Blog o promieniowaniu jonizującym, dozymetrii i ochronie radiologicznej. Zwalcza mity związane ze zjawiskiem radioaktywności i przybliża wiedzę z zakresu fizyki jądrowej oraz źródeł promieniowania w naszym otoczeniu.
Etykiety
akcesoria
(15)
Aliexpress
(36)
artefakty
(101)
bezpieczeństwo
(66)
ceramika uranowa
(27)
detektory półprzewodnikowe
(11)
dozymetry indywidualne
(24)
dozymetry kieszonkowe
(159)
dozymetry scyntylacyjne
(22)
eksperymenty
(41)
historia
(116)
humor
(8)
indykatory promieniowania
(44)
izotopy wokół nas
(11)
komory jonizacyjne
(19)
liczniki okienkowe
(36)
literatura przedmiotu
(34)
mity
(23)
popkultura
(9)
promieniowanie wokół nas
(15)
radiometry laboratoryjne
(21)
radiometry przenośne
(80)
radon
(16)
rentgenometry
(21)
rentgenoradiometry
(21)
rocznice
(12)
sondy
(21)
szkło uranowe
(17)
teoria
(71)
warsztat
(43)
15 kwietnia, 2015
Radiometr Intertechnique DT-11 - francuski odpowiednik RK-67
Dzięki uprzejmości p. Krystyny mogę dziś przedstawić francuski radiometr beta-gamma firmy Intertechnique, model DT-11. Sprzęt jest zbliżony parametrami do naszego krajowego RK-67 z Polonu, choć obudowa jest wykonana w stylistyce lat 60.:
07 kwietnia, 2015
T-DP-5B - treningowa wersja DP-5B
Na rosyjskim forum rhbz.org znalazłem taki oto WĄTEK. Jak widać, Sowieci produkowali treningowe wersje rentgenoradiometrów DP-5B, analogiczne do naszych DP-66MS. Sądząc po fotografiach zasada działania była taka sama - instruktor za pomocą małego pulpitu na długim kablu symulował warunki skażenia, zaś szkolony miał ustawić miernik na właściwy zakres i dokonać pomiaru. Zresztą zobaczcie sami (foto z w/w wątku):
![]() |
| Zestaw w fabrycznym papierze. |
01 kwietnia, 2015
Indykator promieniowania BIR-3
Dzięki uprzejmości p. Katarzyny mam możliwość zaprezentowania radzieckiego indykatora promieniowania BIR-3 (БИР-3 = bytowoj indikator radioaktiwnosti). Urządzenie służy do orientacyjnego szacowania poziomu promieniowania, analogicznie jak w innych miernikach tej klasy. Trzy diody odpowiadają znanemu schematowi "bezpiecznie / uwaga / zagrożenie". Miernik składa się z latarki zasilanej z akumulatora ładowanego bezpośrednio z sieci 230V i wymiennej nakładki, zawierającej 3 diody LED (zielona, żółta, czerwona) oraz miniaturowy licznik Geigera. W ZSRR produkowano kilka modeli takich latarek z guzikowymi akumulatorkami, więc pewnie wypuszczono też model wyposażony w dozymetr.
Nie miałem sprzętu w ręku, ale najprawdopodobniej progi poszczególnych zakresów są podobne jak w miernikach "Palesse", "Copris" czy "Strielec". Z tego co pamiętam, akumulatory w radzieckich latarkach lubiły puchnąć od wydzielających się gazów (brak pochłaniacza), ale dawało się je przywrócić do działania przez nakłucie :) Analogicznych zabiegów (lub wymiany na nowszy odpowiednik) mogą wymagać akumulatory w tych miernikach. Poniżej parę dodatkowych zdjęć z forum RHBZ:
![]() |
| Akumulatorki zastąpione zwykłymi paluszkami AA |
![]() |
| Na pierwszym planie miniaturowa tuba GM, za nią przetwornica. |
![]() |
| Oryginalne akumulatory - podobne stosowano w polskich radiotelefonach "Tukan" z zakładów Unitra Warel. |
![]() |
| Dwie nasadki - latarka i dozymetr :) |
28 marca, 2015
Dozymetr neutronowy Indicator Unit MK 16NV
Neutrony jako cząstki elementarne pozbawione ładunku elektrycznego są trudne do bezpośredniego zliczania. Mierniki przeznaczone do ich zliczania zwykle zliczają cząstki będące wynikiem zderzeń neutronów z jądrami pierwiastków lekkich. Tak też jest w przypadku poniższego miernika, który używa w tym celu helu He3 umieszczonego w specjalnej kapsule, otoczonej grubą warstwą plastiku. Plastik ten zawiera węglowodory i pełni funkcję spowalniacza (moderatora) neutronów, potrzebnego ponieważ najtrudniejsze do pomiaru są neutrony prędkie.
Urządzenie jest zasilane 2 bateriami R-20, napięcie podawane na sondę wynosi 850V, sprzęt waży 7 kg i może współpracować z różnymi rodzajami sond.
W domowej dozymetrii taki sprzęt nie ma raczej zastosowania, gdyż strumienie neutronów występują głównie w reaktorach jądrowych, laboratoriach lub podczas eksplozji jądrowych. Mierników tego typu używa się też przy wykrywaniu przemytu materiałów radioaktywnych - o ile wytłumienie emisji alfa, beta czy nawet gamma jest w miarę łatwe, o tyle z neutronami jest dużo gorzej :)
Co prawda w warunkach domowych niełatwo o źródło neutronowe, np. Po+Be, ale np. TUTAJ ktoś ma meteoryt ładnie siejący neutronami ;)
Co prawda w warunkach domowych niełatwo o źródło neutronowe, np. Po+Be, ale np. TUTAJ ktoś ma meteoryt ładnie siejący neutronami ;)
***
Gdyby ktoś był zainteresowany nabyciem tego rodzaju miernika załączam kontakt mailowy zbiku11(at)o2.pl (zamień 'at' na @) oraz link do aukcji Sprzedawcy TUTAJ
Film z pracy urządzenia:
24 marca, 2015
Radioterapia
Radioterapia to leczenie za pomocą promieniowania jonizującego. Początki radioterapii sięgają prac Becquerela i małżonków Curie, którzy badając zjawisko radioaktywności eksperymentowali z działaniem promieniowania na własne organizmy. Promieniowanie powodowało oparzenia i rany, które jednak po dłuższym czasie goiły się. Powstał pomysł, by za pomocą promieniowania niszczyć guzy nowotworowe z większą precyzją niż metodami chirurgicznymi.
Radioterapia dotyczy leczenia przez napromieniowanie bądź za pomocą źródła będącego w bezpośrednim kontakcie z guzem (brachyterapia), bądź oddalonego od ciała pacjenta (teleradioterapia). Początkowo stosowano głównie tzw. igły radowe, umieszczane w guzie nowotworowym. Później, wraz z odkryciem sztucznej radioaktywności, zaczęto stosować kobalt-60, najczęściej w tzw. bombach kobaltowych, naświetlających pacjenta z odległości.
![]() |
| Pojemnik na igły radowe (Instytut Radowy w Warszawie). |
W radioterapii używa się także miękkiego promieniowania rentgenowskiego o energii 60-400keV, przede wszystkim do leczenia nowotworów skóry. Terapia megawoltowa (1,25-25MeV) wykorzystuje promieniowanie izotopów (m.in. Co-60) albo rentgenowskie generowane w akceleratorze liniowym. Niektóre guzy wymagają naświetlania szybkimi elektronami lub protonami.
Radioterapia często wymaga skojarzenia z leczeniem chirurgicznym i chemioterapią. Guzy nowotworowe wykazują dużą zmienność pod względem wrażliwości na napromieniowanie. Co ciekawe, występuje pewna zależność - guzy o dużej promienioczułości mają jednocześnie małą promieniowyleczalność z powodu wysokiej złośliwości i tworzenia licznych przerzutów. I odwrotnie, guzy o małej promienioczułości mają dużą promieniowyleczalność.
Celem radioterapii może być całkowite zniszczenie guza (r. radykalna) lub też, w przypadku rozsianego procesu nowotworowego nierokującego wyleczenia - łagodzenie bólu (r. paliatywna). Od radioterapii należy odróżnić medycynę nuklearną, która zajmuje się leczeniem i diagnostyką za pomocą podawanych do organizmu izotopów promieniotwórczych.
Dawki stosowane podczas radioterapii sięgają kilku-kilkudziesięciu Gy, co przy napromieniowaniu całego ciała byłoby dawką śmiertelną, jednakże podczas leczenia napromieniowany jest jedynie sam guz z możliwie niewielkim marginesem zdrowej tkanki. Ważne jest też kontrolowanie czasu naświetlania i odstępów między zabiegami.
Poniżej fotografie ze zbiorów NAC, przedstawiające aparaturę do rentgenoterapii w Instytucie Radowym w Warszawie:
![]() |
| Naświetlanie metodą dotykową. |
I zdjęcie powojenne, fot. Grażyna Rutowska:
![]() |
| Zakład Radioizotopów Akademii Medycznej (PRL). |
13 marca, 2015
DP-66MS - ćwiczebny rentgenoradiometr
Od pewnego czasu pojawiły się na Allegro rentgenoradiometry sygnowane DP-66MS. Od standardowych różnią się dużo większym futerałem oraz dodatkową przystawką na kablu, wyposażoną w dwa pokrętła. Przeznaczenie sprzętu nie było od początku jasne, dopiero po chwili doszedłem do wniosku, że jest to rentgenoradiometr szkolny (ćwiczebny). Tuba nie posiada sond (można sprawdzić po otwarciu osłony), zaś "moc dawki" nastawia instruktor za pomocą pulpitu na kablu. Szkolony żołnierz ma za zadanie "zmierzyć" ową "moc dawki", którą ustawi instruktor. Sam pulpit pomiarowy nie różni się od oryginalnego DP-66M - zasilanie 2 bateriami R-20, indykacja beta zamiast skali w rozpadach, gniazdo ładowania DKP-50 - wszystko takie samo. Jedynie dodatkowy kabel pod wejściem kabla sondy zdradza przeznaczenie miernika.
Sprzęt opisuję tylko jako ciekawostkę i gadżet dla miłośników militariów, gdyż jego zastosowanie w warunkach domowej dozymetrii jest zerowe.
05 marca, 2015
Dozymetr ANRI Sosna - druga wersja
Nie mam ostatnio za dużo czasu, stąd pewien zastój na blogu, ale korzystając z L-4 opiszę ostatnią wersję popularnego dozymetru ANRI Sosna.
Miernik ten ma takie same oznaczenia, jak druga wersja - ANRI 01-02 Sosna*, ale wyróżnia się dwoma przyciskami z przodu zamiast trzech, bardziej dopasowanym zamkiem klapki i tubami Geigera rozmieszczonymi blisko siebie (jak w Polaronie). Przycisk zakończenia pomiaru (1. z prawej) jest jednocześnie przyciskiem jego rozpoczęcia, zatem zrezygnowano ze środkowego przycisku, który w pierwszej wersji rozpoczynał pomiar. Zmiana jest dość intuicyjna, miernik uruchamia się jak stoper - start / stop jednym przyciskiem.
Bliższe rozstawienie tub lepiej się sprawdza przy pomiarze źródeł punktowych. o niewielkiej powierzchni, ułatwia też lokalizowanie "świecących" elementów np. na ceramice uranowej. Oczywiście zmiana geometrii układu pomiarowego sprawa, że występują różnice wyników w porównaniu do starszej wersji , gdzie tuby rozstawiono na ok. 4 cm.
Zamek klapki - obrotowa zasuwka wmontowana w pokrywkę - sprawdza się zdecydowanie lepiej niż ścięta nakrętka znana z pierwszej wersji - dozymetr można otworzyć i zamknąć "na ślepo", a zamek dobrze trzyma i się nie otwiera pod wpływem wstrząsów.
| Ten zamek był koszmarem.... |
| Ten jest ewidentnie lepiej dopracowany. |
Inne parametry miernika pozostają bez zmian (zakres, czas pomiaru, tryby pracy), zatem odsyłam do recenzji poprzedniej wersji [LINK]. Na polskim rynku Sosna nie pojawia się zbyt często, a ostatnimi czasy jakby więcej było egzemplarzy właśnie tej wersji.
Podsumowując, ta ostatnia wersja popularnej Sosny ma sporą przewagę nad wcześniejszymi egzemplarzami. Oczywiście, do pomiaru większych źródeł lepszy może być miernik z szerzej rozstawionymi tubami.
*----------------------------------
Pierwsza wersja Sosny była oznaczona ANRI-01 Sosna i miała 4 liczniki Geigera przy pozostawieniu czasu pomiaru 18 sekund, więc aby zachować poprawność wyniku układ zliczający "gubił" co drugi impuls [więcej w recenzji - LINK]. Niektóre egzemplarze miały jednak mocowane tylko 2 tuby z pozostawieniem miejsca na 2 kolejne oraz przestrzenią pod montaż obsługujących je układów RC. Druga wersja miała już oznaczenie ANRI-01-02 i 2 tuby szeroko rozstawione - poniżej porównanie:
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































