30 sierpnia, 2021

Trytowa latarka Betalight

Firma Speclight (obecnie zlikwidowana) zajmuje się dystrybucją i sprzedażą specjalistycznych źródeł światła, stosowanych  m.in. w medycynie, ratownictwie, kryminalistyce, wojsku, turystyce, survivalu, motoryzacji itp. Są to zarówno źródła światła widzialnego, jak i ultrafioletu we wszystkich zakresach (lampy diagnostyczne, bakteriobójcze, antydepresyjne). 

W ofercie firmy jest również szeroki wachlarz akcesoriów wykorzystujących trytowe źródła światła typu GTLS (gaseous tritium light source):

  • breloczki w 3 rozmiarach
  • zawieszki w 2 typach
  • czytniki map
  • kompasy
  • znaczniki kierunku
  • kołki demarkacyjne
  • markery osobiste
  • celowniki
  • podświetlane klamki do drzwi 
  • znaki ewakuacyjne
  • latarki "Betalight"

Z pełną ofertą wymienionych wyżej oświetlaczy trytowych możemy zapoznać się TUTAJ.

***

Dzięki uprzejmości firmy mogę zaprezentować trytową latarkę „Betalight”, stosowaną m.in. przez armię brytyjską (kod NATO 6260-99-965-3582).


Na początek trochę historii.

24 sierpnia, 2021

Promieniowanie mostu im. Marii Skłodowskiej-Curie

Most im. Marii Skłodowskiej-Curie zbudowano w latach 2009-2012. Początkowo funkcjonował pod roboczą nazwą „most Północny”, gdyż jest najbardziej wysuniętym na północ mostem w Warszawie. Nazwa krótka, łatwa do zapamiętania i niebudząca kontrowersji. Niestety w naszym mieście proste nazwy bez patriotycznego zadęcia są sukcesywnie eliminowane, vide rondo Babka (ob. Zgrupowania AK „Radosław”) czy lotnisko Okęcie (ob. im. Fryderyka Chopina). Patronem mostu początkowo miał być… Jan Paweł II (sic!), ale ostatecznie, z uwagi na Rok Marii Skłodowskiej-Curie, nowa przeprawa otrzymała imię odkrywczyni radu i polonu. Nie zamierzam w niczym umniejszać naszej Noblistce, ale moim zdaniem powinna patronować obiektom czy instytucjom pokrewnym jej dziedzinie – placówkom naukowym, medycznym itp. Mosty i ulice zaś lepiej nazywać krótkimi, chwytliwymi nazwami, jak właśnie „most Północny”, która i tak funkcjonuje w potocznym języku.

Autor: Emptywords via Wikimedia Commons
https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0/

19 sierpnia, 2021

Promieniowanie podczas lotu na małej wysokości

O promieniowaniu podczas lotu samolotem pisałem w 2018 r. [LINK]. Skupiłem się wówczas na lotach samolotami rejsowymi, kursującymi na wysokości 10 tys. m. Na takim pułapie promieniowanie kosmiczne nie jest tak silnie osłabiane przez atmosferę, jak na poziomie morza. Podczas wznoszenia samolotu dozymetr wskazuje stopniowy wzrost mocy dawki od promieniowania kosmicznego, start trwa jednak na tyle krótko, że mierniki zwykle nie rejestrują pewnego spadku poziomu promieniowania po oderwaniu się od ziemi. Zjawisko to mogłem zaobserwować podczas półgodzinnego lotu widokowego nad Warszawą na wysokości 500 m. Lecieliśmy samolotem Aero AT-3, start odbył się z lotniska Warszawa-Babice, powszechnie znanego jako Bemowo.


Trasa wiodła na wschód, w kierunku Wisły, następnie w górę jej biegu aż do Konstancina i z powrotem.

14 sierpnia, 2021

Porcelana elektrotechniczna z glazurą uranową

Glazura uranowa oprócz zastosowania dekoracyjnego miała również przeznaczenie stricte praktyczne. Używano jej do pokrywania porcelitowych izolatorów na gniazdkach, wtyczkach, oprawkach i izolatorach. Dodatek uranu obniżał temperaturę topnienia i zmniejszał napięcie powierzchniowe, zapewniał też lepsze przyleganie glazury do porcelitu.
Do tej pory omawiałem jedynie pokrętło włącznika światła [LINK] oraz kompletny włącznik [LINK], jednak pomimo usilnych poszukiwań na targu nie udawało mi się znaleźć podobnych przedmiotów.  Ostatnio jednak nastąpił swoisty wysyp i co najważniejsze, w przystępnych cenach. 

1. Wtyczka sieciowa wygrzebana z wiaderka z drobnymi detalami elektrotechnicznymi (5 zł):


  • ANRI Sosna - 17 µSv/h
  • EKO-C - 135 cps
  • Radex RD1008 - 970 rozp/min*cm2 
  • MKS-01SA1M - 4000 rozp/min*cm2

10 sierpnia, 2021

Zużyta kontrolka do RK-67-3

O kontrolnych źródłach promieniowania, stosowanych w wojskowych i laboratoryjnych radiometrach, pisałem w przekrojowej notce kilka lat temu [LINK]. Były to zarówno źródła beta-aktywne (Sr-90), jak również wykorzystujące izotopy gamma-promieniotwórcze, głównie Co-60. O ile stront-90, mający okres półrozpadu 28 lat, zachował do tej pory około połowy swej aktywności, o tyle kobalt z czasem półrozpadu 5,7 roku w większości źródeł dawno już uległ rozpadowi. Źródła takie praktycznie nie wykazują podwyższonej radioaktywności, szczególnie te wykonane w latach 50. i 60., przyjmuje się bowiem, że upływ 10 okresów półrozpadu oznacza całkowity zanik izotopu.

https://schoolbag.info/chemistry/ap_chemistry_1/19.html

Tymczasem miałem możliwość dokonania pomiarów na "kontrolce" od radiometru RK-67-3, wyprodukowanego w 1982 r. Ma ona postać płaskiego walca przykręconego dwoma wkrętami do plastikowej obejmy, którą nasuwamy na sondę radiometru podczas sprawdzania wskazań.

05 sierpnia, 2021

Radiometr scyntylacyjny SRP-68-01

Seria SRP-68 składa się z trzech przenośnych radiometrów, opisanych zbiorczo jako pribory scintilljacionnyje geologorazwiedocznyje, czyli przyrządy scyntylacyjne rozpoznania geologicznego. Poszczególne wersje, oznaczone SRP-68-01, -02 i -03 różnią się wielkością zastosowanego kryształu, rodzajem fotopowielacza, wymiarami sondy i długością jej przewodu:

  • SRP-68-01 – 30x25 mm, FEU-85 (napięcie 600-1200 V), przewód 1,5 m
  • SRP-68-02 – 18x30 mm, FEU-67B (napięcie 900-1500 V), przewód 25 m, współpraca z rejestratorem.
  • SPR-68-03 – 10x40 mm, FEU-60 (napięcie 900-1500 V), przewód 1,5 m

Do przyrządów w wersji 02 i 03 przewidziana jest drewniana skrzynia (układocznyj jaszczik) i mogą one pracować z dodatkowym przewodem między sondą a pulpitem o długości 170 m. Wynika to z ich przeznaczenia do karotażu, czyli prowadzenia pomiarów w odwiertach.

SRP-68-01 występuje w licznych wykonaniach, różniących się detalami panelu frontowego, pokręteł oraz zastosowanym układem elektronicznym. Prezentowany egzemplarz pochodzi z 1987 roku i stanowi drugą, nowszą wersję miernika. O samych wersjach jeszcze wspomnę.

Przyrządy te, oprócz poszukiwania minerałów, przeznaczone są też do monitorowania poziomu promieniowania gamma w otoczeniu oraz wykrywania skażeń żywności i innych produktów. Choć nie są już produkowane, nadal znajdują zastosowanie w ochronie radiologicznej, a instrukcje wykrywania skażeń zalecają używania ich do wykonywania map radiologicznych terenów.

 

31 lipca, 2021

Trytowy zegarek Carnival T25

Trytowe źródła światła typu GLS (gaseous light source) stanowią szklane kapsułki z gazowym trytem, którego promieniowanie powoduje świecenie luminoforu naniesionego na wewnętrznych ściankach kapsułki. Emisja światła jest niezależna od czynników zewnętrznych i nie wymaga uprzedniego naświetlania, w przeciwieństwie do tzw. farb okresowego świecenia. Źródła trytowe zastąpiły stosowane dawniej farby radowe, które emitowały wysokoenergetyczne promieniowanie gamma, groziły skażeniem w razie uszkodzenia oraz wydzielały radioaktywny gaz – radon. Tryt nie ma tych wad, zatem jest stosowany wszędzie tam, gdzie nie wystarczą farby okresowego świecenia, wymagające uprzedniego naświetlenia i oddające światło przez dość krótki czas. Stosuje się więc go w celownikach do broni palnej, zarówno mechanicznych (kbk Beryl), jak i optycznych (SUSAT), breloczkach, kompasach (np. Cammenga 3H), a także w zegarkach. Zwykle są to jednak zegarki wyższej klasy (Wostok, Seiko, Rolex), zatem zakup wyłącznie w celu dozymetrycznym nie wchodził w grę. Ostatnio jednak pojawiło się dużo tanich zegarków produkcji chińskiej, kosztujących ok. 50-60 dolarów, co w połączeniu z awariami wszystkich moich dotychczasowych czasomierzy przesądziło o kupnie. 


Prezentowany zegarek ma oświetlacze GLS typu T25 na indeksach godzin i wskazówkach. Wszystkie świecą na zielono oprócz indeksu godziny 12, który jest pomarańczowy. Różnice wynikają z zastosowanego luminoforu, który może mieć praktycznie dowolną barwę, jednak kolor zielony ma największą wydajność wykorzystania aktywności trytu, a jednocześnie nie osłabia adaptacji wzroku do ciemności. Intensywność świecenia oświetlaczy T25 jest co prawda niższa niż droższych T100, ale w zupełności wystarczająca, aby odczytać godzinę nawet już w półmroku.

Jeżeli chodzi o radioaktywność, to przez szkiełko nie jest w stanie przebić się nawet promieniowanie hamowania, powstałe w wyniku bombardowania ścianek oświetlaczy przez cząstki beta trytu. O samym promieniowaniu trytu, mającym energię 18 keV i zasięg w powietrzu rzędu milimetrów, nawet nie wspomnę. Nawet dozymetry z wysokoczułym licznikiem okienkowym nie wykazywały wyraźnego wzrostu powyżej tła naturalnego, zarówno od strony szkiełka, jak i tym bardziej od strony mechanizmu. 

Pierwszy pomiar przeprowadziłem najczulszym z moich dozymetrów, czyli Mazurem PRM-9000. Miernik ten ma okienkowy licznik GM z okienkiem o grubości 2 mg/cm2 i wykrywa emisję alfa od 2 MeV, beta od 16 keV i gamma od 10 keV. Pomiary prowadziłem od strony szkiełka, gdyż tylko tam istniała choć minimalna szansa na jakikolwiek odczyt.

Wartości w µSv/h z 10 min (minimalna, maksymalna i  średnia ):

  • zegarek - 0,1 - 0,15 - 0,12
  • tło - 0,09 -  0,13 - 0,11 

Następnie wziąłem MKS-01SA1M z nieco mniejszym licznikiem o podobnej czułości, pomiar był prowadzony tak długo, aż błąd pomiaru w obu przypadkach osiągnął 7%:

  • tło - 0,11 µSv/h
  • zegarek - 0,13 µSv/h
Przeprowadziłem również pomiar starszą wersją monitora skażeń EKO-C, ale ten miernik, na liczniku SBT-10A, nie wskazał najmniejszej odchyłki od tła naturalnego. Jak widać, wzrost poziomu promieniowania od trytowych oświetlaczy w tym zegarku jest wręcz pomijalny - wynosi 0,01-0,02 µSv/h, wykrywają go tylko wyjątkowo czułe dozymetry, a przede wszystkim, występuje on tylko od strony szkiełka.  

Oświetlacze trytowe są więc całkowicie bezpieczne pod względem radiologicznym, a nawet ich uszkodzenie nie stwarza zagrożenia skażeniem, gdyż tryt, będący gazem, w dodatku niezwykle lekkim, momentalnie się rozcieńcza w powietrzu do bezpiecznych stężeń. Porównajmy to z farbami radowymi, które z wiekiem zaczynały się kruszyć i obsypywały cały cyferblat, szkiełko, a nawet i mechanizm, uniemożliwiając bezpieczną naprawę zegarka.

***

Sam zegarek ma oszczędny, funkcjonalny design, szczególnie w podstawowej, najtańszej wersji, którą tu omawiam. Biała tarcza ułatwia odczyt w warunkach szarówki, kiedy jeszcze świecenie trytowych znaczników nie jest widoczne. W całkowitej ciemności, po przyzwyczajeniu wzroku, świecenie widać z odległości kilku metrów, a z bardzo bliska tryt nawet nieco rozświetla tarczę i rzuca lekką poświatę na odległość kilku centymetrów. 

Żywotność oświetlaczy jest ograniczona zarówno okresem półrozpadu trytu (12,3 roku), jak również stopniowym zużywaniem się luminoforu. Dla porównania, producent trytowych breloczków szacuje czas "półrozpadu" luminoforu na 7,5 roku - póki co mój egzemplarz, kupiony w 2018 r., nie stracił zauważalnie jasności świecenia.  Podejrzewam, że w zegarku spadek jasności świecenia będzie bardzo powolny, a najwcześniej zauważymy go w warunkach szarówki, kiedy światło trytu konkuruje z pozostałościami światła dziennego.

***

Zegarek ma datownik wskazujący dzień tygodnia i dzień miesiąca. Ustawiamy go, delikatnie wysuwając koronkę i kręcąc: do siebie, by ustawić dzień tygodnia lub od siebie, aby ustawić dzień miesiąca. Godzinę ustawiamy zaś przy koronce wyciągniętej do oporu. Dni tygodnia mamy w wersji angielskiej lub chińskiej. Bransoletę regulujemy, wyjmując poszczególne ogniwka za pomocą imadełka dołączonego do zestawu - niestety brak precyzyjnej regulacji poprzez przesuwanie mocowania bransolety do zapięcia. Samo zapięcie, choć mocne, to jednak jest bardzo trudne do szybkiego zatrzaśnięcia, gdyż obie połówki trzeba składać osobno i dopiero wtedy możemy nacisnąć zatrzask na bokach zapięcia:


Producent deklaruje wodoszczelność "3 atm", co odpowiada ciśnieniu statycznemu wody na głębokości 30 m, ale w warunkach testowych, laboratoryjnych. Nie przekłada się to jednak na możliwość użytkowania zegarka na tej głębokości, gdzie na skutek ruchów ręki dochodzi jeszcze znacznie większe ciśnienie dynamiczne. W praktyce standard ten oznacza jedynie odporność na warunki podwyższonej wilgotności czy zachlapanie w deszczu lub podczas mycia rąk [LINK]. Mój egzemplarz niestety nie przeszedł nawet tej próby - po pół godziny w rzadkim deszczu padającym na szkiełko zegarek zaparował od wewnątrz, zatem nie wyobrażam sobie jakiegokolwiek zanurzenia z nim:


Jest to niewątpliwy minus, gdyż nawet niewielka ilość wilgoci znajdująca się stale wewnątrz zegarka może po pewnym czasie spowodować korozję mechanizmów czy szybsze rozładowanie baterii. Poza tym jednak, po ponad dwumiesięcznej eksploatacji, nie zauważyłem innych wad. Najważniejszy dla mnie element, czyli trytowe oświetlenie, sprawdza się bardzo dobrze zarówno w nocnych ciemnościach, jak i wieczornej szarówce, pozwala też odnaleźć zegarek w ciemności lub nawet przyświecić sobie w poszukiwaniu włącznika światła. 
Obecnie jest to najtańszy zegarek z podświetleniem trytowym - cena na eBay wynosi 60-80 $ (232-310 zł), w zależności od wykończenia, ale czasem można nabyć podstawową wersję na Olx za 210 zł. Moim zdaniem droższe modele mają niepotrzebne udziwnienia wzornictwa, zdecydowanie niewarte dołożenia dodatkowych 20 dolarów. 

https://www.ebay.com/itm/274943984091?hash=item4003f041db:g:w1UAAOSwjbZhPgZh


Jednocześnie chciałbym przestrzec przed zakupami zegarków reklamowanych jako „trytowe”, które jednak z trytem nie mają nic wspólnego. Ich punkty świetlne wykonano ze zwykłej farby okresowego świecenia, co najprościej sprawdzić, trzymając zegarek przez kilka godzin w całkowitej ciemności. Wyróżnia je niska cena, nawet 35-40 $ i choć tytuł aukcji zawiera słowo "tritium", to w opisie mamy jedynie "luminous quartz tube":


Jeżeli planujecie zakup zegarka z podświetleniem trytowym albo już nosicie jakiś model, dajcie znać w komentarzach! Zapraszam też do lektury recenzji trytowej latarki "Betaligt" [LINK].

Edit 27.02.2023:
Zegarek zaliczył pierwszą wizytę u zegarmistrza. Od pewnego czasu zaczął się późnić w dość nieregularny sposób, zwykle 10-20 minut na dobę co kilka dni. Po nastawieniu właściwej godziny przez kilka dni, czy nawet tydzień, był spokój i znowu, w najmniej odpowiednim momencie, znaczne opóźnienie. Dodatkowo zaczął też być bardziej zaparowany od środka i nawet długie przebywanie w ciepłym pomieszczeniu nie likwidowały skroplonej wody pod szkiełkiem. Wybrałem się więc do zegarmistrza, gdzie został osuszony, wymieniono baterię (napięcie dobre, ale miała już 20 miesięcy) i nasmarowano miejsca, które mogły przepuszczać wodę: wałek koronki i gwint dekla. Zegarmistrz stwierdził, że wilgoć najprawdopodobniej dostaje się przez wałek koronki, a na pewno nie między szkiełkiem i koronką. Zalecił zdejmowanie podczas opadów, szczególnie latem, gdy zegarek jest rozgrzany i ma większe luzy między elementami. Tak to wygląda chińska "wodoszczelność 3 atm"... Gdyby nie ten defekt, byłbym w 100% usatysfakcjonowany z tego zegarka, zwłaszcza z trytowego podświetlenia, które wielokrotnie pozwoliło na szybki i wygodny odczyt czasu w środku nocy bez jednoczesnego oślepienia.

26 lipca, 2021

Wiśniowa glazura uranowa

Uranowa glazura na wyrobach ceramicznych jest najczęściej jaskrawopomarańczowa i przeważnie ma postać drobnych detali. Znacznie rzadziej występuje barwa żółta i zielona oraz jasnobrązowa, bliska beżu. Ostatnio jednak natrafiłem na wyroby pokryte glazurą w kolorze wiśniowym. Pierwszym przypadkiem była patera ze znanej wytwórni w Sarreguemines. 

Zwlekałem długo z jej zakupem, czekając na spadek ceny, aż wreszcie się doczekałem. Ceny na targu wykazują się dość dużymi wahaniami, zależnymi często od nastroju sprzedawcy, zatem jeśli możemy sobie pozwolić, zaczekajmy z zakupem.

Na tej paterze aktywność wykazują wiśnie wyrzeźbione w ceramice. Gołym okiem widać, że niektóre są pokryte znacznie cieńszą warstwą. Pomiary to jednoznacznie potwierdzają - poniżej wyniki dla ciemniejszej wiśni i w nawiasie dla jaśniejszej:

  • Polaron - 6,4 (2,9) µSv/h
  • KB6011 -  1,8 (0,6) µSv/h
  • Rodnik 3 -3,8 (1,6) µSv/h
  • Sosna "szeroka" - 0,32 (0,15) µSv/h
  • Sosna "wąska" - 0,433 (00,218) µSv/h
  • Soeks Quantum - 1,77 (0,78) µSv/h
  • EKO-C - 40 (22) cps
  • MKS-01SA1M - 1070 (540) rozp/min*cm2
  • Radex RD1008 - 340 (155) rozp/min*cm2

Jak widać, aktywność tych ozdób plasuje się w najniższej półce ceramiki uranowej [LINK]. Pozostała powierzchnia patery nie wykazuje aktywności przewyższającej tło naturalne. Średnica górnego talerza wynosi 27 cm, wysokość patery 14 cm.


Drugi wyrób to wiszący wazon z manufaktury Veuve De Winter et Fils z Brukseli. Jego aktywność była wykrywana przez "żelazko" z ponad 1 m, jednak cena odstraszała. Poczekałem jednak i wkrótce spadła do akceptowalnego poziomu. Sam wazon ma wysokość 28 cm, a w dnie i bocznej ściance wykonano otwory do zawieszenia na linie. Boczne powierzchnie zdobione są w motywy kwiatowe, które minimalnie osłabiają aktywność.


Wyniki pomiarów umieszczają ten wyrób nieco poniżej środkowego zakresu aktywności glazury uranowej:

  • Polaron - 23 µSv/h
  • ANRI Sosna (2 liczniki blisko siebie) - 20 µSv/h
  • MKS-01SA1M - 2700-3200 rozp/min*cm2
  • Radex RD1008 - 10,4 µSv/h (pomiar łączny w trybie poisk)
  • RK-67 - 25 µSv/h
  • EKO-C - 180-230 cps
  • RKP-1-2 - 400 cps

Firma znana była z luksusowych wyrobów, zatem jej wyroby, zwłaszcza w Polsce, będą rzadkie i drogie. Niedawno na targu natrafiłem na elementy od tego zestawu, złożonego z zegara i dwóch kandelabrów:

https://www.worthpoint.com/worthopedia/porcelein-clock-set-candelabra-vve-de-428841678

Same ceramiczne podstawy tych kandelabrów, wraz z okuciami, ale bez świeczników, kosztowały 200 zł za sztukę, co przy przeciętnej aktywności czyni zakup bezcelowym, przynajmniej jeśli interesują nas tylko względy dozymetryczne. 

W 2023 r. znalazłem w śmietniku potłuczony porcelanowy "obraz" z manufaktury Sarreguemines, którego "rama" pokryta była glazurą w kolorze wiśniowym. 

https://promieniowanie.blogspot.com/2023/03/smietnikowe-znalezisko-z-manufaktury.html

Znalezisko omówiłem osobno [LINK], zatem tu tylko wspomnę, że Sosna bez klapki wskazała 6,8 µSv/h, zaś Prypeć 13 - wyrób należy więc do niższej półki aktywności.

W tym samym roku trafiłem na targu na wazon z wytwórni Paul Milet z Sevres.

Pomiary przedstawiają się następująco:
  • ANRI Sosna - 6,4-6,7 µSv/h (bez klapki)
  • EKO-C - 80 cps (bez klapki)
  • RKP-1-2:
    • tryb pomiaru aktywności -  180 cps
    • tryb pomiaru mocy dawki -  5,5 µSv/h
  • MKS-01SA1M - 850-960 rozp/min/cm2
Całkiem niedawno trafiłem na post, w którym taki wiśniowy kolor glazury uranowej przypisano wypalaniu w atmosferze redukującej:

https://www.facebook.com/groups/688179540193097/permalink/914915617519487/


Z uwagi na rzadkie występowanie, wysokie ceny i małą aktywność wiśniowa glazura uranowa będzie miała dla nas wyłącznie znaczenie pomocnicze. Możemy traktować ją jako lokatę kapitału lub uzupełnienie kolekcji, natomiast do testowania dozymetrów najbardziej przydatna będzie "pospolita" glazura pomarańczowa. Jeżeli trafiliście na wyroby ceramiczne w tym kolorze lub chcielibyście nabyć któryś z wyżej przedstawionych, dajcie znać w komentarzach.

21 lipca, 2021

Dozymetr scyntylacyjny DRG-05M

Dozymetr DRG-05M stanowi środkowy model z serii przyrządów DRG-05, opracowanych w 1987 r. i produkowanych przez Pribornyj Zawod "Elektron" w Żółtych Wodach na obecnej Ukrainie. 



Wszystkie z nich wykorzystują detektor scyntylacyjny ze scyntylatorem plastikowym i fotopowielacz FEU, mierząc moc dawki ekspozycyjnej promieniowania gamma w µR/s, a także łączną dawkę w mR. Dozymetry mierzą zarówno promieniowanie ciągłe, jak i impulsowe o długości trwania impulsu powyżej 1 ms. Różnice sprowadzają się do zakresu pomiarowego oraz mierzonych energii promieniowania:

  • DRG-05 – 40 keV – 10 MeV (2 podzakresy pokrywające zakres 0,1-10000 µR/s)
  • DRG-05M – 15 keV – 3 MeV  (3 podzakresy pokrywające zakres 0,01-10000 µR/s)
  • DRG-05M1 – 15 keV – 8 MeV (brak danych o zakresie)

W omawianym modelu DRG-05M pomiar odbywa się na trzech podzakresach:

  • “< 2,5 µR/s” - 0,01-2,5 µR/s (0,36-90 µSv/h)
  • “<100 µR/s” - 2,5-100 µR/s (90-3600 µSv/h)
  • “>100 µR/s” - 100-10000 µR/s (3600 µSv/h - 360 mSv/h)

Dodatkowy podzakres oznaczony “mR” pozwala odczytać łączną dawkę przyjętą przez urządzenie (max 1000  mR). 


Dozymetr ma kształt pistoletowy, ze scyntylatorem umieszczonym w przedniej części korpusu. Detektor osłonięty jest plastikowym kołpakiem, który zdejmujemy tylko celem przetestowania przyrządu za pomocą beta-aktywnego źródła kontrolnego. 


Podczas pomiaru promieniowania gamma kołpak musi być założony, a krzyż na jego przedniej ściance wskazuje środek układu pomiarowego. 



Wynik podawany jest na wyświetlaczu LED o pracy okresowej. Na najniższym zakresie włącza się na 2 s co 10 s, na pozostałych co sekundę. 


Takie rozwiązanie zastosowano z uwagi na wysoki pobór prądu przez wyświetlacz typu LED – gdy pracuje, pobiera aż 80 mA na I zakresie i  60 mA na pozostałych przy 13 mA bez wyświetlania. Dla ułatwienia odczytu w warunkach silnego oświetlenia możemy założyć specjalną osłonkę, nasuwaną od góry na ramkę wyświetlacza.


Przyrząd wyposażono w funkcję kompensacji biegu własnego, a właściwie prądu ciemnego fotopowielacza. W tym celu musimy przekręcić osłonę scyntylatora w pozycję “zakryto” - wtedy fotopowielacz nie ma połączenia optycznego ze scyntylatorem. Następnie wciskamy przycisk “kompens” i trzymamy przez 2 s. Aktualna wartość prądu ciemnego powinna zostać zapamiętana i odejmowana od kolejnych pomiarów. Po przełączeniu zakresów czynność należy powtórzyć. Instrukcja ostrzega, że na zakresie <2,5 kompensacja może nie być pełna i należy samemu odejmować odpowiednią wartość.

Miernik jest wyskalowany w mikrorentgenach na sekundę, zatem wartość pomiaru musimy przemnożyć przez 3600 by uzyskać mikrorentgeny na godzinę. Wtedy wynik możemy albo podzielić przez 100 by uzyskać w przybliżeniu mikrosiwerty na godzinę albo przez 1000 dla milirentgenów.

Dozymetr był pierwotnie zasilany z 28 akumulatorków guzikowych D-0,1 o łącznym napięciu 8,7 V., zgrupowanych w specjalnych zasobnikach po 7 szt. i umieszczanych w komorze chwytu. Styki "plus" znajdują się na górze i na dole komory, zaś "minus" na blaszce przedzielającej komorę na pół:

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=191&p=1

Do ładowania była przeznaczona specjalna ładowarka, mieszcząca wszystkie pakiety jednocześnie, ale... z naprzemienną polaryzacją - jeden "plusem" do góry, drugi do dołu itd.:

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=191&p=2

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=191&p=2

Pakiety akumulatorków można zastąpić za pomocą pojedynczej baterii 6F22 9 V, której "minus" podłączymy do środkowej blaszki, a "plus" do górnej lub dolnej:


Jeśli zależy nam na zwiększeniu pojemności, połączmy dwie baterie równolegle ("plus" do "plusa", "minus" do "minusa"), akurat się zmieszczą w obu komorach. Producent podobno dostarczał adapter do baterii 9 V, jednak do tej pory się z nim nie spotkałem.

Układ elektroniczny opisano jako solidny, ale trudny w naprawie z uwagi na zastosowany układ płytek drukowanych typu "książka" i przewody w izolacji z lakierowanej tkaniny:

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=191&p=1


W fabrycznym zestawie znajduje się kabura wykonana z tworzywa sztucznego, pozwalająca na noszenie dozymetru przy pasie i szybkie jego dobywanie:

Kabura ma w górnej części komorę, przeznaczoną na źródło kontrolne (Sr-90), z tego powodu jest osłonięta przynitowanym kawałkiem blachy. W moim egzemplarzu niestety brakowało zarówno źródła, jak i tej osłony, zatem zamieszczam zdjęcia z forum RHBZ:

http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=191&p=2

Odczyt na DP-5W z otwartą osłoną podawany na w/w forum wynosił 37 mR/h. Sam scyntylator jest czuły na promieniowanie beta, przynajmniej wysokoenergetyczne. Jeżeli chodzi o emisję gamma, dozymetr wykrywa silniejsze źródła, niestety dostępne na rynku egzemplarze mają problem z kalibracją i nawet przy tle naturalnym wskazują wynik rzędu 1,2 µR/h (43,2 µSv/h!). Przetestować możemy więc tylko samą reakcję na promieniowanie.

Przyrząd przedstawiłem w charakterze ciekawostki. Jego przeznaczenie jest profesjonalne, do pomiaru wysokich poziomów promieniowania w szerokim zakresie energetycznym, w tym również promieniowania impulsowego, z którym amator raczej nie będzie miał do czynienia. Pracę tym przyrządem utrudnia konieczność przeliczania z mikrorentgenów na sekundę, a także okresowa praca wyświetlacza, szczególnie na najniższym zakresie, gdzie włącza się na 2 s co 10 s (!). Zakres ten jednak ma znaczenie pomocnicze wobec dwóch wyższych, na których wyświetlacz włącza się co sekundę. Dodatkowym problemem jest stan techniczny egzemplarzy dostępnych na rynku wtórnym, szczególnie konieczność kalibracji. 

Jeśli mieliście do czynienia z tym przyrządem, dajcie znać w komentarzach!


16 lipca, 2021

Radiometr-sygnalizator kieszonkowy "Signal"

Wszystkie zdjęcia - Forum RHBZ - http://forum.rhbz.org/topic.php?forum=2&topic=65&p=1

Miernik ten nieco przypomina nasz polski RK-60, choć ma cechy wspólne z RK-67, a nawet RKP-1-2. Jego przeznaczeniem jest kontrola osłon chroniących personel zatrudniony przy źródłach promieniowania, a także wykrywanie skażeń beta i gamma na powierzchniach. Pełna nazwa brzmi "radiometr signalizator karmannyj" czyli radiometr-sygnalizator kieszonkowy. Produkował go Kijewskij Sownarchoz 



"Signal" wykorzystuje dwa wbudowane w korpus liczniki Geigera - do niższych zakresów STS-5 umieszczony wzdłuż dłuższego boku i do wyższych szklany SI-3BG wzdłuż krótszego boku: 


Zakres pomiarowy od 0.1 do 5000 mR/h, podzielony na 5 podzakresów. Zakresy zmieniane obrotowym pokrętłem z boku obudowy ze skalą jak w starym radiu czy telewizorze. 


Skala podstawowa logarytmiczna od 0,2 do 5, mnożniki 0,2, 1, 10, 100 i 1000. Odcinek skali od zera do pierwszej działki "nieraboczij", czyli nieprzeznaczony do pracy. Ciekawostką jest lampka sygnalizująca impulsy, która świeci przez otwór w kształcie radzieckiej gwiazdy pięcioramiennej, wycięty w blasze skali - taki mały akcent patriotyczny.


Radiometr może też współpracować z zewnętrzną sondą powierzchniową na 5 liczników STS-5.

 

Wnętrze sondy z licznikami STS-5:



Sonda ta, włączana przez przestawienie pokrętła rodzaju pracy w położenie "zond" służy do pomiarów małych mocy dawek poniżej 75-150 µR/h i nieznacznych aktywności beta - poniżej 150-300 rozp./min*cm2.


Do sondy dołączana jest filtr odcinający promieniowanie beta, montowany na zatrzaski z boku obudowy sondy:



Co ciekawe, impulsy sygnalizowane są błyskiem i dźwiękiem w zewnętrznej słuchawce, natomiast przekroczenie ustawionego progu komunikowane jest ciągłym dźwiękiem wbudowanego głośniczka.  Nauszną słuchawkę, zapasowe liczniki GM i źródło kontrolne K-3A widzimy na tym zdjęciu:



Progi alarmowe można regulować od połowy do końca skali każdego podzakresu. Błąd sygnalizacji progowej wynosi nie więcej jak ±50%, zaś błąd pomiaru w normalnych warunkach <±40%.Czas zadziałania progu sygnalizacji max 30 s, a czas ustalania się wskazań max 45 s, czyli dosyć długo (RK-67 - 10 s). Na poniższym zdjęciu widzimy od lewej pokrętło wyboru zakresu i trybu pracy, pokrywę komory baterii, głośniczek sygnalizacji progowej oraz uchwyt na strzemię do pasa:


Słuchawka jest wpinana w gniazdo na krótszym boku obudowy, obok przycisku uruchamiającego pomiar, analogicznie jak w naszym RK-67:


Gniazdo sondy znajduje się na drugim krótszym boku:



Miernik wymaga regulacji napięcia pokrętłem "reżim" obracanym za pomocą śrubokręta w położeniu przełącznika rodzaju pracy "reżim". Próg ustawiamy w położeniu "signal" za pomocą śrubokręta.  Zakresy kalibrujemy osobnymi potencjometrami dostępnymi z przedniego panelu:


Zasilanie - 3 akumulatorki D-0,2, które mogą pracować w zakresie temperatur od 0 do 40 st., praca w temperaturach niższych wymaga specjalnych źródeł zasilania odpornych na mróz. Poniżej porównanie różnych typów radzieckich akumulatorków niklowo-kadmowych [źródło]


Można też stosować 3 baterie OR-ZK. Akumulatorki starczają na 14 h nieprzerwanej pracy, baterie - 50 h, prąd rozładowania na początku 12 mA. W komplecie jest ładowarka do akumulatorków - na zdjęciu pośrodku.



Waga dozymetru z bateriami bez futerału max 450 g, pełen komplet max 1,5 kg. Do miernika dołączono etui z dermy:



Przyrząd przeznaczony był dla radzieckiego przemysłu jądrowego i medycyny, zatem szansa na jego pojawienie się w Polsce jest niewielka, choć nie wykluczam takiej możliwości. Jest to z pewnością ciekawy egzemplarz kolekcjonerski, a z zewnętrzną sondą może być przydatny przy poszukiwaniu artefaktów. Zaletą jest również bardzo wysoki zakres pomiarowy, nie do przekroczenia w warunkach codziennych. Przypomnijmy - chwytak w Strefie - max 50 mR/h, hala reaktora w Świerku - 10 mR/h, mocny zegar lotniczy 7 mR/h. Problem może sprawiać jedynie nietypowe źródło zasilania, wymagające stosowania rozwiązań zastępczych.



***

Nie jest to jedyny miernik oznaczony nazwą "Signal", istnieje też dużo prostsza, nowsza konstrukcja o tej nazwie - kieszonkowy radiometr gamma DRGB-01 Signal z początku lat 90., jeden z licznych tego typu przyrządów produkowanych po awarii w Czarnobylu.