Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkło uranowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkło uranowe. Pokaż wszystkie posty

22 września, 2024

Figurka czołgu ze szkła uranowego

Wyroby ze szkła uranowego znajdujące się w naszej kolekcji to głównie naczynia (kieliszki, wazony, filiżanki, patery, karafki), w mniejszym stopniu biżuteria (korale, kolczyki) i elementy innych przedmiotów (gałka od szuflady, "świeca" od żyrandola). Czasem jednak trafiają się wyroby, wymykające się wszelkiej kategoryzacji, jak prezentowany w niniejszym wpisie miniaturowy czołg:

Figurka ma wymiary 23,6 x 14,8 x 11,2 mm i najprawdopodobniej pochodzi z wykopków z uwagi na ślady ziemi i pęknięcia szkła. 

05 czerwca, 2023

Klejenie szkła uranowego

Szkło uranowe, jak zresztą większość gatunków szkła, może ulec rozbiciu. Niekiedy kupujemy już uszkodzony wyrób, który jest na tyle cenny, że staramy się go posklejać, oczywiście jeśli odnaleźliśmy większość elementów (zwykle ich brakuje). Czasem, co najgorsze, do uszkodzenia dojdzie w transporcie do domu (na ostatniej prostej…) bądź też podczas eksponowania, użytkowania lub pomiarów.

Szkło na szczęście można kleić, choć wymaga to pewnej wprawy i dokładności. Do tej pory nie miałem okazji do klejenia szkła uranowego, gdyż albo kupowałem nieuszkodzone, albo w uszkodzonym brakowało elementu, który mógłbym skleić.

Raz jeden trafił mi się kieliszek z nóżką osobno, który bezproblemowo skleiłem klejem kontaktowym typu "Kropelka" i służy do dziś. Nigdy jednak nie rozbiłem żadnego wyrobu. Do czasu. 

Przeciętnej urody kieliszek, z resztkami domowego wina, stał na stole, na plecionej macie ze sztucznego włókna. Sprzątając ze stołu, potrąciłem go - przewrócił się na bok i połowa czaszy stłukła się na kawałki. 

20 maja, 2023

Niebieskie szkło uranowe

Szkło uranowe jest stosunkowo łatwe do identyfikacji. Wyróżnia je barwa (żółta przy czystym, zielona jeśli dodano związków żelaza), charakterystyczna żółtozielona luminescencja pod wpływem ultrafioletu i oczywiście radioaktywność.

Od tych zasad są jednak wyjątki. Najwięcej dotyczy barwy - spotkałem już szkło uranowe w kolorze miodowym, dymnym, akwamarynowym, morskim, kremowym, beżowym itp. Luminescencja też nie zawsze jest wyraźna, niekiedy tłumią ją inne substancje barwiące, zwłaszcza przy szkle w kolorze miodowym. Zdarza się też, że luminescencja występuje tylko przy określonej długości fali ultrafioletu: 390 nm (z LED-ów) lub 365 nm (ze świetlówek). Nawet promieniowanie nie zawsze jest wyznacznikiem, gdyż niektóre wyroby mają emisję nieznacznie przekraczającą tło, zbliżoną do niektórych "zwykłych" gatunków szkła (np. kryształowego).

Takim niejednoznacznym przypadkiem jest ten oto wazon z błękitnego, półprzezroczystego szkła malowanego w kwiaty, który obserwowałem na targu od dawna. 


Odczyt na RKP-1-2 oscylował wokół 12 cps. Niby minął "pułapkę 8 cps", a inne niskoaktywne wyroby ze szkła uranowego dawały podobny odczyt, jednak zwlekałem z zakupem. Ostatecznie zadecydowała stałość odczytu, który okresowo zahaczał o 14 cps, a także przykład innego naczynia.

10 marca, 2021

Dymne szkło uranowe


Szkło uranowe bez dodatkowych domieszek ma charakterystyczną, cytrynowożółtą barwę, jarzącą się w świetle słonecznym. Dodatek związków żelaza nadaje mu barwę zieloną, od bladoseledynowej aż po ciemną, wręcz butelkową. Niekiedy spotyka się też kolor morski, a mleczne szkło uranowe jest albo w odcieniach bieli (tzw. wazelinowe) lub jasnej zieleni (tzw. jadeitowe). O poszczególnych rodzajach szkła pisałem w osobnej notce [LINK].

Cechami charakterystycznymi szkła uranowego  jest radioaktywność oraz zielonkawożółta luminescencja w ultrafiolecie. Luminescencja jest mniej pewnym wyznacznikiem, gdyż niektóre nieradioaktywne gatunki szkła świecą (np. manganowe), zaś niekiedy różne domieszki tłumią luminescencję uranu. Zdarza się też, że szkło zawiera naturalne substancje radioaktywne, jak  np. szkło kryształowe (ołowiowe), choć tutaj wzrost poziomu promieniowania względem tła jest mniejszy niż przy szkle uranowym.

Poszukując szkła uranowego trzeba mieć dozymetr o dość dużej czułości - najlepiej mający dwa odsłonięte liczniki G-M lub licznik okienkowy. Od biedy wystarczy z pojedynczym, choć wtedy pominiemy najmniej aktywne egzemplarze. Szukając, najlepiej sprawdzać każdy wyrób ze szkła, za wyjątkiem przezroczystego szkła bezbarwnego. Jest to trochę uciążliwe i naraża nas na humory sprzedawców, ale nagroda będzie warta wysiłku. Stosując bowiem tą metodę, trafiłem na wazon ze szkła, które początkowo wyglądało na czarne.

 

Od razu rozpocząłem dokładniejszy pomiar, trzymając naczynie jak najdalej od pozostałych, aby wyeliminować wpływ tła. Wskazania były jednak bezsporne, co przesądziło o zakupie. Po dowiezieniu przedmiotu do domu mogłem mu się wreszcie na spokojnie przyjrzeć, a następnie dokonać pomiarów.

Wyrób jest nietypowy jak na szkło uranowe. Wyróżnia się przede wszystkim barwą - wykonany jest ze szkła "dymnego", co dobrze widać w świetle przechodzącym. Kolor przypomina popularne niegdyś małe szklaneczki "Arcoroc" i kuchenne miseczki. W świetle odbitym szkło sprawia wrażenie całkowicie czarnego, zaś barwa wykazuje pewne zmiany w zależności od kąta patrzenia.

Ultrafiolet powoduje luminescencję, przypomina ona jednak bardziej świecenie ceramiki z glazurą uranową niż szkła. Skupienie snopa ultrafioletu na małym punkcie wazonu powoduje bardzo wyraźne świecenie, jest ono jednak ciemnozielone, bez żółtawego odcienia.


Lepszy efekt osiągniemy za pomocą świetlówek UV, które mają mniejszą dominantę światła widzialnego. 

Odcień fluorescencji przypomina czarną glazurę uranową na porcelanie elektrotechnicznej


I wreszcie coś, co nas najbardziej interesuje, czyli promieniowanie. Jako mierniki referencyjne przyjąłem Polarona i Sosnę z 2 licznikami blisko siebie, których wskazania są bardzo zbliżone do siebie, a którymi mierzyłem całą swoją kolekcję. 

  • RKS-20.03 Pripyat - 1,8-2,1 µSv/h
  • ANRI Sosna (2 liczniki blisko siebie) - 1,7-1,8 µSv/h
  • ANRI Sosna (2 liczniki rozstawione szeroko) - 1,5 µSv/h
  • RK-67 - 1-1,5 µSv/h
  • Soeks Quantum - 0,9 µSv/h
  • Rodnik 3 - 0,76 µSv/h
  • RAdiatex MRD-2 - 0,4-0,5 µSv/h
  • RKP-1-2 - 32 cps 
  • KB6011 - 0,42 µSv/h
  • EKO-C - 20 cps
  • MKS-01SA1M - 264 rozp./min*cm2 (tryb "alfa")
  • Radex RD1008 - 95 rozp./min*cm2 (okienko bardziej oddalone od krawędzi niż w/w)

Jak widać, aktywność tego szkła to "średnia półka". Nie jest to szkło niskoaktywne (<1 µSv/h wg Polarona), ale moc dawki nie jest też "wysoka" (>3 µSv/h wg Polarona). Jego promieniowanie można zmierzyć każdym dozymetrem na liczniku SBM-20 lub kompatybilnym (STS-5, BOI-33), nawet jeśli detektor jest całkowicie osłonięty obudową (np. Radiatex MRD-2). W przypadku dozymetrów z chińskim szklanym licznikiem M4011 pomiar zajmie nam dłuższą chwilę, aż wynik się ustabilizuje, ale wzrost ponad tło nadal będzie wyraźny. Jeśli mamy licznik okienkowy lub "żelazko", skok wskazań będzie natychmiastowy.

Wyrób wyróżnia się przede wszystkim barwą, zarówno w świetle widzialnym, jak i w ultrafiolecie, i pokazuje, że warto sprawdzać dozymetrem każde szkło, które nie jest przezroczyste.  Podsumowując, jest to najciekawszy wyrób ze szkła uranowego, jaki znajduje się w mojej kolekcji. Jeżeli trafiliście kiedyś na ten gatunek szkła uranowego, dajcie znać w komentarzach.


***


Edit 2024 - w tym roku przybyły mi dwa nowe naczynia w charakterystycznym, dymnym odcieniu, zaś promieniowanie i luminescencja zdradzają obecność uranu:



Oba wyszukane metodą "na przyrządy", która po raz kolejny dowiodła swojej skuteczności..


***

Zachęcam też do wspierania bloga, zarówno pośrednio, poprzez zakup dozymetrów [LINK], jak i bezpośrednio, przez Patronite lub BuyCoffeeTo 


10 lutego, 2020

Szkło uranowe - podsumowanie

O szkle uranowym napisałem już sporo w licznych notkach porozrzucanych po całym blogu, warto zatem zrobić małe podsumowanie, aby zgromadzić najważniejsze informacje w jednym miejscu.

Historia

Pierwsze wzmianki pochodzą z 79 r. n.e. i dotyczą mozaiki w willi na przylądku Posilipo, odkrytej w 1912 r. Obecność związków uranu w tej mozaice była kwestionowana [LINK], a ponieważ nie zachowała się ona do naszych czasów, nie można zweryfikować tej informacji.

Następnie przez wiele lat uran był tylko odpadem w kopalniach srebra, bez praktycznego zastosowania. Z biegiem lat zauważono, że odpady te, składowane na hałdach, nabierają żywych barw wskutek stopniowego utleniania. W 1789 r. nieniecki chemik Martin Klaproth odkrył tlenek uranu i zaczął z nim eksperymentować, m.in. dodając go do masy szklanej. Otrzymał charakterystyczne żółtawozielone zabarwienie, jarzące się w świetle słonecznym.

Wkrótce wokół kopalni w czeskim Jachymowie powstały pierwsze wytwórnie szkła uranowego, a dawny odpad stał się cennym surowcem. Uran zaczęto wydobywać również w innych państwach, a jego cena stopniowo rosła. Stosowano go również do barwienia ceramiki, o czym pisałem w osobnej notce [LINK]. Największa popularność szkła uranowego przypadała na lata 1840-1920. Produkowano je w różnych odmianach, np. po zahartowaniu, na skutek częściowej krystalizacji, stawało się mleczne, podobne do wazeliny, stąd nazwa "vaseline glass", będąca często nieścisłym określeniem na szkło uranowe w ogóle.

Źródło - LINK

Inną nieprzezroczystą odmianą było szkło "chryzoprazowe", podobne do minerału o tej nazwie, w literaturze anglojęzycznej występujące jako "jadeitowe" - od wazelinowego różni go bardziej zielonkawy odcień:




Szkło uranowe stało się w końcu na tyle tanie, że w dobie Wielkiego Kryzysu (Great Depression, 1929-1933) produkowano w sposób maszynowy ogromne ilości naczyń i dodawano do paczek żywnościowych, żeby choć trochę umilić ludziom ten czas potwornej nędzy. Nazywano je wówczas "Depression Glass" i obecnie w krajach anglojęzycznych nazwa ta jest stosowana zamiennie z "uranium glass", chociaż owe kryzysowe naczynia wykonywano też z innych gatunków szkła. Poniżej miska ze szkła prasowanego maszynowo, o dość charakterystycznym dla Depression Glass, butelkowym odcieniu:

W Polsce okresu międzywjennego szkło uranowe produkowała huta "Niemen" w Brzozówce na obecnej Białorusi oraz Huta Szkła Gospodarczego "Hortensja" w Piotrkowie Trybunalskim. Był to jednak margines ich produkcji, a wyroby z tych hut osiągają obecnie wysokie ceny. Trudno też mówić o jakimś szczególnym boomie na szkło uranowe w Polsce.
Lata 30. przyniosły powolny schyłek popularności szkła uranowego. Zaczęły pojawiać się pierwsze ofiary "radowego szaleństwa" z poprzedniej dekady, czyli masowego stosowania substancji radioaktywnych w wielu kosmetykach, lekach i przedmiotach codziennego użytku. Związki radu, uranu czy toru dodawano wówczas do kremów, maści, papierosów, past do zębów czy prezerwatyw (!). Farbą radową malowano tarcze zegarków, śliniąc pędzelki podczas pracy dla nadania im ostrego kształtu. Na efekty nie trzeba było długo czekać (sprawa Ebena Byersa, proces w sprawie Radium Girls), co rychło zapoczątkowało radiofobię, czyli lęk przed promieniowaniem. Jednak definitywny koniec uranowej epopei przyniósł wybuch II wojny światowej i rozpoczęcie amerykańskiego programu nuklearnego, znanego jako Projekt Manhattan. Uran stał się surowcem strategicznym i jego amerykańskie zapasy skonfiskował rząd USA. W Europie niemiecki program broni jądrowej był znacznie mniej zaawansowany z racji początkowej przewagi III Rzeszy w wojnie konwencjonalnej, jednak i tutaj rozpoczęto poszukiwania i konfiskaty rudy uranowej.
Rozluźnienie polityki nastąpiło dopiero w latach 50., wraz z pierwszymi konwencjami o pokojowym wykorzystaniu energii jądrowej, jednak atom miał już złą prasę. Kojarzono go z militarnym użyciem w Hiroszimie i Nagasaki oraz późniejszymi testami nuklearnymi i zimnowojenną psychozą globalnego konfliktu jądrowego. Szkło znowu produkowano, jednak dostęp do związków uranu był ograniczony. Do produkcji powojennego szkła uranowego używano zwykle uranu zubożonego, stanowiącego odpad po wzbogacaniu uranu do celów wojskowych i energetycznych. Nie było ono już tak popularne jak w XIX w. czy przed II wojną. Słynne polskie "kury" z Huty Szkła Gospodarczego "Ząbkowice" również wykonywano ze szkła uranowego - miałem okazję nawet mierzyć jeden mały egzemplarz. Był to jednak margines produkcji, a ta wytwórnia produkowała również dużo zwykłego, zielonego szkła, niebędącego uranowym:

Obecnie można sporadycznie spotkać wyroby ze szkła uranowego, jak choćby te kolczyki dyskotekowe, dostępne kilka lat temu na Allegro:
Podejrzewam, że szkło jest wytwarzane na małą skalę w amatorskich warsztatach - proces produkcji nie jest skomplikowany i można go podejrzeć na tym filmiku - podziękowania dla @Razor Blady:

Szkło uranowe miało też zastosowanie w technice, do uszczelniania wyprowadzeń w wysokonapięciowych kondensatorach i lampach elektronowych z racji dobrej przyczepności do metalu i korzystnych parametrów rozszerzalności cieplnej [LINK]:

Czasem wykorzystywano też jego świecenie pod wpływem ultrafioletu, jak np. w tych rurkach Geisslera, służących do badania wyładowań w gazach - foto dzięki uprzejmości p. Adama z Qann Wikidot:


Obecnie wyroby ze szkła uranowego są poszukiwane przez kolekcjonerów, a bardziej finezyjne osiągają wysokie ceny. Na polskim rynku trafia się rzadko, w przeciwieństwie do zachodniej Europy i USA, gdzie przedmioty z masowej produkcji można w dużych ilościach kupić za kilka dolarów, euro czy funtów. U nas trzeba sporo pochodzić po antykwariatach i bazarach, znosząc humory sprzedawców i mocno zawyżone ceny, aby kupić bardzo przeciętny wyrób. Ceny bardziej finezyjnych modeli są zaś astronomiczne, rzędu 2500 zł za żardynierę.


Przedstawiłem w dużym skrócie historię szkła uranowego, zerknijmy więc na jego charakterystykę.

Właściwości

Barwa czystego szkła uranowego jest jasnożółta, natomiast domieszki innych związków mogą barwić je na różne odcienie. Najczęściej spotyka się dodatki tlenków żelaza, dające barwę zieloną, od seledynowej do butelkowej. Poniżej większość wyrobów to czyste szkło uranowe (najbardziej jaskrawa żółcień) bądź też z niewielkimi domieszkami:

Z kolei poniżej sporo wyrobów ma typową, butelkową zieloną barwę, zatem odróżnienie "na oko" od zwykłego szkła jest praktycznie niemożliwe. Zwróćmy uwagę na filiżankę pośrodku, wygląda jak najzwyklejsze szkło, z którego robi się butelki do wina. Podobnie "butelkowy" jest kieliszek postawiony nóżką do góry (jego czasza to żółtawe szkło bez domieszek, na poprzednim zdjęciu stoi normalnie):



Niekiedy pojawiają się odcienie pomarańczu i brązu o różnym nasyceniu, ale dość rzadko. Trudno je rozpoznać wśród bardzo licznych innych gatunków szkła w tym kolorze z racji małej aktywności i silnie tłumionej luminescencji.



Nieczęsto występuje też niebieskawy kolor, zwykle zbliżony do "morskiego" czy akwamaryny.



Zerknijmy jeszcze na szkło chryzoprazowe, o którym wspomniałem przy okazji omawiania historii szkła uranowego. Jest mleczne, lekko zielonkawe i czasami łatwo je pomylić z ceramiką. 


Oświetlone ultrafioletem wykazuje luminescencję, lecz jest ona w niektórych przypadkach biaława, a nie zielona, choć nie jest to regułą. Powyższy wazon oświetlony z zewnątrz jedynie nieco się rozjaśnia, zaś gdy ultrafiolet wpada do jego wnętrza, świeci w sposób typowy. Z kolei poniższe chryzoprazowe wyroby świecą tak samo, jak przezroczyste:


Właśnie, cóż to jest ta luminescencja? W skrócie - świecenie ciał pod wpływem czynników innych niż rozgrzanie do wysokiej temperatury, stąd zwana jest często zimnym świeceniem lub jarzeniem. Jeśli świecenie ustaje wraz z działaniem czynnika wzbudzającego, jest to fluorescencja, jeśli zaś trwa jakiś czas po ustaniu wzbudzania, mamy do czynienia z fosforescencją. Szkło uranowe wykazuje fluorescencję pod wpływem promieniowania ultrafioletowego. Jest ona na tyle silna, że nawet odrobina ultrafioletu zawartego w świetle słonecznym pochmurnego dnia wystarczy, by wyroby zaczęły jarzyć się na żółtawy kolor. Dlatego też szkło uranowe dość łatwo można rozpoznać "na oko" na różnego rodzaju targach staroci:

Kolor luminescencji jest zawsze taki sam, charakterystyczny dla uranu, choć może różnić się intensywnością. W niektórych przypadkach może być "zabrudzony" lub przytłumiony przez inne barwniki, dodane do szkła:

Jako źródła ultrafioletu można użyć zarówno testera banknotów ze świetlówką UV, jak również breloczka lub latarki z ultrafioletowymi diodami LED. Testy lepiej przeprowadzać w zacienionym miejscu, może to być pudełko albo wnętrze plecaka, wówczas będziemy mieć pewność, że świecenie pochodzi od ultrafioletu, a nie jest jedynie ogólnym rozjaśnieniem szkła przez światło widzialne z otoczenia:

Oczywiście sama luminescencja nie wystarczy, by dane szkło było uranowe. Pomylić je możemy zarówno z różnego rodzaju współczesnym szkłem ozdobnym, które świeci dzięki innym związkom chemicznym, zatem do odróżnienia potrzebny będzie miernik promieniowania. Szczególnie uważać należy na szkło manganowe, które zarówno barwą szkła, jak i luminescencji jest zbliżone do szkła uranowego, jednak nie promieniuje. Sam odcień zieleni luminescencji jest zaś przesunięty w stronę niebieskiego:


Radioaktywność

Uran oczywiście jest pierwiastkiem radioaktywnym, ale zanim spanikujecie, doczytajcie do końca. Sama radioaktywność nie przesądza o szkodliwości. Liczy się rodzaj promieniowania, jego energia oraz natężenie (moc dawki). Uran jest emiterem cząstek alfa, które mają dużą masę i mały zasięg, jest w stanie je powstrzymać kartka papieru lub zewnętrzna zrogowaciała warstwa naskórka człowieka. Emisji alfa towarzyszą też kwanty promieniowania gamma, ale ich energia jest również bardzo mała, co można sprawdzić dokonując pomiaru z zamkniętą klapką-filtrem radiometru. Dodatkowo aktywność właściwa uranu nie jest wysoka, szczególnie najbardziej rozpowszechnionego izotopu - uranu-238. Dość powiedzieć, że paliwo jądrowe można bez obawy dotykać ręką, jeżeli tylko nie było jeszcze używane w reaktorze i nie nagromadziły się w nim produkty rozpadu. A w takim paliwie zawartość uranu jest znacznie wyższa niż w szkle, do którego dodawano zwykle 1-2 % uranu. Jedynie w starszych wyrobach dodatek może sięgać i 25 % masy szklanej. Wymieszanie związków uranu ze szkłem wpływa również na ograniczenie natężenia promieniowania przez tzw. samoabsorbcje w źródle. Przyjmuje się, że aktywność szkła uranowego można porównać z kilkoma kilogramami granitu, który jak wiadomo zawiera całkiem sporą ilość uranu [LINK].
Jeżeli chcemy oszacować zawartość uranu w danym obiekcie ze szkła uranowego, najprościej to zrobić mierząc moc dawki beta+gamma radiometrem z odsłoniętym detektorem (Pripyat', Sosna, RKSB-104, RK-67). Promieniowanie pochodzi od obu izotopów uranu (235 i 238) i ich produktów rozpadu, składa się głównie z cząstek alfa, beta oraz niskoenergetycznych kwantów gamma. W nowszych wyrobach emisja pochodzi tylko od uranu-238 i jest znacznie słabsza (porównanie aktywności obu izotopów w notce o aktywności - LINK).
Jakie to są wielkości? Mierzona moc dawki waha się od 0,2-0,3 µSv/h, czyli nieznacznie przekraczającej tło naturalne (0,10-0,20 µSv/h), przez 0,5-0,8 µSv/h aż do "średniej półki", czyli 1-3 µSv/h. Na tej "półce" znajduje się większość szkła dostępnego w Polsce. Powiedziałbym nawet, że odrobinę poniżej, bliżej 0,8 µSv/h.
Na prezentowanych zdjęciach zaznaczyłem łączną moc dawki beta+gamma zmierzoną dozymetrem ANRI-01-02 Sosna w wersji z licznikami Geigera blisko siebie. Podobne wyniki można odczytać dozymetrem  Pripyat'.
Jeśli zaznaczono kilka wyników, były one mierzone w różnych punktach danego wyrobu:
Jak widać, pomiary charakteryzują się dużym rozrzutem, a moc dawki nie jest skorelowana ani z kolorem, choć szkło bez domieszek (żółtawe) wydaje się być bardziej aktywne.

Wróćmy do mojej systematyki - "górna półka" to szkło przekraczające 3 µSv/h, z którego gros emituje 4-6 µSv/h. Takie wyroby zdarzają się rzadko i zwykle pochodzą ze starszej, jeszcze XIX-wiecznej produkcji. Okazjonalnie trafiają się rekordziści z 10 µSv/h. Zwykle moc dawki jest skorelowana z intensywnością fluorescencji w ultrafiolecie, ale nie zawsze. Czasem dodatkowe barwniki dodane do szkła skutecznie tłumią luminescencję uranu, choć wyrób jest "gorący". Dobrym przykładem jest ten talerzyk, należący do "górnej półki": 


Zerknijmy jeszcze na naszego rekordzistę z wytwórni w Mariańskich Łaźniach (Marienbad), jak widać tu luminescencja jest adekwatna do aktywności. Wyroby takie są jednak bardzo rzadkie - jak od wielu lat chodzę po targowiskach, to do tej pory trafiły się ze 3-4 egzemplarze wyróżniające się aktywnością, większość nie wychodzi poza zakres 1-3 µSv/h, jak wspomniałem wyżej.


Bezpieczeństwo

I na koniec jeszcze raz kwestia bezpieczeństwa. Promieniowanie emitowane przez szkło uranowe jest niskoenergetyczne i ma mały zasięg. Nawet przy większej liczbie wyrobów przebywanie w pobliżu nie stanowi zagrożenia, ponieważ promieniowanie bardzo szybko słabnie wraz z odległością (proporcjonalnie do jej kwadratu). Dla nieprzekonanych prezentuję monitor skażeń radioaktywnych RKP-1-2, który ma dużą czułość, gdyż przeznaczono go do wykrywania niewielkich ilości izotopów na powierzchniach w laboratoriach. Pomiar przez szybę gabloty ze szkłem uranowym nie przekracza tła, po otwarciu gabloty wprawdzie się podnosi, by opaść wraz z odsunięciem się na 20 centymetrów.  Reakcja miernika jest tak wyraźna z racji dużej ilości szkła uranowego na tej półce, pojedynczy wyrób z tej odległości nie spowodowałby wzrostu wskazań.

Wzięcie takiego szkła do ręki jest w 100% bezpieczne i nie grozi żadnymi konsekwencjami zdrowotnymi - cząstki alfa nie są w stanie przeniknąć zewnętrznej warstwy naskórka, podobnie jak niskoenergetyczne cząstki beta, zaś na kończyny można przyjąć największe dawki promieniowania (więcej o dawkach - LINK). Powiem więcej, szkła takiego można normalnie używać podczas posiłków. Zawartość związków uranu jest mała i jest on bardzo silnie związany z masą szklaną w procesie wytopu. Zresztą kontakt szkła z napojem czy posiłkiem jest tak krótkotrwały, że i uran nawet nie zdążyłby się rozpuścić. Większe zagrożenie stanowi... popularne szkło kryształowe, zawierające dodatek ołowiu, który ułatwiał jego obróbkę. Napoje przechowywane w takim szkle przez dłuższy czas mogą wykazywać zwiększone stężenie ołowiu. Pomijam już setki innych zagrożeń dla naszego zdrowia, spotykanych w codziennym życiu, przy których okazjonalny toast ze szkła uranowego jest elementem nieistotnym statystycznie. A piszę o tym tak szczegółowo, gdyż wśród wyszukiwanych na blogu słów kluczowych znalazłem kiedyś "szkło uranowe zabija" [LINK]. Ręce opadają do piwnicy...

Na koniec przypomnę jeszcze jedną kwestię - napromieniowanie zewnętrzne nie jest tak szkodliwe jak skażenie wewnętrzne, czyli wprowadzenie izotopów radioaktywnych do organizmu, co ma miejsce np. podczas palenia papierosów. Tytoń w czasie uprawy ma zdolność selektywnego wychwytywania polonu-210 z gleby, który kumuluje się w liściach. Następnie podczas palenia ten wysoce radiotoksyczny pierwiastek trafia do płuc palacza. Przypomnę tylko, że polonem otruto Litwinienkę i najprawdopodobniej też Arafata. Zatem zachęcam do rzucenia palenia, a szkło uranowe niech cieszy oko w gablotce. W razie pytań lub uściśleń proszę o komentarz. Inne posty dotyczące szkła możecie znaleźć klikając etykietę "szkło uranowe" na bocznym panelu z etykietami bloga.

30 grudnia, 2019

Niskoaktywne szkło uranowe c.d.

Jak do tej pory najniższą moc dawki ze szkła uranowego ustaliłem na 0,35 µSv/h - był to pojemnik z pokrywką, wykazujący bardzo słabą ale widoczną luminescencję w UV:



Teraz jednak trafiłem na wiele egzemplarzy jeszcze mniej aktywnego szkła, przy którym można mieć wątpliwości, czy to w ogóle szkło uranowe. Prezentowane wyroby w większości mają porównywalną aktywność: RKP-1-2 wskazuje 7-8 cps (tło 4), EKO-C 6-7 cps (tło  1.5-2.5), a moc dawki mierzona Polaronem i Sosną 0,2-0,3 µSv/h, w porywach do 0,4 (tło 0,10-0,15).

Zacznijmy od tej oto cukiernicy. Oprócz niskiej aktywności sprawę komplikuje kolor:

Barwnik nieco tłumi luminescencję...


Chyba że skupimy wiązkę ultrafioletu na małym fragmencie:


Ten sam odcień, bardzo niska aktywność i jeszcze słabsza luminescencja:

Przy całościowym oświetleniu prędzej oślepniemy od ultrafioletu niż zauważymy fluoryzowanie uranu:

Dopiero skupienie wiązki wywołuje znajome jarzenie, nadal jest ono słabsze niż na cukiernicy w tym samym kolorze:

Jeszcze jedna miseczka w nietypowym kolorze, dająca na EKO-C ledwo 4-5 cps, czyli tyle, co przeciętny kawałek granitu:

Z kolei ten wyrób ma barwę bardziej charakterystyczną dla szkła uranowego, niestety aktywność jest wyjątkowo niska, luminescencja także, czyli ani źródło, ani dekoracja:



Podobnie tutaj - mierząc te wyroby "żelazkiem" RKP-1-2 odniosłem wrażenie, jakby umówiły się ze sobą, że nie przekroczą podziałki 8 cps na skali:

Ditto:

Ale nie zawsze niska aktywność idzie w parze ze słabą luminescencją. Ten mlecznik wykazuje moc dawki na poziomie 0,3-0,4 µSv/h, a świecenie jest bardzo wyraźne:
Również ta miseczka:
i kolejna nieznacznie powyżej tła:

Teraz porównajmy wyroby niskoaktywne z przeciętnymi, oznaczonymi karteczkami z mocą dawki beta+gamma w µSv/h  wg Polarona - zwykle w okolicach 1 µSv/h, za wyjątkiem wazonika dającego 2,4.
W ultrafiolecie od razu widzimy, że intensywność luminescencji jest proporcjonalna do aktywności, ale w pewnych granicach:



Podsumowując, na 22 egzemplarze 2 były silnie aktywne (4-5 µSv/h), 7 wykazywało przeciętną moc dawki (1-2 µSv/h), 2 nieco poniżej standardu (0,5-0,8 µSv/h), reszta: 0,2-0,3 µSv/h
***
Pocieszające jest to, że szkło uranowe prezentuje zwykle wysokie wartości dekoracyjne, a dla osób obawiających się promieniowania niska aktywność może być nawet zaletą. Jeżeli jednak chcemy używać go do pomiarów, zakupu lepiej dokonywać osobiście, mierząc moc dawki własnym sprzętem.  Szkło uranowe sprzedawane na Allegro, jeśli jest w ogóle rozpoznane, to zwykle tylko przy pomocy ultrafioletu (trudno się dziwić z uwagi na panującą radiofobię), a jak pokazałem, nie zawsze luminescencja idzie w parze z odpowiednią aktywnością. 
Na koniec jeszcze przedstawię wyroby "pośrednie" - talerzyk o mocy dawki 0,8 µSv/h w bardzo ciekawym, rzadko spotykanym kolorze:

Oraz kieliszki - 1. z prawej emituje jedynie 0,5 µSv/h, pozostałe 1-1,3.


Akurat tutaj różnica w aktywności pokrywa się z intensywnością luminescencji:


Jeżeli trafiliście na jakieś ciekawe wyroby ze szkła uranowego, które wykazały szczególnie niską lub wysoką aktywność, piszcie przez formularz kontaktowy bloga. Stay tuned!