02 października, 2016

Wymiana wyświetlacza w RKSB-104 i Voltcraft HS-036

Tym razem mam przyjemność udostępnić artykuł Arka Kocowicza o wymianie wyświetlacza w dwóch popularnych radiometrach - RKSB-104 (Gorin vel Radian z firmy Belwar) oraz Voltcraft HS-036:

http://areksnotes.blogspot.de/2016/05/fixing-104-voltcraft-hs-036-geiger.html

20 sierpnia, 2016

Obiekt Alfa - tajne laboratorium

Właśnie zwiedziłem niedawno odtajnione i udostępnione jako Muzeum Zimnej Wojny laboratorium i stanowisko dowodzenia Wojskowej Służby Zdrowia, znajdujące się na terenie Wojskowego Instytutu Higieny i Epidemiologii. Szczegóły organizacyjne na stronie obiektu, ja natomiast skupię się na kwestiach z mojej dziedziny. Ekspozycja obejmuje m.in. sprzęt dozymetryczny, zarówno wojskowy, jak i laboratoryjny. Z wojskowych - od lewej - omawiane już przeze mnie na blogu D-08, DPS-68 i RS-70:

Głośnik z lewej to interkom. Cały obiekt ma łączność przewodową i działający monitoring, a w gabinecie lekarskim - podsłuch z nagrywaniem na magnetofon umieszczony w dowództwie (!).
Do tego sprzęt do dezaktywacji, rozpoznawania skażeń i kontroli masek - standardowe wyposażenie LWP i OC - od lewej - Indywidualny Zestaw Samochodowy (myjka ciśnieniowa do spłukiwania skażeń), przyrząd rozpoznania skażeń chemicznych PChR-54M (zestaw odczynników do wykrywania BST), przyrząd kontroli masek przeciwgazowych PKM-66 (sprawdza opór zaworów maski oraz szczelność). Do tego oczywiście popularne "słoniki" czyli maski przeciwgazowe SzM-41M (nazwa handlowa OM-14) i jej wersja z z komorą foniczną SzM-41M KF (MUA).


Na ścianach instrukcje odkażania i dezaktywacji:




Sprzęty laboratoryjne to "żelazko" RKP-1 - inna skala i zasilanie niż w RKP-1-2 (prawdopodobnie 2 baterie R-12 takie jak w RK-67, zamiast R6/AA, gniazdo na słuchawki typu koncentrycznego, takie jak w najstarszych wersjach RK-67):


Sonda scyntylacyjna SSU-70:



I wreszcie - last but not least - Zestaw Aparatury Pomiaru Kontroli Skażeń (ZAPKS-1) - niezły kombajn, po raz pierwszy spotkałem się z takim urządzeniem:



Urządzenie ma budowę modułową - u góry rejestrator ZR-81 z zasilaczem ZWN-21H i wskaźnikami logarytmicznymi ILO-21, u dołu analizator A-22M, przelicznik P-21, wskaźnik ILL-21, zasilacz ZWN-21M. Produkcja Polon - Warszawa. Miernik współpracuje z sondami zewnętrznymi - w tym przypadku sondę umieszczono na dachu bunkra. Jest więcej niż prawdopodobne, że to konkretne urządzenie zarejestrowało wzrost aktywności powietrza po awarii w Czarnobylu, gdyż Stanowisko Dowodzenia Wojskowej Służby Zdrowia było jedną z 3 placówek (obok Świerku i stacji w Mikołajkach), które wykryły skażenie niedługo po eksplozji. Ciekawe, czy w wojskowych archiwach zachowała się papierowa taśma, na której rysik zaznaczał poziom radiacji tego dnia :)
EDIT - sprzęt został wyremontowany i działa, foto ze strony Obiektu Alfa na FB [źródło].

W bunkrze znajdowało się kilka stanowisk laboratoryjnych, przy czym dwa pomieszczenia służyły do pracy z substancjami szczególnie niebezpiecznymi. Ostatnie - z materiałami radioaktywnymi, powierzchnia robocza umożliwiała pracę tylko jednej osobie w pozycji stojącej (za plecami zamknięte masywne drzwi ze znajomym znaczkiem):


Obiekt zdecydowanie wart polecenia dla wszystkich pasjonatów zimnej wojny, LWP, OC, ochrony radiologicznej, dozymetrii, klimatów z Fallouta itp. Pozdrawiam obsługę, która bardzo ciekawie opowiada historię obiektu wraz z anegdotami z czasów jego działania i chętnie udziela odpowiedzi na dodatkowe pytania zwiedzających :)

10 sierpnia, 2016

Radiometr komorowy logarytmiczny RKLG-62

Tym razem kolejny laboratoryjny radiometr komorowy, lecz mierzący jedynie promieniowanie gamma. W porównaniu z RKL-60 nie ma obrotowej przesłony z przodu sondy. Zasilany dziwnymi ogniwami wkładanymi do chwytu. Skala jest logarytmiczna, a nie liniowa, jak w RKL-60, i ma dwa zakresy - 0.1-100 mR/h i 0.1-5 R/h. W zestawie futerał z dermy, zapinany na suwak. Prezentowany egzemplarz jest niesprawny, przedstawiam go jedynie jako ciekawostkę, podobnie jak RKL-60.

Sądząc po znacznikach na skali, przyrząd przy uruchomieniu wymaga regulacji napięcia żarzenia i anodowego, jak w typowych przyrządach lampowych tego okresu.
Niestety nie mam danych co do wielkości produkcji, ale skoro bardzo podobny RKL-60 wypuszczono w liczbie 20 szt., to ten również nie był masowo produkowany. 




Poniżej opis bardzo podobnego miernika, ale oznaczonego RKLG-2 z informatora Izotopowa aparatura radiometryczna i przemysłowa - katalog R-37 (Warszawa 1969), który opiszę w osobnej notce:


Oraz RKLG-60 - lakoniczna notka przy okazji radiometru RKL-60 ze skalą liniową, cyt. za: Aparatura jądrowa - informator techniczny (Warszawa, b.r.w. [1963]):


23 lipca, 2016

Eksponaty w Muzeum Gazownictwa

Tym razem w poszukiwaniu artefaktów odwiedziłem Muzeum Gazownictwa mieszczące się w jednym z budynków Gazowni Warszawskiej przy ul. Kasprzaka. Muzeum ma bardzo ciekawą ekspozycję, niestety otwarte jest, uwaga... od 9 do 14 w dni robocze. Świetna opcja dla pracujących... Na szczęście dziś został zorganizowany ogólnodostępny spacer po Muzeum, zatem zabrałem PM-1401 i wyruszyłem na poszukiwania. W Muzeum znajdują się latarnie gazowe z koszulkami Auera, zarówno typu czteropłomieniowego, jak i rzadsza - dziewięciopłomieniowa. Najbardziej aktywna jednak okazała się granitowa kostka brukowa przed budynkiem aparatowni, w której mieści się ekspozycja. Niestety nie przestawiłem aparatu na odpowiedni tryb i zdjęcie wyszło z mocną solaryzacją (kostka tak naprawdę jest czerwonawa, a licznik pokazał 0.16uSv):



Poniżej gazowe lampy, zarówno sufitowe, jak i biurkowe, oraz uliczne latarnie - wszystkie z koszulkami Auera:


Latarnia 9-płomieniowa typu hełmowego, produkcja niemiecka.
Latarnia 4-płomieniowa "wzór warszawski"

Przenośna lampa stołowa - gwoli ścisłości gazem zasilano też żelazka, lodówki, lokówki itp. - ale nie stosowano w nich koszulek Auera, stąd nie rozwinę tematu ;)
Lampa biurkowa z łańcuszkiem do zapalania i regulowanym mocowaniem.
Wisząca lampa kuchenna z łańcuszkiem do zapalania.
 Generalnie Muzeum Gazownictwa warto odwiedzić nie tylko ze względu na obecność artefaktów z koszulkami Auera :) Różnorodność przedmiotów zasilanych gazem może zaskoczyć:

Łazienka z piecem gazowym do ogrzewania wody i kominkiem ogrzewającym pomieszczenie.

Kuchnia gazowo-węglowa i z prawej lampka stołowa.
Nietypowa kuchenka gazowa.
Lokówka nagrzewana palnikiem gazowym - dobrze nagrzana powinna przyciemniać papier, którym się ją owijało, zbyt mocno - paliła ;)


Lodówka gazowa, działa na tej samej zasadzie, co współczesne turystyczne lodówki absorpcyjne zasilane z butli :)





02 lipca, 2016

Radiatex MRD-2 - nowa wersja !!!


Tym razem przedstawię nową wersję dozymetru Radiatex, którego dwie poprzednie edycje miałem przyjemność recenzować, a nawet doradziłem pewne modyfikacje. Miernik ma tą samą nazwę, gdyż wszystkie MRD-2 są ze sobą kompatybilne i używają tego samego firmware'u, choć dodano wiele bardzo cennych funkcji.
  • Przede wszystkim możliwość indywidualnej kalibracji tuby G-M, funkcja niewystępująca nawet w dużo droższych miernikach. Dzięki niej możemy uzyskać dużo dokładniejszy wynik pomiaru, jeśli tylko wiemy, jaki izotop mierzymy i uprzednio skalibrujemy tubę. W tym celu powstał specjalny program Radiatex Calibrator, kompilowany indywidualnie dla każdego egzemplarza Radiatexa (program nie wchodzi w skład standardowego pakietu).


  • Funkcja kompensacji czasu martwego tuby dla dużych mocy dawki - tuby G-M mają pewien czas martwy, w którym po zarejestrowaniu impulsu pozostają nieczułe na promieniowanie. Czas ten jest różny dla różnych tub i podaje go specyfikacja techniczna. Przy mniejszych dawkach można go pominąć, natomiast przy większych prowadzi do znacznych przekłamań. Radiatex ma przełączaną funkcję kompensacji czasu martwego, zatem może podawać wynik obliczony wraz z impulsami pominiętymi w czasie martwym.
  • Zwiększona liczba komórek pamięci do 320 - czyli przy logowaniu co 4 sekundy możemy zapisywać pomiar przez 21 minut, co 1 minutę - 5 godzin, co 10 minut - 53 godziny.
  • Możliwość rysowania wykresów rozkładu mocy dawki w czasie i importowania ich do plików graficznych za pomocą programu Radiatex Navigator:

 Sprzęt podłączony do komputera loguje wyniki, rysując wykres na ekranie, po czym można dokonać importu do pliku graficznego widocznego poniżej. To samo można zrobić z logami zapisanymi w pamięci dozymetru (oczywiście można też logować do pliku tekstowego i kopiować do Excela).

  • Większa energooszczędność - pobór mocy został znacznie zredukowany, baterie można trzymać w mierniku przez dłuższy czas bez obawy rozładowania. Miernik jest cały czas w trybie czuwania, czekając na wciśnięcie przycisku "power" stąd stały pobór ok. 160 µA, co powinno rozładować baterię alkaliczną 700 mAh w 182 dni. W trybie pracy, na akumulatorku o pojemności faktycznej 170 mAh przy normalnej mocy dawki i wyłączonym podświetleniu powinien pracować 3 doby, na alkalicznej (700 mAh) do 12 dni pracy ciągłej.
Zasilanie z USB nie jest możliwe z uwagi na specyfikę elektroniki - wyświetlacz wymaga napiecia równego 5V, nawet małe odchyłki zakłócają pracę, a umieszczenie układu przełączającego zasilanie między baterią a USB spowoduje właśnie minimalny spadek poniżej 5V. Dlatego też podczas pracy stacjonarnej należy używać zasilacza stabilizowanego, podłączonego pod styki baterii. Kontakt do baterii można wykonać, demontując starą baterię 9V 6F22. Ważne jest, aby zasilacz był STABILIZOWANY (dotyczy to wszystkich dozymetrów z licznikiem G-M). Potrzebne napięcie między 6.5 a 12 V, pobór mocy ok 2 mA, do kilku mA przy większym podświetleniu, zasilacze niestabilizowane potrafią dawać dużo większe napięcie niż nominalne i zniszczą sprzęt.

Ergonomia - włączanie i wyłączanie dźwięku oraz regulacja jasności wyświetlacza i reset pomiaru odbywają się za pomocą przycisków na obudowie, bez wchodzenia do menu. Są to dość często używane ustawienia, stąd dobrze, że można je zmienić jednym ruchem. Aby wejść do menu, trzeba nacisnąc dwa środkowe przyciski jednocześnie. Długie wciśnięcie przycisku ESC wyłącza miernik. W menu poruszamy się za pomocą "strzałek", zatwierdzając przyciskiem OK ("Saved!") lub przechodząc do poprzedniego poziomu przyciskiem ESC, czyli obsługa jak we wcześniejszych wersjach. 

Miernik oprócz bieżącej mocy dawki, wyświetlania liczby impulsów w cps, liczenia dawki sumarycznej oraz największej mocy dawki może także wyświetlać wynik w postaci graficznej, w postaci "belki" w dolnej linii wyświetlacza.

Tryby pomiaru  - od najszybszego (4 s) przez szybki (20 s), normalny (40 s), dokładny (80 s), bardzo dokładny (160 s) i rozszerzony (240 s).

Ciekawostką jest możliwość wyboru tonu głośniczka - oprócz dźwięku typu "beep" znanego z poprzedniej wersji (i czujnika radioactive@home) można wybrać bardziej subtelny "click", przypominający wojskowe radiometry.
 
O różnych funkcjach tego miernika mógłbym pisać jeszcze długo, ale myślę, że bardziej wymowny będzie film ukazujący pracę  Radiatexa z różnymi źródłami :


.Jak widać, mierzy większość dostępnych źródeł, choć plastikowa obudowa może tłumić najsłabsze z nich, ale i tak dłuższy pomiar w trybie logowania wykazuje podniesione tło np. granitu.

Podsumowując, sprzęt jest ze wszech miar godny polecenia, zwłaszcza z uwagi na obecność funkcji niestosowanych nawet w dużo droższych radiometrach :) Radiatex MRD-2 zadowoli zarówno poczatkujących, jak i zaawansowanych pasjonatów fizyki jądrowej i dozymetrii, którym umożliwia dowolne skonfigurowanie sprzętu pod własne potrzeby :)

01 lipca, 2016

Antystatyczna szczoteczka do winyli z polonem-210

Właśnie się dowiedziałem o istnieniu antystatycznych szczoteczek do winyli, zawierających... źródło z polonem-210, którego promieniowanie ma eliminować elektryczność statyczną, powodującą przyciąganie kurzu przez płytę. Produkowano je w latach 60. i 70., aktywność wahała się między 200 a 500 µCi, zaś czas użytkowania, z uwagi na t1/2 polonu = 138 dni - ok. 1 roku (po tym okresie aktywność polonu zmniejszy się do 25%, całkowity zanik po 3,78 roku). Element radioaktywny oczywiście był wymienny, stanowił źródło zamknięte w postaci mieszanki polonu z ceramiką. Producent na wszelki wypadek zabezpieczał się, pisząc o "truciźnie" na obudowie. Sprzęt wyglądał tak:

Więcej informacji https://www.orau.org/ptp/collection/consumer%20products/staticeliminator.htm

Urządzenie przedstawiłem jako gadżet, gdyż w Polsce występuje dość rzadko (choć znalazł się w jednej z szafek laboratorium ;), zaś dostępne egzemplarze dawno straciły swoją aktywność ;)
W kwestii bezpieczeństwa - polon jest emiterem cząstek alfa, których zasięg w powietrzu nie przekracza kilku centymetrów i które nie są w stanie pokonać naskórka skóry człowieka. Większe zagrożenie stanowi skażenie wewnętrzne z uwagi na ogromną radiotoksyczność polonu.





13 czerwca, 2016

Eksponaty w Muzeum Techniki

Ponaglony przykrymi wieściami o likwidacji tej zasłużonej placówki postanowiłem wybrać się na poszukiwanie źródeł promieniowania, mając pewne przypuszczenia co do ich lokalizacji. Zabrałem ze soba sygnalizator PM-1401 oraz najnowszą wersję Radiatexa, o której opowiem innym razem (stay tuned!). 
Pierwszym źródłem okazał się... granit przed wejściem do Pałacu Kultury. W sumie trudno się dziwić przy takiej objętości skały dozymetr będzie silniej reagował niż przy pojedynczej kostce (oczywiście dochodzi tu absorpcja źródle, ale to osobny temat).


Obejście całości Muzeum zajęło mi łącznie 2 godziny i w tym czasie odkryłem dwa źródła ewidentne, jedno prawdopodobne i jedno zamknięte. Najsilniej "świecił" symulator lotu, będący pełnowymiarowym kokpitem MiG-15 ze wszystkimi przyrządami kontrolnymi bojowego samolotu.

W kabinie widzimy od prawej: u góry radiokompas, poniżej wskaźnik kursu, dalej u góry wariometr, u dołu paliwomierz, pośrodku od góry sztuczny horyzont, zakrętomierz z przechyłomierzem, zegar, z lewej u góry prędkościomierz, poniżej wysokościomierz barometryczny i wysokościomierz radiowy:
Niestety zdjęcie robione z ręki na wysokim ISO nie jest najlepszej jakości. Dalsza część aparatury to stanowisko kontrolne powyższego symulatora. Zestaw przyrządów jest uboższy, od lewej - u góry radiokompas, poniżej wskaźnik kursu, sztuczny horyzont, wysokościomierz radiowy, wysokościomierz barometryczny i prędkościomierz. Za ich pomocą instruktor śledził przebieg "lotu" kursanta. Wiele spośród tych wskaźników omówiłem w osobnej notce [LINK].
Całość pulpitu sterrującego wraz z zasilaczem (z lewej) wygląda tak:

Rzućmy jeszcze okiem panel z prawej - przełącznik na lewo od tabliczki z instrukcją ma "oczko" z farbą świecącą:

Niestety nie mogłem podejść odpowiednio blisko, by zmierzyć moc dawki od poszczególnych elementów symulatora. Łączne natężenie promieniowania przy tej ekspozycji, zapisane w logach dozymetru, wyniosło 0,45 µSv/h. Jest to mniej więcej trzykrotne przekroczenie naturalnego tła promieniowania, jednak nadal znacznie poniżej szkodliwego poziomu. Podobny odczyt możemy zmierzyć... nad Morskim Okiem w Tatrach, zaś podczas lotu samolotem pomiar będzie prawie dziesięciokrotnie wyższy [LINK]. Inną kwestią jest ekshalacja radonu z tak dużej ilości farby radowej, choć na szczęście duża kubatura pomieszczeń muzeum i wydajny system wentylacyjny zapobiega nadmiernemu wzrostowi stężenia tego gazu.  Przydałoby się to jednak monitorować za pomocą odpowiedniego czujnika, np. Airthings Wave lub Correntium Home. Więcej o samym radonie i jego pomiarach - tutaj [LINK]
***
Kolejny eksponat dający szansę na wzrost mocy dawki to ten oto przekrój samolotu szkolno-treningowego TS-8 "Bies". Niestety nie mogłem podejść odpowiednio blisko, by dokonać pomiaru.

Udało mi się jednak z oddalenia sfotografować kokpit, a w nim parę wskaźników z radową farbą świecącą - pośrodku zakrętomierz z chyłomierzem:



Z kolei przy tej gablocie PM-1401 zaczął wibrować, źródłem promieniowania spośród trzech eksponatów mogła być brytyjska busola morska z 1942 r. (u góry):

Cała ekspozycja marynistyczna wyglądała tak -  oprócz w/w małej busoli źródłem radiacji mogła być też niebieska busola okrętowa z lewej:


Ostatni artefakt budził największe nadzieje, ale niestety przeznaczony był tylko dla grup i wycieczek. Ciekawe, jaki radiometr znajduje się we wnętrzu sejfu:


Odczyt przy sejfie w granicach tła naturalnego. Trudno się dziwić, zważywszy na niewielką aktywność właściwą uranu naturalnego, jego niską energię promieniowania oraz grubość ścian sejfu.

Logi z Radiatexa MRD-2 przedstawiają się następująco - od razu widać, gdzie jest symulator lotu, przy którym zatrzymałem się na chwilę:

Pozostały odczyt na poziomie tła naturalnego z pojedynczymi wyskokami w kierunku 0,2 µSv/h. Logowanie wyników pomiaru odbywało się co 1 minutę, zatem bardzo możliwe, że zapisały się podwyższone wyniki przy innych eksponatach.
PS. Wspomnianą już nową wersję drugiego modelu Radiatexa MDR-2, przy której powstaniu miałem swój skromny udział, omówiłem w osobnej notce - LINK