07 grudnia, 2021

Zegarek Delbana z farbą radową

Założycielem marki „Delbana” był pochodzący z San Marino Goliano Della Balda. Gdy miał 12 lat, jego rodzina wyemigrowała do Szwajcarii i osiedliła się w okolicy Grenchen, znanego wówczas zagłębia zegarmistrzowskiego. Oprócz fabryk zegarków i mechanizmów do nich działała tam również szkoła zegarmistrzowska Samuela Sausera, do której najprawdopodobniej uczęszczał też nasz bohater. Młody Della Balda założył w 1931 r. własną firmę, której nazwa pochodziła od jego nazwiska. Wytwórnia szybko rosła w siłę. Początkowo eksportowała swoje wyroby do krajów Ameryki Południowej, jednak w latach 50. zaczęła ekspansję na rynki Europy Środkowej i Wschodniej. Obok marki „Atlantic” zegarki „Delbana” były najpopularniejszymi szwajcarskimi zegarkami w Polsce, skutecznie konkurując z radzieckimi „Wostokami”, „Poliotami”, o tanich „Pobiedach” nie wspominając. Przemycali je najczęściej marynarze, pływający do zachodnich portów, i to w najprostszy sposób - na własnej ręce, w myśl zasady "łyżeczką, nie łopatą" [LINK]. 


Właśnie z tych lat pochodzi prezentowany zegarek. Należał do mojego Dziadka, a po jego śmierci był przez pewien czas noszony przez Babcię. Potem długo leżał wśród innych zegarków. Wiele z nich udało mi się wycyganić, gdy za szkolnych lat chciałem zostać zegarmistrzem. Ten jednak pozostawał niedostępny – i jak widać słusznie, nie podzielił bowiem losów innych zegarków, rozmontowanych na kawałki. W końcu jednak trafił do naszego domu. Miałem go nawet nosić, ostatecznie wygrały tanie kwarcowe Osiny, szczególnie wobec moich ryzykownych eskapad po dachach i kanałach. O "Delbanie" przypomniałem sobie dopiero w roku 2010, gdy kupiłem swój pierwszy DP-5W – zegarek dawał odczyt ponad tło, jednak znacznie słabszy niż busola Adrianowa, co nie dziwi zważywszy na różnice w ilości farby radowej. 

Później musiał czekać jeszcze 3 lata, aż na poważnie zacząłem zajmować się dozymetrią. Stał się wówczas obowiązkowym elementem zestawu źródeł do testowania dozymetrów. Wkrótce jednak, z racji małej mocy dawki, ustąpił bardziej „świecącym” egzemplarzom, z „Majakiem” i czarną "Moskwą" na czele. „Delbana” ostatecznie  powróciła do roli utylitarnej, zastępując często psujące się „Pobiedy”. Pomimo upływu lat nadal jest w pełni sprawna, pomijając niewielkie opóźnienie chodu. Zegarek przysłużył się również podczas półfinałowego występu Zuzanny na FameLabie w 2020 r. [LINK]

https://www.youtube.com/watch?v=usKx4n8qwGs

Przedstawię więc pokrótce ten zasłużony zegarek:

  • mechanizm
    • antymagnetyczny
    • wstrząsoodporny (system „incabloc”)
    • 17 kamieni
  • koperta
    • średnica bez koronki 33 mm
    • średnica szkiełka 29 mm
    • grubość bez strzemion do paska 10,3 mm
    • wodoszczelna
    • dekiel zakręcany
    • teleskopy 18 mm
  • farba świecąca – radioluminescencyjna, na indeksach godzin i wskazówkach, za wyjątkiem sekundnika, który jest pomalowany na czerwono. 

Wskazówki są wykonane z mosiądzu i w środkowej części wypełnione masą świecącą. We wskazówce godzinowej mosiądz niestety uległ korozji i „ramka” trzymająca farbę pękła, powodując utratę części substancji aktywnej. Drobiny farby zatrzymały się na cyferblacie w okolicy osi wskazówek, jak również na wewnętrznej stronie szkiełka przy jednym z indeksów. Doskonale to widać w świetle ultrafioletu.


Na szczęście zegarek nie wykazuje aktywności alfa na zewnętrznych powierzchniach, zatem jest szczelny i okruchy farby radowej nie wydostały się z jego wnętrza. Problem może pojawić się dopiero przy ewentualnym remoncie, szczególnie po wyjęciu całego mechanizmu z koperty. Takie prace należałoby prowadzić w warunkach uniemożliwiających skażenie stanowiska roboczego.
Szczególnie zaś przestrzegam przed próbami samodzielnego pozbycia się farby radowej! Takie działania niestety miały miejsce na fali narastającej psychozy strachu przed promieniowaniem po próbnych wybuchach jądrowych i katastrofie w Czarnobylu. Ludzie wówczas albo sami wydrapywali farbę radową (!), albo zlecali to zegarmistrzom, ewentualnie sprzedawali sprawny zegarek za bezcen, bojąc się promieniowania. Pisał o tym Ryszard Szepke w popularnonaukowej pracy "Promieniowanie jest wśród nas" (Warszawa, 1989, wyd. II uzup., ss. 151-153), jednocześnie podkreślając, że roczna dawka od takiego zegarka wynosi 1 mrem (10 µSv), czyli zaledwie 0,5 % całościowej dawki otrzymywanej przez mieszkańca Polski w ciągu roku. Oznaczałoby to dawkę 0,02 µSv dziennie czyli moc dawki 0,001 µSv/h przy typowym tle naturalnym 0,1-0,2 µSv/h. Niestety Autor nie podał metodologii pomiarów ani rodzaju zegarka, który był badany, natomiast dobitnie pokazuje, że zagrożenie napromieniowaniem jest praktycznie zerowe, szczególnie w porównaniu z ryzykiem skażenia w razie próby usunięcia farby radowej. Przypomnę też, że rad należy do najwyższej, IV grupy radiotoksyczności, a przyjęty drogą wziewną jest znacznie bardziej szkodliwy niż gdy dostanie się do organizmu drogą pokarmową. W dodatku wykazuje powinowactwo do wapnia, zatem będzie się wbudowywał w kości, skąd jego usunięcie jest praktycznie niemożliwe. Tragicznym przykładem zatrucia radem z farb świecących była sprawa pracownic fabryki zegarków, tzw. Radium Girls, o których pisałem kilka lat temu [LINK]. 

***

Pomiary omawianego zegarka przedstawiają się następująco - podaję kolejno: gamma od strony dekla, gamma od strony szkiełka, łączna emisja od strony szkiełka, tło

  • ANRI Sosna (2 liczniki blisko) – 0,2/0,22/4,10/0,09 µSv/h
  • Prypeć - 0,26/0,3/5/0,11 µSv/h
  • MKS-01SA1M – 0,33/0,50/5,7/0,13 µSv/h
  • EKO-C – 0,25/0,55/2,2/0,11 µSv/h

Dozymetry scyntylacyjne - tutaj pomiary gamma bez emisji łącznej:

  • µDose RNG – 0,23/0,16 µSv/h (tło 0,11 µSv/h)
  • RadiaCode 101 – 0,33/0,23 µSv/h (tło 0,13 µSv/h)
  • SRP-68 – 0,2/0,25 µSv/h (tło 0,15 µSv/h)

  

Jak widać, emisja od strony mechanizmu jedynie minimalnie przekracza tło naturalne i nie stanowi żadnego zagrożenia dla zdrowia. Podobną moc dawki generuje np. kawałek granitu. Generalnie ta "Delbana" jest mało aktywna, szczególnie w porównaniu np. ze starą „Pobiedą” z 2 Moskiewskiej Fabryki Zegarków, emitującą aż 1,5 µSv/h samej emisji gamma od strony szkiełka.

 ***

Zegarek jest wodoszczelny, choć po prawie 70 latach uszczelnienia straciły sporo ze swej jakości i nie ryzykowałbym zanurzenia go w wodzie. Oznacza to także możliwość wydobywania się radonu-222, czyli radioaktywnego gazu, stanowiącego produkt rozpadu radu-226. Postanowiłem więc zbadać ekshalację radonu, umieszczając zegarek w szczelnym słoiku z węglem aktywnym na 48 godzin [LINK]. Po tym czasie zmierzyłem aktywność beta+gamma dozymetrem ANRI Sosna. Odczyt był najniższy spośród innych badanych wyrobów:

 

Powyższe pomiary mają wyłącznie znaczenie porównawcze, ponieważ dokonywane są w jednostkach mocy dawki ekspozycyjnej, w których wyskalowany jest dozymetr Sosna. Wystarczą jednak by potwierdzić, że ilości radonu emitowane przez ten zegarek są minimalne i nie podniosą w zauważalny sposób stężenia tego gazu w miejscu przechowywania.  

Jeśli jednak mamy więcej takich zegarków, warto zadbać o dobrą wentylację pomieszczenia, w którym są przechowywane, a także pomyśleć o czujce radonu, np. Airthings Wave.

***

Podsumowując, zegarek ten, będący zresztą jednym z najpopularniejszych modeli "Delbany" w Polsce, nie stanowi zagrożenia radiologicznego i może być noszony nawet przez dłuższy czas. Moc dawki promieniowania gamma od strony mechanizmu, czyli tam, gdzie zegarek ma cały czas kontakt z ciałem, jest praktycznie pomijalna. Z kolei jeśli zależy nam na promieniowaniu, to "Delbaną" przetestujemy większość dozymetrów z odsłoniętym detektorem, osiągają najwyżej 5 µSv/h łącznej emisji beta+gamma. Sama emisja gamma nieznacznie przekracza tło naturalne i może służyć do testowania czułości na początku zakresu, szczególnie w miernikach scyntylacyjnych. Jak pokazały moje pomiary, nawet bardzo czuły SRP-68, przeznaczony do prospekcji geologicznej, na "Delbanę" reagował dość niemrawo.

Jedyne zagrożenie, jakie może powodować ten zegarek, dotyczy nie tyle napromieniowania, ile groźby skażenia drobinami farby radowej podczas demontażu. Jeśli wśród Czytelników jest zegarmistrz mający do czynienia ze starą farbą radową w zegarkach, proszę o komentarz, w jaki sposób rozwiązywany jest ten problem. Opinia inspektora ochrony radiologicznej jest również mile widziana, wszak roztwory czyszczące pozostałe po myciu tarczy takiego zegarka można uznać za odpad radioaktywny!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli znajdziesz błąd lub chcesz podzielić się opinią, zapraszam!

[komentarz ukaże się po zatwierdzeniu przez administratora - treści reklamowe i SPAM nie będą publikowane!]