czwartek, 30 listopada 2017

Futerał ochronny na dozymetr

Sprzęt dozymetryczny, nie licząc przyrządów wojskowych, jest dość wrażliwy na uszkodzenia mechaniczne i termiczne. Udary mechaniczne mogą zniszczyć tubę Geigera lub co gorsza wyświetlacz. rozerwać połączenia lutowane albo skruszyć elementy elektroniczne, zmuszając nas do pracochłonnej diagnostyki i naprawy. Uszkodzeniom mogą ulec nawet tak "pancerne" dozymetry jak ANRI Sosna - w moim egzemplarzu, nawet nie wiem, kiedy to się stało, ale pękła obudowa transformatora toroidalnego! O dziwo mój Polaron wytrzymał upadek z wysokości 80 cm na beton, ale nie testujcie wytrzymałości dozymetrów w ten sposób! Czasem lekkie stuknięcie np. w kieszeni może rozwalić sprzęt, jak mojego Radiatexa MDR1, w którym pękła szklana tuba Geigera BOB-33A
Z kolei bardzo wysoka albo bardzo niska temperatura jest szczególnie niebezpieczna dla wyświetlaczy LCD, które mogą ulec wylaniu. Mojego Polarona załatwił mróz -15 st. C., choć nosiłem go w zewnętrznej kieszeni zimowej kurtki. Poza tym niska temperatura zmniejsza też wydajność baterii i akumulatorków, wprowadza również dodatkowy błąd pomiaru.


Z tych też powodów dozymetry powinny być przenoszone i przechowywane w ochronnych pokrowcach. Na ten cel najlepsze są grubo wyściełane futerały od kompaktowych aparatów fotograficznych. Jeśli futerał jest za głęboki, na dnie można schować zapasową baterię, przykrywając ją poduszeczką z gąbki. Futerał taki chroni też sprzęt przed zarysowaniem, zabrudzeniem czy przypadkowym przestawieniem przełączników, które szczególnie w Polaronie lubią same przeskakiwać.

Inną opcją jest wykonanie futerału samemu, jeśli oczywiście mamy filc, rzepy i owatę (watolinę) do pikowania. Najwygodniej szyć futerał na maszynie, choć od biedy można też w ręku. Kawałki watoliny rozmiarów boku naszego dozymetru kładziemy na jednym arkuszu filcu, przykrywamy drugim i obszywamy, następnie składając jak pudełko, zszywając krawędzie. Przed ich zszyciem warto przyszyć rzepy. Potem tylko wywrócić na prawą stronę, obciąć nitki i futerał gotowy.  Kluczem jest dobre wymierzenie wymiarów, najlepiej mieć dozymetr pod ręką. Pierwsze futerały mogą być nierówne, za małe lub za duże, wprawy nabiera się wraz z liczbą uszytych wyrobów. Maszyna do szycia znacznie przyspiesza pracę. Najlepsze są maszyny ze ściegiem zygzakowym, którym można obrzucić brzegi materiału. Przydaje się też półstopka, gdy obszywamy ocieplenie. A jak to zrobić w praktyce? Oto krótki tutorial:

Nanosimy wymiary dozymetru na filc za pomocą "mydełka" do szycia, kładąc dwa arkusze jeden na drugim.
Nawet przy małych dozymetrach nie starczy dwóch arkuszy i tylną ściankę wraz z klapką trzeba szyć z osobnego arkusza.
Wymiary nanosimy bez zapasu, dozymetr powinien ciasno siedzieć.
Wycinamy pikowaną uprzednio owatę zgodnie z wymiarami ścianek i boków futerału, zaznaczonymi na filcu.
 Pikowanie nie musi być idealnie równe, chodzi po prostu o zmniejszenie "puchatości" owaty i ułatwienie szycia.

Zszywamy dwa arkusze filcu zgodnie z przeprowadzonymi liniami, zostawiając jeden bok niezszyty.
Uzyskujemy takie coś - między arkuszami filcu jest przestrzeń, gdzie umieścimy ocieplenie.
Umieszczamy ocieplenie.

Ocieplenie między dwoma arkuszami filcu powinno leżeć tak.
Przeszywamy ostatnią niezszytą krawędź po umieszczeniu ocieplenia - przydaje się półstopka.

Analogicznie umieszczamy ocieplenie w pozostałych bokach obu części futerału i zaszywamy półstopką
 - szyjemy ostrożnie, gdyż przy półstopce trudniej utrzymać kierunek szycia.
Przyszywamy rzepy, póki futerał jest "otwarty". Niestety szycie rzepów tępi igły, więc warto mieć zapas, szycie tępą igłą powoduje
 hałaśliwą pracę maszyny i przepuszczanie ściegów.
 Przyszywamy obie części futerału do siebie.

Zszywamy krawędzie na lewej stronie.
Obcinamy nadmiar materiału ze szwów.

I wywijamy na prawą stronę.

Chwila prawdy...
 
Idealnie :)

Zapinamy.

Jeszcze tylko obrębić brzegi ściegiem zygzakowym... (jak maszyna przepuszcza ściegi, to pewnie stępiliśmy igłę przy szyciu rzepów)
Brzegi obrębione - wybraliśmy nić w innym kolorze dla ozdobnego efektu, ale można zrobić inaczej.
GOTOWE :) Radioindykator RIK-59 jest bezpieczny od uderzeń, zarysowań i nagłych zmian temperatur :)
Inne uszyte przez nas futerały wyglądają tak - podziękowania dla Grumpika:

Futerał na Polarona z osobną kieszonką na klapkę - zwykle mierzymy bez klapki i łatwo ją zgubić,
 a leżąc luzem w futerale mogłaby uszkodzić dozymetr. Klapka wchodzi na tyle ciasno, że ani nie wypadnie,
 ani nie wsunie się za głęboko. Można doszyć z drugiej strony kieszeń na zapasową baterię, choć akurat Polaron mało pali ;)

Choć przy szyciu nie mieliśmy dozymetru w ręku, a tylko wymiary z rosyjskiej Wikipedii, miernik pasuje idealnie :)

Ten futerał miał być pierwotnie na Polarona, ale trochę nie zgodziły się nam wymiary (wiadomo, początki), więc jest na Sosnę:




Oczywiście to tylko propozycje, futerały można szyć według niezliczonych wzorów, z zapięciem na rzepy, napy, guziki, suwaki, z uchwytem do paska albo na ramię, z osobną kieszonką na zapasowe baterie lub sondę pomiarową itp. Można w ten sposób zrobić coś ładniejszego niż ten okropny futerał z dermy na RK-67 ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli znajdziesz błąd lub chcesz podzielić się opinią, zapraszam!

[komentarz ukaże się po zatwierdzeniu przez administratora]