01 lutego, 2026

Urządzenie do dezaktywacji umundurowania UDU

Podczas zimnej wojny obie strony potencjalnego konfliktu, czyli bloki państw Układu Warszawskiego i Paktu Północnoatlantyckiego (NATO), przygotowywały się do użycia broni masowego rażenia: jądrowej, biologicznej i chemicznej. Oznaczało to m.in. przygotowanie do likwidacji skażeń personelu, sprzętu i terenu, czyli:

  • dezaktywacji (skażenia promieniotwórcze)
  • dezynfekcji (skażenia biologiczne)
  • odkażania (skażenia chemiczne).

Do przeprowadzania tych zabiegów służyły głównie tzw. instalacje rozlewcze, montowane na samochodach ciężarowych. Były to w latach 60. instalacje ARS-12 na ciężarówkach ZiS-151 i późniejsze IRS na ciężarówkach Star 66, pozwalające na oczyszczanie terenu, personelu i sprzętu, a także komory dezynfekcyjne DDA-53 na ciężarówkach Lublin-51, przeznaczone do dezynfekcji umundurowania. Uzupełnieniem tych instalacji było urządzenie do dezaktywacji umundurowania UDU, które przedstawię w niniejszym wpisie.


Urządzenie to, opracowane w połowie lat 60. i produkowane przez Kieleckie Zakłady Przemysłu Terenowego w Kielcach, było po prostu mechaniczną trzepaczką, napędzaną silnikiem motocyklowym. Wytrzepywany z umundurowania pył był zasysany przez dmuchawę i gromadzony w blaszanym pojemniku, z którego wysypywano go do dołka w ziemi i zasypywano.

UDU nie było udaną konstrukcją - okazało się, że trzepanie nie usuwa zbyt skutecznie pyłu promieniotwórczego, zaś zakopywanie zebranego pyłu było kłopotliwe. Do dzisiejszych czasów najprawdopodobniej nie zachował się żaden egzemplarz UDU, ale na szczęście mamy zdjęcia wykonane przez Wojskową Agencję Fotograficzną, znajdujące się w zbiorach Narodowego Archiwum Cyfrowego.

Fotografie te przedstawiają UDU ze wszystkich stron i podczas pracy, publikowano je tylko w nielicznych materiałach do wewnętrznego użytku wojska. Serdeczne podziękowania dla Piotra za identyfikację i dodatkowe informacje na temat tego sprzętu!

Przyjrzyjmy się temu urządzeniu, zaczynając od widoków ogólnych. Widok na stronę z silnikiem:


Zbliżenie na silnik motocyklowy typu S06 produkcji Warszawskiej Fabryki Motocykli (WFM), nad nim dźwignia sterowania obrotami oraz sprzęgła, z lewej gniazdo lampy przenośnej 12 V:


Druga strona z osłoną przekładni pasowych:


Zdjęta osłona, widoczne przekładnie napędzające bijaki do trzepania umundurowania, a także dmuchawę odsysającą pył (z lewej u dołu):


Zbiornik paliwa:


Widok z oddalenia, zwraca uwagę wykopany rowek, mający zbierać wodę spływającą podczas spłukiwania UDU po pracy:


Widok ze zdjętą górną pokrywą, widoczne bijaki i karbowana rolka, zapewniająca przesuwanie się umundurowania przez urządzenie (podobnie jak w wyżymaczce):



Narzędzia, akcesoria i zestaw części zapasowych, z lewej lampa przenośna i paski klinowe:


Tyle tytułem wstępu, przejdźmy do obsługi. 

UDU przewożono na ciężarówce, a na małe odległości przenoszono ręcznie za pomocą rozkładanych uchwytów, takich jak w motopompie:


Silnik uruchamiano, za pomocą "kopniaka" (kickstartera), tak jak w motocyklu:


Umundurowanie wsuwano do urządzenia z jednej strony i odbierano na blacie z drugiej strony:





Po dezaktywacji dokonywano pomiarów aktywności powierzchniowej - norma na warunki wojenne wynosiła 30 mR/h. Mierzono również stopień skażenia samego urządzenia - na poniższych zdjęciach oba pomiary dokonywane są radiometrem RBGT-62:


Po zakończeniu pracy UDU odkażano wężem podłączonym do instalacji IRS lub analogicznej:


Następnie wycierano tkaniną przechowywaną w specjalnym szczelnym worku:


Pył radioaktywny, zebrany podczas dezaktywacji, trafiał do pojemnika umieszczonego w spodniej części UDU:


Następnie był wysypywany do dołu w ziemi:


Tak jak wspomniałem, urządzenie szybko zostało wycofane z uwagi na niską skuteczność usuwania pyłu przez wytrzepywanie, a jedynym śladem jego istnienia, oprócz specjalistycznych publikacji, są prezentowane powyżej fotografie. W internecie znalazłem tylko dwie wzmianki. Jedna to wyszczególnienie sprzętu będącego na wyposażeniu kompanii chemicznej wchodzącej w skład dywizji piechoty lub zmechanizowanej:


https://www.jednostki-wojskowe.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=971&Itemid=26

Druga to ślad w Komunikacie Bibliograficznym Centralnej Biblioteki Wojskowej o artykule Romana Maksymowicza UDU - mechaniczna trzepaczka, który ukazał się w "Żołnierzu Polskim" nr 50/1967:

http://zbrojownia.cbw.wp.mil.pl:8080/Content/3713/01924_INW_1344_1968_Z_1.pdf

Jeśli spotkaliście się z tym urządzeniem lub dysponujecie materiałami na jego temat, dajcie znać w komentarzach!


***

Zachęcam też do wspierania bloga, zarówno pośrednio, poprzez zakup dozymetrów [LINK], jak i bezpośrednio, przez Patronite lub BuyCoffeeTo 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli znajdziesz błąd lub chcesz podzielić się opinią, zapraszam!

[komentarz ukaże się po zatwierdzeniu przez administratora - treści reklamowe i SPAM nie będą publikowane!]