03 września, 2015

Promieniowanie hałd popiołu EC Siekierki

Wreszcie znalazłem chwilę, by ruszyć szlakiem "gorących plam" w Warszawie.  Ponieważ nie udało mi się znaleźć obszaru o podwyższonym tle na Jelonkach, udałem się w okolice Elektrociepłowni "Siekierki".  Jadąc wzdłuż Wału Zawadowskiego obserwowałem wskazania sygnalizatora PM-1401, jednocześnie wypatrując hałd. Pamiętałem z mapy, że "gorąca plama" znajduje się parę km w górę Wisły od ciepłowni i jest zaznaczona ciemniejszym kolorem niż EC "Siekierki".

Dotarłszy do miejsca, gdzie Wał Zawadowski łączy się z ul. Włóki ujrzałem zadrzewiony pagórek z nieco zrytą, szarawą glebą. Zeskoczyłem z roweru i podszedłem bliżej. Sygnalizator zaczął wibrować coraz intensywniej. Szary pył był bardzo miałki i nosił ślady ostatniego deszczu. 


PM-1401 położony na ziemi wskazywał w porywach do 0.16uSv/h, przy wskazaniach standardowych rzędu 0.4 (należy pamiętać o charakterystyce energetycznej tego miernika i solidnej metalowej obudowie). Sosna niezmiennie podawała wynik powyżej 0.02 mR/h (0.2uSv/h). 


Pobrałem próbkę do badań spektrometrycznych, korzystając z rozoranej powierzchni ziemi (wszędzie indziej porosła trawa). Jadąc dalej wzdłuż Wału Zawadowskiego hałdy wznoszą się coraz wyżej, aż trafiamy na płot ogradzający użytkowaną część składowiska. Na południowym krańcu jest fragment zrekultywowanych hałd obsadzonych drzewkami. 





Kretowiska z popiołu znajdującego się pod warstwą gleby.


Całość przecina linia kolejowa z ciepłowni, opasująca pętlą część terenu. Na granicy stoją tabliczki informujące, że jesteśmy na terenie PGNiG Termika, zatem tam nie wchodzimy :) Obchodząc składowisko od południa trafiamy znowu na ul. Włóki, a po drugiej stronie ogrodzone tereny również należące do PGNiG, lecz o normalnym poziomie tła promieniowania.



Teraz pytanie zasadnicze - skąd to promieniowanie? Otóż węgiel zawiera śladowe ilości uranu i innych pierwiastków z szeregów - uranowo-radowego i torowego. Podczas spalania węgiel i niektóre zanieczyszczenia (siarka) łączą się z tlenem i są odprowadzane przez komin. Pozostałe substancje tworzą popiół lub żużel. Obecne kotły w ciepłowniach spalają miał węglowy, mielony w młynach kulowych, stąd produktem spalania jest miałki popiół. W popiele tym koncentracja pierwiastków radioaktywnych jest siłą rzeczy większa niż w węglu, tak samo jak potasu-40 jest procentowo więcej w popiele niż w drewnie. Duże ilości zgromadzonego popiołu mogą znacznie podnieść tło promieniowania, choć niewielka ilość (np. woreczek 300 g) daje emisję ledwie wykrywalną przez licznik Geigera.
Ostatnia kwestia - bezpieczeństwo. Jeśli wybieracie się w tamte okolice, wskazana będzie maska przeciwpyłowa. Nie chodzi tu tylko o pył z popiołu, ale też ten zwykły z drogi, który wzniecają jeżdżące w pobliżu ciężarówki.
Teren z satelity wygląda tak:

 Można porównać z radiomapą (przepraszam za pikselozę):
Plan dojazdu:

02 września, 2015

Antyatomowe argumenty - leksykon

Na stronie "Poznawaj Atom" na FB znalazłem takie oto kompendium przerysowanych antyatomowych chwytów, będących odpowiedziami na rzetelne, naukowe argumenty. Pozwalam go sobie zacytować in extenso


Zbiór 20 lekcji w jednej przystępnej formie


Zebrane tu instrukcje jak walczyć z atomowymi fanatykami i zwolennikami, z atomowym lobby, działają na prawdę! Opisane argumenty i techniki są codziennie wykorzystywane w wielu miejscach w jakich prowadzone są dyskusje. Zostały skrupulatnie opisane, okraszone odpowiednim komentarzem pomagającym zrozumieć skomplikowane mechanizmy i charakter potyczek słownych.


Lekcja 1: Podstawa podstaw (podstawowy)
Gdy poruszysz temat zła powodowanego przez elektrownie atomowe albo jądrowe (żadna różnica) i napotkasz na opór zakończ dyskusję używając argumentu: „a chciałbyś mieszkać w pobliżu takiej elektrowni”? Analogicznie zastosuj tę odpowiedź gdy rozmowa dotyczy składowisk odpadów. Będzie brzmiała tak: „a chciałbyś mieszkać w pobliżu takiego składowiska?”. Rzadko który entuzjasta atomu podniesie się po takim ciosie.

Lekcja 2: Czarnobyl i Fukushima (podstawowy)
Przypadek Czarnobyla jest idealny w dyskusji o atomowym złu. Zawsze użyj go w dyskusji. Możesz nim zanegować wszystko to co powie atomowy entuzjasta i fanatyk. Jednak gdy stracisz argumenty lub przestaniesz rozumieć argumenty oponenta fanatyka (w końcu nie jesteś inżynierem i nie posiadasz tak rozległej wiedzy, kieruje tobą idea i to ona daje ci siłę) użyj magicznego słowa „Fukushima”. Pamiętaj: twoje informacje są prawdziwe, reszta to kłamstwo. [w kwestii Fukushimy polecam mój post o memach powstałych w związku z tą awarią - LINK]

Lekcja 3: Argumenty a emocje (podstawowy)
W dyskusji na temat wad i zalet (a tak na prawdę wad i wad, bo zalet atom nie ma) prawie zawsze używaj argumentów odnoszących się do emocji, rzadziej powołuj się na naukę (bo nauka to śliski grunt, jeśli nie masz wykształcenia w tym kierunku albo nie interesujesz się tym bardziej niż przeciętny człowiek możesz odpaść za szybko, ośmieszyć się lub co gorsza zwątpić, a tego nie chcemy). Używaj takich słów jak: strach, mutacje, skażenia, odpady, katastrofa, Czarnobyl, Fukushima (o tym było na poprzedniej lekcji). Im bardziej twoja wypowiedź jest nacechowana negatywnymi emocjami tym jest większa szansa, że dotrzesz do kogoś kto ma takie samej pojęcie o atomie jak ty. Jeśli trafisz na kogoś ogarniętego w temacie to raczej nic nie zdziałasz. Ale przypadkiem nie odpuszczaj dyskusji bo to oznacza przegraną! On swoje a ty swoje, musi być widać, że walczysz, że wiesz dużo na temat!

Lekcja 4: Nauka (średni)
Mała szansa abyś miał wykształcenie lub wiedzę dorównującą atomowemu fanatykowi jeśli na takiego natrafisz w sporze (a natrafisz na pewno). Dlatego musisz się poprzeć kimś innym, najlepiej naukowcami będącymi takimi przeciwnikami jak ty. Pamiętaj, żeby wybierać uważnie fragmenty cytowanych wypowiedzi! Często się zdarza, że taki naukowiec w zasadzie popiera tę brudną technologię ale napisze coś co można uznać jako argument przechylający szalę na twoją stronę. Możesz wtedy się skompromitować i twoja wola walki może zmaleć.

Lekcja 5: Wyolbrzymianie (średni)
Jest to technika polegająca na wyolbrzymianiu np. zagrożeń jakie mogą spowodować elektrownie. Modelowym przykładem była ostatnio sytuacja z przelotem aktywisty Greenpeace'u na lotni nad reaktorem we Francji. Jako, że udało mu się tego dokonać to jest to dobrym argumentem na to, że elektrownie nie są chronione przed np. atakami terrorystycznymi (UWAGA! entuzjaści-fanatycy chwalą się, że elektrownia może wytrzymać uderzenie dużego samolotu pasażerskiego i co gorsza może to być niestety prawdą). Na dobrą sprawę jak takiej elektrowni mógł ktoś w taki lub podobny sposób zaszkodzić? Dlatego, trzeba dokonać wyolbrzymienia. Masz wyobraźnie, użyj jej tworząc odpowiedni scenariusz! Ale w granicach rozsądku aby się nie ośmieszyć! Pamiętaj, fanatycy-entuzjaści nie są głupi. Musisz mądrze dobierać miejsca na takie dyskusje. Wyolbrzymienie przypadku z Francji jest idealne do podtrzymywania braci i sióstr w wierze i w przypadku rozmów z laikami. Gdy trafisz na obeznanego fanatyka-entuzjastę mimo wszystko nie rezygnuj, odpuszczenie oznacza przegraną!

Lekcja 6: „Inne kraje” (podstawowy)
Dziś mała pamięciówka i trochę kucia. Zapamiętaj poniższe zdania:
- Kraje europejskie odchodzą od atomu.
- Zamykają kolejne elektrownie.
- ... wplanach mają całkowitą rezygnację z atomu.
Stwierdzenia te są niepodważalne. Nie ma możliwości ich zanegowania, można powiedzieć, że są to argumenty idealne. ‎"Inne kraje" można również zastąpić słówkiem "wszyscy", dzięki któremu całe zdanie nabiera większej mocy.

Lekcja 7: Wyolbrzymianie - przykłady (średni)
Japonia wyłączyła reaktory!
Ta wiadomość niedawno obiegła świat. Niestety kiedy bliżej się spojrzy okazuje się, że reaktory zostały odłączone czasowo i niedługo znów zostaną uruchomione. Musimy dokonać wyolbrzymienia. Trzeba zmanipulować tę informację tak aby sprawić wrażenie, że Japonia odłączyła wszystkie reaktory i już nigdy prąd z atomu nie trafi do japońskich domostw a niedługo rozpocznie się proces wyburzania elektrowni.
Zobaczcie jak do tego podeszło Greenpeace Polska, cytat ze strony facebookowej:

„Sayonara, energio atomowa! Japonia wyłączyła ostatni z 54
reaktorów atomowych.
http://www.polskatimes.pl/artykul/568103,japonia-wylacza-ostatni-reaktor-atamowy,id,t.html

Prawda, że arcydzieło?

Lekcja 8: Beczki przeżarte rdzą (podstawowy)
Gdy temat rozmowy zaczyna schodzić na odpady atomowe może być niebezpiecznie. Często wyobraźnia już nie wystarcza, szczególnie gdy mamy do czynienia z kimś obeznanym w temacie. Gdy fanatyk-entuzjasta zaczyna prowadzić w dyskusji nadchodzi odpowiednia chwila na przygniecenie oponenta „przeżartymi przez rdzę beczkami z odpadami”.
Zaczynamy opowiadać, jak odpady lub rdza przeżerają blaszaną beczkę a następnie wszelkie brudy przenikają do wód gruntowych i mogą potencjalnie zabić sporo ludzi i zwierząt lub skazić setki kilometrów terenu. Uwaga! Nie dzielimy odpadów na kategorie! Czy są to napromieniowane odpady medyczne czy takie z elektrowni to żadna różnica w dyskusji! „Beczki” są dobrą taktyką podobnie jak „inne kraje” bo ciężko przeciwnikowi zanegować nasze argumenty bez spędzeniu wielu godzin w internecie na szukaniu materiałów na ten temat. Przeciwnik z reguły odpuszcza a my wygrywamy kolejną potyczkę! Dobrze jest w czasie sporu zaprezentować link prowadzący do zdjęcia z beczkami na których widać rdzę.

Lekcja 9: Ostatnia deska ratunku (średni)
Gdy przegrywasz potyczkę z fanatykiem-entuzjastą, twoje argumenty są zbijane jeden po drugim a Ty sam/a nie masz lepszych od przeciwnika przychodzi pora aby przeistoczyć się z zielonego aktywisty w EKONOMISTĘ (w końcu też eko-).
„Elektrownie atomowe są drogie!”, „nieopłacalne”, „wiatraki/turbiny są tańsze”, „zatrudniają mniej/więcej ludzi”.
Jest szansa, że ekonomia będzie słabym punktem fanatyka-entuzjasty i Twoja ostatnia deska ratunku stanie jego się gwoździem do trumny.
Może się zdarzyć, że fanatyk pierwszy zacznie powoływać się na ekonomię. Często oznacza to, że konstrukcje i sposoby działania elektrowni nie są jego mocną stroną wiec możesz zaatakować z tej strony.

Lekcja 10: Budowa elektrowni - kontrargument (podstawowy)
„Elektrownie atomowe, są bezpieczne, wytrzymałe, mają szereg zabezpieczeń” - zazwyczaj z tą wypowiedzią fanatyk prezentuje linki do dokumentów i filmów, które mają uwiarygodnić jego wypowiedź. Na pierwszy rzut oka może być ciężko. Nic bardziej mylnego! Sprytny aktywista porówna jakość budowanych w Polsce dróg do budowy elektrowni! Rozmowa będzie wyglądać w następujący sposób:
Fanatyk: „elektrownia wytrzyma uderzenie samolotu, jest taka wytrzymała i mocna!”
Aktywista: „patrząc na to jak w Polsce się buduje drogi to ja chciałbym być jak najdalej od takiej elektrowni.”
Mocną odpowiedzią w zasadzie ucinającą rozmowę po której fanatyk zaczyna się wić i plątać ze złości jest: „World Trade Center też były projektowane aby wytrzymać uderzenie samolotu”.

Lekcja 11: Finanse i wyliczenia - przykłady (zaawansowany)
Jeśli już jesteśmy przy pieniądzach trzeba wspomnieć o opcji drobnego podkoloryzowania faktów.
Załóżmy, że jest spór o to co jest tańsze - wiatraki czy elektrownie atomowe. W dyskusji podajemy koszt WYPRODUKOWANIA jednej turbiny wiatrowej i mnożymy aby osiągnąć zbliżoną moc do tej z elektrowni atomowej.
Natomiast przy podawaniu kosztów budowy EJ drobiazgowo wyliczamy wszystkie możliwe koszta np.: koszt samego wybudowania, koszt wykupienia ziemi, koszt doprowadzenia drogi, koszt zakwaterowania robotników, koszt budowy składowisk odpadów i do tego wszystkie opłaty konserwacyjne na 10 lat w przód.
Prawda, że prosto? Kolejny punkt dla nas!

Lekcja 12: Umacnianie w wierze (średni)
Czasem pojawia się potrzeba przypomnienia braciom i siostrom, że wszystko ma się na dobrej drodze albo, że odnosimy zwycięstwa. Jakaś dobra informacja ze świata o tym, że w jakiejś elektrowni atomowej zabezpieczenia się nie sprawdziły albo, że jakiś kraj odchodzi od atomu. Komunikaty te pokazują, że coś się dzieje w dobrym kierunku, że nie ma zastoju, że trzymamy rękę na pulsie. Nawet nie muszą być do końca prawdą bo za 3-4 dni i tak nikt nie będzie o nich pamiętał a znacząco podnoszą nasze morale. Są jak delikatny, porozumiewawczy uśmiech w tłumie, którego nie dostrzeże nikt oprócz garstki zielonych wojowników walczących o przyszłość ramię w ramię z nami. Niestety często musi pojawić się jakiś fanatyk-entuzjasta, który pojawi się niespodziewanie jak awaria w elektrowni i zaburzy tę chwilę wytchnienia swoimi „logicznymi” i „potwierdzonymi” toksycznymi argumentami. Dlatego trzeba rozważnie wybierać miejsca, w których przekażemy część czystej energii swoim braciom i siostrom tak aby nie została przez nikogo i nic skażona.
I na zakończenie krótka informacja. Na pewno słyszeliście już o pewnej gminie w Austrii, która uniezależniła się zupełnie od energii atomowej z zewnątrz likwidując całe bezrobocie i zwiększając rozwój rolnictwa o 23%? :)

Lekcja 13: Zaufanie (podstawowy)
Gdy otrzymujesz jakąś dobrą informację od innego aktywisty o postępach w walce ze wspólnym atomowym wrogiem lub badania naukowe potwierdzające zasadność naszej walki to nie ma potrzeby zagłębiać się w szczegóły.
Nie trać czasu na weryfikacje danych, porównywanie z innymi badaniami bo tylko stracisz czas a sensu to nie ma w cale. Poza tym, czemu twój przyjaciel miałby Cię okłamać? Nawet jeśli informacja troszeczkę różni się od prawdy to i tak to wszystko jest w dobrej wierze i nic złego się nie dzieje, prawda? A wręcz przeciwnie! No i jakby to wyglądało gdybyś mówił otwarcie o nieścisłościach jakie zauważyłeś/aś, podważał informacje, drążył.
Walczymy przecież o to samo, takich rzeczy się nie robi, szczególnie publicznie. Lepiej mieć CZYSTE sumienie:)
Jeśli coś jest dla ciebie niezrozumiałe w cale nie jest powiedziane, że nie możesz tego poprzeć. Działajmy jak jeden organizm. Jeśli na 10 osób tylko jeden aktywista rozumie jakieś zagadnienie i powiem nam, że to jest dobre to znaczy, że możemy spokojnie się pod tym podpisać! Polegajmy na sobie, ufajmy sobie, tylko tak zwyciężymy. Jeden za wszystkich!

Lekcja 14: „Jestem specjalistą” (średnio-zaawansowany)
Często musimy posiłkować się cytatami z prac różnych naukowców, które pomagają nam w walce z entuzjastami-fanatykami. Niestety cytatów jest mało i szybko się kończą a często przytaczane tracą swą moc gdyż fanatycy sprawniej znajdują na nie kontrargumenty. Zastanów się teraz drogi aktywisto, czy możesz się powołać w dyskusji na SIEBIE! Tak, dobrze zrozumiałeś, na siebie! Czy miałeś w szkole fizykę? A może na studiach jakikolwiek przedmiot ścisły? Niestety cierpimy na deficyt naukowy z dziedziny atomowej dlatego każdy przedmiot naukowy, która choć trochę załapie się do omawianego kręgu zwiększa nasze szanse na zwycięstwo. W czasie dyskusji możemy napisać w ten sposób:
- „wybacz drogi fanatyku, niestety mylisz się. Pisałem na studiach pracę, w której omawiałem bardzo podobny przypadek i coś na ten temat wiem”
lub:
- „nauki ścisłe to moja praca, więc nie możesz mi zarzucić błędu”.
Podstawową zasadą jest nie informowanie oponenta o naszej dokładnej specjalizacji bo możemy stracić moc gdy okaże się, że nasz profil naukowy mija się z tematem sporu.

Lekcja 15: Miażdżąca przewaga (zaawansowany)
Czy istnieje argument, którego nie da się w żaden nawet najmniejszy sposób podważyć? Idealne środowisko, do którego nie wejdzie ze swoimi brudnymi butami fanatyk jedynie-słusznych-elektrowni? TAK! Zapytasz pewnie jaki to argument. Już mówię.
Posiadasz własną stronę czy bloga? Napisz notkę, najlepiej wg zasad z lekcji 12 wykorzystując inne lekcje (np. drugą czy trzecią). I wiesz co? Możesz jeszcze mocno podkolorować a wręcz nawet skłamać (tak, tak, może nie jest to najlepsze ale w końcu nic złego się nie dzieje, a wręcz przeciwnie). I… Nie dać możliwości skomentowania! I wiecie co jest w tym najlepsze? Wróćmy do fragmentu z lekcji 12 a dokładniej tego: „Niestety często musi pojawić się jakiś fanatyk-entuzjasta, który pojawi się niespodziewanie jak awaria w elektrowni i zaburzy tę chwilę wytchnienia swoimi „logicznymi” i „potwierdzonymi” toksycznymi argumentami. Dlatego trzeba rozważnie wybierać miejsca, w których przekażemy część czystej energii swoim braciom i siostrom tak aby nie została przez nikogo i nic skażona.”
Wszystko układa się w logiczną całość:)
Oprócz umacniania w wierze taki miażdżący argument może uczyć zwykłych ludzi z czym wiąże się brudna energia, jeśli oczywiście naszą stronę odwiedzają nie tylko zaprzyjaźnieni zieloni aktywiści.

Niewyczerpalne, a raczej odnawialne źródło inspirującej energii:)

Lekcja 16: Rodzaje promieniowania (średnio-zaawansowany)
Lekcja ta mogła powstać dzięki aktywności użytkowników na tablicy Poznawaj Atom.
Na pewno jakaś część z nas słyszała z ust fanatyków-zwolenników, że niektóre rzeczy czy miejsca naturalnie promieniują i każdy jest wystawiony na działanie promieniowania bez żadnych szkód na zdrowiu. Jasnym jest, że nikt nie traktował tych bzdur poważnie. Niedawno naukowcy pracujący po zielonej stronie odkryli, że istnienie takiego naturalnego promieniowania to prawda. Czy myliliśmy się a fanatycy mieli racje bagatelizując liczne awarie i doniesienia o przeciekach składowisk odpadów? Oczywiście, że nie! Naturalne promieniowanie ziemi nie wyrządza żadnej krzywdy organizmom żywym mimo, że potrafi wielokrotnie przewyższać normy! Inaczej sprawa się ma z promieniowaniem sztucznym, jakie jest emitowane przez np. elektrownie, które nadal jest śmiertelnie niebezpieczne nawet nie przekraczając norm (atomowe lobby co roku i tak je zwiększa licząc na nieuwagę obywateli). Te jest mocno skoncentrowane i odkłada się w ciałach organizmów żywych powodując niesamowite spustoszenia i mutacje. Różnica jest mniej więcej taka jak między naturalną morską bryzą a wiatraczkiem elektrycznym - o ile na bryzę jeszcze nikt nie umarł to ofiarami śmiertelnymi takich wiatraczków pada rocznie nawet kilka osób.
Niestety liczniki nie są w stanie odróżnić czy promieniowanie jest dobre czy złe ale i tak okazuje się, że fanatycy znów nie mieli racji kolejny raz się ośmieszając! Drogi aktywisto, już nie dasz się zagiąć kłamliwymi argumentami fanatyków.

Lekcja 17: Ostatnia deska ratunku nr 2 (zaawansowany)
Kilka dni temu, na lekcji 9, omawialiśmy jak wybrnąć z dyskusji, w której znaczącą przewagę uzyskał nasz przeciwnik fanatyk-entuzjasta atomu. Była tam mowa o przeistoczeniu się w ekonomistę w celu zaskoczenia oponenta zmianą podejścia do tematu. Dziś dowiemy się jak przerwać dyskusję, w której przegrywamy i wyjść z niej z honorem a może i nawet wygrywając ją. Gdy już nie dajemy rady, przeciwnik już ma wyciągać zwycięskie sztandary my zmieniamy taktykę i dokonujemy jego PSYCHOANALIZY.
Fanatyk zostaje zbity z tropu naszą dogłębną oceną i uświadomieniem mu, że jego poparcie dla atomu musi wynikać z jakichś zwichrowań, które wiążą się ze złymi przeżyciami z odległych lat.
Przykładowa rozmowa:
Fanatyk: „mnie odpady atomowe zupełnie nie ruszają. Niech ludzie chorują, umierają, atom to postęp a z postępem wiążą się ofiary [tu jakiś link prezentujący kłamliwe, ale trudne do podważenia w danej chwili liczby]”
My: „jak możesz tak mówić, jak może ci nie być bliski los innego człowieka, natury! Powinieneś się zastanowić skąd u ciebie taka obojętność! My tu mówimy o przyszłych pokoleniach a ty to masz gdzieś. Jesteś zimnym egoistą umiejącym patrzeć tylko na liczby".
Przy odrobinie szczęścia i wysiłku, pod naporem naszych rad przeciwnik zapomni, że zaczął prowadzić w dyskusji i prawdopodobnie ją zakończy aby przemyśleć całą sytuację. Może choć trochę zmieni swoje nastawienie do brudnego atomu.

Lekcja 18: Jakość prądu, czyli jak wybrnąć z sytuacji gdy atom okaże się tańszy - przykłady. (zaawansowany)
Co gdy fanatyk przedstawi nam "fakty", w których brudny prąd z atomu jest tańszy niż zielona energia a my nie mamy argumentu przeciwko? Wspaniałe rozwiązanie przedstawiają Zielone Wiadomości, wydanie maj-czerwiec w artykule pt.: „Mity i Fakty: Niemiecki zwrot od atomu ku źródłom odnawialnym”.
Otóż prąd z bezpiecznych i ekologicznych źródeł posiada lepszą jakość niż ten z innych źródeł, dlatego jest nieco droższy! Nie wierzycie? Czytajcie!
Ale tak, zielona energia podniosła stawkę detaliczną w Niemczech. Przez ostatnie dwa lata dopłata wynosi 0,036 euro za kilowatogodzinę- około 12% stawki detalicznej. Według ostatnich badań przeważająca większość opinii publicznej jest tą ceną całkowicie usatysfakcjonowana. (Niemcy płacą również 25 dolarów za obiad w przyzwoitej restauracji, podczas gdy mogli by zjeść kolację za sześć dolców w fast- foodzie. Nie mają więcproblemów z płaceniem za jakość).

Musimy przyznać, że to prawda. Kiedy byliśmy u naszych znajomych w Niemczech kolory na monitorach naszych laptopów były bardziej żywe a muzyka brzmiała wyraźniej, intensywniej.
Dlatego gdy fanatyk powie „atom jest tańszy!” my możemy odpowiedzieć „dlatego, że jest gorszej jakości! A za jakość się płaci, dlatego wybieram zielone rozwiązanie!”.

Lekcja 19: Wywiady z ekspertami - przykłady (zaawansowany)
Jakiś czas temu przedstawiliśmy Wam drodzy aktywiści, pewne 3 lekcje. Chodzi dokładnie o lekcje nr 12, 13 i 14. Odpowiednio były to: „Umacnianie w wierze”, „Zaufanie” i „Jestem specjalistą”. Dzisiejsza lekcja miała mieć numer 15 aby zachować ciągłość, niestety nie dysponowaliśmy odpowiednim materiałem szkoleniowym, aż do teraz. Wszystko wskazuje na to, że specjalnie dla nas powstał materiał oparty o te 3 lekcje (oczywiście wykorzystuje on więcej lekcji ale nie o nie dziś chodzi). Do rzeczy. Zapewne większość z Was posiada stronę o ekologii czy antyatomowym blogiem, na którym możemy się nawzajem informować o postępach w walce ze wspólnym wrogiem oraz umacniać swoją wiarę w wiatr, słońce i rzadziej wodę. Zapraszamy wiec kogoś z naszego kręgu aktywistycznego, a jak się ma wpływy to nawet kogoś z Greenpeace'u, z kim będziemy mogli przeprowadzić rzetelny wywiad na temat np. bezpieczeństwa atomu. Oczywiście zupełnie nie musi to być osoba obeznana z techniką atomową, może to być nawet rzecznik prasowy bo ma dużo czasu. Osoba ta wystąpi w roli eksperta udzielającego wiarygodnych informacji. Jeśli tytułem wywiadu jest przykładowo „Czy elektrownie jądrowe są bezpieczne?”. Połową treści wywiadu powinno być, że nie są, a drugą połową, że energia odnawialna jest dużo lepsza. Jeśli tytuł brzmi „Co z odpadami atomowymi?” połową treści będzie, że zabijają a drugą połową, że energia odnawialna jest dużo lepsza. A jeśli tytułem jest „Co się wydarzyło w Fukushimie” połową treści będzie, że to druga najgorsza katastrofa po Czarnobylu a drugą połową, że energia odnawialna jest dużo lepsza. Tu możemy zobaczyć jak to wygląda w praktyce:

http://srodowisko.ekologia.pl/wywiady/Polska-energetyka-jadrowa-Czy-elektrownie-jadrowe-sa-bezpieczne,15223.html

Lekcja 20: Nasz człowiek w... - przykłady praktyczne (zaawansowany)
To co dziś przeczytacie zachowajcie dla siebie! Będzie trochę konspiracji, trochę po szpiegowsku ;)
Tematyką dzisiejszej lekcji nawiążemy nieco do poprzedniej, żeby odpowiednia ciągłość. Jak pisaliśmy poprzednio, duża część nas posiada bloga lub stronę o tematyce EKO. Zamieszczamy na nich często informacje czy linki do obiektywnych informacji antyatomowych. Można to robić tak jak pisaliśmy w lekcji 19. czyli zaprosić do rozmowy eksperta ;) ds. atomu z organizacji ekologicznej, lub tak jak w dzisiejszym przykładzie podąć linka do informacji wykreowanej przez naszą tajną wtyczkę, o której nikt nie wie, że pracuje po naszej stronie. Dziś właśnie, nasze bratnie strony, m.in. Greenpeace i szyderczy Poznaj Atom zamieściły linki do artykułu Michała Olszewskiego http://tygodnik.onet.pl/30,0,75755,zanim_zgasnie_swiatlo,artykul.html . Widzimy, znany portal, znaną gazetę, żadnych zbędnych informacji oprócz tego czego dotyczy artykuł, więc przeciętna osoba czy nawet fanatyk-zwolennik-atomu czytając pomyśli, że nic z tym nie mieli wspólnego ci „źli i szaleni ekoterroryści”! Ba, to nawet musi być prawda co tam jest napisane! Aż chce się powiedzieć po nieekologicznemu, że rybka złapała haczyk! A gdzie ten haczyk? Autor artykułu to nasz człowiek! Czysta i profesjonalna robota! http://www.eko.org.pl/index_pokolenie.php?dzial=2&kat=6&art=15
Uwaga, wszystko to, co dziś widzieliście zachowajcie dla siebie ;) Lepiej, żeby nikt się nie dowiedział, że pan Michał „zajmuje się głównie tematyką ekologiczną w sposób celowo nieobiektywny” bo była by draka i niepotrzebny argument dla fanatyków atomu.
Oczywiście Pan Michał również posiada bloga o tematyce ekologicznej.

Krótkie podsumowanie wad i zalet lekcji obecnej i poprzedniej:
Lekcja 19: Wywiady z ekspertami
+Znacząco umacniają wiarę w naszych kręgach
-Łatwe do zdemaskowania
-Mniejsza siła oddziaływania na nieświadomych obywateli z poza kręgów eko

Lekcja 20: Nasz człowiek w...
+Intryga trudna do wykrycia
+Łatwiej akceptowalne przez nieświadomych zagrożenia atomowego obywateli
-Czasem trudny do zrozumienia właściwy przekaz
-Wąski zakres omawianego tematu (nie można np. przez pół artykułu straszyć przerwami w dostawach prądu a przez drugie pół, że energia odnawialna jest dużo lepsza).

Pamiętajcie, że powyższe argumenty zostały podane w formie prześmiewczej i celowo wyolbrzymionej, aby ukazać absurdy antyatomowej argumentacji ze strony środowisk mieniących się "ekologicznymi". Ze swojej strony podam jeszcze parę notek dotyczących bezpieczeństwa energetyki jądrowej i ogólnie ochrony radiologicznej:

Czy elektrownia jądrowa może wybuchnąć jak bomba atomowa? - https://promieniowanie.blogspot.com/2013/12/zwalczamy-mity-elektrownia-jadrowa-nie.html

Co tak naprawdę zdarzyło się w Czarnobylu?

Jaka jest bezpieczna dawka promieniowania?

A jaka dawka jest śmiertelna?

Czy promieniowanie jonizujące wywołuje mutacje?

Czy napromieniowanie wywołuje radioaktywność napromieniowanego obiektu?


Czym się różni skażenie i napromieniowanie?


Czy kuchenka mikrofalowa lub telefon komórkowy emitują promieniowanie radioaktywne?

20 sierpnia, 2015

Pseudonaukowy bełkot w necie

Trochę różnych kocopołów z fejsbukowych portali - aż chciałoby się spytać "not sure if troll or just stupid":
Radzę poczytać o "naturalnym reaktorze jądrowym", szeregu promieniotwórczym i paru innych zjawiskach.

No tak, lepsza ignorancja i fobie niż naukowa wiedza, ciemnym ludem łatwiej sterować...

Spiskowa teoria level expert.


Znany manipulancki obrazek...


Fale radiowe leżą na drugim krańcu spektrum widma elektromagnetycznego, tłumaczyłem już to w jednej z notek...





Korelacja nie oznacza wynikania...

Bardziej jej zaszkodziło promieniowanie z polowych aparatów rentgenowskich, które obsługiwała, niosąc pomoc rannym żołnierzom podczas I wojny światowej. A zresztą - Lek i truciznę różni dawka (Paracelsus).

06 sierpnia, 2015

Zrzucenie bomby atomowej na Hiroszimę

Dziś przypada rocznica zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę, jednego z 2 przypadków bojowego użycia broni jądrowej. Zostawiając na boku kwestie moralne i taktyczne, skupię się na technice i fizyce.
Pierwsza bomba atomowa o kryptonimie "Gadget" została zdetonowana na pustyni Alamogordo w stanie Nowy Meksyk 16 lipca 1945 r. Była efektem wieloletnich prac kilkudziesięciu tysięcy ludzi zatrudnionych przy supertajnym projekcie "Manhattan". "Gagdet" był bombą "stacjonarną" typu implozyjnego - dużą kulą oplecioną przewodami - przeznaczoną wyłącznie do zastosowania doświadczalnego. Aby stworzyć bombę nadającą się do zrzucenia z samolotu należało zmniejszyć jej masę i wymiary. Ostatecznie zdecydowano się na skonstruowanie bomby wykorzystującej "zasadę działa" - materiał rozszczepialny podzielono na 2 części, jedna była "tarczą", druga "pociskiem", wystrzeliwanym w kierunku "tarczy" przez konwencjonalny ładunek wybuchowy. Z chwilą gwałtownego połączenia obu części i przekroczenia masy krytycznej następowała niekontrolowana reakcja łańcuchowa z wydzieleniem ogromnej ilości energii.

Bomba atomowa "Little Boy" zrzucona na Hiroszimę.

Bombę zrzucono z samolotu B-29 "Enola Gay" eskortowanego przez dwa inne samoloty z aparaturą pomiarową i fotograficzną. Ostateczne uzbrojenie zapalników bomby nastąpiło podczas lotu, na krótko przed jej zrzuceniem. Bomba miała zapalnik czasowy i ciśnieniowy, umożliwiające oddalenie się samolotu na bezpieczną odległość przed wybuchem. O godzinie 8:15, 45 sekund po zrzuceniu bomba eksplodowała na wysokości 500 m, 170 m od planowanego celu, którym był most Aioi. Wysokość wybuchu dobrano celem wywołania jak największych zniszczeń. Eksplozja zrównała z ziemią całą zabudowę w promieniu kilometra, na dalszych odległościach wzniecając rozległe pożary. Hiroszima (razem z alternatywnymi celami - Kokurą i Niigatą) była celowo oszczędzana podczas bombardowań konwencjonalnych, aby można było dokładnie oszacować siłę wybuchu i zakres zniszczeń spowodowanych eksplozją bomby atomowej. Sama bomba miała bardzo małą wydajność - z 64 kg wzbogaconego uranu reakcji rozszczepienia uległo zaledwie 0,8 kg, co dało siłę wybuchu rzędu 15-16 kiloton trotylu. Gdyby całość materiału rozszczepialnego uległa reakcji, siła wybuchu osiągnęłaby 200 kt TNT. Następna bomba atomowa, użyta podczas ataku na Nagasaki, działała na zasadzie implozyjnej (jak "Gadget") i wykorzystywała pluton-239 zamiast uranu-235, ale to inna historia...

18 czerwca, 2015

Rentgenometr Victoreen CDV-715


Amerykańska firma Victoreen Instrument Co. z Cleveland w stanie Ohio została założona w 1928 r. przez fizyka samouka i wynalazcę Johna Austina Victoreena (1902-1986). W firmie opracowano kilka typów dozymetrów rentgenowskich, jednak z powodu braku zapotrzebowania trafiły "na półkę". Dopiero w roku 1937, wraz z rozwojem badań z zakresu fizyki jądrowej pojawił się popyt na te przyrządy i zmagazynowany asortyment znalazł nabywców, głównie na Uniwersytecie Chicagowskim [LINK]. Podczas II wojny światowej Victoreen pracował dla Projektu Manhattan, m.in. opracowując przenośne mierniki promieniowania. Przygotowywano je na potrzeby lądowania w Normandii, gdzie  spodziewano się użycia przez Niemców radioizotopów do skażenia terenu desantu (tajna operacja "Peppermint"). Do 1946 r. Victoreen był jedynym producentem przyrządów dozymetrycznych, podczas testów na Atolu Bikini (1 i 25 lipca 1946 r.) aż 95% sprzętu dozymetrycznego było produkcji firmy Victoreen. Trwająca zimna wojna zapewniała ogromny zbyt na mierniki promieniowania, zarówno na potrzeby wojska, jak i obrony cywilnej. I właśnie dla obrony cywilnej przeznaczony jest ten miernik, oznaczony CDV-715 (CD - civil defense


Jest to jeden z wielu przyrządów opracowanych wówczas przez firmę:
  • CDV-700 (z licznikiem GM w zewnętrznej sondzie mocowanej na rączce, zakres 0,1-500 mR/h)
  • CDV-710 (z komorą jonizacyjną, zakres 0,01-50 R/h)
  • CDV-711 (z komorą jonizacyjną na przewodzie o długości 300 stóp (91,44 m), do pomiarów z odległości, zakres 0,1-1000 R/h)
  • CDV-715 (z komorą jonizacyjną, zakres 0,01-500 R/h)
  • CDV-717 (wersja CDV-715 z komorą jonizacyjną, którą można odłączyć od przyrządu dla pomiarów zdalnych, zasięg kabla 25 stóp, czyli 7,62 m)
  • CDV-720  (z komorą jonizacyjną z zasuwanym okienkiem pozwalającym na pomiar beta, zakres pomiaru gamma 0,1-500 R/h)
Miernik został wprowadzony do produkcji w 1961 lub 1962  r. jako a high-range gamma survey meter for general post attack operational use. W polskiej terminologii jest to rentgenometr, czyli przyrząd do pomiaru wysokich poziomów promieniowania, rzędu dziesiątek i setek R/h. 

CDV-715 ma cztery zakresy pomiarowe, które pokrywają zakres zarówno CDV-710 (0,01-50 R/h), jak i CDV-720 (0,1-500 R/h). Tak szeroki zakres sprawił, że po rozpoczęciu produkcji CDV-715 władze pozbyły się całego (!) zapasu CDV-710 i ok. 40 % zapasów CDV-720. Co ciekawe, producent pierwotnie planował zastosowanie komory z odsłanianym okienkiem, takiej jak w CDV-720, jednak ostatecznie zrezygnowano z tego pomysłu. Prototypowy egzemplarz wyglądał tak:

https://www.orau.org/health-physics-museum/collection/civil-defense/cdv-instruments/cdv-715.html

Pierwsze serie produkcyjne CDV-715, wytwarzane przez trzech różnych producentów, okazały się dość awaryjne ("pływanie" zera, duże zużycie baterii, niewiarygodny test baterii). Wprowadzono więc wiele modyfikacji, m.in. wymieniając rezystory na szklane, bardziej odporne na wilgoć. Jeśli problemy sprawiał mikroamperomierz, wymieniano go na wzmocniony, w czarnej ramce. Modyfikacje rozpoczęto w 1971, zmodernizowane przyrządy pieczętowano literą R (retrofit). W roku 1991 tylko te ulepszone wersje pozostawały w służbie. 

Symbol amerykańskiej obrony cywilnej znajduje się na bocznej ściance przyrządu:


Przyrząd mierzy promieniowanie gamma w bardzo szerokim zakresie od 0,01 do 500 R/h (100 µSv/h - 5 Sv/h), podzielonym na cztery podzakresy:
  • x100 (10-500 R/h)
  • x10 (1-50 R/h)
  • x1 (0,1-5 R/h)
  • x0,1 (0,01-0,5 R/h)
Wynik odczytujemy na mikroamperomierzu z liniową podziałką 0,1-5 R/h, skalowaną co 0,1, używając odpowiednich mnożników dla poszczególnych podzakresów, wybieranych obrotowym pokrętłem.


Detektorem promieniowania jest powietrzna komora jonizacyjna o objętości ok. 220 cm3, umieszczona we wnętrzu korpusu miernika, podstawą w kierunku dna:


Wewnątrz stalowej obudowy komory (średnica 9,3 cm, wysokość 4 cm) znajduje się grafitowy cylinder, stanowiący właściwą komorę i jednocześnie katodę, a w jego wnętrzu metalowy dysk, będący anodą:

https://www.orau.org/health-physics-museum/collection/civil-defense/cdv-instruments/cdv-715.html

Stalowa ścianka komory o grubości 0,3 mm, w połączeniu z aluminiową blachą korpusu obudowy sprawia, że do objętości czynnej dociera tylko twarde promieniowanie gamma, bez niskoenergetycznych kwantów czy tym bardziej cząstek beta.


Pamiętajmy, że przyrząd przeznaczony jest do pracy w warunkach wojny jądrowej i bardzo wysokich poziomów promieniowania, a nie do pomiaru tła naturalnego i "domowych" źródeł. Zakres pomiarowy zaczyna się od 0,1 R/h (100 mR/h = 1000 µSv/h), zaś najbardziej aktywne zegary z farbą radową emitują 5-7 mR/h i nie spowodują drgnięcia wskazówki, nawet po otwarciu przyrządu i przyłożeniu bezpośrednio do komory jonizacyjnej. Z kolei na szczycie reaktora "Maria" w Świerku udało mi się zmierzyć dozymetrem ANRI Sosna "tylko" 28 mR/h -  nadal za mało, by CDV-715 zareagował. Jedynym miejscem, gdzie możemy przetestować ten przyrząd, jest czarnobylska Strefa, jeśli znajdziemy odpowiednią "gorącą plamę" skażeń. Tam też był testowany egzemplarz sprzedawany na portalu Olx:

https://www.olx.pl/d/oferta/dozymetr-victoreen-cdv-715-lata-60-rentgenometr-CID628-IDTwwuD.html

Miernik więc przyda się nam najwyżej na wypadek awarii radiacyjnej lub wojny jądrowej i lepiej, by nigdy nie był potrzebny. 


Tyle tytułem historii i teorii, przejdźmy do praktyki.

Procedura uruchomienia obejmuje:
  • zainstalowanie baterii (1x R-20) po otwarciu obudowy, zamykanej na dwa zatrzaski, 
  • test zasilania po przekręceniu i przytrzymaniu pokrętła zakresów w położeniu CIRCUIT CHECK - wskazówka powinna być na czerwonym łuku skali
  • ustawianie zera w położeniu pokrętła na pozycji ZERO - wskazówkę nastawiamy na pozycję zerową skali przy pomocy potencjometru oznaczonego ZERO
  • wybranie odpowiedniego zakresu pomiarowego

Całą procedurę przedstawia ten filmik:


Z uwagi na zerową czułość na "domowe" źródła, nie przeprowadziłem typowych testów. 

Zbierając materiały do niniejszego wpisu trafiłem jednak na ten oto filmik, na którym CDV-715 ze zdjętą obudową reaguje na ceramikę typu Fiesta, a pomiar porównywany jest z CDV-700, widocznym na miniaturce:


Nie jest to jednak efekt działania promieniowania, zbyt słabego, by pokonać blachę komory jonizacyjnej, a jedynie reakcja komory na pole elektrostatyczne powstające podczas wyjmowania elektroniki z obudowy - podobny efekt uzyskał Michał (pozdrowienia!) podczas serwisu mojego egzemplarza:



Spotkałem się z próbami konwersji tych mierników na bardziej użyteczny zakres pracy - efekty poniżej:



Osobiście jestem przeciwny takiemu kaleczeniu zabytków techniki - do pomiarów niższych poziomów promieniowania są osobne przyrządy, a przerobiony miernik to taki "ni pies, ni wydra". Z drugiej strony w USA CDV-715 jest bardzo popularny i tani, trochę jak u nas D-08, co zachęca do eksperymentów.


***

W komplecie z miernikiem znajdował się pas nośny z tworzywa sztucznego, zakończony sprężynującymi płaskimi hakami do zamocowania w wycięciach obudowy:



Zasilanie odbywa się z jednej baterii R-20, umieszczonej w koszyczku na spodzie płytki drukowanej. Powinna starczyć na 150 godzin pracy.


Victoreen CDV-715 występował w trzech wersjach: 1, 1A i 1B. Pierwszy model nie był produkowany masowo, we wprowadzonej ok. 1962 r. wersji 1A zastosowano wyższe napięcie zasilające, zaś w 1B (ok. 1964) potencjometry nieliniowe, aby zwiększyć dokładność kalibracji. Podział produkcji pomiędzy poszczególne firmy przestawia się następująco:
  • Victoreen Inst. Co. (1A, 1B), 
  • Landers, Frary and Clark (1A), 
  • Lionel Electronic Labs (Models 1, 1A)
Wersje A i B pod względem wizualnym są praktycznie identyczne:


Różnice pojawiają się dopiero przy rozmieszczeniu elementów na płytce drukowanej:


Układ elektroniczny jest bardzo prostą konstrukcją tranzystorową. Niebieskie potencjometry widoczne na zdjęciu służą do kalibracji poszczególnych zakresów.




Dozymetry z komorą jonizacyjną są bardzo wrażliwe na wilgoć, która powoduje upływ prądu w komorze jonizacyjnej i zafałszowuje pomiar, a w skrajnych przypadkach uniemożliwia kalibrację miernika (por. recenzja Robotrona 27040 - LINK). Dlatego też w obudowie zainstalowano pochłaniacz wilgoci, a brzegi górnej części obudowy mają uszczelkę.


Mimo to istniało ryzyko zawilgocenia komory (choć powinna być hermetyczna). W takim przypadku zalecano wywiercenie niewielkiego otworu, wygrzanie miernika, a następnie schłodzenie do temperatury pokojowej w suchym pomieszczeniu i zalutowanie otworu. 

Przyrząd należy przechowywać z wyjętą baterią, a co pewien czas (kwartał?) włączać na okres min. 8 godzin.

***

Produkcja CDV-715 była masowa, według poniższego zestawienia w latach 1963-1974 rok w rok produkowano 567475 egzemplarzy (razem 6 809 700), z czego wysłano do końcowych użytkowników 2 561 887.

https://www.orau.org/health-physics-museum/collection/civil-defense/cdv-instruments/cdv-715.html

Dane te są co prawda niepełne, ale dają pojęcie o skali produkcji. 

***

Przyrząd obecnie ma znaczenie głównie kolekcjonerskie, a do pomiaru promieniowania w szerokim zakresie mamy całą gamę innych przyrządów, przede wszystkim znacznie czulszych na początku zakresu. Mam tu na myśli głównie rentgenoradiometry DP-5 i DP-66.

Jeśli mieliście do czynienia z tym miernikiem i udało się Wam coś zmierzyć, dajcie znać w komentarzach!