22 lipca, 2020

Indykator promieniowania IRG-01A

Przyrząd ten jest jednym z wielu prostych indykatorów promieniowania gamma, produkowanych w ZSRR na potrzeby ludności po awarii w Czarnobylu. Były to przyrządy podające orientacyjny poziom promieniowania, często za pomocą trójstopniowej sygnalizacji: bezpiecznie, uwaga, zagrożenie.  Niektóre były bardziej zaawansowane, jak przedstawiony tutaj IRG-01A.

Indykator ten pozwala ustalić moc dawki promieniowania gamma na podstawie liczby sygnałów dźwiękowych i świetlnych, zliczanych w określonym czasie, jak również sygnalizować przekroczenie jednego z 3 poziomów mocy dawki (0,6 - 1,2 - 2,4 µSv/h). Tryb pracy zmieniamy pokrętłem, które jest jednocześnie włącznikiem. O bieżącym trybie pracy indykatora informuje nas wskazówka, sprzężona z pokrętłem, niestety nie jest ona zbyt dokładnie zgrana z pozycjami na skali.


Pomiaru możemy dokonywać w dwóch trybach - szybszym "poisk" (poszukiwanie) i wolniejszym "izmier" (pomiar). Liczbę impulsów zliczonych przez 40 sekund należy następnie porównać z tabelą na przednim panelu indykatora, na którym podane są wartości zarówno w mikrorentgenach na godzinę, jak i w mikrosiwertach na godzinę. Czas liczenia impulsów wynika ze specyfikacji licznika typu SBM-20, w którym liczba impulsów zliczonych przez 40 s odpowiada mocy dawki w µR/h. Przeliczenie na mikrosiwerty wymaga (w uproszczeniu) przemnożenia przez 100, a na milirentgeny - przez 1000. 

Drugim trybem pracy jest dozymetr progowy. Do wyboru mamy 3 wartości progu sygnalizacji: 0,6 - 1,2 - 2,4  µSv/h, które nastawiamy, przestawiając pokrętło na kolejne pozycje po "poisk" i "izmier". Po przekroczeniu ustawionego progu indykator zacznie wydawać długie sygnały dźwiękowe.
Najwyższy próg może wydawać się niski i łatwy do przekroczenia np. kompasem Adrianowa z farbą radową, ale pamiętajmy, że przyrząd mierzy tylko promieniowanie gamma, a przeznaczony jest do oceny narażenia całego ciała. Jeśli więc w naszym otoczeniu moc dawki gamma wynosi 2,4 µSv/h, to albo wydarzyła się poważna awaria radiacyjna, albo ktoś w pobliżu przenosi pozbawione osłony źródło izotopowe, ewentualnie trafiliśmy na "gorącą plamę" w Strefie.  Taka moc dawki jeszcze nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia - musielibyśmy przebywać w tych warunkach ponad 400 godzin aby otrzymać maksymalną dodatkową roczną dawkę dla ludności, przewidzianą polskim prawem atomowym - ale lepiej opuścić takie miejsce i zgłosić zdarzenie odpowiednim władzom.
Uwaga ta dotyczy wszystkich prostych indykatorów, których progi alarmowe są wyskalowane pod kątem promieniowania gamma padającego na całe ciało, stąd ich alarm przy trzymanych w rękach artefaktach nie będzie uzasadniony. Najniższy próg w indykatorach to zaledwie 0,6 µSv/h, czyli przyjęta maksymalna dopuszczalna moc dawki w codziennym otoczeniu człowieka. Przekroczyć go można pojedynczą siatką żarową do lampy gazowej, podobnie jak drugi próg, wynoszący 1,2 µSv/h. Trzeciego nie przekroczą już te słabsze źródła:


Drugi test, autorstwa Irydiusa:


Detektorem promieniowania jest popularny licznik G-M typu SBM-20, stosowany w większości przyrządów dozymetrycznych z tego okresu. Umieszczono go w bardzo solidnym ekranie z ołowiu, zatem mierzy tylko promieniowanie gamma, i to silniejsze. Jak do tej pory, jest to najgrubsze ekranowanie licznika G-M, z jakim się spotkałem w popularnym przyrządzie.

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=59

Zwykle było to kilka warstw cienkiej ołowianej folii, a w skrajnych wypadkach nawet folia papierowa (Eltes-902). Tutaj zaś mamy pewność, że przyrząd mierzy tylko emisję gamma. Takie rozwiązanie wynika z przeznaczenia sprzętu, podobnie jak w wypadku innych indykatorów i dozymetrów gamma - te przyrządy służą do indywidualnej kontroli dozymetrycznej, a nie wyszukiwania słabo aktywnych źródeł czy skażeń.

Zasilanie odbywa się z baterii "paluszków" typu AA (rosyjskie A-316), co jest nietypowe, zwykle stosowano baterie 6F22 9V lub akumulatorki guzikowe 1,2 V. Dopuszczalne napięcie zasilania między 2,1 a 3 V, zatem nawet mocno rozładowane baterie, dające 1,05 V teoretycznie powinny jeszcze uruchomić przyrząd. Jeśli wierzyć opisowi  z opakowania, baterie powinny starczyć na 9 miesięcy, choć dotyczy to raczej czasu przechowywania, a nie pracy. Ówczesne ogniwa dość szybko traciły pojemność, a dłuższe przechowywanie rozładowanych ogniw w przyrządzie groziło wylaniem elektrolitu i zniszczeniem elektroniki.

Obudowa indykatora wykonana jest z dość mocnego plastiku, nic nie trzeszczy ani się nie ugina. Widać trochę śladów po wtryskarkach i niezbyt dokładne spasowanie połówek, gdyż jest to jednak produkcja z lat 90., a nie 80. 


Na tylnej ściance obudowy jest klips do pasa czy kieszeni. Środek detektora zaznaczono wgłębieniem na bocznej powierzchni przyrządu:


W komplecie mamy kartonowe pudełko utrzymane w czarnej, jakby żałobnej tonacji, zwykle radzieckie opakowania od dozymetrów były wielobarwne, choć przaśne. Napis na bocznej ściance prezentuje możliwości IRG-01A: "ostrzega o promieniowaniu gamma, ocenia poziom jego intensywności".


Tego typu indykatory obecnie mają bardzo małe zastosowanie. Większość współczesnych dozymetrów wyposażona jest w alarm progowy, który możemy ustawić na dowolną wartość, a oprócz tego dokładnie mierzą moc dawki i to zwykle zarówno promieniowania gamma, jak i beta. Na korzyść niektórych indykatorów może przemawiać jedynie skuteczne filtrowanie promieniowania beta, co jest przydatne, jeśli chcemy ocenić jedynie moc dawki promieniowania gamma, i to tylko tego o wyższej energii. Nowoczesne dozymetry albo takiego ekranu nie mają, albo jest on bardzo cienki i osłania detektor jedynie od przodu (Gamma Scout).
W przypadku IRG-01A wadą jest też niewielka liczba progów i niska wartość najwyższego progu. Porównajmy to z SIM-03, w którym najwyższy próg to 32 µSv/h. Zatem obecnie znaczenie tego indykatora jest głównie kolekcjonerskie.

18 lipca, 2020

Dozymetr Air Counter_S


Dozymetr ten opracowano w Japonii niedługo po katastrofie w Fukushimie i przeznaczony był wyłącznie na rynek japoński. Jest to prosty miernik mocy dawki gamma, wykorzystujący detektor półprzewodnikowy. Zaletą takiego czujnika są znacznie mniejsze wymiary oraz niższe napięcie pracy w porównaniu z licznikiem Geigera-Mullera, nie występuje też czas martwy. Detektor półprzewodnikowy nie jest on jednak zbyt popularny przy pomiarach małych mocy dawek - z dostępnych obecnie mierników stosuje go tylko  Smart Geiger do smartfonów (zauważcie mylącą nazwę, wszak nie ma tam licznika Geigera!). Z profesjonalnych przyrządów warto wymienić GammaRae II, gdzie detektor ten odpowiada za wyższy zakres pomiarowy (niższy obsługiwany jest przez czujnik scyntylacyjny).


Air Counter_S ma kształt walca z małym wyświetlaczem LCD i dwoma gumowymi przyciskami obok oraz przesuwnym włącznikiem na bocznej ściance. Jego zakres pomiarowy zaczyna się od 0,01 µSv/h a kończy już na 9,99 µSv/h, jest zatem bardzo mały, przypomina prymitywny dozymetr Master-1 z początku lat 90. Z nowszych przyrządów tak niski zakres ma tylko ekotester Anmez Greentest ECO-5. Standardem jest zakres co najmniej dziesięciokrotnie wyższy (99,9 µSv/h), który trudno przekroczyć nawet silniejszymi źródłami z naszego otoczenia. 
Tak mały zakres pomiarowy Air Countera S wynika z przeznaczenia przyrządu, który ma mierzyć moc dawki gamma w powietrzu na wysokości 1 m nad ziemią. Jeśli w takich warunkach moc dawki przekracza 9,99 µSv/h, oznacza to poważną awarię radiacyjną i konieczność ewakuacji. Przypomnijmy, że tło naturalne zawiera się między 0,1 a 0,4 µSv/h, zaś za granicę  "bezpiecznego" poziomu dla długotrwałego narażenia przyjęto 0,5-0,6 µSv/h. Okresowo, np. podczas lotu samolotem, można być poddanym większej mocy dawki, rzędu 2-5 µSv/h, tak samo jak podczas wycieczki do Strefy czy Kowar, jest to jednak narażenie krótkotrwałe. Zatem w większości przypadków, użytkowania miernika zgodnie z przeznaczeniem zakres do 9,99 µSv/h będzie wystarczający. Co innego, jeśli chcemy nim mierzyć "świecące" przedmioty, wówczas zabraknie nam zarówno zapasu skali na końcu zakresu, jak i czułości na jego początku.
Detektorem promieniowania są 4 fotodiody PIN, umieszczone obok siebie na spodniej stronie miernika. Są osłonięte metalowym ekranem, zatem mierzą jedynie moc dawki promieniowania gamma i silniejszego beta. 
https://vrtp.ru/index.php?showtopic=21454

Aby wyeliminować wpływ światła słonecznego pokryto je dodatkowo nieprzezroczystą folią:

https://vrtp.ru/index.php?showtopic=21454
Zdjęcia pochodzą z rosyjskiego forum, swojego przyrządu nie rozbierałem, aby nie tracić gwarancji i odradzam podobne manipulacje, chyba że chcecie dokonać jakiejś przemyślanej przeróbki.
***
Przejdźmy teraz do obsługi. Air Counter_S jest bardzo prosty w eksploatacji. Włączamy go  przesuwnym przełącznikiem na boku obudowy.


Po włączeniu odbywa się pierwszy pomiar, trwający 35 s, podczas którego dozymetr wyświetla cyfry od 35 do 0. Następnie wyświetlany jest wynik, aktualizowany co 10 sekund. Pomiar możemy zresetować w każdej chwili przyciskiem "reset", wówczas zacznie się ponowne odliczanie 35 sekund, po którym dozymetr wyświetli wynik. Polecam tą metodę, jeśli chcemy szybko zmierzyć moc dawki od danego źródła - przybliżamy dozymetr środkiem układu pomiarowego do obiektu i wciskamy "reset". Po 35 sekundach mamy wynik, choć warto jeszcze chwilę poczekać, bo może nieco wzrosnąć (np. z 2,3 na 2,7 µSv/h). Pomocna w tym jest czerwona dioda LED, która miga jeszcze przez pewien czas po zakończeniu odliczania, w tym czasie wynik jeszcze może się nieznacznie zmienić (np. z 1,7 na 1,5 µSv/h lub odwrotnie).
Jeśli byśmy chcieli mierzyć bez resetowania, zbliżając do źródła miernik wskazujący tło naturalne rzędu 0,15 µSv/h, to na wynik musielibyśmy poczekać aż do 3 minut (wg instrukcji czas pomiaru jest krótszy niż 2 minuty). Różnice w pomiarach obiema metodami są nieznaczne, mieszczące się w dokładności pomiaru tego dozymetru, wynoszącej +/-  20 %. Środek układu pomiarowego znajduje się pomiędzy "nóżkami" pod spodem przedniej części obudowy przyrządu.



Gdy zbliżamy dozymetr do źródła, pierwszy skok wyniku pojawia się już po kilku sekundach, choć jest nieznaczny. Przy siatce żarowej z tła rzędu 0,07 µSv/h w kilka sekund mamy 0,18 µSv/h, a po 15 sekundach już 0,40 µSv/h. Po 50 s już 0,80 µSv/h, a następnie  wynik przyrasta powoli, po 2 minutach 0,9 µSv/h. O wzroście mocy dawki informuje nas mała kropka w prawym dolnym rogu wyświetlacza, która miga, gdy następuje wzrost mierzonego poziomu promieniowania. Spadek wyniku po odsunięciu źródła jest równie powolny - w 1 minutę z 0,9 do 0,7 µSv/h, następnie w 1,5 minuty do 0,5 µSv/h. Zatem polecam korzystanie z resetu, oszczędzimy ok 2,5 minuty.
***
Jeżeli chodzi o czułość, to jest ona ograniczona na początku zakresu, szczególnie dla niskoenergetycznego promieniowania. Sztabka szkła uranowego o łącznej emisji 4 µSv/h, tutaj osiąga zaledwie 0,2 µSv/h, zaś bardzo aktywny kielich z Marienbad (9 µSv/h) zaledwie 0,35 µSv/h. Podobnie wygląda sprawa z ceramiką uranową, choć wzrost wskazań jest wyższy (w nawiasie wyniki Sosny): 
  • 2,70 µSv/h (50 µSv/h)
  • 1,10 µSv/h (10 µSv/h)
Nietrudno zauważyć, że poniżej pewnego poziomu mocy dawki od ceramiki uranowej pomiar tym przyrządem będzie w granicach tła naturalnego. Na szczęście większość wyrobów ceramicznych generuje moc dawki beta+gamma rzędu 10-40 µSvh. Gorzej sprawa wygląda przy szkle uranowym, gdyż "gorące" egzemplarze trafiają się bardzo rzadko, większość oscyluje wokół 1 µSv/h, zahaczajac momentami o 2 µSv/h.


Lepiej za to sprawdza się Air Counter przy farbie na bazie radu, jeśli tylko jej ilość nie jest zbyt duża. Zegarki na rękę, budziki oraz tarcze czy wskazówki od nich zmierzymy bez problemu, choć wynik może zbliżać się do końca zakresu:
  • zegarek Majak bez szkiełka - 6,5
  • wskazówka budzika - 7,7 
  • zegarek Delbana ze szkiełkiem - 0,33

Często jednak brakuje skali na końcu zakresu. Przełącznik lotniczy z małą świecącą kapsułką (12 µSv/h emisji gamma) już przekracza zakres - miernik pokazuje 9,99 µSv/h i niestety bez żadnego symbolu informującego, że jesteśmy poza skalą. Przypomnijmy, że busole Adrianowa emitują często i 15 µSv/h, zaś zegary lotnicze między 10 a 60, µSv/h, zatem tego typu źródła trzeba mierzyć z pewnej odległości, a faktyczną moc dawki obliczać z prawa odwrotnych kwadratów. 

W zakresie pomiarowym tego miernika najlepiej zmieszczą się źródła zawierające Th-232. Będą to elektrody WT-20, siateczki żarowe, obiektywy czy medaliony Quantum Pendant (w nawiasie pomiar beta+gamma oraz tylko gamma dozymetrem Sosna).
  • medalion Crystal Bio Disc - 0,88-0,93 µSv/h (6,3/0,7)
  • medalion Quantum - 1,58 (1,6/11,8)
  • obiektyw do projektora - 3,9-4,4 µSv/h (2,15/12)
  • soczewka ze szkła torowego - 5,5 µSv/h (3/27)
  • siatka żarowa GL-5 - 1,2 µSv/h (0,76/20)
  • elektroda WT-20 - 0,6 µSv/h (0,48/1,26)
Jak widać, w większości wypadków Air Counter mierzy swoistą mieszankę emisji gamma i silniejszego promieniowania beta. Wynik jest nieco wyższy niż pomiar samego promieniowania beta przy użyciu dozymetru z zamkniętym filtrem odcinającym emisję beta, ale znacznie mniej niż pomiar tym samym dozymetrem z całkowicie otwartym filtrem. Jest to cecha charakterystyczna praktycznie wszystkich współczesnych kieszonkowych dozymetrów, w których detektor osłonięty jest tylko przez plastik obudowy albo ma jedynie dodatkowy cienki blaszany ekran.  Temat szerzej rozwinę w osobnej notce poświęconej współczesnym trendom w konstruowaniu dozymetrów.

Wracając do naszego dozymetru, warto zwrócić uwagę na fakt, że wąska obudowa ułatwia  mierzenie w trudno dostępnych miejscach. Dozymetr możemy  włożyć do większości wazonów ze szkła uranowego czy ceramiki, uzyskując geometrię układu pomiarowego 4 pi, znacznie wydajniejszą od typowej 2 pi. Pozwala to choć częściowo zniwelować braki czułości na początku zakresu.
  
W dozymetrze zwraca uwagę brak dodatkowych funkcji. Air Counter_S nie ma sygnalizacji progowej ani pomiaru skumulowanej dawki, co mocno dziwi, jak na przyrząd służący do oceny indywidualnego narażenia na promieniowanie. Szczególnie, że miernik jest dość mały, dzięki czemu możemy go zawsze mieć przy sobie w roli osobistego dawkomierza. Jedyną dodatkową opcją jest dźwięk impulsów, który możemy wyłączyć. Przydałoby się chociażby alarmowanie głośniejszym sygnałem o przekroczeniu wartości 0,6 µSv/h, przyjętej jako graniczna wartość dla stałego przebywania ludności.

Zasilanie odbywa się z pojedynczego "paluszka" AA, dołączonego w fabrycznym zestawie. Niestety bateria ta starcza na zaledwie kilka godzin, a w moim komplecie była kompletnie martwa, dając napięcie zaledwie 0,2 V. Przy porządnym ogniwie miernik powinien pracować 60 h. Spadek napięcia zasilania sygnalizowany jest przez miganie symbolu baterii z lewej strony wyświetlacza. Zabrakło niestety procentowego wskaźnika poziomu zasilania, który pozwoliłby zorientować się, jak długo jeszcze możemy pracować. Baterię wymieniamy, przekręcając i zsuwając niebieską "skuwkę" na końcu dozymetru. 


Samo mocowanie tej pokrywki nie wygląda na dosyć pewne i obawiam się, że przy przenoszeniu miernika w kieszeni, torebce czy plecaku mogłoby się odkręcić. Końcówka tej "skuwki" jest na tyle szeroka, że możemy dozymetr postawić pionowo w sposób względnie stabilny, co jest przydatne podczas dłuższych pomiarów mocy dawki w powietrzu.



Zerknijmy jeszcze na obudowę. Miernik jest najdłuższy z miniaturowych dozymetrów dostępnych obecnie na rynku - mierzy aż 17 cm, dla porównania Soeks 112 - 12,5 cm, Rodnik 3 - 11 cm. Długa obudowa ułatwia pewny chwyt, trudniej jednak taki miernik schować w kieszeni, jest też bardziej narażony na zginanie. Osobiście bym go skrócił, zmieniając źródło zasilania na mniejsze, aby długość całego dozymetru zmniejszyć o 3-4 cm. Z drugiej strony krótki  korpus Soeksa 112 uparcie wyślizgiwał się z ręki i utrudniał manipulowanie przyciskami.



Nóżki w przedniej części dozymetru zapobiegają jego turlaniu się - czego brakowało w Soeksie 112 - ale tylko na idealnie równych powierzchniach. Brakuje dodatkowych nóżek na tylnej części, gdzie znajduje się osłona pojemnika baterii. Na parapetach i innych niezbyt wypoziomowanych płaszczyznach dozymetr będzie się przekręcał. W przedniej części korpusu znajduje się ucho do smyczy, ale przydałby się też klips, umożliwiający zaczepienie dozymetru o kieszeń czy pasek. Obudowa jest wykonana solidnie, jedynie osłona wyświetlacza wykazuje tendencje do odklejania się.


Włącznik zasilania jest na prawym boku obudowy, stąd jego obsługa lewą ręką nie jest zbyt wygodna, aczkolwiek możliwa. Preferuję jednak bardziej uniwersalne rozwiązania.

Na koniec - kwestia instrukcji. Otóż jest ona jedynie w języku japońskim i nigdzie nie można znaleźć angielskiej wersji, nawet u producenta. 


Co prawda Air Counter jest dosyć intuicyjny  w obsłudze i większość informacji można wywnioskować z ilustracji, ale do instrukcji dołączono ciekawą książeczkę z podstawowymi informacjami o promieniowaniu. Wyjaśniono w niej statystyczny charakter promieniowania, przykładowe dawki i wiele innych zagadnień, niestety treść ta dla Europejczyka nie będzie dostępna.
Całość konfekcjonowana jest w takim oto pudełku,  mieszczącym dozymetr, baterię oraz wspomnianą dokumentację:


Na tylnej ściance pudełka umieszczono też bardzo skrótową instrukcję, która jest na tyle obrazowa, że nawet laik opanuje obsługę przyrządu, jednak pewne szczegóły trudno wyczytać z obrazków.


Przyszedł czas na podsumowanie. Air Counter to tak specyficzny miernik, że trudno o jednoznaczną końcową ocenę. Czytelnik niech sam zadecyduje na podstawie przedstawionej charakterystyki przyrządu, czy jest to dozymetr odpowiedni dla jego zastosowań. 

14 lipca, 2020

Indykator promieniowania SIM-03

Przyrząd ten  jest progowym sygnalizatorem mocy dawki promieniowania gamma, czyli informuje o przekroczeniu jednego wybranego z 8 ustawionych fabrycznie progów natężenia promieniowania. Może także służyć  do orientacyjnego pomiaru mocy dawki w zakresie 0,1-1 µSv/h oraz lokalizowania źródeł promieniowania.

Jest to jeden z wielu indykatorów produkowanych masowo dla ludności po katastrofie w Czarnobylu. Przyrządy te wykazywały bardzo duże zróżnicowanie - od najprostszych, w których tylko częstotliwość sygnałów z głośniczka oznaczała intensywność promieniowania przez bardziej skomplikowane z trzema diodami LED oznaczającymi normalny, podniesiony i niebezpieczny poziom promieniowania, aż po zaawansowane ze wskaźnikiem wychyłowym i orientacyjną skalą. Ich cechą wspólną było niewyświetlanie konkretnego, liczbowego wyniku, a jedynie zakresu wielkości, w których znajdował się bieżący poziom promieniowania. Następnym szczeblem w hierarchii były już proste radiometry gamma, podające wynik na wyświetlaczu LCD lub wskaźniku wychyłowym.

SIM-03 to przyrząd ze średniej półki, prostsza wersja miernika Jupiter SIM-05, wyposażonego w wyświetlacz LCD, dwa liczniki G-M typu SBM-20 i 4 progi sygnalizacji. Tutaj mamy jedynie głośnik, dwie diody LED i pojedynczy licznik tego samego typu, za to aż 8 poziomów sygnalizacji, podzielonych na 2 zakresy.



Głównym trybem pracy indykatora jest informowanie o przekroczeniu ustawionego progu mocy dawki.  Do wyboru są następujące wartości, rozdzielone na 2 zakresy:
  • I - 0,6 - 1,2 - 2 - 4 µSv/h
  • II - 4,8 - 9,6 - 16 - 32 µSv/h.
Zakresy zmieniamy przełącznikiem na przednim panelu, znajdującym się obok tabelki z wartościami poszczególnych progów - u góry I zakres, u dołu II.
Przyrząd włączamy pokrętłem w prawym rogu obudowy, przekręcając je przeciwnie do ruchu wskazówek zegara - po kliknięciu, oznaczającym włączenie, przekręcamy pokrętło do kreski "1", oznaczającej próg 0,6 µSv/h. Czekamy kilkanaście sekund, a jeśli pojawi się kilkusekundowy sygnał dźwiękowy, przekręcamy pokrętło na kolejny znacznik. Jeśli dźwięk się nie pojawi (warto poczekać z minutę) to moc dawki wynosi tyle, ile wartość ostatniego progu, przy którym był sygnał. Jeżeli jednak dźwięk pojawi się przy kolejnym progu, należy przekręcić pokrętło na następną pozycję. Gdy dźwięk będzie nawet przy IV progu, zmieniamy zakres na II i przekręcamy pokrętło z powrotem na I próg. Na II zakresie mierzymy tak samo, jak na I.

Wskazówka - czas od włączenia danego progu do uzyskania sygnału dźwiękowego zależy od stopnia przekroczenia tego progu. Czyli jeśli włączamy próg 0,6, a źródło ma emisję rzędu 1 µSv/h, sygnał pojawi się dopiero po kilkunastu sekundach, jeśli zaś emisja wynosi 5 µSv/h, głośnik uruchomi się prawie natychmiast. Często występuje też sytuacja, gdy I próg od razu się włączył, II po nieco dłuższym czasie, zaś III po prawie minucie - stąd warto dłużej zaczekać, by się upewnić, czy dany próg to już ostatni.

Sygnał alarmu trwa kilka sekund i jest dość głośny - przy głośniczku aż 95 dB, zaś po drugiej stronie obudowy 87. Nie ma więc szansy, byśmy go nie usłyszeli, nawet w głośnym otoczeniu:


Po ucichnięciu sygnału dozymetr nadal mierzy i jeśli poziom promieniowania nie zmienił się, alarm uruchomi się znowu po podobnym czasie, jak poprzednio. Wciśnięcie przycisku "KONTROL" wyłącza alarm i sygnalizator rozpoczyna nowy cykl pomiarowy.

Sim-03 może również mierzyć moc dawki gamma i oferuje dwa sposoby. Jeden zakłada pojdeyncze wciśnięcie przycisku "KONTROL" na górze obudowy, a następnie mierzenie zegarkiem liczby sekund, po których uruchomi się alarm. Uzyskaną wartość należy zlokalizować w pierwszym rzędzie tabeli na przednim panelu i odczytać odpowiadającą jej moc dawki na danym zakresie. Jeśli nie trafimy dokładnie w wartość 10, 5, 3 lub 1,5 s, musimy przyjmować wartości pośrednie - przy 7 s będzie to "między 0,6 a 1,2 µSv/h". Jeśli mierzony czas jest krótszy niż 1,5 s, włączamy II zakres i odczytujemy z dolnej skali.

Drugi sposób zakłada trzymanie przycisku "KONTROL" przy włączonym I progu sygnalizacji i zliczaniu błysków czerwonej diody LED dopóki nie zapali się dioda zielona. Uzyskaną wartość pomnożyć przez 0,04 by uzyskać moc dawki w µSv/h lub przez 4 jeśli chcemy mieć wynik w  µR/h.  Możemy też zliczać impulsy przez 40 s, uzyskamy wówczas od razu µR/h (informacja z forum RHBZ, instrukcja o tym nie wspomina). Zielona dioda pełni funkcję czasomierza, informując o końcu kolejnego okresu uśredniania wyniku, który dla I progu wynosi 10 s, dla II - 5 s, dla III - 3 s, dla IV - 1,5 s, zatem na I progu może służyć za stoper do odliczania 10 s (instrukcja dopuszcza też pomiar zegarkiem). 

W tym trybie SIM-03 może być używany do lokalizowania źródeł promieniowania na podstawie zmieniającej się częstotliwości sygnałów z głośniczka, trzeba tylko cały czas trzymać przycisk "KONTROL". Detektor umieszczony jest z lewej strony obudowy, jego środek wyznacza krzyżyk na przednim panelu, rozdzielający napis razpołożenije dietiektora:

Jak widać, obsługa nie jest zbyt intuicyjna ale mam nadzieję, że w miarę jasno wytłumaczyłem podstawowe zasady posługiwania się tym indykatorem. Dla porównania zamieszczam moje tłumaczenie najważniejszej części oryginalnej instrukcji:

Sygnalizator ma dwa tryby pracy: kontrol i porog.

  1. Tryb kontrol
    1. test baterii
    2. ocena poziomu promieniowania zaczynającego się od wartości tła
  2. Tryb  porog
    1. informowanie o przekroczeniu ustawionego progu i ocena poziomu promieniowania
    2. sprawdzenie ustawionego numeru progu
 Sprawdzanie zasilania i poprawności pracy indykatora:
  • włączyć przyrząd, obracając pokrętło porog zgodnie z ruchem wskazówek zegara, aż kliknie (przy tym może pojawić się długi sygnał dźwiękowy)
  • nacisnąć przycisk kontrol, zielona dioda LED powinna się na chwilę zaświecić, a błyski czerwonej diody powinny towarzyszyć sygnałom dźwiękowym (ich częstotliwość zależy od poziomu promieniowania w otoczeniu)
  • w razie braku błysków zielonej diody wymienić baterię
  • w razie obecności nieprzerwanego sygnału dźwiękowego przełączyć kilka razy przełącznik zakresów
  • podczas pracy dozymetru można słyszeć krótkie ciche okresowe trzaski, świadczące o działaniu przyrządu
1.      Praca w trybie porog
a.       przełącznik zakresów ustawić w górne położenie (górna skala)
b.      przekręcić pokrętło na pierwszą kreskę (z cyfrą I), oznacza ona I próg (0,6 µSv/h)
c.       czekać na pojawienie się sygnału przez co najmniej 28 s.
d.      brak sygnału oznacza, że moc dawki jest poniżej 0,6 µSv/h
e.       pojawienie się sygnału - moc dawki powyżej 0,6 µSv/h.
f.       dla oceny mocy dawki powyżej 0,6 µSv/h  istnieją dwa sposoby:
1.     pierwszy sposób
a.       przekręcić pokrętło na II kreskę - próg nr II (1,2 µSv/h)
b.      czekać na sygnał przez minimum 15 s.
c.       brak sygnału - moc dawki poniżej 1,2 µSv/h
d.      obecność sygnału - moc dawki powyżej 1,2 µSv/h
e.       w razie obecności sygnału powtarzać na następnych progach
f.       czas czekania na wynik powinien być 2x dłuższy niż w tabeli 1
g.      jeśli sygnał jest obecny na IV progu, włączyć II zakres i przekręcić pokrętło na I kreskę (I próg II zakresu - 4,8 µSv/h)
h.      brak sygnału oznacza moc dawki poniżej 4,8 i powyżej 4 µSv/h
i.        sygnał na I progu II zakresu oznacza, że trzeba przekręcić pokrętło na II próg,
j.       jeśli sygnał nadal występuje, włączać kolejne progi aż do wyłączenia się sygnału
k.      moc dawki ustalamy na podstawie wartości progu, po włączeniu którego sygnał zaniknie
l.        wynik ustalamy zgodnie z metodyką oceny wskazań załączoną do instrukcji

2.     drugi sposób
  •        włączyć I zakres i przekręcić pokrętło na I kreskę
  •   krótko wcisnąć przycisk KONTROL i od momentu puszczenia przycisku zmierzyć sekundnikiem czas do pojawienia się sygnału dźwiękowego
  •     na tabliczce przyrządu (wyższa skala) znaleźć przedział, w którym zawiera się zmierzona wartość, przykład: czas 7 s, czyli moc dawki między 0,6 a 1,2
  •       jeśli czas jest krótszy niż 1,5 s, włączyć II zakres i i odczytać wartości z niższej skali


2.     Praca w trybie KONTROL
a.       wcisnąć przycisk KONTROL i przytrzymać. Po czasie między błyskami zielonej diody można ustalić czas odpowiadający ustawionemu progowi sygnalizacji.
b.      dla ustalenia mocy dawki do 1 µSvh zliczyć liczbę dźwięków lub błysków czerwonej diody w ciągu 10 sekund i obliczyć wg wzoru: 0,04 x liczba błysków/dźwięków = moc dawki w µSvh
c.       przedział czasu można kontrolować zarówno zegarkiem, jak i po błyskach zielonej diody, jeśli ustawiony jest próg I (wówczas odstęp między błyskami = 10 s)
d.      dla dokładniejszego obliczenia trzeba zliczać błyski w dłuższym czasie np. w ciągu minuty lub dłużej. Dla 1 minuty wzór ma postać: (liczba błysków/dźwięków)*6/1000 = moc dawki w µSvh

W instrukcji znajduje się błąd w podanym przykładzie zastosowania wzoru na moc dawki - w obu przypadkach liczba impulsów jest mnożona przez 4, choć jeśli chcemy uzyskać wynik w µSv/h, mnożymy przez 0,04. Na skanach, które udostępniam, poprawiłem, ale w innych egzemplarzach jest błędna wartość.
Z kolei karteczka z dodatkowymi informacjami dotyczącymi oceny wyniku pomiaru pochodzi z innej wersji przyrządu, mającej 14 progów (2 x 7), a nie 8 (2 x 4). O wersjach jeszcze wspomnę pod koniec notki. 

Jak przedstawia się czułość przyrządu? Licznik G-M jest owinięty folią ołowianą dla wyrównania charakterystyki energetycznej, a dodatkowo umieszczono go w plastikowej obudowie przyrządu, stąd praktycznie nie jest czuły na promieniowanie beta i miękkie gamma. Nie przyda się zatem do poszukiwania szkła uranowego czy ceramiki, gdyż jedynie najbardziej aktywne egzemplarze wywołają przyspieszenie zliczeń w trybie KONTROL, nie przekroczą jednak I progu. Z drugiej strony może to być zaletą, gdyż indykator reaguje jedynie na twarde promieniowanie gamma, najbardziej istotne przy ocenie narażenia na promieniowanie. Występuje tutaj sytuacja, o której wspominałem już przy recenzji PM-1203.

W rosyjskim internecie spotkałem się również z egzemplarzami, które nie miały licznika G-M owiniętego folią ołowianą. Przykładem może być to zdjęcie, oryginalnie pochodzące z polskiej strony c4r0, następnie "znacjonalizowane" przez forum RHBZ:

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=215

Nie jestem pewien, czy to inna wersja, czy też modyfikacja użytkownika, gdzie jednak byłby przylutowany ten biały przewód, który podłączony jest do ołowianego ekranu licznika?

http://www.tehnari.ru/f39/t73969/
Usunięcie folii znacznie zwiększałoby czułość przyrządu, jednak wynik nie byłby miarodajny, gdyż poza promieniowaniem gamma na wynik miałoby wpływ też silniejsze promieniowanie beta. Pamiętajmy też o nieliniowej charakterystyce energetycznej licznika G-M, który jest znacznie bardziej czuły na słabe promieniowanie i ołowiany ekran tą czułość wyrównuje. Usunięcie ekranu powoduje, że niewielka moc dawki promieniowania o niskiej energii powoduje znacznie większy wzrost wskazań niż podobna moc dawki wysokoenergetycznego promieniowania. Charakterystyka nieskompensowanego licznika GM (tutaj DOI-80) widoczna jest na poniższym wykresie. choć gwoli ścisłości licznik ten wykazuje pewne pozory kompensacji:





Zerknijmy jeszcze na dane techniczne SIM-03:

  • zakres energii promieniowania gamma 0,06-1,25 MeV
  • zakres pomiaru:
    • w trybie KONTROL - do 1 µSv/h, błędu pomiaru się nie normuje
    • w trybie POROG - 0,6-32 µSv/h
  • progi sygnalizacji
    • I zakres - 0,6 - 4
    • II zakres - 4,8 - 32
  • błąd ustawienia progu +/- 40 %
  • błąd zależności energetycznej +/- 40 %
  • największa dopuszczalna moc dawki - 3,2 mR/h (32 µSv/h)
  • najdłuższy czas ustalania wyniku na I zakresie - 15 s
  • czas nieprzerwanej pracy przy normalnym poziomie promieniowania - 500 h
  • wymiary - 125x70x26 mm
  • masa max - 250 g
W specyfikacji zabrakło informacji o dopuszczalnym przeciążeniu miernika, zaś podana "maksymalna dopuszczalna moc dawki" moim zdaniem oznacza jedynie koniec zakresu sygnalizacji progowej. Przeciążalność powinna być co najmniej 10 x wyższa. Zwraca uwagę długi czas pracy przy standardowym tle promieniowania - aż 500 h - choć przy częstym uruchamianiu alarmu czas ten ulegnie znacznemu skróceniu.
W komplecie z dozymetrem mamy kartonowe pudełko, instrukcję, dodatkowe wskazówki oceny pomiarów oraz wykaz adresów punktów serwisowych:


Starsza wersja przyrządu miała oznaczenie SIM-03 bez nazwy producenta (ELAT) i wyskalowana była tylko w µR/h, zaś progów alarmowych było aż 14 przy tym samym zakresie (60-3200 µR/h czyli 0,6-32 µSv/h). Progi były po prostu gęściej rozstawione: 60-80-100-120-160-200-400-480-640-800-960-1300-1600-3200 µR/h. Obliczenia mocy dawki dokonywano z innej formuły - mnożąc przez 5 liczbę zliczeń na II progu. Układ 14 progów pozostawiono we kolejnych wersjach SIM-03, które były wyskalowane już w  µSv/h, zaś wzór do obliczania mocy dawki zakładał mnożenie przez 0,04. Ostatnie serie SIM-03, do których zalicza się ten omawiany przeze mnie, miały już tylko 8 progów. Poniżej wszystkie 3 wersje, uszeregowane od najstarszej (z lewej):


Jeżeli chodzi o praktyczne zastosowanie, to SIM-03 może służyć do alarmowania o przekroczeniu określonej mocy dawki w terenie skażonym, np. w Strefie czy w Kowarach, choć głośny alarm w takich miejscach nie zawsze jest pożądany. Jako dozymetr może służyć do orientacyjnej oceny mocy dawki samego promieniowania gamma od bardziej aktywnych artefaktów, np. celem ustalenia bezpiecznej odległości przebywania czy grubości zastosowanej osłony. 

10 lipca, 2020

Siatka Auera - dogodne źródło promieniowania

Gdy zaczynamy przygodę z dozymetrią i mamy swój pierwszy dozymetr, zwykle chcemy go od razu przetestować na jakimś źródle promieniowania. Skąd jednak je wziąć, jeśli nie pracujemy w instytucji związanej z fizyką jądrową? Otóż w naszym otoczeniu znajduje się prawie 20 przedmiotów, mogących służyć do testowania aparatury dozymetrycznej [LINK], jednak najdogodniejsze są stare siateczki żarowe do lamp gazowych, zwane też koszulkami Auera.
Koszulki takie wykonane były z bawełny nasyconej związkami toru i ceru. Po założeniu jej na palnik lampy i zapaleniu gazu bawełna ulega spaleniu, pozostawiając delikatną skorupę kryształków dwutlenku toru i dwutlenku ceru. Ta skorupa rozżarza się w płomieniu gazu, dając intensywne białe światło. Więcej na ten temat pisałem w osobnej notce [LINK], tutaj więc przedstawię jedynie  wygląd koszulki przed pierwszym zapaleniem, podczas wypalania bawełny oraz gotowego wypalonego żarnika.

Niektóre siatki wypalano fabrycznie i sprzedawano w postaci kopułek lub rękawów, były one jednak bardzo kruche i obecnie występują dość rzadko.

Obecność toru-232 powoduje, że siateczki te wykazują dającą się zmierzyć radioaktywność, choć są to dawki zacznie poniżej wartości szkodliwych dla człowieka. Niska jest zarówno moc dawki, jak i energia promieniowania. Istnieje jednak możliwość skażenia radioaktywnym pyłem w przypadku pęknięcia już wypalonej siateczki, dlatego też w obecnie produkowanych koszulkach stosuje się nieradioaktywny cyrkon oraz itr. Zatem do celów dozymetrycznych nadają się jedynie siateczki ze starej produkcji, wyprodukowane do końca lat 80. Zwykle dołączano je do turystycznych lamp gazowych typu "Ala", "Kinga", "Lux", "Aladyn", GL-3, GL-5 itp. lub sprzedawano w opakowaniach zbiorczych po 24 sztuki. 

Jako źródło promieniowania koszulki żarowe mają bardzo wiele zalet. Przede wszystkim emitują wszystkie trzy rodzaje promieniowania - alfa, beta i gamma - gdyż oprócz toru-232 zawierają jego produkty rozpadu z torowego szeregu promieniotwórczego. 

https://www.nuclear-power.net/wp-content/uploads/2018/10/thorium-series-decay-chain.png

Oznacza to, że mogą być stosowane do testowania różnych typów detektorów, w tym scyntylacyjnych, czułych jedynie na określony rodzaj promieniowania - np. ZnS(Ag) wykrywający tylko emisję alfa, albo plastikowych na promieniowanie beta.
Energia promieniowania gamma emitowanego przez tor-232 jest większa niż w przypadku uranu-238 i 235, zawartego m.in. w ceramice uranowej, zatem zostanie wykryta również przez dozymetry z osłoniętym detektorem, który mierzy jedynie emisję gamma.  Będą to m.in.  Biełła, Fon, Raton-901, Jupiter SIM-05 i cała reszta prostych dozymetrów poczarnobylskich. Energia emisji gamma jest jednak mniejsza niż w przypadku radu, zatem łatwiej taką siateczkę bezpiecznie przechowywać, wystarczy w tym celu blaszane pudełeczko Nie ma też ekshalacji radonu, a emisję toronu można pominąć, co udowodniłem doświadczalnie (LINK). Jeśli mamy radiometr beta-gamma ze zdejmowaną klapką-filtrem (Polaron Pripyat', ANRI Sosna, RKSB-104, RK-67), możemy zmierzyć procentowy stosunek emisji gamma do beta, który dla toru-232 powinien wynosić mniej więcej 1:10. Jeśli proporcja ta jest zaburzona i odczytujemy zbyt duży lub zbyt mały wynik z zamkniętą klapką, wówczas nasz dozymetr ma albo za cienki, albo za gruby filtr. Wartości referencyjne dla najpowszechniej występujących dozymetrów przytoczę w dalszej  części notki.
Tor-232 i jego produkty rozpadu ma dosyć charakterystyczne widmo energii promieniowania, co umożliwia zastosowanie tych koszulek jako źródła do kalibrowania spektrometrów gamma. Mniejsza gęstość materiału w porównaniu z elektrodami i soczewkami zawierającymi tor przekłada się na wyraźniejsze widmo, z mniejszą liczbą szumów wywołanych rozpraszaniem comptonowskim oraz większą wysokością słabszych pików. Poniżej spektrum Th-232 w skali liniowej:


i półlogarytmicznej (źródło, wraz z wyszczególnionymi wszystkimi energiami produktów rozpadu, na tej stronie: https://www.gammaspectacular.com/blue/th232-spectrum )


Porównanie wysokości niskoenergetycznych pików z siatki (jasne) i soczewki:



Posiadanie większej liczby siateczek rozszerza możliwości testowania dozymetru, gdyż dokładanie kolejnych powoduje zwiększanie mierzonej mocy dawki, oczywiście do pewnej granicy. Później dochodzi samoabsorbcja w źródle, osłabiająca promieniowanie, a  z drugiej strony - promieniowanie rozproszone. Poniżej pomiar emisji łącznej gamma+beta coraz większej liczby siatek GL-3 za pomocą dozymetru ANRI Sosna o dwóch blisko rozstawionych licznikach G-M:
  1. 2,48
  2. 3,6
  3. 4,5
  4. 5,1
  5. powyżej 4 siateczek wynik oscyluje wokół 5 mR/h albo nawet nieco spada
Gdy mierzymy samą emisję gamma, szereg nieco się wydłuża, ale przyrost powyżej 5. siateczki jest minimalny:
  1. 0,110
  2. 0,157
  3. 0,195
  4. 0,235
  5. 0,303
  6. 0,328
  7. 0,337
  8. 0,344

Kolejną serię pomiarów wykonałem radiometrem scyntylacyjnym SRP-68, który ma wyjątkowo dużą wydajność pomiaru promieniowania gamma. Do testów użyłem aż 20 koszulek:



Kolejną zaletą koszulek Auera jest płaski kształt i elastyczność tkaniny. Umożliwia to wręcz owinięcie siateczką detektora, co daje geometrię układu pomiarowego zbliżoną do 4 pi i zwiększa wydajność pomiaru w stosunku do zwykle  stosowanego układu 2 pi.
Płaski kształt siateczek przydaje się też przy robieniu tzw. autoradiogramów, czyli obrazów fotograficznych powstających w materiale światłoczułym pod wpływem promieniowania, głównie cząstek alfa [LINK]. Siateczkę kładziemy na papier fotograficzny, przyciskamy płaskim ciężarkiem i zamykamy w światłoszczelnym pudełku na 3-4 miesiące. Potem wywołujemy jak normalną odbitkę w ręcznym procesie czarno-białym. Do tego celu lepsze są siateczki ze ściągaczem umieszczonym na jednym końcu, a nie centralnie, gdyż łatwiej je równo docisnąć, niestety są trudniejsze do nabycia. Centralny ściągacz, jak widać, wybrzusza papier fotograficzny i powoduje powstanie nieostrego obrazu:



W Polsce najczęściej spotykane są koszulki brytyjskiej firmy Valor Ltd z Londynu, importowane przez Centralę Handlu Zagranicznego "Universal" i oznaczane jako GL-3. Pakowane są w celofan z karteczką informującą o producencie i importerze.


Występują też austriackie marki "Luxor" z charakterystycznym zielonym lwem na papierowym opakowaniu. Często są do nich przypinane zszywaczem karteczki z polskim numerem katalogowym (GL-1) i datą konfekcjonowania.


Zerknijmy teraz na właściwości najpopularniejszych u nas koszulek, czyli wspomnianych GL-3 firmy "Valor". Średnica waha się między 7 a 8 cm, obszar w pobliżu ściągacza, mocującego koszulkę na palniku, jest barwiony na różowo, w starszych egzemplarzach kolor wypłowiał: 




Moc dawki gamma oraz beta+gamma mierzona typowymi dostępnymi w Polsce radiometrami beta-gamma wynosi:
  • ANRI Sosna (2 liczniki blisko siebie) - 0,107/2,97 mR/h
  • ANRI Sosna (2 liczniki rozstawione) - 0,084/2,32 mR/h
  • Polaron Pripyat - 1,2/30 µSv/h
  • RK-67 - 0,2/3 mR/h
  • RK-21-1-C - poniżej progu/0,002-0,003 mGy/h
Przyrządy mierzące jedynie łączną moc dawki lub tylko emisję gamma:
  • RKP-1-2 - 220 cps (beta+gamma)
  • EKO-C 60/350 cps, 3,5/23 µSv/h (gamma/alfa+beta+gamma)
  • KB4011 - 3,6 µSv/h (gamma)
  • Soeks Ecovisor F4 - 9,6 µSv/h (beta+gamma)
  • Radiatex MRD-2 - 5,8 µSv/h (gamma i częściowo beta)
  • MS-04B Expert - 0,93/12,36 (gamma/alfa+beta+gamma)
Prezentowane wyniki mogą różnić się pomiędzy poszczególnymi egzemplarzami dozymetrów, głównie z uwagi na błąd pomiaru, wynoszący, zależnie od klasy przyrządu, między 10 a 30 % (w najprostszych indykatorach nawet i 50%). W przypadku różnych modeli mierników dochodzą różnice spowodowane rodzajem i liczbą detektorów, sposobu ich zamontowania w przyrządzie, rozmiarem okienka pomiarowego itp.
Moc dawki emitowana przez siatki Auera zależy przede wszystkim od zawartości związków toru w materiale siatki, jak również od jej wielkości. Rozmiary podawane są zwykle w zakresach, z dodatkowym oznaczeniem literowym CP. Najpopularniejszy to 200-300 CP, odpowiadający wspomnianym siateczkom GL-3. W obrębie jednego rozmiaru różnice aktywności zwykle są niewielkie, choć zdarzają się wyjątki: siatki 200-300 CP firmy "Todi" dawały zaledwie 200 cps na monitorze EKO-C, zaś 200-300 CP "Nightsun" aż 300! Tak duże różnice w obrębie tego samego rozmiaru wynikać mogły jedynie z mniejszej zawartości Th-232 w siateczce.


Z kolei dużo większe siatki "Butterfly" (300-400 CP) dawały odczyt rzędu 400 cps, a w mocy dawki 4 i 40 µSv/h. Większy rozmiar siateczek przydaje się przy testowaniu monitorów skażeń, mających dużą powierzchnię okienka pomiarowego, do wszystkich innych zastosowań wystarczy w zupełności 200-300 CP.
Szukając siateczek uważajmy na produkowane współcześnie, które nie  zawierają toru, tylko cyrkon i itr. Można je rozpoznać po współczesnym wzornictwie opakowania, często też są oznaczane przekreślonym symbolem promieniowania. Poniżej współczesna koszulka Luxor porównana ze starszą produkcją:



Na sam koniec kwestia bezpieczeństwa. Jeżeli chodzi o promieniowanie, to nie jest ono groźne dla zdrowia przy okazjonalnym kontakcie, czyli np. wzięciu do ręki podczas pomiaru. Należy oczywiście unikać noszenia w kieszeni czy przebywania w bezpośredniej bliskości, szczególnie jeśli mamy całą paczkę tych koszulek.
Inną kwestią jest możliwość skażenia przez drobiny Th-232 osypujące się z siateczek. Dlatego też najlepiej przechowywać je w woreczkach strunowych, czy wręcz zafoliować przy pomocy zgrzewarki. Jeśli musimy dotykać siateczki wyjętej z opakowania, róbmy to w gumowych rękawiczkach, a po pracy umyjmy ręce. Generalnie siateczek lepiej w ogóle nie wyjmować z folii, jednak jeśli mierzymy aktywność alfa detektorem scyntylacyjnym albo chcemy zrobić autoradiogram, nie mamy innego wyjścia.
Najbardziej jednak trzeba uważać na siateczki, które są już zamontowane i wypalone na palniku lampy gazowej. Ich struktura jest bardzo delikatna i wyjątkowo łatwo się kruszą, prowadząc do skażenia. Jeśli mamy taką lampę z resztkami siateczki albo z uszkodzoną siateczką, zalecam ostrożnie usunąć pozostałości pod wodą i całą lampę wielokrotnie przepłukać, a następnie gruntownie wysuszyć [LINK]


Jeżeli trafiliście na jakieś ciekawe wzory koszulek żarowych, wyróżniające się kształtem, wielkością, mocą dawki lub producentem, dajcie znać w komentarzach.

06 lipca, 2020

Ogłoszenie - Autorzy poszukiwani

UWAGA - ACHTUNG - WARNING - ATTENTION - POZOR - ВНИМАНИЕ!

  • Masz jakiś ciekawy dozymetr, którego nie chcesz sprzedawać, ale możesz się nim pochwalić?
  • Projektujesz własne przyrządy dozymetryczne lub je przerabiasz albo naprawiasz? Interesujesz się historią fizyki jądrowej, dozymetrii i ochrony radiologicznej? 
  • Znalazłeś "świecący" artefakt lub masz informacje o jego istnieniu?
  • Kolekcjonujesz minerały, szkło uranowe lub ceramikę z uranową polewą? 
  • Natrafiłeś na fizyczną bzdurę w książce, filmie lub grze komputerowej? 
  • Pragniesz rozprawić się z jakimś szkodliwym mitem dotyczącym radioaktywności? 
  • A może po prostu chcesz zaproponować temat notki lub masz ciekawe znalezisko z Sieci? 

Zapraszam do kontaktu przez formularz bloga!

Wszystkie teksty będą podpisane, według życzenia, imieniem i nazwiskiem, pseudonimem bądź też pozostawione anonimowe. Mogę dodać link do Twojej strony, kanału na YouTube lub sklepu internetowego - mam ok. 400 wyświetleń dziennie z tendencją wzrostową, co może wydatnie pomóc zwiększyć Twoje zasięgi.

Pliki proszę przesyłać w formacie MS Word, z zaznaczonymi miejscami na ilustracje (zdjęcia osobno, najlepiej ponumerowane zgodnie z numerami miejsc, gdzie mają być umieszczone).

Jednocześnie, uprzedzając pytania PT Czytelników, pragnę poinformować, że niniejsze ogłoszenie nie oznacza spadku moich sił twórczych ani zamiaru rezygnacji z prowadzenia bloga. Wręcz przeciwnie, ten rok będzie rekordowy, jeśli chodzi o liczbę nabytych i opisanych dozymetrów z różnych stron świata.



Tym niemniej chciałbym bardziej włączyć Odbiorców bloga w proces tworzenia strony, szczególnie że w minionych latach dostarczyli wielu wartościowych recenzji i artykułów. Oto przykłady:

Usprawnienie dozymetru Expert (Michał):

https://promieniowanie.blogspot.com/2017/12/usprawnienie-dozymetru-mks-04b-expert.html

Usterki Polarona, w tym wymiana wyświetlacza na zamiennik (Michał):

https://promieniowanie.blogspot.com/2019/03/polaron-pripyat-najczestsze-usterki-i.html

Recenzja Radex One (Maciek):

https://promieniowanie.blogspot.com/2018/12/dozymetr-radex-one.html

Recenzja RKS-107 (Maciek):

https://promieniowanie.blogspot.com/2018/12/dozymetr-rks-107-nastepca-rksb-104.html

Recenzja GammaRae II IR (Maciek):

https://promieniowanie.blogspot.com/2020/02/dozymetr-osobisty-gammarae-ii-r.html

Recenzja DMC2000XB (Maciek):

https://promieniowanie.blogspot.com/2019/04/dozymetr-osobisty-dmc2000xb.html

Fachowy artykuł o reaktorach jądrowych IV generacji (Tymon):

https://promieniowanie.blogspot.com/2020/06/reaktory-jadrowe-iv-generacji.html


Zapraszam do dołączenia do Autorów! Na wszelkie dodatkowe pytania odpowiem via e-mail.

02 lipca, 2020

Kieszonkowy radiometr cyfrowy EKO-D


Pracownia Projektowo-Usługowa "Polon Ekolab" wywodzi się z gdańskiego oddziału Zjednoczonych Zakładów Urządzeń Jądrowych "Polon", a swoją działalność prowadzi od początku lat 90. Firma znana jest z serii przyrządów dozymetrycznych nazwanych "EKO", oznaczanych literami alfabetu. Są to profesjonalne mierniki przeznaczone dla różnego rodzaju służb - granicznych, policyjnych czy ratowniczych - a także placówek, w którzy wykorzystywane są źródła promieniowania. Jeśli uszeregujemy je alfabetycznie, uzyskamy takie oto zestawienie (fabryczne nazwy zostały rozszerzone lub zmodyfikowane przeze mnie dla lepszej czytelności, po oryginalne odsyłam do strony producenta):

  • EKO-C - monitor skażeń radioaktywnych z licznikiem okienkowym SBT-10A lub, w nowszej wersji, typu pancake
  • EKO-C/s - j.w. z dodatkowym gniazdem sondy scyntylacyjnej SSA-1P
  • EKO-D - radiometr beta gamma z sygnalizacją progową, który zaraz omówię
  • EKO-D/p - j.w. tylko bez dźwiękowej sygnalizacji impulsów i opcji zmiany jednostki pomiaru, ale za to ze zmienną stałą czasową
  • EKO-I - radiometr inspekcyjny w kształcie latarki, wykorzystujący licznik okienkowy
  • EKO-ID - dawkomierz - sygnalizator przekroczenia dawki, w rodzaju ALDO-10 (brak informacji na stronie producenta)
  • EKO-K - dozymetr komorowy promieniowania gamma, w układzie przypominającym  dawne RKL-60, RKLG-62 czy DK-3
  • EKO-OD - miniaturowy dawkomierz osobisty (z wyświetlaczem) z sygnalizacją progową
  • EKO-P - miernik mocy dawki gamma z sygnalizacją progową
  • EKO-S - miniaturowy sygnalizator progowy (bez wyświetlacza), sygnalizujący przekroczenie jednego z 3 fabrycznie ustawionych progów
  • EKO-S/k - miniaturowy sygnalizator progowy (bez wyświetlacza), sygnalizujący przekroczenie jednego, ustawionego fabrycznie progu (wyprodukowano tylko małą serię)
  • EKO-S/p - sygnalizator progowy przenośny, wyposażony tylko w sygnalizację dźwiękową
  • EKO-S/s - sygnalizator progowy stacjonarny zasilany z sieci 220 V
  • EKO-W - radiometr gamma do pracy w trudnych warunkach, wygląda na wzmocnioną wersję radiometru EKO-D bez możliwości pomiaru promieniowania beta i z wyświetlaczem w innym miejscu

Z wymienionych produktów najczęściej pojawia się monitor EKO-C, ceniony za dużą czułość na promieniowanie alfa i beta, lecz drogi i kłopotliwy w serwisowaniu. Pozostałe przyrządy niezwykle rzadko, jeśli w ogóle, trafiają na rynek wtórny. Z większością z nich nie spotkałem się od początku prowadzenia bloga, choć śledzę większość serwisów aukcyjnych. Tymczasem udało mi się nabyć radiometr EKO-D i to w wersji z początku produkcji: rocznik 1992, sygnowany jeszcze przez ZSE Polon-Gdańsk.