". Konstrukcja została następnie nieznacznie zmodyfikowana do wersji DRG-01T1, a później, z obniżonym do 100 mR/h zakresem pomiarowym, do wersji DRG-06T. Miernik często jest sygnowany jako "szirokodiapazonnyj", czyli szerokozakresowy, gdyż jego zakres pomiarowy zaczyna się od 0,1 mR/h a kończy na... 100 R/h, czyli 100.000 razy większej mocy dawki. Przy takiej mocy dawki otrzymamy dawkę śmiertelną LD50/30 w ciągu 4 godzin. Według specyfikacji dozymetr wytrzymuje przeciążenia do 1000 R/h i wyświetla wówczas literę "P" (przepełnienie). Prezentowany egzemplarz wykonano w 1987 r. Zdjęcia pochodzą z Forum RHBZ

***
DRBG-01T mierzy tylko promieniowanie gamma, przez metal obudowy nie przebije się promieniowanie beta. Czujnikami promieniowania jest 6 liczników G-M - 4 typowe tuby SBM-20 umieszczone obok siebie oraz 2 szklane tuby SI-34G leżące jedna za drugą. Szklane tuby odpowiadają za wyższy zakres pomiarowy, który jak wiemy, kończy się na 100 R/h. Jest to, z tego co wiem, rekord wśród kieszonkowych radiometrów ery poczarnobylskiej. Drugie miejsce zajmuje jego rówieśnik, DKS-04, z zakresem do "zaledwie" 1 R/h. Potem długo, długo nic i mierniki sięgające do 50-100 mR/h (Expert, Sinteks), a następnie reszta poniżej 20 mR/h.

Przyrząd ma solidną metalową obudowę pokrytą emalią - całość waży aż 0,5 kg - konstrukcja jest naprawdę pancerna!

Zasilany jest typową baterią 9 V, pokrywka przedziału baterii zabezpieczana jest małą śrubką. 

Przedział nie jest uszczelniony, poprawiono to w wersji DRG-01T1, przenosząc jednocześnie śrubkę na przód pokrywki.




Miernik ma dwa tryby pracy różniące się czasem pomiaru i podzielone na dwa podzakresy. Pomiar w trybie "izmier" trwa 20 s (zakres I od 0,010 do 9,99 mR/h, zakres II - do 9,99 R/h ), zaś w trybie "poisk" tylko 2 s (zakres I, zakres II ). Przypomina to dozymetr Expert, gdzie 10-krotne rozszerzenie zakresu pomiarowego oznaczało tylukrotne skrócenie czasu pomiaru. Skrócenie czas pomiaru zmniejsza jego dokładność, lecz przy mocach dawki dochodzących do 100 R/h nie ma to takiego znaczenia jak przy niskich aktywnościach. 
Dozymetr ma tryb kontroli, podobny do tego w ANRI 01-02 Sosna, testujący poprawność zliczania impulsów za pomocą wewnętrznego generatora. Tryb kontroli włączamy tym samym przyciskiem, co tryby pomiarowe. Po drugiej stronie panelu osobnym przełącznikiem zmieniamy podzakres - niższy w mR/h, wyższy w R/h i włączamy przyrząd. Dwa przyciski chwilowe umieszczone nad klapką baterii służą do włączenia podświetlenia skali i resetowania pomiaru. Poniżej podświetlenie skali w wersji T1. Jak widać, wyświetlacz tego samego typu, co w dozymetrach DKS-04, Biełła, Expert, Raton-901, Fon i wielu innych. 



Spotkałem się jednak z egzemplarzami, gdzie LCD przypominał oryginalny wyświetlacz od ANRI Sosna (duże cyfry o grubych segmentach).
***
Wersja DRG-01T1 różni się układem połączeń na płytce drukowanej oraz umiejscowieniem śrubki zamykającej przedział baterii, jak również wzorem panelu przedniego, który stał się mniej surowy. Dodano również strzemiona do pasa. 



Specyfikacja techniczna DRG-01T1 pozostała ta sama, co w DRG-01T. Nowszym modelem jest DBG-06T, w którym zrezygnowano z najwyższego zakresu pomiarowego i szklanych tub G-M, pozostawiając jedynie 4 tuby SBM-20, co ograniczyło zakres do 100 mR/h. Później wprowadzono MKS-151 z możliwością pomiaru emisji beta i zakresem 0,1-99,99 µSv/h, czyli rozpoczynającym się od tła naturalnego. Miernik ten jest nadal produkowany. Poniżej od lewej - DRG-01T, DRG-01T1, DBG-06T, MKS-151:

Zestawienie zakresów pomiarowych DRG-01T1, DBG-06T i MKS-151:
***
Miernik ten, szczególnie w pierwszej wersji (DRG-01T) rzadko pojawia się na rynku wtórnym, nawet za naszą wschodnią granicą. Nieco częściej występuje wersja T1 oraz następca - DBG-06T. Przyrząd ten ma dość ograniczone zastosowanie w codziennej dozymetrii, ponieważ mierzy jedynie promieniowanie gamma, a większość źródeł w naszym otoczeniu emituje promieniowanie beta lub miękkie gamma. Czasem jednak potrzebujemy miernika o szerokim zakresie pomiarowym i krótkim czasie wykonywania pomiaru, szczególnie gdy mamy do wykonania wiele pomiarów wysokoaktywnych emiterów gamma. Takim źródłem może być m.in. słynny chwytak w Strefie wokół Czarnobyla (moc dawki 30-50 mR/h). Miernik może się też przydać na wypadek awarii radiacyjnej, choć lepiej, byśmy nigdy nie mieli możliwości wykorzystania najwyższego zakresu. 

wtorek, 15 stycznia 2019

Sygnalizator progowy ST-02


Przyrząd ten, określany jako "sygnalizator progowy" albo "stawa sygnalizacyjna", służy do alarmowania w razie przekroczenia ustawionego progu mocy dawki promieniowania gamma o energii 150 keV - 1,5 MeV w zakresie od 1 do 1000 mR/h, podzielonym na 3 zakresy (1-10, 10-100, 100-1000). Atest uzyskał w 1970 r., do produkcji wprowadzono go w 1973 r. i wykonano 100 szt. Czujnikiem jest tuba Geigera typu DOB-80 P. Czas reakcji na 1,5x przekroczenie progu wynosi najwyżej 30 s, a przeciążalność do 100 R (czyli 100x w stosunku do najwyższego zakresu). Błąd ustawienia sygnalizacji na wszystkich podzakresach +/- 30 %.
1 - osłona żarówki sygnalizacyjnej, 3 - środek osi licznika GM, 4 - przycisk źródła kontrolnego, 7 - sygnał dźwiękowy, 9 - gniazdo podłączenia zewnętrznej baterii i sygnału dźwiękowego.

Sygnalizator ma kształt walca o średnicy 20 cm i wysokości 50 cm, podzielonego na 3 przedziały. Bez baterii waży ok. 10 kg, z baterią ogniw S5-L9 12,5 kg. Sygnalizacja optyczna i akustyczna dźwiękiem przerywanym 1-2 Hz o dużej głośności, niezbędna w rozległych obiektach. Możliwość wyłączenia sygnalizacji dźwiękowej i pozostawienia jedynie świetlnej oraz osobna funkcja sygnalizacji z samopodtrzymaniem. Przy włączeniu tej funkcji alarm nie wyłącza się, nawet jak moc dawki spadnie poniżej ustawionego zakresu, trzeba wyłączyć go ręcznie.
 Zasilanie sieciowe 110/127/220 V lub bateryjne (10-13 V). Czas pracy na bateriach 50 h, z włączoną sygnalizacją 5 h, zasilanie bateryjne załącza się automatycznie przy zaniku napięcia w sieci. Baterie przed pracą wymagają utrącenia szklanych rurek depolaryzatorów, czyli pewnie są ogniwami Leclanchego:

ST-02 ma możliwość pracy z zewnętrznym sygnalizatorem dźwiękowym o napięciu max. 100 V i poborze prądu 0,2 A, jak również z zewnętrznym zestawem baterii. Do kontroli poprawności działania przyrządu służy wbudowane źródło kontrolne 50 µCi Sr 90, osłonięte dyskiem z przesłonami o różnej średnicy otworów, połączonym z przełącznikiem zakresów, co pozwala przetestować każdy zakres. Wciskając przycisk źródła kontrolnego, odsłaniamy je, a promieniowanie osłabione przez otwór o średnicy odpowiadającej danemu zakresowi ma odpowiednią moc dawki, by uruchomić ten zakres. Sygnalizacja włącza się w czasie krótszym niż 2 minuty (!) od wciśnięcia przycisku i wyłącza po 30-150 s od jego zwolnienia. Źródło wymagało okresowej kontroli szczelności przez przecieranie obudowy urządzenia 5 % roztworem kwasu cytrynowego i pomiar aktywności zebranej na bibule użytej do przecierania. Co ciekawe, choć instrukcja i karta katalogowa podają aktywność 50 µCi,  to załącznik do instrukcji informuje o piśmie CLOR, które zwalnia użytkownika z obowiązku zezwolenia na używanie przyrządu, gdyż aktywność źródła jest niższa niż 10 µCi. Załącznik też anuluje obostrzenia co do nabywania i zbywania przyrządu:

Przełącznik zakresów posiada blokadę, zapobiegającą przypadkowemu przesunięciu, jak również możliwość plombowania elementów sterujących.

Przy pracy w temperaturze odbiegającej od nominalnej należy wprowadzić korekcję ustawienia progowej wartości dawki, obliczoną ze wzoru z instrukcji obsługi. Podobną korekcję przeprowadzamy, gdy promieniowanie ma energię odbiegającą od energii Co-60, dla której przyrząd był wzorcowany.

W 1976 r. opracowano nowszą wersję - ST-03, różniącą się kształtem obudowy, a także możliwością zdalnego sterowania w jednym z wykonań.