04 stycznia, 2019

Walizkowa bomba atomowa

Aby wywołać niekontrolowaną reakcję rozszczepienia, mającą postać wybuchu, należy zgromadzić odpowiednią ilość, tzw. masę krytyczną materiału rozszczepialnego. Dla poszczególnych izotopów  rozszczepialnych minimalna masa krytyczna jest różna: dla uranu-235 jest to 52 kg, dla uranu-233 zaledwie 16 kg, zaś dla plutonu-239 jest to 10 kg. Dane te odnoszą się do masy krytycznej w postaci kuli, bez osłony (reflektora) odbijającego neutrony.

Źródło - https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/46/Critical_mass.svg
Zastosowanie osłony, która zawraca z powrotem neutrony wydostające się z materiału pozwala na zmniejszenie masy krytycznej - dla plutonu-239 masa ta, z osłoną stałą, wynosi jedynie 4,9 kg! Przy gęstości plutonu 19,816 g/cm3 daje to objętość zaledwie 247 cm3, czyli jedną pełną dużą szklankę! Umożliwia to znaczne zminiaturyzowanie ładunków nuklearnych i tworzenie zarówno pocisków artyleryjskich, jak również "walizkowych bomb atomowych".

Oczywiście nie będzie to niewielka aktówka, czy nawet walizka podróżna, ale "plecak" ważący kilkadziesiąt kilogramów z racji koniecznych osłon przed promieniowaniem oraz mechanizmów odpalających, które zapewnią jednoczesne, zsynchronizowane szybkie złączenie się poszczególnych części materiału rozszczepialnego.
Zastosowanie innych izotopów, np. kalifornu, którego masa krytyczna wynosi tylko 10 g (!), teoretycznie pozwala na wyprodukowanie 30 mm amunicji jądrowej, dającej siłę wybuchu 0,5-5 t TNT. Na szczęście kaliforn, który jest pierwiastkiem otrzymywanym sztucznie, jest wyjątkowo drogi w produkcji (100 $ za 0,1 µg w 2005 r.)*.

Prace nad walizkowymi bombami atomowymi prowadzono w kilku państwach, przede wszystkim w USA i ZSRR, ale też np. w Izraelu. W USA produkowane były ładunki SADM (Special Atomic Demolition Munition), przeznaczone dla grup dywersyjnych, mających infiltrować kraje Układu Warszawskiego. SADM wykorzystywały głowice W-54 używane w pociskach wystrzeliwanych z bezodrzutowych dział Davy Crockett. Głowice te wyglądają niepozornie, ale w promieniu 150 m od miejsca eksplozji zapewniały dawkę 100 Sv, natomiast w promieniu 400 m - 6 Sv, również śmiertelną.
Pocisk M388 "Davy Crockett" wraz z wyrzutnią - działem bezodrzutowym (źródło)
Moc wybuchu głowicy W-54 w zależności od wersji wynosiła 1 kt, 0,25 kt lub 0,01-0,02 kt (10-20 t TNT) w niektórych wersjach można ją było regulować. Wielkość 10 ton trotylu wydaje się drobna w porównaniu z 16.000 ton bomby "Little Boy", ale pamiętajmy o licznych czynnikach rażenia takiego ładunku i ogromnej koncentracji mocy w stosunku do klasycznych materiałów wybuchowych**.
Sama głowica W-54 ważyła 23 kg i miała wymiary 27 x 40 cm, całe urządzenie SADM 40 x 60 cm i waga  74 kg. Ładunek przenoszono w zasobnikach H-912, używanych przez spadochroniarzy:
Źródło - http://histografy.pl/b-54-sadm/

SADM przeznaczono do zniszczeń szlaków komunikacyjnych, zapór wodnych, lotnisk, wiaduktów i innych obiektów strategicznych - przy niewielkich wymiarach umożliwiały szybkie i bardzo skuteczne zniszczenie obiektu, szczególnie w porównaniu z potrzebną w tym celu ilością materiałów konwencjonalnych. Tego typu ładunki mogłyby być przenoszone przez dwuosobowe grupy dywersyjne, dostarczane na miejsce za pomocą motorówek lub śmigłowców albo zrzucane na spadochronach [LINK]. Bomba miała zapalnik czasowy, pozwalający na bezpieczne wycofanie się grupy dywersyjnej. Poniżej zdjęcie panelu kontrolnego bomby:
Źrodło - https://miepvonsydow.wordpress.com/2014/01/30/b-54-special-atomic-demolition-munition-sadm-the-backpack-nuke/

SADM produkowano w latach 1964-1988. Nieco większe ładunki, właściwie miny jądrowe (MADM - Medium Atomic Demolition Munition), ważące 128 kg, o sile wybuchu 1-15 kt, miały być użyte jako element taktyki obronnej - przykłady zastosowań można obejrzeć TUTAJ. Istniały również ładunki TADM (Tactical Atomic Demolition Munition) o mocy 19 kt. Łącznie wyprodukowano 300 szt. TADM, 350 szt. MADM i 300 szt. SADM.

MADM - źródło - https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/f4/Medium_Atomic_Demolition_Munition_%28internal%29.jpg



Podobne konstrukcje powstawały w ZSRR, choć oficjalnie po upadku ZSRR wszystkie zostały poddane utylizacji. Oficjalnie. Z informacji uzyskanych podczas wykładu "Energia jądrowa i promieniotwórczość" wiem, że spośród 100 wyprodukowanych radzieckich bomb walizkowych po upadku Sojuzu doliczono się ledwie 50. Znając wszechobecny bałagan i korupcję w tym państwie, wszystko jest możliwe.
Stanisław Łuniew, były wysokiej rangi oficer GRU, który uciekł na Zachód, twierdzi, że walizkowe bomby atomowe były poukrywane przez KGB w różnych krajach Europy. Miejsca ich ukrycia zabezpieczono dodatkowo pułapkami z klasycznymi materiałami wybuchowymi typu "Mołnia". Niektóre miały być nawet przeszmuglowane na teren USA przez granicę z Meksykiem. Jak dotąd, poszukiwania nie stwierdziły obecności bomb, a zeznania Łuniewa z różnych przyczyn FBI uznało za przesadzone i niewiarygodne.
Z kolei gen. Aleksandr Lebiedź stwierdził w 1997 r., że walizkowe bomby wytwarzano w latach 60.  Miały ważyć 40 kg i mieć wymiary 60 x 40 x 20 cm, a siła wybuchu sięgała 10-20 kt. Czas przygotowania do odpalenia - 20 min. Nowszy model ważył już tylko 30 kg i mierzył 45 x 35 x 30 cm.*** 
Niestety nie udało mi się dotrzeć do zdjęć radzieckich bomb walizkowych, jedyne fotografie dostępne w sieci wyglądają tak i zwykle są w bardzo małej rozdzielczości. Czyżby bomba działająca wg zasady działa, jak Little Boy?:
Źrodło - forum o teoriach spiskowych związanych z WTC
Czy po prostu makieta, ilustrująca, jak teoretycznie mogłaby działać bomba walizkowa?

***
* Grzegorz Jezierski, Energia jądrowa wczoraj i dziś, Warszawa 2005, s. 147-148
** Dla porównania, najcięższa bomba lotnicza z II wojny światowej, Grand Slam, ważyła 9 ton, z czego 4,14 tony przypadało na ładunek wybuchowy. Długość bomby 8,08 m, średnica 1,17 m. Przenosić ją mogły tylko najcięższe, czterosilnikowe bombowce (Avro Lancaster w wersji B Mark I Special), a uzyskiwana podczas eksplozji temperatura była znacznie niższa niż w przypadku jądrowej głowicy W-54.
Bomba Grand Slam (źrodło).
*** Grzegorz Jezierski, op.cit., s. 147

1 komentarz:

  1. Ta walizkowa bomba atomowa jest tak samo wiarygodna, jak własnoręczny rysunek smoka sporządzony przez naocznego świadka, czy osławiona "czerwona rtęć".
    "Mały chłopiec" to jedyny ładunek atomowy eksplodujący metodą addycyjną. Zaczynając od "Tłusciocha" WSZYSTKIE eksplodowały metodą implozyjną, a'la zgniatanie pustej skorupy orzecha (zgniatanie litej kuli to oczywiste brednie alias zmyłka, patrz Mieczysław Taube). Za tę "skorupę orzecha" usmażono na krześle elektrycznym małżonków Rosenberg.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli znajdziesz błąd lub chcesz podzielić się opinią, zapraszam!

[komentarz ukaże się po zatwierdzeniu przez administratora - treści reklamowe i SPAM nie będą publikowane!]