01 lutego, 2015

Luminous disc - świecący marker na hełm z farbą radową

Jak już wiemy, radu używano do wyrobu farb świecących. Sól radu (zwykle chlorek) był mieszany z siarczkiem cynku, działającym jak scyntylator - pod wpływem promieniowania emitował błyski światła. Farbę tą stosowano w zegarkach, zegarach, kompasach, przyrządach pomiarowych do samolotów itp. W dobie radowego szaleństwa podświetlano w ten sposób numery domów, kostiumy tancerek w nocnych lokalach, a pracownice fabryk malowały sobie zęby i paznokcie (sic!). Farbę tą stosowano również do wyrobu świecących markerów, umożliwiających żołnierzom rozpoznanie się w ciemności. Markery te, znane jako luminous discs (ew. radioluminescent discs) noszono na hełmach lub bluzach mundurowych. Mocowane były albo za pomocą wiązanych troczków zatrzasków albo agrafek:
https://www.orau.org/ptp/collection/radioluminescent/deck.htm


http://www.paratrooper.be/articles/luminous-disks/
http://www.paratrooper.be/articles/luminous-disks/

Markery miały 1 cal średnicy (25,4 mm), a aktywność radu wynosiła od 5 do 15 mCi. Występowały w 3 gradacjach (15M, 25M, 30M), różniących się zawartością radu, a co za tym idzie - intensywnością świecenia. Używano ich jeszcze w latach 50. i prawdopodobnie z tej epoki pochodzi powyższy egzemplarz. Poniżej zdjęcie żołnierza 101 Dywizji Powietrznodesantowej z markerem na hełmie:
Źródło


Inne typy markerów stosowano do oznaczania krawędzi okrętów w marynarce wojennej (tzw. deck markers). Miały taką samą aktywność, jak te mocowane na hełmach, ale nie miały zatrzasków, były przykręcane do poszycia okrętu za pomocą dwóch wkrętów. Z kolei na mostach stosowano markery o większej średnicy (1,75") i z podwyższoną zawartością radu (20 mCi), aby kierowca pojazdu mógł dostrzec je z odpowiedniej odległości. Mocowano je do konstrukcji mostu za pomocą śruby. Pomimo większej aktywności nie stanowiły tak dużego zagrożenia jak markery noszone na hełmach, chyba że wartownik stałby przy nich dłuższą chwilę.
https://www.worthpoint.com/worthopedia/luminous-bridge-deck-marker-disc-1830167690

W czasie wojny w Korei żołnierze północnokoreańscy dokonywali sabotażu, przesuwając markery, aby pojazdy zamiast na most wjeżdżały do rzeki.
http://www.paratrooper.be/articles/luminous-disks/

Markery przechowywano w blaszanych pudełkach wyłożonych ołowiem, a instrukcja na wewnętrznej stronie wieczka regulowała zasady obchodzenia się z markerami. Jeden żołnierz mógł nosić na umundurowaniu najwyżej 3 markery (!), zaś pudełko z 24 sztukami mógł nosić najwyżej 8 godzin dziennie. Jeżeli żołnierz był narażony dłużej niż 8 godzin dziennie, musiał znajdować się w odległości od 4 do 20 stóp (1,2-6 m) w zależności od liczby pudełek z markerami (2-1000).

Promieniowanie markerów groziło również zaświetleniem materiałów fotograficznych, stąd wymaganie zachowania odległości min. 100 stóp (33 m) lub większej w zależności od liczby opakowań zbiorczych.

http://www.paratrooper.be/articles/luminous-disks/

Markery były oznaczone jedynie "poison inside", cienka metalowa blaszka słabo tłumiła intensywne promieniowanie radu, a moc dawki wynosiła od 10 do 40 mR/h. Noszenie tak mocnego źródła na głowie, nawet pomimo hełmu, nie jest rozsądnym pomysłem. Blacha hełmu (grubości kilku mm) nie jest w stanie zmniejszyć dawki do bezpiecznych granic, jak ktoś chce, może policzyć współczynnik osłabienia dla stali o grubości 1,2-3 mm w amerykańskim hełmie M1. Co prawda tkanka nerwowa nie jest szczególnie promienioczuła, ale długotrwałe naświetlanie z pewnością jej nie służy i może powodować skutki późne w postaci nowotworów. Dodatkowo promieniowanie jonizujące szkodliwie wpływa na wzrok, przyczyniając się do rozwoju zaćmy. Ciekawe ile przypadków nowotworów było spowodowanych przez te "świecidełka", zarówno wśród żołnierzy noszących je w akcji, jak i przechowujących czy transportujących, a także u kolekcjonerów, trzymających je w domach.
Poniżej pomiar łącznej emisji beta i gamma za pomocą współczesnego dozymetru Terra-P - wynik osiąga 900 µS/v, prawie 1 mSv/h, czyli tyle, ile osoba niezatrudniona przy promieniowaniu może dodatkowo otrzymać przez rok ze źródeł innych niż naturalne!

Poniżej pomiar amerykańskim monitorem promieniowania Ludlum no. 3 Survey Meter (widać tubę Geigera typu pancake), miernik jest na najwyższym zakresie a wskazówka praktycznie na końcu skali:
http://www.radioactivethings.com/wwii-luminous-disks.html

W latach 50. zaczęto zastępować rad w markerach strontem-90, który emituje promieniowanie beta, mające niższą przenikliwość i mniej niszczące strukturę siarczku cynku, zatem markery ze strontem zachowywały dłużej zdolność świecenia. Z drugiej strony Sr-90 ma czas półrozpadu 28 lat, stąd jego aktywność zmniejsza się dużo szybciej niż radu (1599 lat).

https://www.orau.org/ptp/collection/radioluminescent/deck.htm
Tak czy inaczej, obecnie markery te, podobnie jak inne wyroby z radioluminescencyjną farbą świecącą, nie wykazują już świecenia z powodu zniszczenia struktury kryształów scyntylatora. Spotkałem się jednak z opinią, że niektóre egzemplarze nadal emitują słabe światło w całkowitej ciemności.
***
Markery te pojawiają się czasem na zachodnich serwisach aukcyjnych, ale osiągają dość wysokie ceny (nawet i 500$!). Z racji dużej mocy dawki mogłyby służyć do testowania mniej czułych wojskowych przyrządów pomiarowych, jednakże trudności z przechowywaniem, możliwość wywołania silnego skażenia i duża emisja radonu praktycznie uniemożliwiają takie ich zastosowanie. Tak wysoka moc dawki powodowałaby zagrożenia zarówno dla "eksperymentatora", jak i dla osób w jego otoczeniu, nawet i sąsiadów w bloku. Poza tym przy próbie wysyłki za granicę taki marker momentalnie by został zatrzymany przez bramki dozymetryczne podczas kontroli granicznej. Tak więc, nie róbcie tego w domu! Szczególnie groźne jest narażenie na radon, radioaktywny gaz będący produktem rozpadu radu, który dostaje się wraz z powietrzem do płuc i może powodować zmiany nowotworowe [LINK].
PS.  Jak widać na poniższym egzemplarzu, radowa farba już się pokruszyła i teraz wystarczy drobne rozszczelnienie, aby taki marker zaczął "brudzić", a rad należy do IV, najwyższej grupy radiotoksyczności [LINK]:


Na koniec przekrój markera dla żołnierzy i do oznaczania krawędzi okrętu:



Dodatkowe info o markerach można znaleźć poniżej:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli znajdziesz błąd lub chcesz podzielić się opinią, zapraszam!

[komentarz ukaże się po zatwierdzeniu przez administratora - treści reklamowe i SPAM nie będą publikowane!]