13 września, 2017

Suwak dozymetryczny

Dzięki uprzejmości Sprzedawcy mogę przedstawić tzw. suwak dozymetryczny, przewidziany do użycia na wypadek konfliktu nuklearnego. Przyrząd produkowały krajowe zakłady "Skala", wytwarzające głównie przybory kreślarskie (linijki, ekierki, cyrkle, krzywiki), a także suwaki logarytmiczne itp. SPRZĘT DO NABYCIA TUTAJ


Suwak składa się z 2 znitowanych kwadratowych kawałków tworzywa sztucznego i obrotowej skali pomiędzy nimi, podobnie jak fotograficzna "tabela naświetlań" czy obrotowa mapa nieba (kto jeszcze pamięta te pomoce?). W zestawie skórzane etui i instrukcja obsługi.
Skala zawiera cyfry od 0.1 do 10.000 oznaczające moc dawki w R/h lub dawkę w R. Środkowa tarcza zawiera oznaczenia czasu od 10 minut do 200 dni po eksplozji i służy do określenia natężenia promieniowania, takie same oznaczenia ma wewnętrzna tarcza, która służy do ustalenia przyjętej dawki.  


Punktem wyjściowym do obliczeń jest moc dawki zmierzona za pomocą rentgenometrów bądź odczytana z tabeli, czas dokonania pomiaru licząc od wybuchu, czas wejścia w teren skażony i wyjścia z niego.
Mając te dane można obliczyć natężenie promieniowania w dowolnym czasie od 10 minut do 200 dni po wybuchu. Można też obliczyć przyjętą dawkę podczas przebywania na terenie skażonym w określonym czasie. Suwak umożliwia też działania odwrotne - obliczenie, kiedy promieniowanie zmniejszy się do żądanego poziomu albo jak długo można przebywać na terenie skażonym, by nie przekroczyć określonej dawki. Suwak pozwala również obliczyć moc dawki na śladzie opadania chmury radioaktywnej powstałej po naziemnym wybuchu jądrowym - na drugiej stronie znajduje się specjalna tabela z podanymi mocami wybuchu w zakresie od 2 do 10.000 kt TNT. Szczegółowa instrukcja znajduje się TUTAJ

Obliczenia za pomocą suwaka umożliwia fakt, że zanik promieniowania produktów rozszczepienia zależy od ich stałej rozpadu, która jest ściśle przypisana do poszczególnych izotopów. Większość produktów rozszczepienia to izotopy krótkożyciowe, stąd początkowo aktywność maleje bardzo szybko. Następnie rozpada się jod-131 (t1/2=8 dni), a potem pozostaje stront-90 (28 lat), cez-137 (30 lat) i inne nuklidy (pluton, uran o t1/2 rzędu tysięcy lat). 
Pewien wpływ na dokładność obliczeń za pomocą suwaka mogą mieć warunki atmosferyczne (opady, wiatr) oraz ukształtowanie terenu (las, pole, miasto), mogące prowadzić do lokalnej koncentracji skażeń bądź ich większego rozproszenia. Należy jednak pamiętać, że suwak jest jedynie przyrządem orientacyjnym, przeznaczonym do obliczania mocy dawek rzędu dziesiątek, setek i tysięcy rentgenów, a stosuje się go łącznie ze sprzętem dozymetrycznym (rentgenometrami i rentgenoradiometrami). Najmniejsza podziałka suwaka to 0.1 R czyli 100 mR, co pokrywa się z początkiem skali rentgenometrów D-08 i DP-3B (tło naturalne wynosi 0.01-0.02 mR/h). Największa - 10.000 R czyli ok. 100 Gy (100 Sv dla promieniowania gamma i beta). Dla porównania ok. 400-500R (4-5Sv) to dawka LD50/30, czyli połowa napromieniowanych umrze w ciągu miesiąca). Przy mocy dawki 10.000 R/h dawkę 400 R otrzymamy w ciągu 2 minut i 24 sekund. Ale na wojnie, zwłaszcza jądrowej, trudno uniknąć ofiar, zwłaszcza że doktryna wojenna Układu Warszawskiego zakładała spisanie na straty pierwszego rzutu wojsk, zajmujących skażony teren...

08 września, 2017

Tło promieniowania naturalnego w Tatrach

Korzystając z urlopu postanowiłem zmierzyć tło promieniowania naturalnego w Tatrach. Zabrałem więc na wyjazd dozymetr Radiatex MRD-2 z uwagi na jego funkcję logowania pomiaru oraz małą masę i wymiary. Wziąłem też sygnalizator PM-1401, ale nie używałem go zbyt często. 

Tło naturalne w Tatrach zależy od podłoża skalnego - Tatry Zachodnie zbudowane są głównie z wapieni, zaś Wysokie - z granitów, zatem tam wzrost mocy dawki będzie wyraźniejszy. Pomiary prowadziłem zarówno w marszu (okresowe skoki do 0.28 µSv/h), jak również na dłuższych postojach, gdzie włączałem tryb logowania pomiaru co 1 minutę. Dla porównania wykonałem też pomiar na kwaterze, zostawiając dozymetr na całą noc z logowaniem co 10 minut. Wyniki przedstawiały się następująco:


  • Ul. Brzozowa, 580 minut, zakres 0,09-0,24, średnia 0,16
  • Polana Strążyska (1020-1060  m n.p.m.), 15 minut, zakres 0,09-0,25, średnia 0,16
  • Czerwona Przełęcz (1301 m n.p.m.), 16 minut, zakres 0,1-0,27, średnia 0,17
  • Schronisko na Hali Ornak (1100 m n.p.m.), 33 minuty, zakres 0, 1-0,27, średnia 0,13
  • Hotel górski Kalatówki (1198 m n.p.m.), 12 minut, zakres 0,11-0,25, średnia 0,17
  • Schronisko na Hali Kondratowej (1335 m n.p.m.),  28 minut, zakres 0,1-0,22, średnia 0,14
  • Kasprowy Wierch (1987 m n.p.m.), 10 minut, zakres 0,08-0,24, średnia 0,19
  • Zakopane, Krupówki, 18 minut, 0,06-0,26, średnia 0,15
  • Zakopane, Równia Krupowa, 26 minut, 0,08-0,24, średnia 0.15
  • Średnia wszystkich pomiarów 0.15
Dla porównania:
  • Kraków, Dworzec PKS, 10 minut, 0,08-0,24, średnia 0.14
  • Warszawa, Wola, 80 minut, 0,04-0,2, średnia 0,10

Na mapie wygląda to następująco:


Oczywiście mam świadomość braków metodologicznych w moich pomiarach, jak np. niejednakowa liczba pomiarów zapisywanych w różnych miejscach, zależna od czasu postoju, pomiar w marszu, pomiar w budynkach, pomiar przez względnie krótki czas itp. Niestety warunki zarówno pogodowe, jak i sama specyfika turystyki górskiej uniemożliwiły dłuższe i dokładniejsze pomiary, zatem prezentowane wyniki mają charakter jedynie orientacyjny.

 ***
W Dolinie Białego znajduje się sztolnia, gdzie po II wojnie prowadzono poszukiwania uranu na potrzeby radzieckiego programu atomowego (ściślej - dwie, druga oddalona od szlaku). Wejście do sztolni jest zamknięte, a pomiar z zewnątrz nie wykazał aktywności powyżej poziomu tła w Tatrach (choć pomiary w górze doliny wskazywały do 0.28µSv/h):

Sztolnia z zewnątrz.

Chodnik sztolni - widok przez kraty.


Pomiar na zewnątrz sztolni.


Zejście z Czerwonej Przełęczy do Dol. Białego:



Kasprowy Wierch - chwilowy skok do 0.32 µSv/h:


A przy zejściu nawet 0,34:


Mapa geologiczna Tatr w Muzeum Tatrzańskim:


I mapa rozkładu mocy dawki promieniowania gamma w Polsce:


Jak widać, rejon Tatr nieznacznie odbiega od reszty kraju, natomiast w porównaniu z okolicami Kowar wzrost tła jest praktycznie pomijalny. Różnice w poziomie tła naturalnego wynikają z budowy geologicznej i nie mają żadnego wpływu na zdrowie. Jako ciekawostkę warto wspomnieć o miejscach (Kerala w Indiach, Ramsar w Iranie), gdzie tło jest setki i tysiące razy wyższe niż w Polsce - a nie stwierdzono tam zwiększonej zachorowalności na choroby nowotworowe, przeciwnie mieszkańcy odznaczają się długowiecznością. Dla odmiany, bardzo niskie tło jest w... Radomiu - na poziomie 0.04-0.08 µSv/h (Warszawa 0.10-0.12).

05 września, 2017

Czy brać jod na wypadek awarii jądrowej w Belgii?

Jestem przeciwny samowolnemu przyjmowaniu preparatów jodu w związku z zagrożeniem potencjalną awarią nuklearną. Pamiętajmy, że nadmiar jodu jest szkodliwy, a nawet może doprowadzić do śmiertelnych zatruć. Czym chciała się otruć Justyna z "Granicy "? Jodyną, czyli alkoholowym roztworem jodu i jodku potasu. Płyn Lugola, jak pamiętamy, podawany w Polsce po Czarnobylu, ma te same składniki, tylko inny rozpuszczalnik (wodę). Przyjęcie go w nadmiarze jest tak samo toksyczne, gdyż zawarty w nim jod jest silnie żrący.
Jeżeli chodzi o tabletki jodku potasu, to należy je przyjmować kilka godzin przed narażeniem na skażenie radioaktywnym jodem - nieradioaktywny  jod z tabletek nasyca tarczycę, tak że nie wchłania ona jodu radioaktywnego. Przy przyjęciu tabletek jodowych po 4-6 godz. po narażeniu ochrona wynosi 50%, zaś po 12 godz. przyjęcie leku mija się z celem. Przy obecnym szybkim obiegu informacji zdążymy się dowiedzieć o ewentualnej awarii zanim radioaktywna chmura do nas dotrze. Blokada informacyjna jak w czasach Czarnobyla w dobie internetu nie jest już możliwa. Raczej odwrotnie, szukanie sensacji i nagłośnienie wszelkich incydentów. Do tego ilość sprzętu dozymetrycznego w społeczeństwie jest dość duża, działa też międzynarodowa sieć domowych czujników promieniowania Radioactive@home, dzięki której możemy sprawdzić moc dawki promieniowania w wielu miejscach Polski, Europy i Świata, zatem również w Belgii. Przykładowa mapa:


Jak widać, tło w Belgii jak najzupełniej normalne, w Polsce również, między 0.08 a 0.12 µSv/h. Link do mapy czujników aktualizowanych na bieżąco TUTAJ (mój domowy czujnik też tam jest).
Poza tym Krajowa Służba Pomiarów Skażeń na bieżąco monitoruje sytuację radiacyjną w kraju - bieżący monitoring na stronie PAA. Zresztą pamiętajmy, że nie każda awaria w elektrowni jądrowej oznacza wyciek i skażenia! Nie dajmy się manipulować mediom celowo siejącym antyatomową panikę. Pamiętajmy, że zarówno awaria w Czarnobylu w 1986 r., jak również w Fukushimie w 2011 r. nie były typowe dla energetyki jądrowej, gdyż wywołały je skrajnie nieprawdopodobne zbiegi okoliczności, które w Europie Zachodniej nie mają prawa wystąpić. Nowoczesne reaktory jądrowe ulegają wyłączeniu w razie nagłej utraty chłodziwa w przeciwieństwie do czarnobylskiego RBMK-1000, zaś Europa nie jest aktywna sejsmicznie jak Japonia. W razie pytań proszę o kontakt przez formularz kontaktowy na blogu.

30 sierpnia, 2017

Dorabiamy przesłonę do EKO-C

Nabyłem okazyjnie świetny miernik, jakim jest krajowej produkcji monitor skażeń EKO-C, niestety bez przesłony, która odcina promieniowanie alfa i beta oraz chroni mikowe okienko licznika Geigera. W większości przypadków przesłona pełni raczej funkcję ochronną, gdyż głównie zależy nam na pomiarze emisji alfa, którą mierzymy z otwartą przesłoną. Uszkodzenie okienka mikowego oznacza natychmiastową awarię miernika, zaś zdobycie tuby SBT-10A jest trudne i kosztowne (eBay). Poza tym okienko trzeba chronić przed zanieczyszczeniami itp.

Oryginalna przesłona.

Przesłonę dorobimy z blachy aluminiowej - użyłem 0.85 mm, która jest odpowiednio sztywna, ale daje się łatwo wyginać i ciąć. Pasek blachy miał 14 cm szerokości (można i 15-16 cm). Po odcięciu fragmentu przykrywającego z zapasem okienko pomiarowe  zaginamy brzegi w imadle. 


Można posłużyć się jakąś rurką jako podkładką, by kanty były zaokrąglone. Rogi odcinamy cążkami, a ostre krawędzie wygładzamy pilnikiem. Odcięcie rogów jest o tyle ważne, że uniemożliwia uszkodzenie okienka przy szybkim, niestarannym zakładaniu osłony, a leży ono bardzo blisko za kratką (spiłowane robi nie przejdą przez kratkę).  


Aluminium jest miękkim metalem, więc jego obróbka nie nastręcza trudności nawet początkującemu rzemieślnikowi. Gotowa przesłona wygląda tak (niestety krzywo mi się ucięło):




24 sierpnia, 2017

Jak dorobić sondę do RK-67 ?

Trafił mi się popularny radiometr RK-67 z pierwszych serii produkcyjnych (rocznik 1969, wtyk słuchawkowy typu koncentrycznego), niestety bez sondy pomiarowej - został tylko sam kabel koncentryczny. Na szczęście jej konstrukcja nie jest zbyt skomplikowana i można ją bez problemu dorobić tanim kosztem. Potrzebować będziemy tuby Geigera STS-5 lub odpowiednika (SBM-20, BOB-33A, BOI-33), 2 uchwytów bezpieczników do druku, opornika 5.1M i jakiejś płytki z tworzywa sztucznego. Obudowę wykonamy z rurki aluminiowej lub plastikowej, ale to dalsza część programu.
Plus zasilania tuby znajduje się na centralnej żyle przewodu sondy, minus na oplocie, opornik podłączamy do plusa, a następnie tubę plusem do opornika. Pamiętajmy o dobrej jakości lutów.
Jedna uwaga. Jeśli pominiemy opornik i tubę podłączymy do sondy bezpośrednio, to impulsy tła naturalnego będą powodować gwałtowne skoki wskazówki na wszystkich zakresach oprócz najwyższego (tam będzie skakać do 1/4). Początkowo sądziłem, że jeśli fabryczny opornik 5.1M daje zakres zaczynajacy się od 0.1 mR/h, to zmniejszając go 10 x (czyli 510k) rozszerzymy zakres pomiarowy do 0.01 mR/h. Niestety, miernik ze słabszym opornikiem ma wskazania prawie takie same jak z mocniejszym - tu na filmie pracuje z opornikiem 510k:

Opornik 5.1M powoduje zmniejszenie czułości na promieniowanie tła (wskazówka ledwo drga zamiast dochodzić do drugiej działki), natomiast kielich wywołuje praktycznie takie same wskazania. Póki co zostawiłem mocniejszy opornik by trzymać się oryginału, zwłaszcza że specyfikacja tuby STS-5 zakłada obciążenie oporem 5-10 M, zatem nie wiem, czy niższy opór nie wpłynie niekorzystnie na trwałość tuby.
Jeśli mamy już sondę, warto pomyśleć o obudowie. Mamy dwie opcje - rurka z aluminium, w której zrobimy nacięcia, jak w oryginale (ew. otworki jak w RGBT-62), albo rurka z tworzywa sztucznego z dodatkową wkładką z blachy aluminiowej (otworki / nacięcia j.w.). Oczywiście, jak ktoś ma korpus sondy od DP-66 / DP-75 / RG-1, to może go zaadaptować. Oryginalna sonda nie miała płytki montażowej, tuba trzymała się na gumowej izolacyjnej uszczelce z jednej strony i płaskiej sprężynce dystansowej z drugiej, ale jednak użycie płytki mocno upraszcza montaż. Poniżej oryginał oraz inne wzory:
Sonda RK-67 - okno pomiarowe dla emisji beta
Wnętrze oryginalnej sondy - fotki z bloga Dozymetria.wordpress.com:





Sonda od DP-75:


Sonda od RGBT-62 (przysłona na wyższy zakres)


Sonda od RGBT-62 (przysłona na niższy zakres)


Sonda od RGB-58, podobna do naszego DP-11B:



Ostatecznie jako obudowa posłużyła mi rurka od łazienkowego stolika z półeczkami. Szczeliny służące za okienko pomiarowe zrobiłem piłą do metalu. Jako korki - wąż od gazów technicznych ścięty na grube uszczelki, każda przecięta z usunięciem fragmentu i ciaśniejszym zwinięciem, by się zmieściła w rurce:


W innym egzemplarzu użyłem cienkiej rurki PCV od instalacji, do której wsunąłem tubę z przylutowanym opornikiem i przewodem - akurat mieściła się na styk. Na przewód dałem zaciskową przelotkę, która zwykle mocuje kabel sieciowy w otworze obudowy różnych urządzeń. Otwory - wypiłowane tak jak w poprzednim egzemplarzu:

Drugi koniec zatkałem plastikowym korkiem. Otwory w sondzie warto poszerzyć, wyłamując co drugie "żeberko", aby zwiększyć czułość, można też całkowicie usunąć plastik z powierzchni czynnej licznika po jednej stronie obudowy sondy:

Na koniec jedna uwaga. Oryginalny schemat sondy do radiometru RK-67 przewiduje istnienie transformatora ferrytowego w kubku i dodatkowych kondensatorów oraz oporników. 

Nie wiem, czy jest to modyfikacja dokonana w toku produkcji, ale zwracam na to uwagę. Powinno wyglądać to tak - zdjęcia autorstwa p. Adama (źródło):




Tym niemniej, jeśli sonda zostanie dorobiona moim sposobem - prostszym, niewymagającym wykonania transformatorka w kubku - to miernik będzie działał i wskazywał wyniki porównywalne z fabrycznym.

21 sierpnia, 2017

Dozymetr DBGB-01U "Fon"

Tym razem dzięki uprzejmości Sprzedawcy mogę przedstawić dozymetr, od którego zaczynałem przygodę z fizyką jądrową, czyli "Fon" - Фон = ros. tło (np. promieniowania). Byłem wtedy na III roku studiów i w ramach wykładów poza Instytutem Historycznym wybrałem "Współczesne źródła energii" i "Energię jądrową i promieniotwórczość" na Wydziale Chemii. Wykłady były bardzo interesujące, prof. Czerwiński mierzył m.in. aktywność związków potasu i farby świecącej w starym budziku za pomocą dozymetru Polaron. Postanowiłem również kupić sobie miernik i był to właśnie "Fon". Nie miałem wtedy doświadczenia w dozymetrii i miernik wydał mi się dziwny w obsłudze, zabawa nie trwała więc długo a sprzęt zmienił właściciela. Teraz już wiem, że "Fon" nie jest dozymetrem uśredniającym wynik pomiaru, jak "Polaron", RK-67 czy EKO-C, tylko zliczającym impulsy przez ustalony odcinek czasu, jak bardzo podobny do niego RATON-901 czy powszechnie znane ANRI Sosna, Biełła, Master-1, RKSB-104 i in.



Tyle tytułem wstępu. "Fon" jest jednym z wielu liczników produkowanych w ZSRR dla ludności po awarii w Czarnobylu od końca lat 80. do początku 90. Konstrukcja wykorzystuje pojedynczą tubę Geigera typu SI-29BG (dane tutaj http://testset.ru/) owiniętą folią ołowianą, zatem mierzy tylko emisję gamma, pomimo kratki na przednim panelu, odsłaniającej tubę. 


Wyświetlacz LCD tego samego typu co w dozymetrach Biełła, Expert i Raton, wynik podawany jest w µSv/h. Zakres od 0,01 do 99,99 µSv/h, czyli 0,001-9,99 mR/h, zatem zmierzy zarówno tło naturalne, jak i mocno "świecące" zegary lotnicze. Zakres energii mierzonego promieniowania gamma od 0.06 do 1.25 MeV. Zasilanie z typowej baterii 9V, czas pracy wg producenta 200 godzin, ale nie wiem, czy nie dotyczy on radzieckich akumulatorków, podobnych do baterii 6F22, ale o okrągłym przekroju. Poniżej akumulatorek i ładowarka do niego: 


Obsługa jest bardzo prosta: przesuwnym przyciskiem z lewej włączamy miernik, a następnie wciskamy guzik z prawej aby rozpocząć pomiar. Po włączeniu słychać sygnał dźwiękowy i na chwilę zapala się dioda LED na frontowym panelu. Czas pomiaru wynosi ok. 20 s. Znak (+) z tyłu obudowy oznacza miejsce, gdzie znajduje się środek układu pomiarowego. Film z pracy dozymetru:


Miernik nie pojawia się zbyt często na aukcjach. W przeciwieństwie do podobnego wizualnie, omawianego wcześniej Ratona 901 mierzy tylko emisję gamma. Można zatem go określić jako odpowiednik Biełły, tylko o krótszym czasie pomiaru (20 nie 40 s), większej masie (300 g) i innych wymiarach (Biełła jest dłuższa i węższa). Jeżeli mamy do pomiaru próbki z przewagą aktywności gamma i chcemy szybko uzyskać konkretny wynik pomiaru, bez stałych wahań charakterystycznych dla dozymetrów uśredniających (Polaron), to "Fon" będzie dobrym wyborem. Oczywiście z racji ołowianej folii na tubie słabsze źródła mogą nie być wykrywane (np. niektóre zegarki, niskoaktywne szkło uranowe itp.) i musimy się z tym pogodzić. Jeżeli zaś potrzebujemy sprzętu do poruszania się w terenie skażonym lub poszukiwania "świecących" artefaktów, wówczas lepszy będzie miernik uśredniający, najlepiej mierzący zarówno emisję gamma, jak i beta (Polaron, RK-67, EKO-C).



16 sierpnia, 2017

Szkło uranowe - bezpieczeństwo


Przeglądając statystyki bloga trafiłem na takie oto wyszukiwane słowa kluczowe: "szkło uranowe zabija - 4 wyszukiwania". Jak widać radiofobia i antyatomowa propaganda mają się dobrze, śpieszę zatem z wyjaśnieniami.
Szkło uranowe jest w pełni bezpieczne. 


  • Zawartość uranu jest minimalna, szczególnie w nowszych wyrobach, wykonywanych z dodatkiem uranu zubożonego.
  • Natężenie promieniowania maleje bardzo szybko wraz z kwadratem odległości, zatem już z dystansu 25 cm kielich z bardzo aktywnego uranowego szkła jest ledwo wykrywalny przez wysokoczuły monitor skażeń EKO-C - w przypadku słabiej aktywnych wyrobów promieniowanie zanika już w odległości 10 cm.
  • Szkło uranowe jako obiekt kolekcjonerski jest zwykle eksponowane w gablotach, które w zupełności eliminują słabe promieniowanie uranu. Pojedyncza szyba zupełnie tłumi promieniowanie od całej półki wypełnionej uranowym szkłem - poniżej pomiar za pomocą monitora skażeń RKP-1-2 o dużej czułości:

  • Okresowe dotykanie rękami nie stanowi żadnego zagrożenia, ponieważ energia promieniowania uranu naturalnego jest niewielka, i nie jest w stanie uszkodzić ciała człowieka, gdyż zatrzyma się na skórze. 
  • Związki uranu są stopione z masą szklaną, zatem nie ma możliwości ich przeniknięcia do substancji przechowywanych w tych naczyniach. Poza tym zwykle naczynia te nie pełnią funkcji użytkowych.
  • Napromieniowanie przez uran nie sprawia, że dana substancja staje się radioaktywna - aby dokonać się mogła aktywacja, potrzebny jest strumień neutronów z reaktora jądrowego albo broni jądrowej. Zatem nawet jeśli ktoś coś trzyma w pojemniku ze szkła uranowego, nie stanie się to radioaktywne.
  • Szukanie zagrożenia w szkle uranowym nie ma sensu. Co najwyżej można się nim skaleczyć, jak każdym innym szkłem, gdy się je rozbije. Lepiej rzucić palenie, by nie wprowadzać do organizmu wysoce radiotoksycznego polonu-210 (tego samego, którym otruto Litwinienkę).
  • Dla dociekliwych oglądających filmiki na Youtube. Wyniki pomiarów radioaktywności szkła uranowego wymagają odpowiedniej interpretacji - przede wszystkim: jakim miernikiem był dokonywany pomiar, w jakich jednostkach, na jakim zakresie pomiarowym i z jakiej odległości. Gwałtowny wzrost wskazań dozymetru działa na wyobraźnię, ale taki sam wynik można osiągnąć za pomocą worka nawozu potasowego (potas-40) czy paczki elektrod TIG (tor-232), choć oba te izotopy mają niską energię promieniowania i w przytoczonych przykładach nie stanową zagrożenia.
  • Zgodnie z teorią hormezy radiacyjnej niewielkie dawki promieniowania nie są szkodliwe, a wręcz przeciwnie, ułatwiają naprawę DNA człowieka - istnieją rejony na świecie, gdzie tło naturalne przekracza wielokrotnie tło w Polsce (Ramsar w Iranie max. 260 mSv, Kerala w Indiach 35 mSv przy 2-3 mSv w Polsce!) - a ludzie żyją tam od tysiącleci i cieszą się długowiecznością. 
  • Promieniowanie jonizujące jest jednym z naturalnych czynników środowiskowych i nasz organizm przez wieki przystosował się do życia w jego obecności. Poważniejszym problemem jest skażenie wewnętrzne, czyli przedostanie się emiterów promieniowania do organizmu (np. przy paleniu tytoniu), ale w przypadku szkła uranowego nie ma o tym mowy. Nawet jakby ktoś to szkło potłukł i zjadł...

13 sierpnia, 2017

Monitor skażeń powierzchni RKP-1



Tym razem chciałbym omówić pierwszą wersję popularnego "żelazka" RKP-1-2, omawianego w tej notce [LINK]. Miernik powstał w 1969 r., zatem wykazuje pewne podobieństwa do najstarszej wersji radiometru RK-67. Charakterystyczne jest gniazdo słuchawki - typu koncentrycznego! - oraz skala w milirentgenach oraz impulsach na minutę (cpm). Późniejsza wersja, wprowadzona w 1975 r.  - RKP-1-2 - miała gniazdo słuchawkowe na typowy wtyk jack 3.5 i skalę w impulsach na sekundę (cps) oraz mikrogrejach na godzinę (czyli dla promieniowania gamma i beta odpowiadających mikrosiwertom na godzinę). Mierniki różnią się też zasilaniem - RKP-1 ma zakręcaną pokrywę zasobnika na baterie, taką samą jak w rentgenoradiometrach DP-66/DP-75 i sygnalizatorze RS-70, gdyż również używa ogniw R-20, zaś nowsza wersja ma szufladkę na 4 typowe paluszki AA. Obie wersje wyprodukowano w łącznej liczbie 1500 szt., niestety nie mam informacji, ile spośród całej produkcji przypada na starszy model.

Miernik ma 5 zakresów wyskalowanych zarówno w mR/h, jak i w cpm [w nawiasie kwadratowym zakresy RKP-1-2]:

  • 0,3 mR/h (1000 cpm) [2 µGy/h / 20 cps = 120 cpm]
  • 1  mR/h (3000 cpm) [6 µGy/h / 60 cps = 3600 cpm]
  • 3  mR/h (10.000 cpm) [20 µGy/h / 200 cps = 12000 cpm]
  • 10  mR/h (30.000 cpm) [60 µGy/h / 600 cps = 36000 cpm]
  • 30  mR/h (100.000 cpm) [200 µGy/h / 2000 cps = 120000 cpm] = można stwierdzić, że starsza wersja miała szerszy zakres w milirentgenach, zaś nowsza w impulsach.

Obie skale w RKP-1 są liniowe, jedna od 0.5 do 10 z podziałką co 0.5, druga od 0.1 do 3 z podziałką co 0.1. Nowszy RKP-1-2 ma dwie skale logarytmiczne - jedna od 1 do 20 z podziałką co 1, druga od 2 do 80 z podziałką co 2. Czerwony łuk służy do kontroli napięcia zasilania - jeśli po wciśnięciu przycisku "supply testing" wskazówka znajdzie się w obrębie łuku, ogniwa zasilające mają odpowiednie napięcie:


Skala pokryta jest farbą okresowego świecenia i podświetlana żaróweczką z wyłącznikiem chwilowym, tak samo jak w nowszej wersji:


Pomimo powyższych różnic zasada działania miernika (3 tuby SBM-19 / STS-6) i obsługa elementów sterujących są takie same jak w RKP-1-2 - odpowiednimi przełącznikami zmieniamy tryb pomiaru (mR/h lub imp/min), stałą czasu (fast/slow), zakresy pomiarowe oraz włączamy podświetlenie skali. Również "spust" w rączce i dodatkowy z tyłu rączki działają tak samo.


Okno pomiarowe - widać 3 tuby Geigera typu STS-6.

Miernik do tej pory pojawił się na rynku w liczbie zaledwie 2 egzemplarzy, pochodzących z likwidowanej pracowni. Nowsza wersja RKP-1-2 występuje zdecydowanie częściej (9 szt. w latach 2013-1019).

Poniżej zdjęcia dwóch innych egzemplarzy, z którymi zetknąłem się w muzeach:

W Obiekcie Alfa (pozdrowienia dla sympatycznej Obsługi!)
W Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie - proszę, dajcie jakiś podpis, nie każdy jest pasjonatem dozymetrii,
większość nie wie, co czego ten sprzęt służy!
Wady i zalety sprzętu są praktycznie takie same jak w nowszym modelu [LINK], dochodzi tylko problem ze znalezieniem odpowiednich słuchawek oraz przeliczaniem cpm na cps oraz mR/h na µSv/h.
Podziękowania dla Zuzanny za udostępnienie sprzętu i umożliwienie wykonania dokładnych zdjęć :)

***
Aby wprowadzić nieco chaosu do nazewnictwa przedstawiam egzemplarz RKP-1 wyskalowany w mikrogrejach na godzinę i impulsach na sekundę jak RKP-1-2, ale ze wszystkimi innymi cechami, wraz z gniazdem słuchawek i oznaczeniem na obudowie, ze starszego modelu [źródło - http://www.fizyka.uni.opole.pl/gbujnar/zzfj/instrukcje/radioinstr12.pdf]: