29 października, 2017

Muzeum Obrony Cywilnej na Żeraniu


Właśnie zwiedziłem niedawno powstałe Muzeum Obrony Cywilnej na terenie d. Fabryki Samochodów Osobowych przy ul Kotsisa na Żeraniu [LINK]. Muzeum mieści się w schronie pod remizą zakładowej straży pożarnej, dysponuje też salami eventowymi w górnej części budynku - wczoraj odbyła się tam bardzo ciekawa prelekcja pt. "Metro jako schron przeciwatomowy".

Sala eventowa - o metrze w wojnie jądrowej napiszę w kolejnej notce.

Ekspozycja muzeum składa się z kilku sal należących do dawnego schronu, przeznaczonego dla strażaków z zakładowej remizy. Schron spełnia wymogi ochrony przeciwko broni masowego rażenia - drzwi są gazoszczelne, mają przedsionki, jest instalacja filtrowentylacyjna. Obliczono go na przebywanie przez 48 godzin - w komorze schronowej nie przewidziano prycz do spania, tylko ławki do siedzenia, nie ma też zapasów żywności (jedynie zbiornik z wodą). 


Zbiornik na wodę, w warunkach skażenia odcinany od wodociągu.

Filtry powietrza składają się z 3 typowych elementów filtracyjnych, z których każdy starcza na 1 dzień. Napęd elektryczny i ręczny, niestety przekładnia uszkodzona, gdyż producent przewidział obrót korbą tylko w jedną stronę (jakby sprzęgło kłowe czy prosty rygiel znany z korb do odpalania samochodów był problemem). 



Powietrze pobierane było przez wyjście awaryjne, w którym warstwa tłucznia kamiennego ok. 20 cm miała schładzać powietrze przed jego zassaniem do filtrów - fala uderzeniowa niesie ze sobą ogromną temperaturę. mogącą zniszczyć system wentylacyjny. Przy opuszczaniu schronu pierwszy wychodzący musiał założyć hełm, otworzyć specjalną klapę i przyjąć na głowę grad tych kamieni :)

Schron też ma zawory przeciwwybuchowe, o których wspominałem w notce o budowlach ochronnych:


Są też zawory wypuszczające zużyte powietrze ze schronu, w których przesuwnym ciężarkiem można ustawić wartość ciśnienia otwarcia (w schronie panuje nadciśnienie mające utrudnić przenikanie skażeń do wewnątrz):



Oprócz komory schronowej zwiedzić można toaletę, magazyn sprzętu OC, punkt dowodzenia, wyjście awaryjne i stanowisko łączności. 


Wśród ekspozycji widać praktycznie wszystkie wojskowe mierniki promieniowania stosowane w LWP, a na ścianach zawieszone są pokładowe rentgenometry. 

Rentgenometr pokładowy DPS-68 z podłączoną jedną sondą (można podłączyć 2).

Rentgenometr pokładowy DP-3B, tutaj bez sondy, zawierającej komorę jonizacyjną, montowanej na zewnątrz pojazdu.

Na apteczce widzimy zdemontowaną sondę do rentgenometru pokładowego DP-3B oraz umieszczoną powyżej sondę od DPS-68. W środku leki i materiały opatrunkowe do udzielania pierwszej pomocy w najczęściej występujących schorzeniach i urazach.

Starzy znajomi - z lewej kolorymetr polowy PK-56, zestaw niemieckich dozymetrów optycznych, u góry DP-75, z prawej DP-5B, za nim Indywidualny Zestaw Samochodowy (taki jakby karcher - myjka ciśnieniowa - do odkażania pojazdów).
Odkażalnik ChW-3 zawierający wodorotlenek sodu, mający na celu dokonanie hydrolizy bojowych środków trujących. Przeznaczony do sporządzania roztworów odkażających używanych w IZS i EZS.

Zestaw niemieckich dozymetrów optycznych wraz z pulpitem załadowczym, z prawej kolorymetr PK-56.


Jest też przyrząd do pomiaru mocy wybuchu jądrowego na podstawie rozmiarów grzyba (w zestawie był też statyw):


Oczywiście nie zabrakło masek przeciwgazowych, kombinezonów, pakietów przeciwchemicznych, indywidualnego zestawu samochodowego itp.

Maski przeciwgazowe - z prawej na dole "chomik", u góry z lewej maska dla rannego w głowę.

Maski przeciwgazowe - z prawej "buldogi" (MP-4), z lewej  2 "słonie" i cywilna MC-1.

Indywidualne pakiety przeciwchemiczne (starszy i nowszy), oraz dozymetry chemiczne wraz z kolorymetrem PK-56. Z lewej radziecka apteczka indywidualna, odpowiednik naszych pakietów radiochronnych.
Przyrząd rozpoznania chemicznego wraz z ampułkami do identyfikacji BST (z lewej), pośrodku w pomarańczowym opakowaniu apteczka indywidualna produkcji radzieckiej i kompasy Adrianowa :)

 Sprzęt łączności to centrale telefoniczne i radiowęzły, starsze i nowsze radiostacje (m.in. Radmor) oraz radiotelefony (Tukan!), a nawet radiostacja od czołgu Leopard.


Centralka telefoniczna, rentgenometr D-08 oraz u góry dwa głośniki do radiowęzła, tzw. kołchoźniki.

Radiostacje.

Muzeum cały czas się rozwija, cześć pomieszczeń jest remontowana, zatem na pewno wpadnę jeszcze za jakiś czas. Oprócz działalności wystawienniczej muzeum prowadzi też różnorakie eventy typu "Noc fortyfikacji", "Sylwester w schronie" oraz imprezy w klimacie postapo i cosplay. Ekspozycja muzeum jest tym cenniejsza, ponieważ w 2004 r. zlikwidowano w Polsce Obronę Cywilną i niedługo mało kto może  wiedzieć, czym się zajmowała i jakiego sprzętu używała nasza OC...

Wstęp 5 zł, zwiedzanie na telefon 511 522 808, wejście przez portiernię d. FSO od ul. Kotsisa, 2 budynek po lewej strony, rozpoznać można po 2 wyjazdach dla straży pożarnej oraz "grzybku" wyjścia zapasowego. Na zewnątrz schronu - na terenie zakładów - nie można robić zdjęć, teren jest dzierżawiony przez różnego rodzaju firmy itp.
Mapka dojazdu - przystanek "Śliwice" (tramwaj, autobus):


W zbiorach muzeum są też oryginalne tablice informacyjno-propagandowe, naszywki, mundury itp.:

Plansza propagandowa dotycząca środków przenoszenia broni jądrowej, użytkowanych przez imperialistów :)

Plansza informacyjna dotycząca sprzętu dozymetrycznego.

Naszywki Obrony Cywilnej - u góry z prawej Służba Schronowa, poniżej służba ppoż oraz naszywka rosyjskiej OC.

Mapa zakładów FSO - strażacy z zakładowej straży pożarnej musieli znać na pamięć rozmieszczenie poszczególnych obiektów na terenie fabryki, by szybko  i sprawnie dojechać do pożaru wybuchłego w dowolnym miejscu.
Makieta domu z wyjściem zapasowym od schronu - odległość wyjścia musi wynosić połowę wysokości budynku + 1.5 m (ustalono z praktyki walących się budynków).

Chorągiewki do oznaczania terenu skażonego, w materiale jest kieszonka na kartkę papieru ze szczegółami pomiaru.

23 października, 2017

Sosna czy Polaron - co wybrać?





Te dwa radzieckie kieszonkowe radiometry beta-gamma są praktycznie jedynymi godnymi zainteresowania miernikami z całej plejady przyrządów produkowanych po awarii w Czarnobylu. Cała reszta to albo indykatory, orientacyjnie sygnalizujące poziom promieniowania (np. Bierieg, Copris), albo bardzo proste i nieergonomiczne radiometry gamma, mierzące jedynie silniejsze promieniowanie (np. Biełła, Raton, Fon). W codziennej praktyce najczęściej mamy do czynienia ze słabymi źródłami (beta i niskoenergetyczna gamma), których emisja nie jest w stanie pokonać plastikowej obudowy i ołowianej folii otaczającej tubę Geigera. Zakładam, że mierzymy aktywność granitu, popiołu, żużla, cegieł, płytek podłogowych, związków potasu, szkła uranowego, ceramiki, szkła kryształowego, tarcz zegarków z niewielką ilością farby, pozostałości koszulek żarowych w lampach gazowych i inne słabe źródła (do mocniejszych - np. zegarów lotniczych - wystarczy radiometr gamma, choć pomiar beta jest bardzo przydatny np. do odróżnienia, czy mamy do czynienia z radem, czy z torem).

Zacznijmy więc "pojedynek gigantów":



Podsumowując, Polaron to miernik uśredniający wynik pomiaru, zatem nada się do poszukiwania źródeł i poruszania się w terenie skażonym, można mieć go włączonego w kieszeni (i w razie potrzeby wyłączyć dźwięk). Sosna to radiometr, który mierzy w ciągu 20 sekund, po czym wyświetla wynik aż do zresetowania, więc przyda się  do porównywania aktywności różnych źródeł, gdyż wynik po 20 sekundach ustala się ostatecznie, a w Polaronie skacze +/- 10%.  Sosna w terenie nie będzie najlepszym wyborem, chyba że pracujemy w warunkach dużej wilgotności, zapylenia itp., gdyż jest szczelna i prosta w dekontaminacji. Od biedy możemy jej używać podczas poszukiwania źródeł, włączając tryb zliczania impulsów i wsłuchując się w dźwięki (co dziesiąty impuls jest sygnalizowany piknięciem) - wzrost natężenia impulsów oznacza zbliżanie się do źródła. Niestety dźwięku tego nie można wyłączyć. Sosen jest nieco więcej na rynku, choć Polarony cieszą się większą popularnością i osiągają wyższe ceny. Oczywiście mnogość funkcji Polarona może wydawać się skomplikowana dla początkującego użytkownika, zwłaszcza że nieprawidłowe ustawienie przełączników powoduje wrażenie, jakby miernik się zepsuł (więcej TUTAJ). Jeśli miałbym wybrać jeden jedyny miernik, to byłby to jednak Polaron.
Poniżej dodatkowe zdjęcia porównawcze innych egzemplarzy - jak widać Sosna z wyświetlaczem od Biełły:




18 października, 2017

Indykator promieniowania DP-62



Ten bardzo prosty indykator promieniowania znajdował się na wyposażeniu Armii Czerwonej w latach 50. i 60. Urządzenie zasilane jest prądem zmiennym o napięciu 6 V, generowanym z ręcznej prądnicy, napędzanej przez ściskanie w dłoni. Analogiczny patent stosowano od lat przedwojennych w kieszonkowych latarkach. W prezentowanym sprzęcie korpus takiej latarki wykorzystano jako generator prądu dla układu pomiarowego. 


 

Obwód elektryczny jest bardzo prosty i składa się z prądnicy, transformatora, prostownika selenowego, neonówki, pojedynczego licznika G-M typu STS-5, czterech oporników i dwóch kondensatorów. Transformator ma dwa uzwojenia wtórne - jedno zasila neonówkę, która przy odpowiednio wysokim napięciu świeci światłem ciągłym - dzięki temu wiemy, że naciskamy dźwignię generatora w odpowiednim tempie. Drugie uzwojenie poprzez prostownik i opór zasila licznik G-M napięciem 390-430 V. Cząstki rejestrowane przez licznik wywołują błyski drugiej neonówki, umieszczonej w metalowym tunelu dla ułatwienia obserwacji. 


Podane wartości napięć różnią się w zależności od schematu.
 

Obudowa miernika ma odsuwane masywne osłony okienka pomiarowego, pozwalające na indykację skażeń emiterami beta-aktywnymi. Ponieważ licznik STS-5 ma dużą czułość, zatem z otwartymi przesłonami miernik wykrywa promieniowanie tła w postaci pojedynczych błysków neonówki:

 
DP-62 jest wspominany w radzieckich podręcznikach, np. "Rażące działanie wybuchu jądrowego" i przez krótko czas był stosowany w Siłach Zbrojnych PRL. Wspominają o nim slajdy Wojskowej Agencji Fotograficznej, wydane między 1956 a 1960 r. i omawiane w osobnym wpisie [LINK]:

Slajd sklejony z dwóch, gdyż oryginalnie obok zdjęcia DP-62 był schemat DP-1


DP-62 obsługiwany przez żołnierza w odzieży ochronnej.


Na rosyjskich stronach DP-62 nazywają "masturbator" i podejrzewam, że taką nazwę miał w sowieckiej armii.

Zaletą sprzętu jest niezależność od baterii i bardzo prosty układ elektryczny. Pamiętajmy, że większość ówczesnych mierników promieniowania wymagała ciężkich i objętościowych baterii, osobnych do obwodów żarzenia i anodowych (np. radiometr DP-11B). Oczywiście były też sprzęty na ogniwa "paluszkopodobne" (DP-63). Tutaj mamy ważącą 1 kg metalową kostkę, którą można zawiesić na pasie przez ramię i która po kilku ruchach dźwigni pokaże nam, czy jesteśmy w terenie skażonym. Oczywiście dokładność pozostawia wiele do życzenia, ale sprzęt jest INDYKATOREM, a nie miernikiem, więc ma ma jedynie zasygnalizować obecność promieniowania przekraczającego tło.

PS. Myślę, że zmontowanie od podstaw takiego miernika nie byłoby trudne, latarki na dynamo można tanio nabyć na targach staroci, choć starsze modele z okrągłym reflektorem zdarzają się rzadziej niż nowsze z prostokątnym. Pozostałe elementy są powszechnie dostępne, z licznikiem STS-5 lub zamiennikiem (SBM-20, BOI-33) włącznie.








12 października, 2017

Nazewnictwo dozymetrów

Tym razem coś bardziej filologicznego niż fizycznego, czyli jak nazywano nasze zabawki i dlaczego. Zajmując się dozymetrią od wielu lat, usiłuję znaleźć jakąś prawidłowość w nazewnictwie.

Radzieckie przyrządy kieszonkowe i laboratoryjne

  • Altair - najjaśniejsza gwiazda w gwiazdozbiorze Orła
  • Azimut - azymut
  • Beta - grecka druga litera alfabetu, oznacza m.in. promieniowanie korpuskularne złożone z elektronów
  • Biełła - właśc. Bella, imię żeńskie
  • Bierieg - brzeg
  • Fon - tło (promieniowania)
  • Gracz - gawron
  • Gryf - mityczny stwór - lew ze skrzydłami i głową orła
  • Iris - irys
  • Irtisz - Irtysz, rzeka
  • Jelena - imię żeńskie
  • Jupiter - Jowisz
  • Kalina - krzew
  • Kiparis - cyprys
  • Kometa - wiadomo
  • Kongo - państwo
  • Kran - dźwig, żuraw, kran (ew. to jest akronim  K.R.A.N.)
  • Kristall - kryształ
  • Kura - rzeka w Rosji
  • Kwadrat - wiadomo
  • Kwarc - minerał
  • Kwark - cząstka elementarna
  • Laura - imię żeńskie
  • Ładoga - wielkie jezioro k. Leningradu
  • Łomonos - powojnik
  • Łotta - rzeka w Finlandii i Rosji
  • Łucz - promień
  • Master - mistrz
  • Neywa - Newa, rzeka przepływająca przez Leningrad
  • Nord - północ
  • Onega - jezioro w Republice Karelii w Rosji
  • Palesse 26k86 - Polesie, hotel w Prypeci + data awarii w Czarnobylu
  • Poisk - poszukiwanie
  • Polyn - Piołun, ukraińskie znaczenie słowa "Czarnobyl", dodatkowo nawiązanie do Gwiazdy Piołun z Apokalipsy św. Jana
  • Pionier - radziecki harcerz (albo saper szturmowy ;) )
  • Pripyat - Prypeć, opuszczone miasto k. Czarnobyla, zbudowane wraz z elektrownią dla jej pracowników
  • Prognoz - prognoza
  • Radian - jednostka kąta płaskiego
  • Radon - radioaktywny gaz, produkt rozpadu promieniotwórczego radu
  • Raduga - tęcza
  • Regul - Regulus, najjaśniejsza gwiazda w gwiazdozbiorze Lwa
  • Selen - pierwiastek
  • Sienież - jezioro w rejonie soniecznogorskim w moskiewskiej obłasti
  • Signal - sygnał
  • Sosna - hmm, czy aby na pewno chodzi o drzewo? ;)
  • Swierczok - świerczek
  • Sputnik - towarzysz podróży, później też sztuczny satelita Ziemi
  • Straż - wiadomo
  • Strielec - strzelec
  • Szczełkun - chrząszcz z rodziny sprężykowatych
  • Wiestnik - zwiastun, posłaniec
  • Wystrieł - wystrzał
  • Zwiezda - gwiazda

Dodatkowe oznaczenia kodowe:

  • DP - dozimetriczeskij pribor - przyrząd dozymetryczny, seria oznaczeń przyrządów wojskowych
  • DBGB - dozymetr bytowoj gamma beta - dozymetr codziennego użytku gamma beta
  • DBG - dozymetr bytowoj gamma - dozymetr codziennego użytku gamma 
  • (niestety niektóre dozymetry gamma są oznaczane DBGB, więc chyba moja teoria nie jest słuszna)
  • BIR - bytowoj indikator radiacii - indykator promieniowania codziennego użytku
  • BIRI - brelok indikator radioaktiwnogo izłuczenia - brelok indykator promieniowania radioaktywnego 
  • IMD - izmiernitiel moszcznosti dozy - miernik mocy dawki


Dozymetry polskie:


  • RK- radiometr kieszonkowy np. RK-60, RK-63, RK-67, RK-10, RK-100
  • RKLG - radiometr komorowy logarytmiczny - RKLG-62
  • RKL - radiometr komorowy liniowy (?) - RKL-60
  • RG- radiometr górniczy - RG-1
  • RIK - radioindykator kieszonkowy - RIK-59
  • RKP - miernik skażeń powierzchni - RKP-1, RKP-1-2, RKP-2, RKP-100
  • RUST - radiometr uniwersalny tranzystorowy - RUST-2, RUST-2S, RUST-3
  • MSP - starsze radiometry laboratoryjne o konstrukcji lampowej
  • RUS - j.w.
  • URL - uniwersalny radiometr laboratoryjny
  • URS - uniwersalny radiometr cyfrowy
  • RUM - radiometr uniwersalny (nowsza generacja)
  • EKO - ? - trudno mi znaleźć tu jakiś kod, EKO-D to kieszonkowy radiometr, a EKO-C monitor skażeń powierzchni z licznikiem okienkowym
  • PM - mierniki kieszonkowe o konstrukcji mikroprocesorowej na licencji firmy Polimaster, np. PM-1203, PM-1401
Urządzenia te często miały tzw. wykonania (warianty), w postaci cyfry dodawanej po myślniku do głównego numeru, np. RK-67-3, RKP-1-2, RK-10-2. Zwykle oznaczały niewielkie modyfikacje przyrządu, na tyle nieistotne, że nie powodowały konieczności nazywania nowym modelem. Przykładowo RKP-1-2 różnił się od RKP-1 skalą i rodzajem baterii zasilających, RK-67-3 miał dodatkową diodę sygnalizującą przekroczenie zakresu, zaś RK-10-2 sondę pomiarową ze zwykłą tubą STS-5 zamiast tuby z okienkiem mikowym. Wykonania występowały też w akcesoriach, np. słuchawkach miniaturowych SM-73 firmy Tonsil, choć tu akurat oznaczały stopień skompletowania zestawu (1 - goła słuchawka bez wtyku, 2 - z wtykiem, 3 - z wtykiem, wkładem dousznym i uchwytem nausznym, 4 - ze wszystkimi w/w akcesoriami i z przedłużaczem kabla). Więcej informacji [TUTAJ]

Sprzęt wojskowy produkcji polskiej lub na licencji radzieckiej:

  • KD - komplet dozymetrów
  • DP - zapożyczenie standardu radzieckiego - zarówno rentgenometry, jak i radiometry czy rentgenoradiometry, początkowo importowane z ZSRR lub produkowane na licencji
  • RL - rentgenometr lotniczy
  • RS - rentgenometr sygnalizacyjny
  • PK - kolorymetr polowy
  • PZ - pulpit załadowczy
Wojskowe mierniki radzieckie - numeracja ciągła, bez podziału na klasy sprzętów, analogicznie jak w przypadku broni:*

W oznaczeniach pomijam dodawane wraz z kolejną wersją litery alfabetu, np. DP-5A, DP-5B, DP-5W, DP-5WB itp.

Laboratoryjne mierniki radzieckie:
  • Karagacz - wiąz (drzewo)
  • Kaktus - kaktus ;)


Rozszyfrowywanie tych skrótów utrudnia brak literatury, najlepszymi źródłami są katalogi producentów, niestety są one trudno dostępne. Jeśli ktoś z branży chciałby pomóc, zapraszam do skorzystania z formularza kontaktowego na blogu.


---------------------------------------------
* radziecka broń produkowana w zakładach w Iżewsku (IŻH) miała oznaczenia "bez ładu i składu" - IŻ-37 to starter (nawet nie pistolet startowy, tylko chwyt z magazynkiem na ślepe naboje), IŻ-38 - wiatrówka karabinek, IŻ-39 - dubeltówka, IŻ-40 wiatrówka pistolet.

06 października, 2017

Ekranowanie przed różnymi rodzajami promieniowania

Często spotykam się z nierozróżnianiem rodzajów promieniowania, a zwłaszcza z utożsamianiem promieniowania jonizującego i mikrofalowego. Poruszałem już kiedyś ten temat [LINK], teraz chciałbym się skupić na różnicach w ekranowaniu.
Promieniowanie jonizujące dzielimy na alfa, beta i gamma. Promieniowanie alfa zatrzyma kartka papieru, kilka cm powietrza, folia itp. Promieniowanie beta ekranujemy blachą albo szkłem lub grubym plastikiem. Promieniowanie gamma wymaga grubych osłon z żelaza, ołowiu, rtęci albo betonu.

Poniżej cegła ołowiana stosowana do budowy boksów ochronnych, zabezpieczających przed promieniowaniem gamma (grubość 10 cm, waga 10 kg):


Boksy ochronne w NCBJ w Świerku, zbudowane z takich cegieł:




A jak ekranujemy promieniowanie mikrofalowe? Wystarczy cienka metalowa blacha, a gdy wymagana jest przejrzystość - siatka metalowa o oczkach mniejszych niż długość fali. Przed promieniowaniem jonizującym nie ochroni wcale, natomiast mikrofale odcina skutecznie. Poniżej kilka przykładów:


  • Kosmetyczna lampa M.E.L.Z. "Foton" do naświetlań ultrafioletem. składająca się z bańki z gazem, świecącym pod wpływem zmiennego pola elektromagnetycznego w owiniętym wokół niej przewodzie, zasilanym z generatora wielkiej częstotliwości. Lampa jest osłonięta drucianą siatką, mierząc jej oczka możemy w przybliżeniu ustalić długość fali.



Jeśli zdejmiemy tą siatkę, to lampa podczas pracy będzie powodować np. zakłócenia sprzętu dozymetrycznego:




  • Osłona okna w kabinie kierowcy wojskowej stacji radarowej P-40 Agata. Blacha karoserii skutecznie ekranuje od mikrofal (tzw. klatka Faradaya), ale szyby wymagają zabezpieczenia siatką, gdyż mikrofale przechodzą przez szkło. Można zobaczyć w filii Muzeum WP - Muzeum Techniki Wojskowej przy ul. Powsińskiej.



Całość stacji - widoczne osłony na szybach kabiny:



Maska ochronna dla załóg stacji radarowych - podejrzewam, że kaptur jest z metalizowanej tkaniny, a osłona twarzy i uszu z siatki metalowej (ekspozycja Obiektu Alfa).


Jak widać, osłona przed promieniowaniem mikrofalowym jest dużo cieńsza niż osłona przed promieniowaniem jonizującym, może być nawet ażurowa, a i wówczas - jeśli oczka są mniejsze niż długość fali -  skutecznie pełni swoją funkcję.

05 października, 2017

Domowe czujniki do pomiaru radonu

Jak już wspominałem, radon to radioaktywny gaz powstający podczas rozpadu radu. Jego promieniowanie jest bardzo słabe, ale jako emiter cząstek alfa silnie działa na tkankę żywą. W dodatku jego produkty rozpadu są ciałami stałymi, zatem dostając się do płuc, osadzają się w nich i mogą powodować np. nowotwory.
Do tej pory pomiar stężenia radonu wymagał stosowania bądź detektorów śladowych, bądź sorpcji na węglu aktywnym i zalewania ciekłym scyntylatorem, co wymagało wyposażenia laboratoryjnego. Obecnie można nabyć detektor radonu współpracujący ze smartfonem [LINK], który w przystępny sposób informuje nas o poziomie radonu w danym pomieszczeniu. Recenzja detektora wraz z testami w osobnej notce [LINK].


Stężenie radonu zależy od bardzo wielu czynników, zatem jednorazowa ekspertyza nie jest miarodajna, zaś czujnik pozwala na stały monitoring poziomu tego gazu. Zawartość radonu w powietrzu zależy od pory dnia, materiałów budowlanych, podłoża skalnego oraz... obecności radowej farby w zegarach i zegarkach. Zwłaszcza na ten ostatni czynnik chciałbym zwrócić uwagę. Skala od rentgenometru DP-63A powoduje wzrost stężenia radonu do 50. tys. Bq/m3, przy normie 200 dla nowszych budynków i 400 dla starszych*. Niektóre zegary lotnicze z farbą świecącą starego typu wykazują podobną emisję (zależną od powierzchni cyfr i wskazówki). Zatem jeśli mamy takie przedmioty w domu, czujnik radonu staje się niezbędny. W mniejszym stopniu dotyczy to szkła uranowego i ceramiki barwionej solami uranu. 


----------------------------------------------------------------------------------------
* w moim często wietrzonym pokoju wyszło zaledwie 18 Bq/m3 :)

04 października, 2017

Ruten 106 w powietrzu - czy jest zagrożenie?

Właśnie dotarła do mnie informacja, że stacje pomiarowe CLOR wykryły nad Polską niewielkie ilości rutenu-106. Podobne podwyższenie stężenia tego izotopu zaobserwowano w innych miastach Europy. Cytuję oficjalny komunikat i wyniki pomiarów:



Warto wspomnieć, że skażenia po awariach reaktorów czy wybuchach jądrowych mają bardzo charakterystyczny skład izotopowy, który można dość szybko zbadać spektrometrycznie. W ten sposób od razu stwierdzono, że skażenia w kwietniu 1986 r. nie pochodzą z wybuchu bomby atomowej, tylko z awarii reaktora - jak się wkrótce okazało, był to Czarnobyl.
W obecnym przypadku uwolniony został JEDEN izotop, niewystępujący w naturze i o ściśle określonym zastosowaniu, w dodatku w niewielkiej ilości, zatem prawdopodobnie jego źródłem jest niewłaściwa utylizacja (spalenie) medycznych źródeł promieniowania ew. pożar magazynu. Pamiętajmy też, że współczesna aparatura wykrywająca skażenia jest bardzo czuła, zatem wskazuje wyniki będące dużo poniżej progu wszelkiego zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi.
Uprzedzając pytania - branie preparatów jodowych (płyn Lugola itp.) jest bezcelowe, gdyż jod chroni tarczycę tylko przed radioaktywnym jodem-131, który w tym przypadku nie występuje. Nieumiejętne dawkowanie jodu może prowadzić do ciężkich zatruć, a nawet śmierci. W razie pytań proszę o kontakt przez formularz na blogu. 

01 października, 2017

Atom simple - nowy dozymetr do telefonów i tabletów


Udało mi się okazjonalnie nabyć "Atom Simple" firmy "Atom Spectra", rosyjski dozymetr przeznaczony do współpracy z telefonami i tabletami przez gniazdo słuchawkowe. W przeciwieństwie do popularnego Smart-Geigera, który ma czujnik półprzewodnikowy, Atom Simple wykorzystuje miniaturowy licznik Geigera, stąd jest dłuższy i grubszy, gdyż oprócz samej tuby GM zawiera potrzebną do jej obsługi elektronikę. 




Urządzenie jest dosyć drogie - 80 $ na Ebay - LINK, ale warte swojej ceny. Bardzo szybko reaguje na źródła promieniowania, nawet te słabe - mało aktywne szkło uranowe, granit itp.
Specyfikacja:

  • Zakres energii gamma promieni X od 30 keV do 3 MeV, beta powyżej 0.3 MeV. 
  • Pomiar w µSv/h lub µR/h (nie znoszę tej jednostki). 
  • Zakres 0.05 µSv/h - 1 mSv/h (5 µR/h/0,05 mR/h - 100 mR/h). 
  • Uchyb w stosunku do cezu-137 max. 15% przy 10 µSv/h. 
  • Wskazywanie błędu pomiaru, który maleje wraz z czasem zliczania cząstek - przez pierwsze 20 sekund wynosi +/-50 %, potem 40 %, po 30 s około 30 %, po 45 s już tylko 25 %, po minucie 20 % i stopniowo spada dalej aż do 10 po 5 minutach. Po 10 minutach błąd spadł do 7.8 %.
  • Licznik przyjętych przez miernik cząstek.
  • Zegar mierzący czas pomiaru.
  • Graficzny wskaźnik poziomu promieniowania z zaznaczonym progiem, powyżej którego miernik sygnalizuje podwyższenie radiacji (próg jest ustawiany, możliwość włączenia alarmu wibracyjnego).
  • Zliczanie dawki skumulowanej w zakresie 1 nSv-1 Sv (0.1 µR-100 R). 
  • Trzy tryby pomiaru - szybki, średni i wolny, w trybie wolnym miernik jest najdokładniejszy. Opcja mapy sprzężonej z Google Maps, na której możemy zaznaczać miejsca pomiarów.
  • Pobór mocy 10 mW, nie zauważyłem większego zużycia baterii, tylko telefon trochę się nagrzał. 
Aplikacja może pracować w tle, cały czas mierząc poziom promieniowania, aczkolwiek wtedy zarówno wynik, jak i błąd pomiaru są wyższe, choć po zmaksymalizowaniu okna wracają do poprzedniej wartości - podczas testów tło wynosiło 0.10 µSv/h z błędem pomiaru 9%, zaś po przejściu do pracy w tle miernik pokazał 0.15 µSv/h i 30 % błędu.
Obudowa nie jest szczelna, więc instrukcja zaleca ochronę przed wilgocią i suszenie w razie zalania (to akurat problem, licznik powinien być hermetyczny aby ułatwić dekontaminację).
Niewątpliwą wadą są większe wymiary i kabel utrudniający manewrowanie licznikiem, obudowa sprawia wrażenie dość wiotkiej, przydałby się jakiś twardy futerał, np. od okularów. Podejrzewam, że kabel może być podatny na uszkodzenia, ale to akurat część zamienna (2x jack 3.5 na 4 styki). Przydałby się też jakiś zaczep, by zahaczyć sondę np. o etui od telefonu. Ale to drobiazgi. Umiejscowienie sondy na kablu jest i wadą i zaletą, zależy co mierzymy i jaki jest dostęp do mierzonej powierzchni, tak samo w tradycyjnych miernikach - czasem lepszy jest RK-67, czasem Polaron. Na targu staroci kabel jest akurat zaletą - trzymamy telefon w jednej ręce, a sondą mierzymy interesujące nas przedmioty, nie biorąc ich do ręki.
Możliwości urządzenia szczegółowo przedstawia film - jestem pozytywnie zaskoczony. Do wad można zaliczyć wolne cofanie się wskazań po zabraniu źródła, ale to wada większości dozymetrów, z Polaronem na czele, jedynie EKO-C szybko obniża wskazania. Zresztą od tego mamy przycisk Reset. 



Tylko czekać aż sprzęt pojawi się na polskim rynku, do szukania szkła uranowego jak znalazł - reaguje od razu nawet na szkło o niskiej zawartości uranu czy na kawałek granitu - poniżej  granit, który na EKO-C dawał 5-8 cps przy tle 1-2.5, tutaj pokazuje ok. 17 przy tle 10 (pomiar w µR/h, jeszcze nie przestawiłem):


[EDIT 17.11.2018]

Zauważyłem jedną wadę licznika, o której trzeba pamiętać podczas eksploatacji. Gdy przez kilka minut mierzy tło naturalne i błąd pomiaru spada do kilku procent, wówczas podczas zbliżenia do źródła promieniowania reakcja jest ospała a wynik zaniżony. Ostatnio, gdy pomiar tła ustabilizował się na 0,09 µSv/h, zbliżyłem go do dzbaneczka z uranową polewą. Wynik ledwo osiągnął 0,5 µSv/h, przy drugiej próbie przekroczył lekko 1 µSv/h. Po zresetowaniu i odczekaniu kilku sekund na wstępne ustabilizowanie wyniku pomiar wykazał 23 µSv/h, a za drugim razem 24 µSv/h. Najprawdopodobniej licznik uśrednia wynik pomiaru z całego okresu, kiedy jest uruchomiony, zatem im dłużej pracuje, tym słabiej reaguje nawet na duży wzrost mocy dawki. Należy zatem pamiętać o częstym resetowaniu, szczególnie przy poszukiwaniach artefaktów.