05 czerwca, 2022

Giełda staroci Pchli Targ w Poznaniu

Będąc w Poznaniu odwiedziłem tamtejszą giełdę staroci. Mieści się ona przy ul. Szwajcarskiej 14, na parkingu centrum handlowego M1. Czynna jest w niedziele, od godzin rannych do popołudniowych. Targowisko jest połączeniem typowego bazaru z żywnością, elektroniką i odzieżą oraz pchlego targu i giełdy antyków. Dominuje asortyment znany z warszawskiej Olimpii, czyli graty z mieszkań, jest on jednak znacznie młodszy. Dużo mniej jest przedmiotów z epoki PRL-u, przeważa elektronika i drobne AGD z lat 90. czy nawet 2000. Można powiedzieć, że w Poznaniu stare rzeczy są nowsze niż w Warszawie.

Ceny bliższe są Koła niż Olimpii, choć cechuje je znaczny rozrzut, z tendencją do zawyżania. Przykładowe, niejako referencyjne artykuły przedstawiają się następująco:

  • mocno wypalona grzałka katalityczna do rąk typu GK-1 - 65 zł (!)
  • kompas Adrianowa, wersja polska, radowa, bez paska, stan średni - 150 zł
  • lampa ciemniowa panoramiczna pięciofiltrowa - 50 zł
  • przystawka do Celmy - szlifierka kątowa PRXp-115B (bez osłony tarczy) - 50 zł
  • przystawka do Celmy - nożyce do żywopłotów PRZa-320 - 20 zł
  • radiomagnetofon Grundig RB-3200 - 190 zł
  • termowentylator Farel 4-biegowy - 40 zł
  • gablotki z owadami (2 okazy w każdej, chrząszcze, szerszenie itp.) - 35 zł
  • nici do overlocków - 5 zł/szpulę

Jeżeli chodzi o "świecidełka", to poza wspomnianym kompasem Adrianowa na stoisku z militariami znalazłem tylko talerz z pojedynczymi kropkami glazury uranowej oraz mały dzbanuszek z naklejką Jasby, jedynie lekko maźnięty. Stoiska z kartonami łącznie były trzy, z czego jedno większe:


Przeważały bardzo współczesne wyroby, nawet nie ocierające się o szkło uranowe czy ceramikę z glazurą uranową. Wzrokowo nic nie znalazłem, zielone szkła nie miały typowo uranowego odcienia i nie były aktywne. Być może, gdybym wziął "żelazko", to coś udałoby się wygrzebać. Nie chciałem jednak paradować z tak rzucającym się w oczy sprzętem na obcym terenie.


Zabrałem więc tylko MKS-01SA1M do identyfikacji, jako mniejszy substytut Polarona, oraz RadiaCode 101 do nanoszenia pomiarów na mapę. Przy stoisku, mierząc jeden artefakt, wręczyłem nawet jedną ulotkę Pani, która od razu rozpoznała dozymetr (pozdrawiam!).
Radiomapa wykonana przy użyciu RadiaCode 101 bezbłędnie wskazała miejsce, gdzie zatrzymałem się przy Adrianowie, potwierdziła również brak silnie aktywnych a przeoczonych artefaktów w rodzaju rudy uranowej czy zegarów lotniczych.


Co na tej giełdzie zwraca uwagę? Alejki mają postać szerokich przecznic odchodzących od głównej alei. Zachęca to niestety do rodzinnego snucia się w celach rekreacyjnych, co znacznie trudniej praktykować na ciasnych, warszawskich targach. 


Na plus można zaliczyć zapewnienie kilku toalet typu Toi-Toi - dla porównania warszawska Olimpia  to istny dramat pod względem sanitarnym.


Przejście całości w spokojnym tempie zajęło ok. 1,5 godziny, gdybym skanował kartony "żelazkiem", potrzebowałbym 2-2,5. Generalnie targ ma małą "gęstość", stoiska interesujące z punktu widzenia dozymetrycznego i kolekcjonerskiego są poprzetykane artykułami konsumpcyjnymi i trzeba je "wyłuskiwać" z tłumu. Na stoiskach zaś, nawet wśród staroci, dominuje relatywnie nowoczesny asortyment. Jeśli akurat jesteście w Poznaniu, warto odwiedzić tą giełdę, jednak nie spodziewajcie się cudów z zakresu "świecidełek". Oczywiście, może trafić się wyjątkowa okazja,  jak wszędzie, zatem jeżeli byliście na tej giełdzie i trafiliście jakieś szczególne znalezisko, dajcie znać w komentarzach!  

2 komentarze:

  1. Cóż za zbieg okoliczności! Właśnie wczoraj przejeżdżałem tamtędy podążając na rodzinne spotkanie. Spojrzałem tylko na chwilę w kierunku bazaru i pomyślałem, że muszę w końcu się tam wybrać. Pewien bloger przecież na tych straganach staroci ciekawe artefakty wynajduje! Teraz już wiem, że szału nie było. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę żałowałem, że jednak nie wziąłem RKP-1-2, bo z jego pomocą znalazłem parę obiektów wyglądających bardzo niewinnie, których w życiu bym nie podejrzewał o świecenie (o jednym będzie niedługo) ;) Ale żelazko to wielki "klunkier" i u obcych sprzedawców lepiej się z nim nie rzucać w oczy.

      Usuń

Jeśli znajdziesz błąd lub chcesz podzielić się opinią, zapraszam!

[komentarz ukaże się po zatwierdzeniu przez administratora - treści reklamowe i SPAM nie będą publikowane!]