czwartek, 16 stycznia 2014

Zwalczamy mity - promieniowanie nie zawsze powoduje raka!

Jeden z bardziej rozpowszechnionych i zarazem szkodliwych mitów głosi, że jakikolwiek kontakt z promieniowaniem jonizującym może spowodować raka. Jest w nim ziarnko prawdy, ale naprawdę, jedynie małe ziarnko. Fakty zaś są zupełnie inne. Przede wszystkim
  1. ta sama dawka może wywołać nowotwory u jednego osobnika, a u drugiego nie
  2. u jednego osobnika mniejsza dawka może spowodować nowotwór, podczas gdy na drugim nawet dużo większa nie zrobi wrażenia
  3. powstanie nowotworu po dłuższym czasie od ekspozycji na promieniowanie może być wywołane zupełnie innymi czynnikami, np. genetycznymi, niektórymi substancjami zawartymi w żywności czy lekach itp.
  4. dawka rozłożona w czasie niesie mniejsze ryzyko nowotworu niż dawka otrzymana w jednej chwili - stąd w rejonach o podwyższonym promieniowaniu tła nie notuje się zwiększonej śmiertelności, a wręcz przeciwnie, ludzie żyją dłużej
  5. ciało człowieka posiada bardzo zróżnicowaną wrażliwość na promieniowanie, mówiąc skrótowo, dużo większe dawki można przyjąć na ręce i nogi niż na tarczycę, szpik kostny, mózg i rdzeń kręgowy, tak samo np. czerwone krwinki są znacznie mniej wrażliwe niż krwinki białe
  6. zgodnie z zasadą odwróconych kwadratów, promieniowanie maleje proporcjonalnie do kwadratu odległości, czyli dwukrotny wzrost odległości oznacza czterokrotne osłabienie promieniowania- zatem jeśli nie przytulamy się do źródła promieniowania, jesteśmy bardziej bezpieczni, niż się nam wydaje
  7. teoria hormezy radiacyjnej zakłada, że niewielkie dawki promieniowania stymulują organizm do uruchamiania procesów naprawy DNA - gdy dawka jest za duża, organizm "nie nadąża" naprawiać uszkodzeń, ale w rejonach, gdzie promieniowanie tła wynosi np. 100mSv/rok (Warszawa - 2,3mSv/rok), czyli po 40 latach powinno się otrzymać dawkę śmiertelną - ludzie żyją dłużej! Teoria ta, znana już w latach 50., została ukryta przez twórcę modelu liniowego bezprogowego (LNT), który za wszelką cenę chciał dostać Nobla, powinął więc "niewygodne" wyniki... Model bezprogowy zakłada, że nawet najmniejsza dawka może wywołać raka, tylko nie jesteśmy w stanie udowodnić, że zachorowanie na raka np. 30 lat po kontakcie z promieniowaniem miało związek z tymże napromieniowaniem. Wyniki badań wśród pracowników stoczni remontujących jądrowe okręty podwodne potwierdzają... teorię hormezy radiacyjnej. Zapraszam do lektury
Jak widać, można zdjąć znaczną część odium, którym obłożone jest promieniowanie jonizujące jako główny sprawca nowotworów. Raka mogą wywołać różne czynniki -np. genetyczne, czy chemia w naszym codziennym otoczeniu, np. benzen, azbest, trójchloroetylen, czterochlorek węgla, dioksyny - do niedawna powszechnie stosowane.
Często podnosi się casus Czarnobyla, który miał spowodować epidemię raka tarczycy i zdeformowanych dzieci. Jeżeli chodzi o raka, katastrofa w czarnobylskiej elektrowni spowodowała szeroko zakrojoną akcję diagnostyczną i stworzenie pierwszych statystyk. Wcześniej nie prowadzono tak dokładnych badań i nie notowano wszystkich przypadków, do tego wiele guzów tarczycy ma postać łagodną, która może nie ujawniać się przez lata. Dokładna diagnostyka spowodowała wykrycie WSZYSTKICH guzów, bez względu na ich charakter. W kwestii dzieci - jest to temat bardzo nośny i pobudzający wyobraźnię. Na pewno duże dawki promieniowania mają szkodliwy wpływ na nienarodzone dzieci i mogą powodować wady wrodzone. Natomiast - ile spośród fotografii "potworków Czarnobylskich" jest skutkiem wybuchu reaktora - możemy spekulować. Zdeformowane dzieci rodzą się na całym świecie, czego przykładem była głośna sprawa Thalidomidu, leku przeciw nudnościom, zażywanego przez kobiety w ciąży, co zaowocowało narodzinami setek kalekich dzieci bez rąk i nóg. Przykłady można mnożyć, dzieci z wadami rodziły się zawsze, tylko dawniej, z braku opieki medycznej, a i częstego posądzania o wpływ sił nieczystych - masowo umierały.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli znajdziesz błąd lub chcesz podzielić się opinią, zapraszam!