28 października, 2019

Dozymetr Soeks 01M

Rosyjska firma Soeks ma na swoim koncie wiele kieszonkowych przyrządów dozymetrycznych, dostępnych w sprzedaży również na rynku polskim. Obecnie furorę robi miniaturowy Soeks 112 rozmiarów grubego flamastra, który omawiałem jakiś czas temu [LINK]. Teraz chciałbym przybliżyć starszą konstrukcję, jaką jest Soeks 01M. Przyrząd ten obecnie został praktycznie wyparty przez wspomnianego  Soeksa 112, choć ma pewne zalety, których brakuje następcy.


Prezentowany egzemplarz, wyprodukowany w 2016 r., należy do drugiej generacji, o czym informuje nas napis na tekturowym opakowaniu fabrycznym. Różnice sprowadzają się do wykończenia plastiku obudowy - nowa wersja jest matowa, starsza błyszcząca. Całość dostarczana jest w kartonowym pudełku z kompletem baterii i instrukcją obsługi.

Soeks 01M mierzy łączną moc dawki beta i gamma w mikrosiwertach na godzinę. Brak przesłony odcinającej promieniowanie beta, co niestety jest typowe w większości kieszonkowych dozymetrów do amatorskich pomiarów. Oznacza to, że znamy jedynie sumaryczną moc dawki beta i gamma, bez wyróżnienia bardziej niebezpiecznego, silnie przenikliwego promieniowania gamma*. Czujnikiem promieniowania jest dobrze znany, "jedynie słuszny" licznik SBM-20-1, co oznacza wysoką czułość na miękkie promieniowanie, jak również wystarczający zakres pomiarowy dla silniejszych źródeł, z którymi można zetknąć w codziennym życiu. Licznik jest osłonięty plastikiem tylnej ścianki obudowy, w której wycięto ukośne szczeliny. Są one dosyć drobne, choć gęsto rozmieszczone i słabe promieniowanie ulega pewnemu tłumieniu.
Niestety brak jest uszczelnień okienka pomiarowego i w obudowie dosłownie hula wiatr, a przez wspomniane szczeliny możemy zobaczyć tył pracującego wyświetlacza (!). Zatem należy uważać, by przyrząd nie nałapał pyłu radioaktywnego, wilgoci albo po prostu zwykłego brudu.

Dozymetr jest lekki - z bateriami waży zaledwie 70 g - i dobrze leży w dłoni. Chwyt jest pewny, nie ma obawy, że miernik się nam wyślizgnie, w przeciwieństwie do mniejszego i bardziej śliskiego Soeksa 112. Niestety matowy plastik z fakturą "soft-touch" bardzo łatwo łapie brud, obudowa po chwili trzymania w ręku dostaje tłustych plam, które trudno zetrzeć. Całość jest dobrze spasowana, nic się nie ugina i nie trzeszczy w dłoni.
Wyświetlacz dozymetru jest kolorową matrycą TFT, co w chwili wprowadzenia Soeksa 01M na rynek stanowiło nowość. Większość przyrządów wykorzystywała prostszy i oszczędniejszy monochromatyczny wyświetlacz LCD, nawet tak drogi miernik jak Gamma Scout. Ekran jest czytelny, każdy element ma na nim swoje miejsce, choć aby rozszyfrować znaczenie niektórych symboli, trzeba sięgnąć do instrukcji. 
Obsługa dozymetru jest intuicyjna. Miernik włączamy za pomocą środkowego przycisku, który trzeba przytrzymać przez 3 sekundy, wówczas na wyświetlaczu pokaże się logo producenta, a przyrząd rozpocznie wstępny pomiar. Trwa on 10 sekund, dopóki zielony pasek z lewej strony nie sięgnie górnej krawędzi ramki:

Wówczas pośrodku wyświetlacza zobaczymy wartość bieżącej mocy dawki, która będzie aktualizowana co 10 sekund. Orientację w czasie pozostającym do odświeżenia wyniku ułatwia wspomniany już zielony pasek z lewej stron wyświetlacza. Jest to wskaźnik zapełnienia bufora pomiarowego. Kolejne impulsy powodują jego wzrost, a gdy osiągnie górną granicę ramki (po 10 s), wówczas zmienia się wyświetlana pośrodku wartość bieżącej mocy dawki. Nie ma tu bezpośredniego przyrostu na wyświetlaczu jak w Polaronie i wielu innych przyrządach. Oczywiście po częstotliwości dźwięku z głośniczka i miganiu kropki z prawej strony (nr 4 na rysunku) możemy oszacować wzrost promieniowania, ale 10 sekund to często wieczność, szczególnie gdy jesteśmy na bazarze czy w antykwariacie i sprzedawca patrzy wilkiem, co też wyczyniamy z jego "świętym" towarem. Na szczęście jest jeszcze mały wykres na górze wyświetlacza  i na jego podstawie możemy wstępnie oszacować, czy moc dawki rośnie, czy spada, zanim skończy się cykl i wynik się zmieni.




Drugi pasek, żółty, oznacza stopień dokładności pomiaru. Z każdym kolejnym dziesięciosekundowym cyklem pasek się wydłuża, by po 12 cyklach (2 minuty) osiągnąć maksimum. Wskaźnik resetuje się, gdy nastąpi gwałtowna zmiana poziomu promieniowania, czyli moc dawki wzrośnie 3x lub spadnie 10x. Z kolei po prawej stronie wyświetlacza mamy kontrolkę częstości impulsów, która miga albo na żółto, albo na żółto i czerwono, dodatkowo w jej pobliżu wyświetlają się strzałki informujące, czy moc dawki wzrasta, czy spada. Jeżeli podczas pomiaru odsuniemy miernik od źródła, to po zapełnieniu bufora pomiarowego zobaczymy strzałkę skierowaną w dół. Jeśli spadek mocy dawki będzie duży, wówczas zobaczymy dwie strzałki. Analogicznie podczas wzrostu zobaczymy strzałkę skierowaną ku górze lub dwie strzałki przy silnym źródłach. 


Oprócz bieżącej wartości mocy dawki, która jest wyświetlana pośrodku ekranu, widzimy na górnym pasku następujące wskaźniki:
  • kontrolkę blokady klawiatury (1)
  • kontrolkę włączenia dźwięku (2)
  • wykres sumarycznej dawki przyjętej przez przyrząd od czasu resetu, który zmienia kolor od zielonego przez żółty i czerwony w zależności od tego, jak blisko jesteśmy przekroczenia ustawionego progu zakumulowanej dawki (3)
  • wykres mocy dawki z ostatnich 37 sekund - bardzo przydatny, gdy mierzymy kilka źródeł i chcemy na szybko oszacować, które mocniej świeci, wykres pokazuje to bardzo dobitnie i szybko (4)
  • stan baterii (5) 


Soeks 01M może pracować w 2 trybach: "pomiar" i "poszukiwanie". Tryb "pomiar" reaguje wolniej zarówno na zbliżenie, jak i oddalenie źródła, jest jednak dokładniejszy. Wyświetla też informację o tym, czy poziom promieniowania jest "normalny" (<0,4 µSv/h), "podwyższony" (0,4-1,2 µSv/h) czy też "niebezpieczny" (>1,2 µSv/h).


Tryb "poszukiwanie" reaguje szybciej na znaczne zmiany mocy dawki  - mam na myśli kilkukrotne zmiany. Po zbliżeniu do ceramiki uranowej i ustaleniu się wyniku na 4,3 µSv/h i nagłym odsunięciu od niej wystarczył jeden cykl pomiarowy, by wynik spadł z powrotem do poziomu tła. Dla porównania, w trybie "pomiar" wynik spadał od 4,3 µSv/h z prędkością mniej więcej 0,3-0,5 µSv/h na 10-sekundowy cykl, czyli bardzo wolno. Oczywiście przy mniej drastycznych zmianach mocy dawki, np. z 0,6 µSv/h do tła wynik spada powoli i niestety nie możemy go szybciej zresetować. W trybie "poszukiwanie" zamiast napisu "normal/high/dangerous" mamy wykres z ostatnich 37 sekund pomiaru z dodatkową informacją o "skali" czyli wysokości wykresu - jest to najwyższa moc dawki w bieżącym 37-sekundowym odcinku pomiarowym.


Aby zmienić ustawienia dozymetru, wchodzimy do menu, wciskając środkowy przycisk, a następnie nawigując bocznymi przyciskami. Przycisk środkowy służy do zatwierdzania wartości. Początkowo nie jest to zbyt ergonomiczne, potem można się przyzwyczaić. Mogliby zrobić jeden przycisk do nawigacji i zatwierdzania ustawień, jak w cywilizowanych urządzeniach. Sama klawiatura jest dość toporna - przyciski twardo pracują z nieprzyjemnym dźwiękiem i są dość luźno osadzone, więc nieprzyjemnie "pływają" pod palcami, zostawiając szczeliny między przyciskiem a obudową. Jednak przynajmniej je rozmieszczono ergonomicznie w zasięgu kciuka, i to  zarówno prawej, jak i lewej ręki.
W menu, oprócz trybu pracy, możemy zmienić ustawienia jasności wyświetlacza (1-3), głośności dźwięku (1-3), język, czas automatycznego wyłączenia oraz wygaszenia wyświetlacza, jak również progi dawki i mocy dawki



Z menu możemy wejść również w tryb dawki skumulowanej, w którym widzimy, jaką dawkę pochłonął przyrząd od czasu ostatniego resetu, jednocześnie mając podgląd bieżącej mocy dawki. Soeks 01M liczy również czas pracy przyrządu, jak też liczbę jego włączeń. Pamiętajmy, aby nie wyjmować baterii podczas pracy dozymetru, gdyż wówczas stracimy te dane. Jeśli chcemy wyzerować wynik, wchodzimy w menu "Options" i wybieramy "Set to zero". Funkcja zliczania dawki przyjętej przez przyrząd jest przydatna zarówno podczas spacerów w Strefie czy na hałdach w Kowarach, ale również, by uświadomić sobie, jak znikome zagrożenie stanowi promieniowanie szkła czy ceramiki uranowej. Mój egzemplarz był testowany bardzo intensywnie, a w ciągu półtorej godziny pracy "nałapał" zaledwie 1,6 µSv, choć niektóre artefakty były dość "gorące":


Zasilanie odbywa się z 2 typowych baterii AAA / LR03 ("cienkie paluszki"). Pobór prądu jest dość znaczny - przy napięciu zasilacza 3 V, włączonym dźwięku na 3 i wyświetlaczu na 1 wynosi aż 35 mA, co przekłada się na dość szybkie zużycie baterii. Producent szacuje długość pracy z włączonym wyświetlaczem na 10 h. Baterie można oszczędzać, wyłączając dźwięk i ograniczając intensywność świecenia wyświetlacza, choć w słoneczny dzień nie obejdzie się bez najwyższego, III stopnia jasności. Warto też pamiętać o opcji automatycznego wygaszenia wyświetlacza po określonym czasie bezczynności, jak również o funkcji samowyłączenia przyrządu. W moim przypadku wyświetlacz gaśnie po 10 minutach, zaś przyrząd wyłączy się po 20 min, jeśli nie wciśniemy w tym czasie żadnego przycisku. 
Gdy baterie słabną, najpierw wyłącza się dźwięk, a symbol głośniczka ulega zmianie. Miernik ostrzega osobnym sygnałem o bliskim rozładowaniu baterii i konieczności ich wymiany lub naładowania.  Jeżeli stosujemy akumulatorki, dozymetr umożliwia ich ładowanie przez port mini-USB. Standard portu ("mini", a nie "micro") zdradza metrykę tego przyrządu. Port służy tylko do ładowania akumulatorków, nie należy stosować go, gdy włożymy zwykłe baterie lub bez baterii. Niestety producent nie przewidział współpracy z komputerem - nie możemy zgrać wyników pomiaru ani logować ich w czasie rzeczywistym - brak tej funkcji w sprzęcie za 600 zł jest rażący. O zaślepce na port już nie wspomnę.

W ogóle wyposażenie Soeksa 01M jest marne. W pudełku mamy tylko miernik z bateriami i bardzo skrótową instrukcją w kilku językach. Z instrukcji, oprócz podstawowych danych, dowiemy się jedynie, jak włączyć przyrząd, mamy też całą stronę "warunków bezpieczeństwa", bynajmniej nie radiologicznego.



Po bardziej szczegółowy manual, liczący aż 24 strony, musimy udać się na portal producenta - LINK. W komplecie przydałby się chociaż futerał, gdyż dozymetr jest dość wrażliwą konstrukcją i powinien być chroniony od udarów mechanicznych, wysokiej temperatury i wilgotności. Dodatkowo szybka wyświetlacza lubi się rysować i lepiej nie zdejmować z niej folii ochronnej. Póki co noszę go w grubo wyściełanym futerale od kompaktowego aparatu fotograficznego.


Przyszedł czas na podsumowanie. Pomimo pewnych niedostatków Soeks 01M zrobił na mnie znacznie lepsze wrażenie niż "przebój roku 2019" Soeks 112. Przede wszystkim wielkim plusem jest czułość i czas reakcji na zmiany mocy dawki, wykres pozwalający się zorientować w zmianach poziomu promieniowania, jak również ergonomiczna obudowa, godząca niewielkie wymiary z wygodą użytkowania. Miernik jest na tyle mały, by mieć go zawsze ze sobą i nie odczuć ciężaru, ale na tyle duży, że nie zgubimy go czy nie upuścimy tak łatwo. Czułość jest wystarczająca nawet dla szkła uranowego o niewielkich aktywnościach czy związków potasu - 100 g saletry potasowej daje odczyt rzędu 0,32 µSv/h, jedynie odrobinę ustępuje Polaronowi (0,40 µSv/h), mającemu dwa całkowicie odsłonięte liczniki Geigera tego samego typu. 
Jeżeli chcemy szukać szkła, ceramiki czy minerałów, Soeks 01M będzie dobrym wyborem. Oczywiście w terenie warto pamiętać o izolacji w postaci woreczka strunowego i zapasowych bateriach. Na chwilę obecną jest to jeden z lepszych kieszonkowych dozymetrów produkowanych współcześnie w tej klasie cenowej. Poniżej filmik z pomiarów wazonu ze szkła chryzoprazowego, który wykryłem dzięki Soeksowi 01M - jak widać, reaguje znacznie szybciej niż Soeks 112:


I jeszcze w pigułce podsumowanie dla pokolenia "nieksiążkowego".

Zalety:
  • małe rozmiary
  • duża czułość
  • wykres poziomu promieniowania
  • funkcja dawkomierza z pomiarem czasu pracy
Wady
  • brak uszczelnień
  • duży pobór prądu
  • brak współpracy z PC

Dozymetr nie jest plombowany fabrycznie, ale nie rozbierajcie go bez potrzeby. Jak Was ciekawi, "co lalka ma w środku", to przedstawiam "sesję rozbieraną" ze strony producenta.

https://soeks.ru/catalog/novyy_dozimetr_soeks_01m

Jeśli jednak chcecie znacznie zwiększyć czułość przyrządu, polecam wycięcie kratki, która osłania licznik G-M i zasłonięcie otworu cienkim celofanem albo nawet przezroczystą taśmą klejącą. Poniżej pomiar szkatuły z glazurą uranową, która dawała 22 µSv/h na fabrycznym Soeksie 01M - po otwarciu obudowy wynik skoczył dwukrotnie:

Foto by Marcin (pozdrowienia!)
Zatem jeżeli potrzebujemy wyższej czułości, zwłaszcza na mniej aktywne źródła, np. szkło uranowe o małej zawartości uranu, warto zmodyfikować tylną ściankę obudowy dozymetru. Można też pokusić się o zastosowanie filtra, odcinającego promieniowanie beta, takiego jak w Polaronie. W tym celu kawałek blachy stalowej o grubości 1,5 mm mocujemy np. na miniaturowych magnesach, umieszczonych na końcach okienka pomiarowego.

PS. Nowsza wersja to Soeks 01M Prime, jest wyposażona w szybszy procesor, nowsze oprogramowanie i bogatszą szatę graficzną, a co za tym idzie, znacznie droższa [LINK]. Jeśli macie środki, kupcie nowszy produkt, a w przeciwnym wypadku skorzystajcie ze spadku ceny starego. Poniżej prezentacja nowej wersji:


Bardziej zaawansowanym produktem ze stajni Soeksa jest model Soeks Quantum, wykorzystujący 2 liczniki GM i mający bardzo szeroki wachlarz funkcji, jednak jego cena wynosi obecnie aż 1700 zł [LINK].

-------------------------------------------
* temat szerzej opisany przy recenzji Soeksa 112, tutaj tylko nadmienię, że odczyt 40 µSv/h z ceramiki uranowej, siatki żarowej i zegara z farbą radową nie będzie tym samym odczytem - przy ceramice zawartość twardego promieniowania gamma jest znikoma, przy torze-232 wynosi ok. 10 % łącznej emisji, natomiast dla radu stanowi już połowę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli znajdziesz błąd lub chcesz podzielić się opinią, zapraszam!

[komentarz ukaże się po zatwierdzeniu przez administratora - treści reklamowe i SPAM nie będą publikowane!]