sobota, 12 września 2015

Szkolny radioindykator z licznikiem Geigera


Trafił mi się na Allegro szkolny radioindykator, służący do prostych eksperymentów z promieniowaniem (przenikliwość, zasięg itp.). Urządzenie umieszczone jest w drewnianej obudowie z wyciętym okienkiem pomiarowym, przez które możemy zauważyć szklaną tubę BOB-33. Układ elektroniczny zawiera jedną lampę elektronową, głośniczek i neonówkę sygnalizującą włączenia zasilania. Skoro przy zasilaniu jesteśmy - sprzęt ma dwie pary zacisków, w tym jedną oznaczoną 6.3V (typowe napięcie żarzenia lamp elektronowych w starych radiach). Druga nie posiada żadnych oznaczeń - ani napięcia, ani polaryzacji (plus/minus) - stąd przyjąłem, że należy podłączyć prąd zmienny. Na szczęście mam autotransformator, więc mogłem zwiększać napięcie aż do zaświecenia się neonówki. Jak się okazało, sprzęt pracuje pod 220 V. Obwody żarzenia wymagają dość dużego natężenia prądu - poniżej 1A mój zasilacz uniwersalny wykazywał przeciążenie, ostatecznie ustawiłem 1,5A 6V.
 

 Urządzenie przetestowałem za pomocą starego zegara lotniczego - intensywność trzasków z głośniczka rosła wraz z natężeniem promieniowania. Głośnik jest dość cichy, przydałaby się jakaś sygnalizacja optyczna, ale niestety neonówka świeci się cały czas podczas pracy indykatora.
Radiondykator jest dość rzadko pojawiającym się przyrządem i choć nie ma funkcjonalności typowego radiometru, umożliwia przeprowadzenie wielu ciekawych eksperymentów dotyczących natury promieniowania jonizującego. Kłopoty sprawiać może jedynie zasilanie, wymagające użycia dwóch źródeł prądu - sieci 220V oraz stałego 6,3V o dużym natężeniu.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli znajdziesz błąd lub chcesz podzielić się opinią, zapraszam!