19 lutego, 2014

Radiometr RBGT-62a z Czechosłowacji

Przyrząd ten produkowano w Czechosłowacji w latach 60. na potrzeby armii (CSLA). Przeznaczony był do pomiaru skażeń emiterami beta, jak również niskich poziomów promieniowania gamma. Jego oznaczenie rozwijamy jako „radiometr beta gamma tranzystorowy wzór 62 odmiana a”. RBGT-62a stanowi modyfikację wcześniejszego, znacznie rzadszego modelu RBGT-62, od którego różni się rodzajem tranzystorów i brakiem przetłoczenia na boku obudowy. Pod względem eksploatacji  oba mierniki są identyczne.

RBGT-62a był stosowany również przez Siły Zbrojne PRL, potoczne zwane Ludowym Wojskiem Polskim, zanim opracowano rentgenoradiometr DP-66 i jego kolejne wersje. Stąd też dużo egzemplarzy ma polską instrukcję i oznaczenia na obudowie, choć odbiór techniczny jest czeski.

Przyrząd mierzy aktywność beta i moc dawki gamma za pomocą typowego licznika STS-5 umieszczonego w sondzie z obrotową przesłoną. Możemy ją ustawiać w 3 pozycjach:

  • β1 – licznik odsłonięty
  • β2 – licznik osłonięty przesłoną z dziurkami, która 10x osłabia promieniowanie beta
  • γ – licznik całkowicie zasłonięty, pomiar tylko emisji gamma


Na czas szkolenia korpus sondy z wycięciami pokryty był cienką folią w kolorze czerwonym, chroniącą wnętrze przed skażeniem i uszkodzeniami. W razie wojny instrukcja zalecała zerwać tą folię po przecięciu wzdłuż, aby uzyskać większą czułość na promieniowanie beta. Dla ochrony przed skażeniami na sondę naciągano "prezerwatywy" z cienkiej gumy.

Mikroamperomierz wyskalowany jest tylko w jednostkach aktywności powierzchniowej – rozpadach na minutę z centymetra kwadratowego. Przy pomiarach mocy dawki musimy samodzielnie przeliczać, przyjmując 2500 rozp/min/cm2 = 1 mR/h (~10 µSv/h). Przelicznik podany jest w lewym dolnym rogu skali, niestety czerwona farba wypłowiała w większości egzemplarzy i nie jest czytelna:


Takie rozwiązanie nieco dziwi, praktyczniejsza byłaby dodatkowa podziałka, jednak przyrząd jest przeznaczony przede wszystkim do pomiaru aktywności, pomiar mocy dawki jest wtórny.

Zakresy pomiarowe przedstawiają się więc następująco:

    • beta: 10.000 - 250.000 rozp/min/cm2 z podziałką co 10.000
    • beta z przesłoną x10: 100.000 - 2.500.000 rozp/min/cm2 z podziałką co 100.000
    • gamma: 4 - 100 mR/h (~40-1000 µSv/h)
  • II 
    • beta: 1000 - 25000 rozp/min/cm2 z podziałką co 1000
    • gamma: 0,4 - 10 mR/h (~4-100 µSv/h)
  • III
    • beta: 100 - 2500 rozp/min/cm2 z podziałką co 100
    • gamma: 0,04 - 1 mR/h (~0,4-10 µSv/h)

 ***

Aby uruchomić miernik, musimy najpierw podłączyć sondę do pulpitu pomiarowego, gdyż jest ona przechowywana osobno, w specjalnej kieszeni pod pokrywą futerału.  

Sonda podłączana jest przez wtyk koncentryczny, na czas nieużywania chroniony zakrętką na łańcuszku. 


Następnie włączamy przyrząd, przestawiając przełącznik zakresów w pozycję KN i pokrętłem KN ustawiamy wskazówkę na znacznik KN na skali. Potem wybieramy odpowiedni zakres pomiarowy, uszeregowane są od najwyższego (I), na którym pomiar możemy prowadzić z przesłoną sondy w położeniu B1 lub B2. Kolejne, coraz niższe zakresy (II i III) służą do pomiaru w pozycji B1. Oczywiście na każdym z zakresów możemy też mierzyć moc dawki gamma po ustawieniu osłony sondy w pozycji γ.

W zestawie powinno znajdować się beta-aktywne źródło kontrolne w formie prostokątnej płytki, zaszytej w prawej ściance futerału. Celem przetestowania miernika, zbliżamy sondę do wewnętrznej strony futerału w tym miejscu.


Czas półrozpadu strontu-90 wynosi 28 lat, zatem od momentu wyprodukowania miernika i źródła (1964 r.) aktywność znacznie spadła. W prezentowanym egzemplarzu wynosi ok. 2200 rozp/min/cm2, pomiar przy użyciu RBGT-62a oscyluje między 2000 a 2500, czyli koniec I zakresu.


Ekranowanie jest na tyle skuteczne, że na zewnętrz futerału ledwo da się zmierzyć pojedyncze rozpady. Niestety większość RBGT-62a dostępnych na rynku ma usunięte źródła.

***

Przyrząd ma również dźwiękową sygnalizację impulsów. Impulsy mogą być podawane na słuchawkę, co pozwala wykryć nawet nieznaczny wzrost wskazań, którego nie zarejestruje jeszcze mikroamperomierz. W RBGT-62a jest to słuchawka jednouszna, wersja RBGT-62 miała typowe słuchawki radiowe. Zwraca uwagę wtyk słuchawki, przypominający płaską wtyczkę sieciową, w razie potrzeby można go zastąpić za pomocą 2 "bananów".

 


Czułość przyrządu jest bardzo dobra. Licznik STS-5, znany z wielu innych ówczesnych przyrządów (DP-5, DP-66) reaguje na większość "domowych" źródeł. Najsłabsze promieniowanie jest niestety nieco osłabiane przez folię na okienku pomiarowym i sporą odległość między krawędzią sondy a powierzchnią licznika. 


Wadą jest stosunkowo długa stała czasu i duże fluktuacje wskazań, trzeba się wpatrywać we wskazówkę przez dłuższą chwilę, by ustalić punkt, w którym pojawia się najczęściej. RBGT-62a będzie najbardziej przydatny, jeśli mamy dużo źródeł beta-aktywnych, nawet o sporej aktywności, i chcemy mieć od razu gotowy wynik w rozpadach na minutę z centymetra kwadratowego. 

 Z praktyki wynika, że najczęściej będziemy stosowali zakres III i II, okresowo I przy pomiarach łącznej emisji najbardziej aktywnych źródeł. Podczas poniższego długiego testu z udziałem różnych "artefaktów" I zakres był potrzebny tylko przy skali od DP-63A (75k) i kontrolce od DP-66 (40 k). Nigdy zaś nie było potrzeby skorzystania z przesłony, rozszerzającej 10x zakres pomiaru aktywności beta. 


Większość pomiarów gamma, z uwagi na solidne ekranowanie sondy, udało się wykonać na zakresie III (do 1 mR/h czyli ok. 10 µSv/h). Gorzej sprawdzał się RBGT-62a na początku zakresu, przy najsłabszych źródłach, gdzie wychylenia wskazówki od tła naturalnego były na tyle duże, że mogły maskować promieniowanie od źródła. 

***

Skala, wskazówka i opisy pozycji przełącznika zakresów pokryte są farbą okresowego świecenia, niestety na skutek upływu lat świeci ona bardzo słabo, chyba że pomożemy jej ultrafioletem:


Zasilanie odbywa się z 2 ogniw R-20 (D) umieszczanej w komorze z zakręcaną, uszczelnianą pokrywą. Do jej otwarcia służy klucz, przymocowany żyłką do futerału..


Pobór prądu wynosi aż 67 mA, czyli jest dość spory. Miernik pracuje przy napięciu ogniw od 1,7 do 3,1 V, zatem powinien uruchomić się nawet przy częściowo rozładowanych. Czas pracy na jednym komplecie ogniw wg specyfikacji wynosi 50 godzin. Instrukcja nakazuje wyjmowanie ogniw po pracy i przechowywanie w specjalnej kieszeni z boku futerału. Zapis ten wynika z niskiej jakości ówczesnych ogniw cynkowo-węglowych, które miały tendencję do wylewania po nadmiernym rozładowaniu. Przy obecnych ogniwach alkalicznych lub akumulatorkach takie ryzyko nie zachodzi.

 ***

RBGT-62a jest prostą konstrukcją, możliwą do naprawy nawet w warunkach amatorskich. 

https://danyk.cz/rbgt.html


Ze słabych punktów warto wymienić wrażliwy mikroamperomierz, który może ulec uszkodzeniu w transporcie. Wspominają o tym nawet zagraniczne blogi, porównując RBGT-62a in minus z DP-5 [LINK]. Innym słabym punktem jest delikatne pokrętło KN do regulacji napięcia – w jednym z moich egzemplarzy uległo całkowitemu rozkawałkowaniu podczas przesyłki, w drugim zupełnie go nie było.

Dozymetr przenoszony jest w skórzanej torbie z wytłoczoną nazwą miernika i numerem seryjnym - w ten sposób oznaczano też inne czechosłowackie przyrządy dozymetryczne. 


Futerał mieści wszystkie akcesoria do RBGT-62a, takie jak:

  • sonda - w zapinanym na 3 napy uchwycie pod klapą futerału
  • zeszyt pracy połączony z instrukcją obsługi - w kieszonce za pulpitem pomiarowym
  • klucz do otwierania komory baterii - przymocowany do przegródki między komorami futerału
  • źródło kontrolne - zaszyte po w prawej ściance futerału
  • ogniwa (na czas nieużywania) - w prawej komorze 


Książka pracy połączona jest z instrukcją obsługi - do pobrania TUTAJ. Zawiera wpisy kontroli skalowania, napraw, przeglądów, czasu pracy i przydziałów do jednostek wojskowych. 


Prezentowany egzemplarz nosi datę fabrycznej kontroli technicznej 13.11.1964 r. W eksploatacji był aż do roku 1987, w którym odbył przeszedł ostatnie wzorcowanie, ważne do 1989 r. 


W międzyczasie przeszedł dwie naprawy średnie (przełącznika w 1974 r. i kabla sondy w 1987 r.), zaś w latach 1981-1983 był niesprawny, dopóki nie wymieniono licznika STS-5.


RBGT-62a, podobnie jak inne starsze mierniki promieniowania (np. D-08), po wycofaniu z wojska, przekazywano Obronie Cywilnej. Wspomina o nim Katalog podstawowego sprzętu Obrony Cywilnej z 1981 r.


Zerknijmy jeszcze na różnice między RBGT-62a i wspomnianym na początku jego poprzednikiem, sygnowanym RBGT-62. Różnice są kosmetyczne, najbardziej zwraca uwagę przetłoczenie wzdłuż komory baterii na boku korpusu RBGT-62:

https://danyk.cz/rbgt.html

Od strony elektronicznej różnice są bardziej istotne: RBGT-62 miał 3 tranzystory PNP, zaś RBGT-62a 3 tranzystory NPN i jeden PNP, inny był też układ połączeń. Zamieszczam schemat nowszej wersji:

https://danyk.cz/rbgt.html

Dodatkowe informacje można znaleźć na czeskich stronach:

***

Podsumowując, RBGT-62a to nadal w pełni funkcjonalny przyrząd o dużej czułości, ciekawa alternatywa wobec DP-66 i pochodnych.  Należy jednak liczyć się ze zużyciem elektroniki, podatnością mikroamperomierza na uszkodzenia i koniecznością odłączania sondy przed zamknięciem futerału. Niewątpliwą zaletą będzie skala w jednostkach aktywności powierzchniowej, pozwalająca na wiarygodny pomiar aktywności beta, niestety jednocześnie pomiar mocy dawki gamma będzie utrudniony. Na rynku pojawiają się co jakiś czas pojedyncze egzemplarze w różnym stopniu skompletowania, niekiedy tylko same pulpity pomiarowe. Sprawny egzemplarz z pełnym wyposażeniem będzie z pewnością cennym nabytkiem kolekcjonerskim.

Plusy
  • duża czułość
  • skala w jednostkach aktywności powierzchniowej
  • szeroki zakres pomiaru aktywności beta (100 -  2,5 mln rozp/min/cm2)
  • prostota konstrukcji

Minusy
  • spore wahania wyniku
  • konieczność przeliczania jednostek przy pomiarze gamma
  • konieczność odłączania sondy przed zamknięciem futerału
  • wrażliwy mikroamperomierz

***


Podoba Ci się mój blog i chcesz wesprzeć twórcę? Zapraszam na Patronite - https://patronite.pl/

3 komentarze:

  1. Czy jest to bezpieczne by przetrzymywać to w domu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, oczywiście, większość egzemplarzy nie ma źródła kontrolnego, a nawet jak mają, to kobalt-60 z tego źródła dawno uległ rozpadowi, gdyż okres półrozpadu wynosi 5,7 roku.

      Usuń
    2. To już się nie martwię, dziękuje :D

      Usuń

Jeśli znajdziesz błąd lub chcesz podzielić się opinią, zapraszam!

[komentarz ukaże się po zatwierdzeniu przez administratora - treści reklamowe i SPAM nie będą publikowane!]