Dozymetry chemiczne, obok elektrooptycznych (DKP-50), były najczęściej wykorzystywane w siłach zbrojnych do pomiarów indywidualnie pochłoniętych dawek promieniowania. W Ludowym Wojsku Polskim używano w tym celu ampułek z roztworem zmieniającym kolor pod wpływem promieniowania, znanych jako dozymetr chemiczny DP-70. Zacytuję tu wojskowe materiały szkoleniowe dostępne pod tym adresem [
LINK]:
Jako ciecz dozymetryczną w DP-70 Mp zastosowano roztwór azotanu amonu z dodatkiem odczynnika Griessa ( kw. sulfanilowy i naftylamina ) dającego barwną reakcję z grupami azotynowymi. Pod wpływem promieniowania następuje radioliza wody z wytworzeniem atomowego wodoru, który redukuje grupy azotanowe do azotynowych. Grupy azotynowe wchodzą w barwną reakcję z odczynnikiem Griessa. Intensywność zabarwienia jest proporcjonalna do pochłoniętej dawki. W celu wyczulenia dozymetru na promieniowanie neutronowe do cieczy roztworu dozymetrycznego dodaje się kwasu bornego lub innego związku boru.
Ampułki, w specjalnych metalowych pojemniczkach, zabezpieczone lakierem przed otwarciem, były noszone przez żołnierzy w kieszeniach mundurów, a następnie porównywano zabarwienie roztworu ze specjalnym wzorcem barwnym w kolorymetrze PK-56.
Było to proste urządzenie z obrotowym dyskiem wyposażonym w kolorowe filtry, okularem, pryzmatem i mleczną szybką. Podczas pomiaru w jednej przegródce umieszczało się badany dozymetr, a w drugiej ampułkę kontrolną, w której płyn był przezroczysty. Dyskiem należało obracać do momentu uzyskania jednolitego koloru w okularze, wówczas można było odczytać wartość pochłoniętej dawki. Poniżej schemat działania z oryginalnej instrukcji [
źródło]:
Zakres mierzonych dawek zawierał się między 50 a 800 R, czyli od łagodnej choroby popromiennej po dawkę w 100% śmiertelną. Podziałka jest wyskalowana co 50 R, ale można mierzyć dawkę z dokładnością do 25 R, jeżeli zabarwienie ampułki jest podobne do sąsiadujących ze sobą pól w kolorymetrze. Filtry w dysku są wrażliwe na światło dzienne, należy więc zawsze chować kolorymetr do pojemnika po skończonej pracy. W razie pęknięcia dozymetru i zalania dysku wnętrze trzeba wytrzeć do sucha, a dysk wymienić na zapasowy.
Jak widać, przyrząd nie jest zbyt dokładny, natomiast cechuje go duży zakres pomiaru, porównując np. z elektrooptycznym "ołówkiem" DKP-50 (0-50 R, ale za to podziałka co 2 R). Kolorymetrów wyprodukowano bardzo dużo, stąd niska cena na portalach aukcyjnych (12-15 zł za nowy). Trudniej dostać same dozymetry, w komplecie z kolorymetrem są jedynie 3, z czego 2 kontrolne. Często sprzedawane są same pojemniczki, tak samo jak opakowania od Indywidualnych Pakietów Przeciwchemicznych. W domowych warunkach dozymetr chemiczny nie znajduje zastosowania, gdyż nawet najsilniejsze źródła, np. farby radowe na starych zegarach i miernikach emitują promieniowanie gamma o mocy dawki zaledwie 2-5 mR/h. Taki dozymetr należałoby trzymać w pobliżu źródła przez minimum 10.000 godzin - czyli ponad rok - aby uzyskać słabe zabarwienie odpowiadające najniższej dawce 50 R. Swoją drogą ciekawe, czy płyn jest czuły na promieniowanie beta?
|
Opakowanie kolorymetru. Widoczne logo Zakładów Elektrotechnicznych "Eltra" w Bydgoszczy. Kot nie jest w zestawie :) |
|
Zestaw kolorymetru w firmowej skrzynce. Powinna być trzecia fiolka w uchwycie pod spodem klapy,
ale akurat jest używana do eksperymentu. W zestawie jest kolorymetr, zapasowy dysk,
instrukcja, szmatka i 3 kontrolne fiolki. |
|
Kolorymetr składa się na czas transportu, by zajmował mniej miejsca w skrzynce. |
|
Kolorymetr zmontowany i gotowy do pracy - patrzy się w okular z prawej strony, fiolki wkłada się do przegródki po lewej. |
|
Otwarta przegródka na fiolki. |
|
Matowa szybka i przegródki fiolek. |
|
Fiolki wkłada się "dziubkiem" w stronę matowej szybki w pokrywce. |
|
Z lewej okular, z prawej moduł z pryzmatem i kieszeniami na fiolki. |
|
Dysk z filtrami świetlnymi do oznaczania stopnia napromieniowania. |
|
Widok od strony okularu - widoczna obudowa dysku z filtrami i okienko do odczytywania wyniku. |
kolorymetry i dozymetry są potrzebne w naszej pracy - bardzo fajny artykuł
OdpowiedzUsuńczy te ampulki byly jedno czy wielorazowe?
OdpowiedzUsuńZ tego co jest napisane w instrukcji wnioskuję, że zabarwienie od promieniowania nie jest trwałe i zanika jakiś czas po ekspozycji
Usuń