05 listopada, 2026

Indykator promieniowania na liczniku BOB-33

Ten indykator można nazwać koszmarem szalonego elektronika. Jest to prosta konstrukcja wykorzystująca szklany licznik G-M typu BOB-33, jednak sposób wykonania, a zwłaszcza ozdobienia stawiają pytanie "co autor miał na myśli".


Obudowa ma wymiary 13,5 x 7 x 3 cm i prawdopodobnie pochodzi z jakiegoś kieszonkowego radyjka, niestety nie udało mi się ustalić modelu. 


Detektorem promieniowania jest szklany licznik G-M typu BOB-33, znany z wielu wczesnych polskich przyrządów dozymetrycznych (RIK-59, RK-60, RK-63, szkolny radioindykator bez nazwy). Licznik umieszczono w tekturowej otwieranej tubie z wielokolorowym nadrukiem opisującym model i biegunowość. 


Licznik nie ma dodatkowego filtra odcinającego promieniowanie beta. Częściowo rolę takiego filtra pełni plastik obudowy, mamy więc tutaj do czynienia z II szkołą budowy dozymetrów według mojej autorskiej systematyki [LINK]. W tym układzie przyrząd mierzy większość emisji gamma i beta, za wyjątkiem najsłabszego promieniowania, pochłanianego przez plastik obudowy. 

Choć BOB-33 służy do pomiaru silniejszego promieniowania beta (od 700 keV) i ma nieco mniejszą czułość na tą emisję niż cienkościenne metalowe liczniki STS-5/SBM-20/BOI-33 (od 500 keV), to prezentowany przyrząd reaguje na większość "domowych źródeł", nawet niskoaktywnych:


Jak widać na filmie, impulsy sygnalizowane są kliknięciami z głośniczka i błyskami czerwonej diody, oznaczonej znakiem plus. Jednocześnie przy każdym impulsie nieznacznie błyska seledynowa dioda oznaczona znakiem minus. Pomarańczowa lampka to wskaźnik napięcia zasilania. Obok niej znajduje się wskaźnik umieszczony tylko dla ozdoby:


Przełącznik z lewej to włącznik zasilania. Przyrząd pierwotnie był zasilany z guzikowych akumulatorków niklowo-kadmowych o łącznym napięciu ok. 4 V. Najprawdopodobniej były to trzy akumulatorki 1,2 V - jeden w płytszym gnieździe, dwa następne w głębszym:


Układ elektroniczny pozwalał na ładowanie akumulatorków w dozymetrze i to zarówno z sieci 220 V poprzez gniazdo "ósemkę", takie jak w radiach i magnetofonach, jak również przez zasilacz z wtykiem jack-3,5:


Na potrzeby testów dolutowano dwa przewody pozwalające na zasilanie indykatora z zasilacza uniwersalnego. Zastosowałem zasilacz tranzystorowy ZT-1500S i najpierw podałem napięcie 4,5 V uzyskane na zakresie 3 V z dodatkowym regulatorem +1,5 V (faktycznie 3,88 V). Miernik pracował prawidłowo, a pomarańczowa lampka świeciła migotliwym światłem. Następnie użyłem zakresu 6 V z przestawieniem regulatora na -1,5 V (faktycznie 4,88 V). Miernik wykazał wyższy bieg własny, zaś pomarańczowa lampka świeciła intensywniej. Dla bezpieczeństwa testy prowadziłem przy niższym napięciu, wówczas pobór prądu wynosił 25 mA w spoczynku i do 70 mA przy najwyższych częstościach zliczania. Przy wyższym rósł odpowiednio do 36,4 i 90 mA. Jeśli w tym indykatorze przewidziano akumulatorki guzikowe D-0,2 o pojemności 0,2 Ah, to przy poborze 25 mA mamy 8 godzin ciągłej pracy. Średni pobór będzie jednak wyższy, gdyż w momencie zarejestrowania impulsu pobierany prąd rośnie do ok. 35 mA i wzrasta z każdym kolejnym, jeśli następują one szybko po sobie.

Od strony elektronicznej indykator jest wykonany dosyć fachowo, najprawdopodobniej przez bardzo zaawansowanego amatora. Twórca wykonał płytki drukowane, a całość elektroniki jest ciasno upakowana w obudowie bez pozostawienia wolnego miejsca:


Przyrząd kupiłem w częściach i niesprawny, ale na szczęście dzięki pomocy Czytelnika (pozdrowienia!) udało się go poskładać i naprawić. Uszkodzone było doprowadzenie do transformatora w przetwornicy wysokiego napięcia, ale udało się je przylutować. 


Prezentowany indykator jest bardzo ciekawym przykładem inwencji twórczej elektroników-amatorów z czasów, gdy sprzęt dozymetryczny był zarezerwowany jedynie dla instytucji i służb. Szary obywatel mógł co najwyżej zetknąć się z prostym radioindykatorem "Biofizu" w szkole.W dodatku, pomimo upływu lat, omawiany przyrząd, jest nadal w pełni funkcjonalny, ma sporą czułość i może służyć do wielu eksperymentów czy orientacyjnych pomiarów. Jeśli możecie coś więcej powiedzieć na temat zastosowanych obwodów elektronicznych lub orientacyjnego czasu powstania tej konstrukcji, dajcie znać w komentarzach!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli znajdziesz błąd lub chcesz podzielić się opinią, zapraszam!

[komentarz ukaże się po zatwierdzeniu przez administratora - treści reklamowe i SPAM nie będą publikowane!]