poniedziałek, 9 grudnia 2013

"Ekologiczna" nagonka na energetykę jądrową, czyli nie dajmy się zmanipulować!


Nagonka zaczęła się po pierwszych poważnych awariach elektrowni jądrowych (Three Mile Island, Windscale), choć preludium miało miejsce już wcześniej - po eksplozjach pionierskich bomb atomowych nad Hiroszimą i Nagasaki oraz następującym po nich wyścigu zbrojeń z czasów "zimnej wojny". Już wtedy dostrzeżono niszczycielską moc atomu i jednoznacznie powiązano reaktory jądrowe z bombami, dokonując częstokroć mylnego ich utożsamienia. Efektem było m.in. utajnianie awarii, by nie powodować paniki i nie dawać pożywki opinii publicznej, coraz nieprzychylnej nastawionej do energetyki jądrowej.
Apogeum antyatomowej psychozy nastąpiło po Czarnobylu. Początkowo awarie spowodowane były głównie niedoskonałością techniki (reaktor grafitowy chłodzony powietrzem w Windscale - łatwo o pożar), choć istotną rolę odgrywał też czynnik ludzki (błędy operatorów).  Awaria w Czarnobylu, będąca kwintesencją radzieckiej techniki, kultury pracy, podejścia do człowieka i polityki informacyjnej - mocno zachwiała wiarą w bezpieczeństwo energii jądrowej. Przyczynili się do tego w równym stopniu źle poinformowani, węszący sensację zachodni dziennikarze ("tysiące zabitych grzebanych w przydrożnych rowach"), jak również blokada informacyjna w ówczesnym ZSRR, pomimo niedawno ogłoszonej przez Gorbaczowa "głasnosti". Wiele państw, w tym Polska, zrezygnowało z energetyki jądrowej, inne ograniczyły jej rozwój. Przykładem mogą być Włochy, które rezygnując z atomu, muszą kupować prąd... z francuskich elektrowni atomowych. Jak widać, wylano dziecko z kąpielą. Wypadek, który nastąpił w wyjątkowo niebezpiecznym typie reaktora, który nie zostałby dopuszczony do eksploatacji w cywilizowanych państwach, w dodatku wynikły na skutek niedopracowanego i źle przepracowanego eksperymentu - rzucił cień podejrzeń na WSZYSTKIE typy reaktorów jądrowych, również te, które nigdy nie uległy awarii.
W Polsce, gdzie zamierzano wybudować elektrownię jądrową w Żarnowcu, inwestycja została dosłownie storpedowana przez różnego rodzaju grupy nacisku, często niemające wiele wspólnego z prawdziwą ekologią*. Te organizacje „ekologiczne”, zwane też „anty-atom”, stosowały niewybredne chwyty w dyskusji, np. hasło „Żarnobyl”, będące zbitką słów „Żarnowiec” i „Czarnobyl”, organizowały też happeningi na Wybrzeżu z makietami trupich czaszek i hasłami "nie chcę być mutantem". Sugerowano również, że w Żarnowcu będzie użyty reaktor „typu czarnobylskiego”, co jest poważnym błędem rzeczowym - miał to być wodno-ciśnieniowy reaktor WWER-440 zamiast kanałowego reaktora grafitowego RBMK-1000**. Reaktory te miały wspólny jedynie  kraj produkcji, co więcej, egzemplarze pierwotnie przeznaczone dla Żarnowca do dziś bezawaryjnie działają w Finlandii (!). Była to jednak wiedza dostępna tylko ekspertom, którzy dodatkowo nadużyli zaufania społecznego podczas awarii czarnobylskiej. Ogólnie władze PRL-u miały niski autorytet, a rządowe media zasłużoną zresztą etykietkę kłamliwych ("TV kłamie", "Prasa i TV środkami masowego ogłupiania"). Różnego rodzaju manipulacje informacjami oraz powszechne ingerencje cenzury podczas katastrofy czarnobylskiej*** jeszcze zaostrzyły ten stan, powodując, że "żadne krzyki i płacze" nie były w stanie przekonać społeczeństwa, zrażonego do energetyki jądrowej i traktującego a priori wszelkie wyjaśnienia jako "sterowane" i "nieszczere", a w dodatku w interesie Wielkiego Brata. Teorie spiskowe to oddzielny temat :)
  Nagonka trwa nadal, choć energia atomowa jest jedyną rozsądną alternatywą wobec tradycyjnej energetyki, szczególnie w zakresie wielkich mocy. Huty aluminium nie da się zasilać za pomocą wiatraków czy paneli słonecznych. Źródła alternatywne wymagają ogromnych przestrzeni (pola wiatraków, ogniw fotowoltaicznych itp.) i mogą być stosowane tylko w krajach o sprzyjającym klimacie, a i tak uzyskane moce nie są duże ( i w dodatku podatne na wahania). Pominę hałas wiatraków, zagrożenie dla ptactwa i ludzi, tudzież problemy wynikające z przegradzania rzek zaporami (vide Dniepr i inne rzeki b. ZSRR). 
Jeżeli chodzi o zanieczyszczenia powodowane przez energetykę jądrową, to trzeba przypomnieć, że tak powszechne w Polsce klasyczne elektrownie węglowe emitują duże ilości pyłów i żużla, zawierających... pierwiastki promieniotwórcze (0,5% uranu w 1 tonie węgla). A potem taki żużel ląduje na drogach lub jako materiały budowlane w naszych domach:) Do tego dochodzi aspekt ekonomiczny - elektrownia węglowa o mocy 1000MW zużywa rocznie 3 mln ton węgla. Atomowa, o tej samej mocy - 20 ton uranu. Ilość odpadów nuklearnych zawiera się w kilku beczkach, w sporej części możliwych do przetworzenia. Rachunek jest prosty - tańszy prąd i zaspokojenie rosnącego zapotrzebowania na energię może nam zapewnić tylko atom. Źródła alternatywne mogą mieć znaczenie pomocnicze, dla pojedynczych gospodarstw czy mniejszych ośrodków.
Argumenty o skutkach ewentualnej awarii to osobny rozdział. Widziałem mapki, na których pokazano, że wybuch elektrowni w centrum Polski swym zasięgiem objąłby... Włochy. Co ciekawe, skala mapy ukazywała słoneczną Italię jako oddaloną o 120 km od naszej Stolicy. Słowem - pomieszanie z poplątaniem, ale taka propaganda oddziałuje na mniej krytyczne umysły. Gwoli ścisłości, eksplozja najsilniejszej na świecie bomby termojądrowej o mocy 58 Mt TNT („Car-Bomba”, Nowa Ziemia, 1961 r.) spowodowała wyparowanie wszystkiego w promieniu 25 km i oparzenia III stopnia w promieniu 100 km. Trudno o taki efekt przy użyciu zasilanego nisko wzbogaconym paliwem reaktora energetycznego, nawet i największej mocy... (odsyłam do notki wyjaśniającej, dlaczego reaktor jądrowy nie może zamienić się w bombę).
Z bezpieczeństwem elektrowni jądrowej jest jak z transportem lotniczym, który jest obiektywnie najbardziej bezpieczny, ale więcej osób boi się latać, niż jeździć samochodami, choć na drogach ginie więcej osób, zarówno procentowo, jak i w liczbach bezwzględnych. 

___________________________________________________________________________
* ekologia jest nauką o zależnościach między organizmami i środowiskiem http://pl.wikipedia.org/wiki/Ekologia, ochroną przyrody zajmuje się sozologia http://pl.wikipedia.org/wiki/Sozologia. Swoją droga, nieodpowiedzialne działania tzw. ekologów, zwanych przez fachowców "ekologistami" przynoszą ujmę rzeczywistym ekologom, zatrudnionym m.in. w Zakładzie Ekologii Instytutu Zoologii UW.
** rozwinięcie nazw - RBMK - rieaktor bolszoj moszcznosti kanalnyj - kanałowy reaktor wielkiej mocy, niestosowany nigdzie poza ZSRR z uwagi na niespełnianie norm bezpieczeństwa, WWER - wodo-wodianoj energeticzeskij rieaktor, odpowiednik zachodnich reaktorów wodno-ciśnieniowych (PWR). Understood?
*** podsumowaniem tych działań propagandowych jest moja praca magisterska pt. Propagandowe techniki ukrywania katastrofy w Czarnobylu na łamach prasy przez władze polskie (opublikowana w Dziejach Najnowszych)

1 komentarz:

  1. A korozja metali na skutek oddziaływania wodoru (2012r, Belgia, reaktor Doel3, prześwietlenia USG, mikropęknięcia w obudowie reaktora - 13 047 uszkodzeń, skutek kruchości wodorowej):
    https://rewolucjaenergetyczna.wordpress.com/2015/02/23/elektrownia-atomowa-jak-titanic-czyli-o-wytrzymalosci-stali-slow-kilka/
    A bilans ekonomiczny...zakup technologi (pewnie francuskiej), uzależnienie od paliwa z zagranicy, gdzie kadry? itd...
    https://rewolucjaenergetyczna.wordpress.com/2014/07/05/ceny-energii-czyli-bajka-o-taniej-energii-atomowej/
    Uważam, że el.atomowa nie powstanie w Polsce. Departament Energetyki Jądrowej Ministerstwa Gospodarki to ciepłe posadki i wyprowadzanie pieniędzy z budżetu, a kto za to płaci...?
    karwan

    OdpowiedzUsuń

Jeśli znajdziesz błąd lub chcesz podzielić się opinią, zapraszam!