17 listopada, 2017

Instrukcje do dozymetrów


Ilekroć trafi mi się dozymetr z instrukcją, jest ona natychmiast skanowana i udostępniana na moim Chomiku [LINK], niektóre też są kopiowane z rosyjskojęzycznych stron internetowych. W moim zbiorze mam instrukcje do następujących dozymetrów:

ALDO 10
ANRI 01-02 Sosna
Automess Szintomat 6134a
Beta RKB-20.01
Biełła
Bierieg IRI-1
BIRI-1
D-08
DBGB-04
DKS-04
DP-2
DP-3B
DP-11B
DP-5A
DP-5B
DP-5M
DP-5W
DP-63A
DP-66
DP-66M
DP-66M1
DP-66MS
DP-75
DPS-68
DPS-68M1
Expert MS-04B
Gryf-1
ID-1
Identifinder 2
Identifinder NGH
KOS-1
Master-1
Nardeux PDM-2
PM-1401
PM-1401GN
Polaron Pripyat (Hupra HJ001)
Polyn 101
Prognoz
Radiatex MDR-2
Raton 901 (schemat)
RG-1
RGB-58
RK-10
RK-100
RK-67
RK-67 (schemat)
RKGB-01 Gorin
RKP-1-2
RKP-2
RKSB-104 Radian (Voltcraft HS-036)
RUP-1
RUST-2 (słaba jakość)
RUST-3
Suwak dozymetryczny
URL-2
zasilacz Elektronika D2-10M


Jeżeli macie jakieś instrukcje lub schematy, którymi chcecie się podzielić, albo potrzebujecie pomocy przy zeskanowaniu ich, proszę o kontakt przez formularz kontaktowy bloga.

15 listopada, 2017

Świecący celownik do granatnika LAW z prometem-147

Do produkcji farb świecących używano zwykle radu-226, zaś obecnie używa się w tym celu albo trytu, albo nieradioaktywnych związków fosforu (tzw. farby okresowego świecenia). Innym izotopem stosowanym m.in. w celownikach do granatników M72 LAW (Light Antitank Weapon) był promet-147. Co ciekawe, ponieważ granatniki te są jednorazowego użytku, po oddaniu strzału należało celownik zdemontować i przekazać oficerowi odpowiedzialnemu za bezpieczeństwo radiacyjne (Radiation Safety Officer). Ciekawe, jak by się to sprawdzało w boju ;)

Źródło i szerszy opis TUTAJ
(świetna strona opisująca radioaktywne gadżety, liczniki, sprzęt medyczny i naukowy)
Promet-147 jest pierwiastkiem sztucznym, choć jego śladowe ilości powstają w wyniku przemian uranu w "naturalnym reaktorze jądrowym" w Kongu oraz w niektórych gwiazdach. Czas półrozpadu wynosi 2.7 roku, ulega przemianie beta minus, promieniowanie ma energię 0.224 MeV. Produktem rozpadu jest samar-147, emiter alfa o bardzo długim czasie rozpadu.

14 listopada, 2017

Radiometr uniwersalny UDR-1 na sprzedaż

Mam przyjemność zareklamować uniwersalny radiometr kompatybilny z sondami produkcji Polon-Alfa i przewyższający parametrami użytkowymi popularne krajowe konstrukcje RUST-2 i RUST-3. Miernik jest przede wszystkim mniejszy i lżejszy, posiada wyświetlacz LED zamiast wskaźnika wychyłowego oraz możliwość zmiany jednostki pomiaru (RUSTy mierzyły tylko w cpm). Można do niego podłączyć zarówno sondy fabryczne, jak i własnej konstrukcji, których napięcie zasilania mieści się w przedziale 0-1800V. Sprzęt współpracuje z komputerem przez port szeregowy COM (RS-232). Wykonanie nawiązuje wizualnie do radiometrów RUST, jest jednak bardziej kompaktowe i poręczne. Zresztą zobaczcie sami:



Dla porównania RUST-2S:



 
Oddaję głos Konstruktorowi:


Przedmiotem sprzedaży jest nowy uniwersalny radiometr cyfrowy typu UDR-1 wraz z 2 sondami pomiarowymi i przewodem USB do ładowania.

Radiometr ten jest zgodny z radiometrami firmy POLON serii URS, RUST, URL, RUM (np. RUST-2, RUST-3, URS-3), pod względem obsługiwanych sond pomiarowych. Sondy od tych radiometrów mogą być używane z radiometrem UDR, a sondy radiometru UDR mogą być używane z wymienionymi radiometrami firmy POLON.

Budowa urządzenia jest inspirowana funkcjonalnością radiometru RUST-3, a pod wieloma względami przewyższa on pierwowzór:

- wysokie napięcie zasilające sondę może być nastawiane płynnie w zakresie 0-1800V (a nie skokowo jak w RUST). Odchyłka napięcia nie przekracza 1%,
- próg dyskryminacji może być nastawiany płynnie w zakresie 0-200mV,
- wynik pomiaru jest wyświetlany cyfrowo na wyświetlaczu LCD,
- stała czasowa uśredniania pomiaru może mieć wartość: 1, 5, 20, 60s
- radiometr obsługuje 3 jednostki: cps, cpm i µGy/h. Ta ostatnia podaje prawidłowy wynik wyłącznie przy użyciu sondy do pomiaru mocy dawki promieniowania gamma skalibrowanej z radiometrem.
- posiada przycisk do resetowania bieżącego pomiaru,
- zasoilacz wysokiego napięcia aktywuje się osobnym przyciskiem po włączeniu radiometru, aby zapobiec uszkodzeniu sondy pomiarowej w czasie przypadkowego włączenia urządzenia,
- co sekundę bieżąca liczba zliczeń zostaje wysłana na port RS232 (COM), dzięki czemu wyniki pomiarów mogą być gromadzone i przetwarzane za pomocą komputera,
- urządzenie posiada wbudowany akumulator litowo-jonowy o pojemności 2800mAh. Jedno ładowanie wystarcza na około 20 godzin pracy przy zastosowaniu sondy z licznikami Geigera o napięciu pracy około 400V.
- przyrząd posiada wbudowany głośniczek do indykacji dźwiękowej promieniowania, który jest włączany osobnym przełącznikiem.

Dołączone do sprzedawanego radiometru sondy to:

UBG-1 - będąca w rzeczywistości sondą zaadaptowaną z DP-66, służy do pomiaru mocy dawki promieniowania gamma (kalibracja do µGy/h) i skażenia powierzchni emiterami beta, oparta o licznik Geigera BOB-33A. Kalibracja sondy została wykonana przeze mnie dla wartości 25µGy/h(~25µSv/h), ale nie będąc organizacją do tego uprawnioną nie wystawiam świadectwa kalibracji.

USA-1 - sonda scyntylacyjna o dużej czułości do pomiaru skażenia powierzchni emiterami alfa ze scyntylatorem ZnS(Ag). Scyntylator o średnicy czynnej 45mm jest pokryty światłoszczelną folią o gęstości powierzchniowej <0,7mg/cm^2. Sonda ta jest czuła wyłącznie na promieniowanie alfa, dzięki czemu w połączeniu z sondą UBG-1 można bardzo łatwo zidentyfikować rodzaj mierzonego promieniowania. Istnieje możliwość dokupienia zapasowego scyntylatora w przypadku uszkodzenia folii światłoszczelnej.

Sprzedawany egzemplarz został sprawdzony z niektórymi sondami geigerowskimi produkcji zakładów POLON oraz z sondą scyntylacyjną SSU-3-2 (ze scyntylatorem NaI(Tl) oraz ZnS(Ag)).

Chętnie odpowiem na pytania. Możliwość zakończenia aukcji przed czasem z zachowaniem najwyzszej oferty!!!

Poniżej nagrania z działania radiometru UDR-1 w połączeniu z sondą USA-1:

Radiometr UDR-1 i sonda scyntylacyjna USA-1
oraz nagrania z porównania pracy radiometru UDR-1 i RUST-2 (inny egzemplarz radiometru):

Porównanie RUST-2 i UDR-1 z udziałem sondy scyntylacyjnej SSU-3-2

Porównanie RUST-2 i UDR-1 z udziałem sondy Geigerowskiej SGB-1P
LINK DO AUKCJI - TUTAJ

13 listopada, 2017

Dozymetr Sinteks DBG-01S


Ten dozymetr nie pojawia się zbyt często w Polsce, a jest dosyć ciekawą konstrukcją. Mierzy moc dawki gamma w 3 podzakresach - do 9,99; 99,9 i 999 µSv/h (czyli 0,9; 9 i 99 mR/h), czas pomiaru wynosi na I zakresie 25 s (wynik wyświetla się 6 s), na II 32 s (wynik j.w.), na III zaledwie 3 s i wynik wyświetla się tylko 3 s. Zakończenie pomiaru sygnalizowane jest znaczkiem "=" obok wyniku. Zakresy przewija się czerwonym przyciskiem, zaczynając od najniższego. 


Zasilanie z 3 baterii AA, niestety klapka jest przykręcana na śrubę z łbem krzyżakowym. Wyświetlacz ten sam co w dozymetrze "Biełła", "Expert" itp. Impulsy sygnalizowane dźwiękiem bez możliwości wyłączenia. Obudowa nieco tandetna, widać, że to początek lat 90. Tuba Geigera typu SBM-20 znajduje się z prawej strony miernika, niestety plastik i owinięta folia ołowiana tłumią promieniowanie beta i słabsze gamma. Do miernika dołączono instrukcję ze schematem oraz broszurkę Obszczije swedienija o radioaktiwnosti. 


Czas na werdykt - w Sinteksie najcenniejszy jest 3 zakres, sięgający aż do 99 mR/h, na którym możemy w ciągu 3 s zmierzyć moc dawki silnego źródła, nie narażając się na duże napromieniowanie. Niestety nienajlepiej mierzy się nim emisję słabych źródeł, zatem nie zastąpi Sosny czy Polarona. W dodatku nie można wyłączyć dźwięku, a wymiana baterii wymaga odkręcenia śruby. Plastik obudowy też dosyć tandetny, a szkoda, gdyż miernik ma spory potencjał i po paru udoskonaleniach mógłby być ciekawą alternatywą np. dla Sosny czy Biełły.


10 listopada, 2017

Rentgenoradiometr DP-5M (medyczny)

W szeregu licznych wersji popularnego rentgenoradiometru DP-5 zwróciła moją uwagę wersja "M". Miernik wyróżnia się konstrukcją sondy, skalą i rozmieszczeniem liczników Geigera, pozostałe elementy (obudowa, moduły, obsługa) są takie same, jak w innych wersjach, z najczęściej występującym DP-5B na czele. Sprzęt nie pojawia się w Polsce, ale od czego rosyjskojęzyczny internet? Forum RHBZ jest istną kopalnią wiedzy o tego typu sprzętach - DP-5M omawiany jest [TUTAJ]

Poszczególne wersje DP-5 - od góry: DP-5, DP-5A, DP-5M, DP-5B, DP-5W, DP-WB.
Miernik przeznaczony był zarówno do pomiaru mocy dawki gamma, jak również do pomiaru skażeń powierzchni izotopami beta-aktywnymi. Zastosowano zatem okienkowy licznik Geigera SI-15BG, którego okienko pomiarowe znajduje się w czołowej powierzchni sondy, zamiast w bocznej. 

Dodatkowy licznik SI-3BG, odpowiadający za wyższe zakresy, umieszczono w pulpicie pomiarowym. Poniżej widoczny pośrodku płytki drukowanej. Ta sama szklana tuba wykorzystywana była m.in. w DP-63A:


Zakres do 200 R/h taki sam jak w DP-5B. Na 7 zakresów pomiar skażeń beta umożliwiają 4 najczulsze (IV-VII). 



Zasilanie z 3 baterii 1.5V lub z bloku zasilania zewnętrznego (3,6, 12V). Czas pracy na 1 komplecie ogniw 40 godzin, waga z bateriami 3.2 kg, błąd pomiaru dla gammy max 35%, dla bety 50%. Obsługa taka sama jak we wszystkich DP-5 przed modelem W ("zieleniakiem"). Włączamy, regulujemy napięcie pokrętłem "reżim", wynik resetujemy przyciskiem "sbros", w razie potrzeby włączamy podświetlenie skali przełącznikiem "osw". Poniżej foto z forum RHBZ:



Miernik może być ciekawą alternatywą dla typowych DP-5B i W, zwłaszcza gdy chcemy mierzyć skażenia powierzchniowe. Niestety nie ma na rynku zbyt wielu egzemplarzy, jeśli już, to w krajach byłego ZSRR, trzeba obserwować rosyjskojęzyczne tablice ogłoszeń i portale aukcyjne.

08 listopada, 2017

Indykator dozymetr breloczek BIRI-1


Tym razem przedstawię najmniejszy dozymetr spośród radzieckich konstrukcji powstałych po awarii w Czarnobylu. BIRI-1, czyli "brelok indikator radioaktiwnogo izłuczenia" - ma konstrukcję plastikowego breloczka o wymiarach 3.7x6.5x1.6 cm, waży zaledwie 32 g z bateriami. Wykorzystuje małą tubę Geigera SBM-10 umieszczoną na dole krótszego boku obudowy, a zasilany jest 2 bateriami guzikowymi 625A 1.5V. W razie braku ogniw 625A  można użyć zwykłe baterie AG13 w odpowiednim adapterze. Włącznik znajduje się w pokrywce przedziału baterii i przy wyłączaniu rozłącza kontakt między bateriami połączonymi szeregowo. 




Indykator sygnalizuje promieniowanie za pomocą impulsów świetlnych i dźwiękowych. Nalepka informuje o poszczególnych zakresach pomiarowych - częstotliwość mniejsza niż 12 imp./min. oznacza normalne tło promieniowania, 12-24 imp./min. to 60-120 µR/h (0.6-1.2 µSv/h, 0.06-0.12 mR/h), 24-60 imp./min. to już 120-300 µR/h (1.2-3 µR/h, 0.12-0.3 mR/h), zaś nieprzerwany dźwięk to moc dawki powyżej 300 µR/h (3 µSv/h, 0.3 mR/h). Aby ułatwić zliczanie sygnałów dźwiękowych, licznik emituje też co sekundę ciche tykanie, zatem łatwo obliczyć, że przy tle naturalnym jedno piknięcie powinno przypadać co 4 tyknięcia (12 na minutę) lub rzadziej, podwyższony zakres to piknięcie co 2 tyknięcia (24 na minutę), zaś zakres "alarmu" to piknięcie co sekundę (60 na minutę).


Jak na tak prosty przyrząd, czułość jest wysoka, miernik reaguje na szkło i ceramikę uranową. Jego niewątpliwą zaletą są bardzo małe wymiary i masa, można nosić go zawsze przy sobie jako breloczek do kluczy itp. Poniżej filmik z pracy miernika - przysunąłem mikrofon do urządzenia, aby było słychać tykanie ułatwiające liczenie impulsów:



Niestety plastik nie jest najlepszej jakości, klapka baterii ciężko chodzi, podobnie jak włącznik. Nie wiem jak długo wytrzyma uszko do łańcuszka, może się szybko wytrzeć i urwać, podobnie jak naklejki. Mimo wszystko sprzęt z racji małych wymiarów możemy mieć zawsze przy sobie by na szybko zbadać podejrzany artefakt.  
Inne egzemplarze indykatora - fot. z forum RHBZ - istniała też wersja BIRI-1-1 mająca w komplecie "zariadnoje ustrojstwo" (ładowarkę) oraz BIRI-2  o rozszerzonym zakresie:

BIRI-2 - jak widać zakres do 3000µR/h czyli 30 µSv/h (3 mR/h) 






Do indykatora były przewidziane akumulatorki guzikowe D-0.06 starczające na 50 godzin, do ładowania przez 24 godziny prądem 6 mA, albo baterie PC-53 starczające na 200 godzin.
Schemat z forum RHBZ:


05 listopada, 2017

Dozymetr Nardeux PDM-2


Dozymetr ten jest łudząco podobny do radzieckiego Mastera i dzieli z nim wszystkie jego wady (oraz nieliczne zalety). Sprzęt wyprodukowano we Francji na fali antyatomowej psychozy po awarii w Czarnobylu. Był sprowadzany do Polski i sprzedawany w aptekach oraz sklepach ze zdrową żywnością. Gazeta Wyborcza zachwalała go na swoich łamach: "Zdozymetruj się" [link do artykułu z 1992]. 

Miernik wykorzystuje pojedynczą tubę Geigera, ma zakres do 9,99 µSv/h, mierzy promieniowanie gamma i beta, ma czas pomiaru 36 sekund, a zasilany jest z 4 baterii guzikowych, tak samo jak Master. W komplecie pudełko i instrukcja po angielsku, francusku, niemiecku i polsku. 



Sprzęt ma małe wymiary i klips do pasa, dzięki czemu można go zawsze nosić przy sobie. Tu zalety się kończą. Zakres pomiarowy jest łatwy do przekroczenia przy silniejszych źródełkach. Zasilanie z baterii guzikowych to słaby pomysł, nawet pomimo długiego czasu pracy na jednym komplecie. Blaszka dociskająca baterie jest przykręcona na 4 malutkie wkręty, których gniazda są z plastiku. Nie muszę mówić, jak wyglądają po kilkukrotnym wkręcaniu. W dodatku wkręty te stanowią kontakt między blaszką a elektroniką miernika, więc ich niedokręcenie skutkuje brakiem zasilania. A jak gniazda są wyrobione, to śrubki nie trzymają i miernik nie działa. Całość jest wykonana toporniej niż radziecka wersja. 


01 listopada, 2017

Dozymetr samochodowy DBGB-04


Dzięki pomocy wielu osób dobrej woli (pozdrowienia!) udało mi się zakupić na Ukrainie dozymetr samochodowy DBGB-04. Jest to bardzo ciekawy miernik, niestety niedostępny w Polsce, choć jego cena po przeliczeniu wcale nie jest wysoka (1000-2000 UAH przy kursie 0.13 PLN=1 UAH). Problemy pojawiają się dopiero przy płatności i wysyłce, co szerzej omówiłem w notce o sprowadzaniu dozymetrów z Ukrainy [LINK].


DBGB-04 składa się z pulpitu pomiarowego i sondy podłączonej za pomocą spiralnego przewodu. Całość można zamontować za pomocą specjalnego stelażu pod deską rozdzielczą samochodu


Stelaż ma prowadnice, umożliwiające szybkie włożenie i wyjęcie dozymetru. Na spodniej ściance znajduje się wtyk podłączony do instalacji elektrycznej pojazdu.
 

Napięcie zasilania powinno wynosić od 10 do 15 V, w większości aut mamy 12 V, za wyjątkiem niektórych starszych pojazdów (6 V) albo ciężarówek (24 V).



Włożenie dozymetru w uchwyt automatycznie odcina zasilanie z baterii i załącza pobór prądu z instalacji samochodu. Poniżej widzimy gniazdo zasilania w dozymetrze z dodatkowymi bolcami, usztywniającymi połączenie, i odpowiadający im wtyk z gniazdami w uchwycie:




Do gniazda zasilania pasuje każdy zasilacz 10-15 V z wtykiem koncentrycznym fi 5.5/2.5 mm ("plus" na centralnym styku). Pobór prądu przy napięciu 12 V wg instrukcji nie powinien przekroczyć 120 mA. Ja używam zasilacza Dowtel SIH-1012DL (12V 1A), ale może być każdy inny, nawet uniwersalny z bazaru. 
***

DBGB-04 jest podobny do naszych rentgenometrów sygnalizacyjnych KOS-1 - jego wyświetlacz też wykorzystuje diody LED. Oczywiście z racji cywilnego przeznaczenia zakres pomiarowy przesunięty jest w stronę małych dawek, czego tak bardzo brakowało w KOS-1!
Skala zaczyna się od 0.1 µSv/h (przeciętne tło naturalne) a kończy na 0.9 (z podziałką co 0.1), podstawowy zakres wynosi więc 0,1-0,9 µSv/h. Ponieważ jednak wyższe podzakresy mają mnożniki x10, x100 i x1000, zatem najwyższa mierzona wartość wynosi 900 µSv/h (90 mR/h). Poza awariami radiacyjnymi trudno spotkać w codziennym życiu taki poziom promieniowania. Zakresy są przełączane automatycznie, a o włączeniu mnożników informują osobne diody na prawo od głównej skali. 



Przy pierwszym zakresie, mającym mnożnik x1, żadna z tych diod się nie świeci.. Dodatkowa dioda informuje o przekroczeniu poziomu promieniowania 1,2 µSv/h, uznanego za najwyższą "bezpieczną" wartość wg radzieckich norm*. Alarm ten jest też anonsowany dźwiękiem, który na szczęście można wyłączyć. Przekroczenie najwyższego zakresu spowoduje świecenie wszystkich diod, w tym tych od zakresów.
Warto też zwrócić uwagę na mechanizm oszczędzania prądu przy pracy na baterii. Otóż podczas pracy z zasilaniem z instalacji samochodu miernik zapala wszystkie diody między zerem a bieżącą wartością promieniowania, zaś przy pracy na bateriach, świeci się tylko dioda określająca daną wartość mocy dawki. Poniżej praca na zasilaniu z baterii:


A tutaj przy zasilaniu z zasilacza po przełączeniu z baterii:




Obsługa jest bardzo prosta, dozymetr włączamy przyciskiem po lewej stronie na dolnym panelu, zaś przyciskiem z prawej wyłączamy sygnalizację dźwiękową przekroczenia progu 1,2 µSv/h. 

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=147&p=1


Detektorem promieniowania jest układ dwóch liczników SBM-20 owiniętych folią ołowianą dla odcięcia promieniowania beta i wyrównania charakterystyki energetycznej promieniowania gamma. Ekran ten jest jednak dość cienki i miernik wykrywa nawet słabo aktywne szkło uranowe, choć po dłuższej chwili. 


Fot. forum RHBZ http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=147&postid=1428000144


Krzyżyk na obudowie głowicy sondy oznacza środek układu pomiarowego i w tym punkcie miernik ma najwyższą czułość. Druga strona sondy dużo słabiej reaguje na promieniowanie, gdyż znajduje się tam płytka drukowana z obwodem elektronicznym. Generalnie czułość miernika jest wystarczająca dla większości zastosowań, takich jak poszukiwanie szkła uranowego i ceramiki z glazurą uranową, minerałów, zegarów lotniczych itp.  Jedynie przy najsłabszych źródłach wynik może długo oscylować w okolicy tła naturalnego. Pulpit dozymetru ma wymiary 170x130x35 i waży 0,55 kg, zaś sonda 235x32x25 przy wadze 0,27 kg. Nie jest to dużo, a płaska obudowa ułatwia noszenie w torbie czy chlebaku.



W komplecie jest zresztą pas nośny zaczepiany o uchwyty z boku pulpitu, niestety nie przewidziano uchwytu dla sondy, którą musimy cały czas nosić w ręku. Przydałby się jakiś uchwyt do zaczepienia jej na pasie, jakiś mały haczyk czy klips, jak w sondach do wojskowych rentgenoradiometrów. Niestety w tej kwesii musimy improwizować, choć za to do pasa jest osobny sztywny pojemnik. 



W komplecie powinno znajdować się też 10 foliowych pokrowców na sondę, chroniących przed skażeniami, niestety w moim zestawie ich nie było.
Sonda podłączana jest do pulpitu za pomocą wtyku DIN-5, takiego jak w starych magnetofonach albo klawiaturach do pierwszych pecetów. 


Wg specyfikacji pulpit ma oznaczenie UH-56P, a sonda BDRG-35P, choć na pulpicie napisano tylko DBGB-04. Kabel od sondy zwijany jest do wnętrza jej rączki, niestety plastik jest średniej jakości a całość chodzi dość ciężko. Aby rozwinąć kabel po raz pierwszy, po prostu rozkręciłem tą szpulkę. Na samym końcu kabel jest dość mocno zagięty i spodziewam się kłopotów w przyszłości. Szkoda, gdyż rozwiązanie jest bardzo praktyczne i pozwalałoby szybko schować przewód albo dopasować jego długość do potrzeb użytkownika.


Zasilanie bateryjne zapewniają 4 paluszki AA w specjalnej kasetce, które powinny starczyć na 24 godziny pracy. Sama kasetka sprawia kłopot  - jeden z kontaktów, z grubej blaszki, jest zagięty w pałąk i za bardzo rozpycha kasetkę po włożeniu baterii. Aby nie zniszczyć kasetki, po prostu zmniejszyłem baterię, spłaszczając młotkiem  "plus" i teraz kasetka nie jest tak bardzo rozepchana - ale nie wiem, czemu miałby służyć taki wystający kontakt, inne są płaskie:


Czyżby kiedyś baterie były krótsze? W każdym razie ostrożnie ze spłaszczaniem baterii, bo jak za mocno walniemy, to straci kontakt z blaszką w zasobniku (przerabiałem).


Generalnie miernik jest bardzo ciekawą konstrukcją, przydatną do codziennych pomiarów i terenowego poszukiwania źródeł promieniowania, szczególnie dla osób, które na poszukiwania jeżdżą samochodem, albo muszą przejechać autem przez teren skażony, wykorzystując współczynnik osłabienia przez karoserię równy 2.  Zakres pomiarowy pozwala wykrywać nawet słabe źródła, zaś w terenie bardzo trudno przekroczyć moc dawki 900 µSv/h. Obsługa jest wyjątkowo prosta, zasilanie nie sprawia kłopotów, przyczepić się można najwyżej do konstrukcji zwijaka na kabel od sondy. Na zakończenie zamieszczam skan fragmentu instrukcji ze specyfikacją techniczną:




----------------------------------------------
* radziecka dawka graniczna dla ludności wynosiła wówczas 5 mSv na rok. Taką dawkę otrzyma osoba przebywająca przez rok w polu promieniowania o mocy dawki 0,6 µSv/h, stąd wartość ta była granicą pomiędzy poziomem "bezpiecznym" a "podniesionym" w wielu radzieckich indykatorach promieniowania. Z kolei wartość 1,2 µSv/h uznano za "bezpieczną", jeśli panuje na zewnątrz pomieszczenia zapewniającego dwukrotne osłabienie promieniowania. Takim  pomieszczeniem jest m.in. kabina samochodu, stąd próg alarmowy w DGBG-04 ustawiono na 1,2 µSv/h. O "bezpiecznych" poziomach promieniowania i ogólnie dawkach granicznych pisałem osobno [LINK].

29 października, 2017

Muzeum Obrony Cywilnej na Żeraniu


Właśnie zwiedziłem niedawno powstałe Muzeum Obrony Cywilnej na terenie d. Fabryki Samochodów Osobowych przy ul Kotsisa na Żeraniu [LINK]. Muzeum mieści się w schronie pod remizą zakładowej straży pożarnej, dysponuje też salami eventowymi w górnej części budynku - wczoraj odbyła się tam bardzo ciekawa prelekcja pt. "Metro jako schron przeciwatomowy".

Sala eventowa - o metrze w wojnie jądrowej napiszę w kolejnej notce.

Ekspozycja muzeum składa się z kilku sal należących do dawnego schronu, przeznaczonego dla strażaków z zakładowej remizy. Schron spełnia wymogi ochrony przeciwko broni masowego rażenia - drzwi są gazoszczelne, mają przedsionki, jest instalacja filtrowentylacyjna. Obliczono go na przebywanie przez 48 godzin - w komorze schronowej nie przewidziano prycz do spania, tylko ławki do siedzenia, nie ma też zapasów żywności (jedynie zbiornik z wodą). 


Zbiornik na wodę, w warunkach skażenia odcinany od wodociągu.

Filtry powietrza składają się z 3 typowych elementów filtracyjnych, z których każdy starcza na 1 dzień. Napęd elektryczny i ręczny, niestety przekładnia uszkodzona, gdyż producent przewidział obrót korbą tylko w jedną stronę (jakby sprzęgło kłowe czy prosty rygiel znany z korb do odpalania samochodów był problemem). 



Powietrze pobierane było przez wyjście awaryjne, w którym warstwa tłucznia kamiennego ok. 20 cm miała schładzać powietrze przed jego zassaniem do filtrów - fala uderzeniowa niesie ze sobą ogromną temperaturę. mogącą zniszczyć system wentylacyjny. Przy opuszczaniu schronu pierwszy wychodzący musiał założyć hełm, otworzyć specjalną klapę i przyjąć na głowę grad tych kamieni :)

Schron też ma zawory przeciwwybuchowe, o których wspominałem w notce o budowlach ochronnych:


Są też zawory wypuszczające zużyte powietrze ze schronu, w których przesuwnym ciężarkiem można ustawić wartość ciśnienia otwarcia (w schronie panuje nadciśnienie mające utrudnić przenikanie skażeń do wewnątrz):



Oprócz komory schronowej zwiedzić można toaletę, magazyn sprzętu OC, punkt dowodzenia, wyjście awaryjne i stanowisko łączności. 


Wśród ekspozycji widać praktycznie wszystkie wojskowe mierniki promieniowania stosowane w LWP, a na ścianach zawieszone są pokładowe rentgenometry. 

Rentgenometr pokładowy DPS-68 z podłączoną jedną sondą (można podłączyć 2).

Rentgenometr pokładowy DP-3B, tutaj bez sondy, zawierającej komorę jonizacyjną, montowanej na zewnątrz pojazdu.

Na apteczce widzimy zdemontowaną sondę do rentgenometru pokładowego DP-3B oraz umieszczoną powyżej sondę od DPS-68. W środku leki i materiały opatrunkowe do udzielania pierwszej pomocy w najczęściej występujących schorzeniach i urazach.

Starzy znajomi - z lewej kolorymetr polowy PK-56, zestaw niemieckich dozymetrów optycznych, u góry DP-75, z prawej DP-5B, za nim Indywidualny Zestaw Samochodowy (taki jakby karcher - myjka ciśnieniowa - do odkażania pojazdów).
Odkażalnik ChW-3 zawierający wodorotlenek sodu, mający na celu dokonanie hydrolizy bojowych środków trujących. Przeznaczony do sporządzania roztworów odkażających używanych w IZS i EZS.

Zestaw niemieckich dozymetrów optycznych wraz z pulpitem załadowczym, z prawej kolorymetr PK-56.


Jest też przyrząd do pomiaru mocy wybuchu jądrowego na podstawie rozmiarów grzyba (w zestawie był też statyw):


Oczywiście nie zabrakło masek przeciwgazowych, kombinezonów, pakietów przeciwchemicznych, indywidualnego zestawu samochodowego itp.

Maski przeciwgazowe - z prawej na dole "chomik", u góry z lewej maska dla rannego w głowę.

Maski przeciwgazowe - z prawej "buldogi" (MP-4), z lewej  2 "słonie" i cywilna MC-1.

Indywidualne pakiety przeciwchemiczne (starszy i nowszy), oraz dozymetry chemiczne wraz z kolorymetrem PK-56. Z lewej radziecka apteczka indywidualna, odpowiednik naszych pakietów radiochronnych.
Przyrząd rozpoznania chemicznego wraz z ampułkami do identyfikacji BST (z lewej), pośrodku w pomarańczowym opakowaniu apteczka indywidualna produkcji radzieckiej i kompasy Adrianowa :)

 Sprzęt łączności to centrale telefoniczne i radiowęzły, starsze i nowsze radiostacje (m.in. Radmor) oraz radiotelefony (Tukan!), a nawet radiostacja od czołgu Leopard.


Centralka telefoniczna, rentgenometr D-08 oraz u góry dwa głośniki do radiowęzła, tzw. kołchoźniki.

Radiostacje.

Muzeum cały czas się rozwija, cześć pomieszczeń jest remontowana, zatem na pewno wpadnę jeszcze za jakiś czas. Oprócz działalności wystawienniczej muzeum prowadzi też różnorakie eventy typu "Noc fortyfikacji", "Sylwester w schronie" oraz imprezy w klimacie postapo i cosplay. Ekspozycja muzeum jest tym cenniejsza, ponieważ w 2004 r. zlikwidowano w Polsce Obronę Cywilną i niedługo mało kto może  wiedzieć, czym się zajmowała i jakiego sprzętu używała nasza OC...

Wstęp 5 zł, zwiedzanie na telefon 511 522 808, wejście przez portiernię d. FSO od ul. Kotsisa, 2 budynek po lewej strony, rozpoznać można po 2 wyjazdach dla straży pożarnej oraz "grzybku" wyjścia zapasowego. Na zewnątrz schronu - na terenie zakładów - nie można robić zdjęć, teren jest dzierżawiony przez różnego rodzaju firmy itp.
Mapka dojazdu - przystanek "Śliwice" (tramwaj, autobus):


W zbiorach muzeum są też oryginalne tablice informacyjno-propagandowe, naszywki, mundury itp.:

Plansza propagandowa dotycząca środków przenoszenia broni jądrowej, użytkowanych przez imperialistów :)

Plansza informacyjna dotycząca sprzętu dozymetrycznego.

Naszywki Obrony Cywilnej - u góry z prawej Służba Schronowa, poniżej służba ppoż oraz naszywka rosyjskiej OC.

Mapa zakładów FSO - strażacy z zakładowej straży pożarnej musieli znać na pamięć rozmieszczenie poszczególnych obiektów na terenie fabryki, by szybko  i sprawnie dojechać do pożaru wybuchłego w dowolnym miejscu.
Makieta domu z wyjściem zapasowym od schronu - odległość wyjścia musi wynosić połowę wysokości budynku + 1.5 m (ustalono z praktyki walących się budynków).

Chorągiewki do oznaczania terenu skażonego, w materiale jest kieszonka na kartkę papieru ze szczegółami pomiaru.