03 listopada, 2020

Radiometr scyntylacyjny SRP-2 "Kristall"

Radiometr ten przeznaczony jest do poszukiwań geologicznych, a zamiast typowego licznika Geigera wykorzystuje detektor scyntylacyjny - jodek sodu aktywowany talem NaI(Tl). Ma on znacznie większą wydajność dla promieniowania gamma w porównaniu z licznikiem G-M.

Pulpit pomiarowy przypomina wojskowe rentgenoradiometry serii DP-5, jak również geologiczne przyrządy typu "Sputnik" czy "Razwiedczik".

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=153

Skala w mikrorentgenach na godzinę z pojedynczą podziałką od 0,5 do 10 µR/h (w powyższym egzemplarzu z 1966 r. ktoś dopisał dodatkowe wartości na innych zakresach). Zakresy do 50, 250 i 1250 µR/h, czyli 0,5, 2,5 i 12,5 µSv/h. Zakres pomiarowy można rozszerzyć do 2500 µR/h (250 µSv/h) przełącznikiem we wnętrzu pulpitu.  Radiometr rejestruje promieniowanie gamma od 50 keV, a także silne promieniowanie beta. Próg czułości 2,2 µR/h (0,022 µSv/h) przy tle 8 µR/h (0,08 µSv/h). Stała czasu przełączana między 2 a 5 s (szybko/wolno) za pomocą pokrętła służącego jednocześnie jako wyłącznik zasilania. Oprócz pokrętła "reżim" ustalającego napięcie żarzenia układu lampowego mamy dodatkowe pokrętło "usilenie" (wzmocnienie), regulujące wzmocnienie fotopowielacza detektora scyntylacyjnego. Całość przystosowana do pracy w trudnych warunkach klimatycznych - w poniższym mierniku z 1972 r. widzimy zatyczkę na gniazdo słuchawek, chroniącą przed wilgocią.

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=153

Sonda pomiarowa ma postać długiej rury z chwytem pistoletowym, w której oprócz scyntylatora i fotopowielacza mieszczą się układy przetwornicy napięcia oraz przedwzmacniacza. Jest uszczelniona, można ją zanurzyć wraz z przewodem w wodzie do głębokości 1 m.

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=153

Dzięki temu przewodem do pulpitu przesyłany jest już wzmocniony sygnał, co ogranicza zakłócenia. Podobny układ zastosowano w radiometrze DP-11B. Scyntylator i fotopowielacz FEU-35 są zakryte metalowym ekranem, chroniącym od zakłóceń (na zdjęciu z lewej):

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=153

Zbliżenie układu elektronicznego - pośrodku widoczne 3 prostowniki selenowe:

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=153

Druga strona płytki - jeszcze jeden prostownik, tyratron i transformator:

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=153

Scyntylator NaI(Tl) - serce całego układu:

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=153

Oczywiście pamiętamy, by scyntylator odsłaniać w warunkach ograniczonego oświetlenia, a po zmontowaniu odczekać 2 godziny, zanim włączymy sondę.

Szersze omówienie przyrządu oraz pokaz działania można obejrzeć na tym filmie, który niedawno pojawił się w serwisie YouTube (zalecam włączyć napisy):




Radiometr SRP-2 był stosowany podczas poszukiwań złóż uranu w Polsce. Widać go na jednym ze zdjęć publikowanym w książce Atomowa tajemnica Sudetów:

https://promieniowanie.blogspot.com/2021/11/atomowa-tajemnica-sudetow-recenzja.html

Stanowił również wyposażenie patrolu dozymetrycznego Ośrodka Dyspozycyjnego Służby Awaryjnej - na poniższym zdjęciu znajduje się w skrzyni po prawej, w skrzyni po lewej jest monitor licznikowy ML-56 lub ML-57:

https://promieniowanie.blogspot.com/2024/11/album-clor-1957-2017-kronika-i.html

Warto wspomnieć, że w Polsce też produkowano scyntylacyjne radiometry geologiczne oznaczone SRP-2, choć to zupełnie inny przyrząd. Miernik występował w dwóch wykonaniach, w obu nie miał rozsuwanego uchwytu sondy, pulpit pomiarowy był większy, podobnie jak mikroamperomierz. 

https://promieniowanie.blogspot.com/2018/04/aparatura-jadrowa-informator-techniczny.html

Na zdjęciu z poszukiwania zgubionego źródła w terenie możemy zobaczyć oba te przyrządy:

https://promieniowanie.blogspot.com/2024/11/album-clor-1957-2017-kronika-i.html

Dozymetrysta 2. z lewej ma radziecki SRP-2 z rozsuniętym uchwytem sondy, 1. z prawej ma polski SRP-2 z charakterystycznym dużym mikroamperomierzem i nierozsuwanym uchwytem sondy.

Czas na podsumowanie. Radiometr SRP-2 jest cennym przyrządem do precyzyjnego pomiaru mocy dawki promieniowania gamma, gdyż detektor scyntylacyjny ma znacznie większą wydajność pomiaru tego promieniowania niż licznik G-M. Problemem pozostaje ciężar i gabaryty tego miernika, a także stan techniczny dostępnych na rynku egzemplarzy. Szczególnie wrażliwy jest kryształ scyntylacyjny NaI(Tl), który łatwo ulega uszkodzeniom od wilgoci i wstrząsów. Na udary podatny jest również szklany fotopowielacz. Z racji małego zakresu pomiarowego i wysokiej czułości radiometr jest też podatny na przeciążenie. Uwaga ta odnosi się również do innych radiometrów scyntylacyjnych, np. SRP-68.

***

Zachęcam też do wspierania bloga, zarówno pośrednio, poprzez zakup dozymetrów [LINK], jak i bezpośrednio, przez Patronite lub BuyCoffeeTo 


30 października, 2020

Matka Boska Uranowa

 Glazurą barwioną związkami uranu pokrywano wiele wyrobów ceramicznych, od stricte użytkowych przez typowo dekoracyjne. Nie mogło zatem zabraknąć dewocjonaliów, przy czym szczególnie licznie reprezentowane są figury Matki Boskiej. Pierwszą z nich, pełnowymiarową i sprzedawaną na targu za zabójczą kwotę 1000 zł, widziałem w 2016 r. [LINK]. Na następną przyszło poczekać mi do bieżącego roku, Była znacznie mniejsza i tańsza (200 zł), ale nadal nie zdecydowałem się na zakup:


Zacząłem jednak szukać podobnych figur na Allegro i Olx. Uranowa glazura jest dość charakterystyczna i szybko natrafiłem na ten wyrób z charakterystycznymi pomarańczowymi "zaciekami" tworzącymi wzór na żółtym podbiciu płaszcza:

https://allegro.pl/oferta/figura-matka-boska-art-deco-austria-370-9761882719

Przyjrzyjmy się bliżej tym wzorkom. Ceglastopomarańczowe maźnięcia na żółtej glazurze już gdzieś widziałem:


Porównajmy z tym talerzem - tak samo widać efekty dyfuzji uranowej glazury na glazurę nieaktywną:


Ponieważ jednak cena figurki była wybitnie kolekcjonerska, kontynuowałem poszukiwania.  Druga pozycja była nieco tańsza i w tym przypadku pewności nie mam, choć odcień i matowa faktura pozwalają sądzić z dokładnością 80 %.
https://allegro.pl/oferta/ditmar-urbach-matka-boska-figura-popiersie-8832006663


Cena jednak nie skłania do ryzyka, szczególnie zważywszy na niewielką ilość uranowej glazury. W tym samym czasie trafiłem jednak na ofertę w dość przystępnej cenie i postanowiłem zaryzykować zakup online. Przesłanką oprócz samego pomarańczowego koloru była też obecność lekkich przejaśnień glazury na krawędziach, które przypominały pierwszą z opisywanych figurek.  


RKP-1-2 przystawiony do paczki rozwiał wszelkie wątpliwości. Dalsze pomiary wykazały 17 i 31 µSv/h łącznej emisji za pomocą Polarona. Pamiętajmy, że mówimy tu oczywiście o łącznym pomiarze promieniowania gamma i beta dozymetrem z metalowym licznikiem GM bez kompensacji energetycznej. Czyli faktyczny wynik jest dużo niższy, gdyż na emisję składa się głównie niskoenergetyczne promieniowanie gamma oraz beta od pierwiastków z szeregu uranowo-radowego. Zagadnienie omawiałem szerzej przy "rekordowych" wyrobach, dających "wyniki" rzędu 100 µSv/h.

Pomiar łącznej aktywności za pomocą monitora EKO-C dał wyniki 130 i 170 cps w wymienionych wyżej miesjcach.

Płaskorzeźba oprócz glazury pomarańczowej ma również żółtą, jednak nie jest ona aktywna. Dla pewności dokonałem pomiaru sondą scyntylacyjną SSU-3-2 ze scyntylatorem ZnS(Ag), który jest czuły tylko na cząstki alfa. Cząstki te mają bardzo mały zasięg i przenikliwość, a jednak nawet najmniej aktywne wyroby ceramiczne, o łącznej emisji 0,3 µSv/h, wykazują pojedyncze impulsy [LINK]. W tym przypadku akurat na żółtych elementach brak jakiejkolwiek emisji alfa. Pojawia się  jednak momentalnie, gdy przesuniemy sondę w stronę ozdób pomarańczowych. Najlepiej to zmierzyć na gwieździe:


Podobne zjawisko występowało na figurze Cyganki z zeszłego roku oraz na ceramicznym sekretarzyku, które sprawdzałem małym okienkowym licznikiem G-M. 




Najprawdopodobniej nie łączono w jednym wyrobie dwóch barwników uranowych, choć żółta glazura uranowa też była wytwarzana. Występuje jednak rzadziej niż pomarańczowa i albo pokrywano nią całe wyroby, albo była jedynym uranowym zdobieniem na danym produkcie. O wszystkich barwach uranowej glazury pisałem osobno - LINK.

Figurka ma z tyłu nieliczne oznaczenia, praktycznie tylko kraj produkcji - Niemcy:



Samą figurkę przedstawiłem w charakterze ciekawostki, gdyż stosunek ceny do mocy dawki nie jest korzystny. Dużo bardziej aktywne wyroby można nabyć za znacznie mniejsze kwoty, choć wymaga to częstego chodzenia na targi lub stałego śledzenia portali aukcyjnych. 

Pozostaje oczywiście walor dekoracyjny, zależny oczywiście od poziomu artystycznego danej rzeźby oraz naszego gustu. Moja figurka jest dość kiczowata i wygląda jak odpustowy wyrób z targu, porównajmy ją jednak z innymi przytaczanymi w tym tekście. 

***

Tym niemniej, Matka Boska Uranowa jest świetnym przykładem na powszechne stosowanie uranowej glazury, które jak widać nie ominęło nawet dewocjonaliów. Podejrzewam, że każdą grupę wyrobów ceramicznych barwiono uranem, jeśli akurat była taka potrzeba. Nie spotkałem się co prawda jeszcze z figurkami Jezusa pokrytymi tą glazurą, ale to kwestia czasu.

Jeśli trafiliście na podobne wyroby, dajcie znać w komentarzach.

25 października, 2020

Dozymetr Radex RD1503

 Firma Quarta Rad Ltd jest jednym z wiodących obecnie producentów dozymetrów do użytku popularnego. Z szerokiej oferty warto wymienić modele Radex

  • One (który omówił Maciek - LINK)
  • RD-1503
  • RD-1503+
  • RD-1706
  • RD-1008 (omawiany niedawno - LINK)
  • RD-1212

 Prezentowany model, oznaczony RD1503, jest najprostszym i najtańszym z serii, obecnie zastąpionym przez niewiele bardziej zaawansowany RD1503+. Wykorzystuje typowy licznik SBM-20 osłonięty plastikiem z wycięciami, należy więc do najpopularniejszej obecnie szkoły budowy dozymetrów. O samych "szkołach" konstrukcyjnych pisałem na łamach Postępów Techniki Jądrowej [LINK].



Urządzenie mierzy łączną moc dawki gamma i beta od 0,05 do 9,99 µSv/h, czyli zakres jest dość mały. Wystarczy do większości "domowych źródeł" (zegarki, elektrody, siatki żarowe), ale już przy ceramice uranowej czy zegarach lotniczych sporo wyrobów wybije wynik poza skalę. Dozymetr niestety nie informuje nas o tym, że wynik dotarł do końca zakresu, przydałoby się choćby miganie wyświetlacza lub napis "overflow".

 Miernik pracuje w cyklach pomiarowych. Pierwsze trzy od chwili włączenia lub wyjścia z głównego menu określono jako "krótkie", gdyż trwają 10 s. Podczas pierwszego cyklu widzimy tylko ekran powitalny. Gdy cykl ten skończy się, na ekranie już pojawia się wstępny wynik, a z lewej strony wyświetla się podwójna pionowa kreska ", która wydłuża się z każdym kolejnym krótkim cyklem. 


 Czwarty krótki cykl, czyli pierwszy "długi", sygnalizowany jest pionową pojedynczą kreską |, wówczas wynik można uznać za miarodajny. Uśrednianie jednak trwa nadal i każdy kolejny "długi" cykl dodaje kolejną ściankę do prostokąta po lewej stronie wyniku.


 Dodatkowo ciemne pole pośrodku tego prostokąta miga zgodnie z częstotliwością impulsów przyjmowanych przez licznik. 


Algorytm uśredniania powinien reagować na gwałtowne zmiany mocy dawki i wyświetlać wówczas wynik z ostatniego cyklu zamiast uśrednionego, jednak w praktyce nie zawsze to działa. Przykładowo - przy pomiarze medalionu Quantum  Pendant dającego 3,2 µSv/h po odsunięciu od źródła po pierwszym długim cyklu wynik spadł do 2,6 µSv/h a dopiero po następnym do tła naturalnego. Podobnie spadek z 7 µSv/h do 1,3 zajął 40 s i drugie tyle do tła naturalnego. Niestety brak możliwości resetu wyniku, poza wyłączeniem i włączeniem miernika, co i tak jest szybsze niż czekanie 80 s. Reakcja na wzrost mocy dawki jest znacznie szybsza niż na spadek, często po 10 s wyświetlany jest wynik, który później nie ulega już znacznym fluktuacjom.



Brak tu niestety aktualizowania wyniku na bieżąco, wyświetlacz pokazuje pomiar z ostatniego cyklu uśredniania i odświeża go dopiero po zakończeniu kolejnego cyklu. Niestety nie widzimy tu na przyrostu mocy dawki w czasie rzeczywistym, jak w większości dozymetrów. Podobne rozwiązanie zastosowano w EKO-1, który omawiałem niedawno. Pozostaje polegać na sygnalizacji dźwiękowej impulsów.

***

 Zastosowany w dozymetrze licznik SBM-20 jest konstrukcją sprawdzoną, o dużej czułości, która wynika z cienkiej metalowej ścianki. Dozymetry Sosna, Pripyat czy RKSB-104, które wykorzystują te liczniki, nalezą do najczulszych w swojej klasie. Reagują nawet na szkło kryształowe, granit, związki potasu czy niskoaktywne szkło uranowe. Niestety w RD-1503 czułość tego świetnego licznika nie jest w pełni wyzyskana. Osłonięto go plastikiem obudowy, w którym wycięto jedynie 13 wąskich szczelin, zaś sam licznik leży dość głęboko poniżej krawędzi kratki. 


Znacznie zmniejsza to czułość na słabe źródła, ale jednocześnie nieco podwyższa zakres pomiarowy, działając jak filtr. Oczywiście pomiar jest pomiarem łącznym, ze wszystkimi konsekwencjami. Zakres można dodatkowo rozszerzyć za pomocą 1 mm filtra z aluminium, w tym przypadku możemy kratkę zupełnie wyciąć. Obudowa ma przewidziane miejsce na drugi licznik i wycięcia w obudowie. Niestety oba zestawy szczelin nie mają uszczelnień. Jest to ostatnio powszechna praktyka, która powoduje konieczność trzymania dozymetru w woreczku strunowym podczas pracy w terenie skażonym lub w warunkach podwyższonej wilgotności. 

***

 Dozymetr obsługujemy trzema przyciskami. Dwa mniejsze służą do nawigacji w menu i zatwierdzania pozycji, większy to włącznik, którym też wychodzimy na wyższy poziom menu oraz włączamy podświetlenie. Nawigacja w menu nie jest wygodna, gdyż górny przycisk przewija pozycje, a dolny je zatwierdza, zamiast przewijać w drugą stronę. Spodziewalibyśmy się, że duży przycisk służy za "enter", tymczasem przenosi nas o poziom wyżej w menu, a z menu głównego na podstawowy ekran.


Wejście do menu zatrzymuje pomiar i resetuje wynik uśredniania, a po wyjściu  dozymetr rozpoczyna taką samą sekwencję, jak przy uruchomieniu. Menu jest wyświetlane dowolnie długo, nie ma automatycznego powrotu do ekranu głównego.

W menu mamy następujące pozycje:

  • units - jednostka pomiaru (µSv/h lub mrem/h)
  • levels - progi alarmu (0,3 - 0,6 - 1,2 - OFF)
  • setup - ustawienia audiowizualne:
    • backlight - podświetlenie (on/off)
    • sound - poziom dźwięku impulsów (up = 95 dB, down = 85 dB, OFF)
  • where to buy - nazwa producenta (Quarta-rad Ltd) i nr telefonu (!)
  • news - adres strony internetowej, na której można dowiedzieć się o bieżącej sytuacji radiologicznej w Rosji - kompletnie bez sensu, mogli umieścić tą informację w powyższej pozycji, a zaoszczędzone miejsce przeznaczyć na dodatkową opcję.

 


Zwraca uwagę mała liczba progów i brak zliczania łącznej dawki. Szczególnie brak funkcji dawkomierza to dość szkodliwy trend, który wytłumaczyć mogę jedynie próbą zmuszenia do zakupu wyższych modeli dozymetrów. Co ciekawe, "wyższy" model RD-1503+ również nie ma tej funkcji. Niewielką liczbę progów można jeszcze wytłumaczyć cywilnym zastosowaniem miernika. Przeciętny śmiertelnik ma mało okazji, by znaleźć się w polu promieniowania o mocy dawki powyżej 1,2 µSv/h. Mówimy tu oczywiście o promieniowaniu działającym na całe ciało, czyli będą to niektóre miejsca w Strefie lub w Kowarach, loty samolotem czy wizyty na hali reaktora w Świerku. Próg 0,3 µSv/h z kolei można nieco przekroczyć nawet w Tatrach. Więcej progów ma wspomniany RD-1503+, a dodatkowo alarm wibracyjny, poza tym jednak nie wnosi nic nowego.

 Regulacja poziomu dźwięku, chociaż tylko dwustopniowa, jest bardzo przydatną opcją. Gdy mierzymy w domu, wystarczy niższy poziom, natomiast w terenie albo podczas wykładu dla szerokiego audytorium potrzebny będzie wyższy. Różnica między zmierzonymi poziomami głośności wynosi "tylko" 10 dB, ale pamiętajmy, że skala decybelowa nie jest liniowa, lecz logarytmiczna i nawet niewielki wzrost liczby decybeli powoduje znacznie silniejsze odczuwanie dźwięku przez słuch.




Ekran monochromatyczny, typu LCD, bez regulacji jasności i kontrastu. Podświetlenie włącza się tylko na 3 s, uruchamiamy je dużym przyciskiem. O dostępności tej opcji informuje nas symbol żarówki z prawej strony wyświetlacza.


Możemy też zdezaktywować możliwość włączania podświetlenia w ustawieniach, wówczas żarówka będzie przekreślona. Osobne symbole, umieszczone po bokach ekranu, informują nas o innych wybranych ustawieniach (jednostka pomiaru, próg alarmu, sygnalizacja dźwiękowa). Dodatkowe znaczniki na dole ekranu, rozmieszczone analogicznie do przycisków sterujących, podpowiadają funkcje przycisków w poszczególnych menu. Przydaje się to, gdy nie wiemy, którym mamy zatwierdzić pozycję, a którym nawigować.

 Zasilanie odbywa się z 2 baterii AAA. Co ciekawe, są połączone równolegle, a nie szeregowo, czyli miernik będzie pracował też na jednej, tylko krócej. Zwykle stosuje się szeregowe łączenie ogniw dla zsumowania ich napięcia, a tu połączono je równolegle, aby zwiększyć pojemność. Deklarowany czas pracy na jednym komplecie wynosi aż 550 h. Wskaźnik poziomu baterii umieszczono na LCD z lewej strony u góry. Oznaczenie polaryzacji biegunów umieszczono na klapce komory baterii i nie jest ono zbyt wyraźne:


 Dozymetr jest porządnie wykonany, plastik mocny, nie trzeszczy, klawisze pracują z właściwym oporem. Obudowa dobrze leży w dłoni, można obsługiwać go jedną ręką, przyciski są dostępne bez problemu również dla osób leworęcznych. Niestety brak jest uszczelnień (obecnie paskudny standard), a dodatkowo pozostawiono komplet otworów pod drugi licznik GM. W górnej części obudowy umieszczono ucho do smyczy, niestety dość niestarannie, jest to kolejny otwór, przez który zanieczyszczenia mogą przedostać się do wnętrza.


Producent zaznacza,  że połówki obudowy są nierozłączne, a napraw dokonuje jedynie wytwórnia. W komplecie z dozymetrem mamy pudełko, dość szczegółową instrukcje obsługi i certyfikat. jest też miejsce na baterie, jednak w moim zestawie ich nie było.


 W instrukcji oprócz omówienia menu i danych technicznych mamy też skrótowo opisaną metodę pomiaru skażeń żywności oraz lokalizowania źródeł promieniowania. Na czwartej stronie okładki przedstawiono 3 modele Radeksów: RD1503 ("base model, necessary set of functions"), 1503+ oraz 1706. Jak już wspomniałem, RD1503+ ma alarm wibracyjny i więcej progów, z kolei RD-1706 rozszerzony zakres pomiarowy, zwiększoną powtarzalność wskazań i czas reakcji na wzrost mocy dawki rzędu 1 s. Są one jednak 2-3x droższe  niż model bazowy. 

***

Jaka więc będzie finalna ocena tego miernika? RD-1503 to budżetowy dozymetr i należy się z tym liczyć przy zakupie. Zerknijmy więc na wady i zalety.

Plusy

  • dobra czułość
  • wskaźnik liczby cykli pomiarowych, czyli dokładności uśredniania pomiaru
  • niski pobór energii
  • dwustopniowa regulacja siły dźwięku
  • przystępna cena

 Minusy

  • mały zakres pomiarowy
  • brak zliczana łącznej dawki
  • niewielka liczba progów pomiarowych
  • brak możliwości włączenia podświetlenia na stałe
  • brak wyświetlania na bieżąco aktualnego wyniku pomiaru - aktualizowanie skokowe, po zakończeniu kolejnego cyklu pomiarowego

 W skrócie - jest to dobry dozymetr na początek, zarówno do poszukiwania artefaktów, jak i ostrzegania przed nagłym wzrostem mocy dawki. Będzie też użyteczny podczas pokazów popularnonaukowych - drugi poziom głośności wystarczy nawet dla bardzo licznego audytorium, a jak wiadomo, dźwięk "szalejącego licznika" bardziej przemawia do wyobraźni niż wzrost liczb na wyświetlaczu.

20 października, 2020

Kieszonkowy miernik dawki MIDO-1

Przyrząd ten powstał pod koniec lat 80. i wyprodukowany został w niewielkiej liczbie egzemplarzy. Jedyną wzmiankę o nim znalazłem w pracy p. Grzegorza Jezierskiego "Radiografia przemysłowa" z 1993 r., do której zajrzałem szukają informacji o radiometrze RK-20. Opisany jest jako "kieszonkowy dozymetr cyfrowy" zamiast "kieszonkowy miernik dawki"(s. 578-579):


Nie wspominają o nim inne publikacje, np. praca Bożeny Gostkowskiej "Promieniowanie jonizujące a człowiek i środowisko" z 1994 r., ani też nowsze pozycje, które za to wymieniają współczesną mu konstrukcje ALDO-10.

***
Urządzenie mierzy dawkę ekspozycyjną promieniowania gamma i rentgenowskiego, na jaką narażony był użytkownik podczas pracy ze źródłami promieniowania. Wyskalowane jest w mikrokulombach na kilogram (µC/kg), czyli podwielokrotnościach układowej jednostki dawki ekspozycyjnej, którą jest kulomb na kilogram (C/kg). Przedtem stosowana była jednostka pozaukładowa - rentgen (1R = 2,58*10^-4 C/kg), w której skalowano większość przyrządów aż do początku lat 80. Wkrótce potem zaczęto odchodzić od stosowania dawki ekspozycyjnej na rzecz dawki pochłoniętej i równoważnika dawki.


Detektorem promieniowania jest miniaturowy licznik G-M umieszczony wewnątrz obudowy w pobliżu jej narożnika. Najprawdopodobniej jest to DOI-80, stosowany też w radiometrach RK-20, RK-21 i EKO-D z tego samego okresu. Wykrywa promieniowanie gamma o energii od 40 keV do 1,5 MeV. Jego położenie, wyznaczające środek geometrii układu pomiarowego, zaznaczono kropkami na sąsiadujących ze sobą bokach korpusu. Podobne umieszczenie i oznaczenie zastosowano w rentgenometrze sygnalizacyjnym KOS-1. Do obudowy przyczepiony jest klips umożliwiający zamocowanie miernika np. w kieszeni fartucha.  


Wynik podawany jest na elektromechanicznym liczniku z czterema bębenkami. Podobne liczniki stosowano też w magnetofonach do odliczania kolejnych metrów taśmy przy odtwarzaniu i przewijaniu. Rozwiązanie takie może wydać się nietypowe, ale pamiętajmy, że alternatywą były wówczas jedynie wczesne diody LED o dużym poborze prądu, stosowane np. w ALDO-10. 

MIDO-1 produkowano w dwóch wykonaniach - podstawowym MIDO-1-1 i specjalnym MIDO-1-2. Pierwsze, omawiane tutaj, miało zakres do 9999 µC/kg z podziałką co 1, natomiast drugie do 999,9 z podziałką co 0,1. Oznacza to odpowiednio 38,75 R z podziałką co 3,87 mR i 3,875 R z podziałką co 0,387 mR (polecam ten konwerter jednostek [LINK]). Jak te wielkości przekładają się na praktykę? Jedną podziałkę licznika MIDO-1-1"nabijemy" trzymając zegar lotniczy przez godzinę w jego bezpośredniej bliskości, zaś w MIDO-1-2 wystarczy do tego celu siatka żarowa Auera w takim samym czasie. Jak widać wykonanie specjalne umożliwia nam dużo większą dokładność kontroli przyjętej dawki, choć nadal promieniowanie mierzone jest w dużych "porcjach". Przypomnę, że w Czarnobylskiej Strefie Wykluczenia promieniowanie powyżej 1 µSv/h występuje jedynie w tzw. hot-spotach, na większości terenu tło jest albo w normie, albo nieznacznie podniesione [LINK]. Zatem po całym dniu chodzenia po Strefie MIDO-1-1 w ogóle nie ruszy, zaś MIDO-1-2 drgnie o jedną wartość. 

***
Obsługa sprowadza się do włączenia przełącznikiem na bocznej powierzchni i sprawdzenia zasilania przyciskiem na głównym panelu. Przy sprawnej baterii powinna zaświecić się czerwona dioda obok przycisku. 


O pracy urządzenia informuje nas cichy pisk przetwornicy wysokiego napięcia. Niestety brak innych oznak działania, przez co jest ryzyko omyłkowego pozostawienia włączonego miernika, szczególnie że włącznik nie ma wyraźnych oznaczeń. Kasowania wyniku dokonujemy przyciskiem KAS, który ma specjalną osłonę, zabezpieczającą przed przypadkowym wciśnięciem. Aby zresetować wynik, musimy wcisnąć ten przycisk poniżej wysokości osłony i to mocno, najlepiej czubkiem palca albo np. ołówkiem.



Miernik jest zbliżony wielkością do wspomnianych sygnalizatorów ALDO i waży 0,28 kg. 


Zasilanie odbywa się z typowej baterii 9 V. Płytka z kontaktami do baterii umieszczona jest w prowadnicach wewnątrz komory baterii, dzięki czemu bateria nie przemieszcza się od wstrząsów. 


Zmierzony przeze mnie pobór prądu wyniósł 2,38 mA niezależnie od mocy dawki (tło i 5 mR/h), co powinno starczyć na 100 godzin pracy przy akumulatorku 250 mAh. Przy teście baterii pobór prądu rośnie do 7,7 mA.




MIDO-1 nie ma alarmu progowego, jego jedyną funkcją jest zliczanie dawki. Można powiedzieć, że jest to konstrukcja pośrednia między ALDO-3 i ALDO-10. Pierwszy jedynie sygnalizuje przekroczenie fabrycznie ustawionego progu przyjętej dawki, drugi zaś zlicza dawkę i alarmuje o przekroczeniu progu wybranego przez użytkownika. 

Sygnalizator ALDO-10 (źródło - LINK)

Prezentowany egzemplarz niestety został poddany "cenzurze" przez poprzedniego właściciela - częściowo zatarto oznaczenia na tabliczce znamionowej, a nawet oznaczenie modelu na przednim panelu. Mimo to można ustalić rok uzyskania atestu - 1980, a także z dużym prawdopodobieństwem rok produkcji - 1991:


MIDO-1 przedstawia obecnie głównie wartość kolekcjonerską, gdyż funkcję zliczania łącznej dawki ma większość dostępnych na rynku dozymetrów. Piszę "większość", gdyż niektóre współczesne konstrukcje są jej pozbawione, np. Rodnik 3 czy Radex RD-1503. Wiele innych dozymetrów zaś mierzy "groch z kapustą", czyli mieszankę promieniowania gamma i beta o różnych energiach, często bez kompensacji energetycznej. Zatem w niektórych przypadkach dozymetr, który mierzy wyłącznie twarde promieniowanie gamma i robi to przez dłuższy czas, może być przydatny. Pamiętajmy jednak o konieczności przeliczania z µC/kg i najmniejszej podziałce, wynoszącej w wykonaniu podstawowym MIDO-1-1 prawie 4 mR (40 µSv!). Masa i wymiary przyrządu też robią swoje, szczególnie wobec braku innych funkcji poza zliczaniem dawki.


Znaczną przewagę ma w tym przypadku PM-1203, który zarówno mierzy moc dawki, jak i zlicza łączną dawkę, będąc znacznie mniejszym i lżejszym. 


15 października, 2020

Sonda okienkowa beta SGB-1Ra

Dzięki uprzejmości autora instagramowego profilu Wszystko.Zeum (pozdrowienia!) mam możliwość przedstawienia tej oto ciekawej i rzadkiej sondy z zakładów "Polon" w Bydgoszczy. Należy ona do całej rodziny sond opracowanych w latach 60. [LINK] i produkowanych nieprzerwanie przez ok. 30 lat. Współpracują one z radiometrami serii RUST, URL, URS, a także z autorskimi konstrukcjami serii UDR i UDAR. Wszystkie są podłączane przez wtyk BNC-2,5, a ich napięcie zasilania wynosi od 390 do 1200 V.


Sonda SGB-1Ra wykorzystuje okienkowy licznik GM z okienkiem mikowym typu BOH-45 o grubości 2 mg/cm2, znany z sondy SGB-2P , umożliwiający pomiar aktywności emiterów beta powyżej 100 keV oraz silniejszych emiterów alfa. O samej rodzinie liczników okienkowych pisze Adam na stronie Była sobie elektronika [LINK].


Licznik ma cokół oktalowy, stosowany również w lampach elektronowych, zaś korpus rozkręca się bez użycia narzędzi, co ułatwia wymianę. Jedynym problemem jest dostępność liczników, choć czasem trafiają się na targach i to w okazyjnych cenach. Do sondy możemy zamontować też inny licznik na cokole oktalowym, np. AOH-45 - więcej na temat oznaczeń liczników w osobnej notce [LINK].

W przeciwieństwie do SGB-2P zastosowano jeden licznik zamiast trzech, zaś obudowa ma kształt walca, a nie graniastosłupa trójkątnego. Wynika to z przeznaczenia sondy, która służy do pomiaru aktywności próbek a nie skażeń powierzchni roboczych i odzieży - pojedynczy licznik w zupełności wystarczy, by objąć całą objętość materiału umieszczonego na szalce. Jest to dużą zaletą szczególnie w amatorskiej dozymetrii, w której rzadko kiedy musimy sprawdzać skażenie powierzchniowe czy mierzyć próbki o dużych rozmiarach. Zwykle mierzony obszar jest niewielki, pokrywający akurat obszar okienka jednego licznika, a mniejszą sondą łatwiej manewrować. Można stwierdzić, że SGB-2P złożona jest z trzech SGB-1R, tylko połączonych obudową i podpiętych do jednego wyprowadzenia.

Grubość okienka mikowego, jakkolwiek nieco za duża dla pomiaru większości emiterów alfa (tak samo jak w radzieckim liczniku SBT-10) jest wystarczająca dla niskoenergetycznego promieniowania beta i większości energii kwantów gamma. Oznacza to, że możemy mierzyć naprawdę słabe źródła, takie jak granit, szkło kryształowe, związki potasu itp. Oczywiście musimy pamiętać o delikatnym obchodzeniu się z okienkiem mikowym, które łatwo można uszkodzić. Do pomiaru najlepiej ustawić sondę w statywie, co zapewni odpowiednią odległość od próbki i pozwoli uniknąć przypadkowego uszkodzenia okienka. Jeśli zaś mierzymy naprawdę niskie aktywności, wówczas potrzebny będzie ołowiany domek osłonny o grubości ścianki min. 2,5 cm.

Prezentowany model, wyprodukowany w 1982 r., oznaczono SGB-1Ra, czyli jest jakąś modyfikacją, odmianą SGB-1R.

Niestety nie udało mi się znaleźć informacji o różnicach między tymi odmianami. Tutaj zamieszczam skan z katalogu: Izotopowa aparatura przemysłowa i radiometryczna - katalog 37R, Warszawa 1969:


W dokumentacji wyrobów "Polonu" udało mi się znaleźć informację o sondzie SGB-2R, która była modyfikacją SGB-1R, pozwalającą na zbliżenie licznika na odległość 2 mm od badanej próbki:



Z kolei w Katalogu automatyki i aparatury pomiarowej - tom V z 1968 r. pojawia się sonda SGB-3R, która ma identyczną obudowę i parametry. 


W roku 2024 zetknąłem się z sondą oznaczoną SGB-1Rb, co pozwoliło mi na stworzenie roboczej hipotezy, że ostatnia litera oznaczenia określa rodzaj mierzonego promieniowania (a = alfa, liczniki AOH, b = beta, liczniki BOH). Jednak prezentowana sonda SGB-1Ra ma licznik BOH., liczniki te były wzajemnie zamienne i nie wiem, czy istniała konieczność uwzględniania ich w oznaczeniach.
 
***

Jedyną wadą sondy jest mała podaż na rynku. Egzemplarz będący w posiadaniu Wszystko.Zeum jest pierwszym, z którym mam do czynienia od początku istnienia bloga. Drugi pojawił się na Olx po kilku latach, niestety nie udało mi się go kupić. W tym czasie na rynku wtórnym pojawiło się kilka sond scyntylacyjnych SSA-1P i powierzchniowych beta-gamma SGB-1P oraz nieco mniej okienkowych SGB-2P. Sytuację nieco ratują autorskie sondy do radiometrów UDR-1 i UDR-2, wykorzystujące podobny licznik GM.

Sonda ta jest jedną z najbardziej użytecznych spośród wspomnianej rodziny sond "Polonu", aczkolwiek wymaga delikatności w obchodzeniu się z nią, zatem polecam ją bardziej zaawansowanym dozymetrystom.